“Ucho Prezesa”

“Ucho Prezesa”
Przez moment wyglądało to groźnie. Grudniowa noc “16-go” budziła w wielu z nas najgorsze wspomnienia. Groźby esbeków pod “wodzą” Mazguły, apel do wojska o wypowiedzenie nieposłuszeństwa władzy ze strony popaprańców z .N, jawna agresja aktywistów KOD pod Sejmem, zapowiedzi destabilizacji polskiej gospodarki przez czynniki zewnętrzne. Przez moment. A potem….
z21134144qprotest-w-sejmie-i-pod-sejmem“Będzie się działo!” – opozycji “totalnej” to hasło zdawało się materializować 16 grudnia 2016. Czekali na to od końca 2015, trwając w świętym oburzeniu przeciwko polskim populistom. Elity III RP postanowiły pokazać ‚kaczystom’, gdzie raki zimują. W sumie, operacja odebrania władzy znienawidzonemu Kaczorowi zdawała się łatwa. Stracono Trybunał, ale były wierne media, był nowy fenomen w postaci pospolitego ruszenia Komitetu Obrony Demokracji. Na ulice miały wyjść miliony oburzonych. I przez moment owe dziesiątki tysięcy prowadzone do boju przez nowych przywódców, wynalezionych i lansowanych przez Gazetę Wyborczą oraz TVN, zdominowały sferę medialnego przekazu z Polski. W Europie, tej liberalnej, zorientowanej na politycznie poprawny przekaz, zdegustowanej falą populizmu, władza PiS wydawała się zapewne efemerydą. Miało być to (bolesne dla estetyki urodzonych do rządzenia celebrytów oraz ludzi PO), krótkie interludium. Gniew ludu miał tych pisowskich uzurpatorów skłonić do skakania z okien.
Z perspektywy mijających tygodni ta wiara wydaje się naiwna. Pogróżki zaprzyjaźnionych eurokratów szczezły na niczym. Żadnej izolacji czy interwencji Brukseli nie będzie! Ratingi gospodarcze na szlochy opozycji totalnej pozostały głuche. Rozpaczliwe artykuły w zaprzyjaźnionej niemieckiej czy amerykańskiej prasie powoli ustępują miejsca bardziej zrównoważonym ocenom.
“Hat Polens Regierung nicht in vielem Recht?”
To niedawne (szokujące) pytanie wpływowego “Die Welt” oddaje doskonale dzisiejszy stan umysłów w Niemczech. I to ta kwestia nada ton zapowiedzianej na luty wizycie Kanzlerin Merkel w Warszawie. Spotkania z Prezydentem, Panią premier Szydło oraz … Jarosławem Kaczyńskim potwierdzają najgorsze obawy strategów PO czy sponsorów ‘.N’. Rząd PiS jest, bez entuzjazmu, ale uznanym reprezentantem Polski w dzisiejszej Europie. I ta dzisiejsza Europa – już po Brexicie, po wyborach w USA oraz po niedawnych, szokujących EUrokratów enuncjacjach Donalda Trumpa o jego generalnej niechęci do Unii i entuzjastycznym poparciu dla Brytów w ich decyzji opuszczenia brukselskiej wspólnoty – potrzebuje partnera. Kaczyński nie leci na dywanik do Berlina, nie tłumaczy się Schultzom czy Junckerom, nie jest bosonogim pątnikiem stojącym u wrót Canossy! Jest partnerem, wzmocnionym nie tylko dziecinną słabością opozycji (której błędy i bezdenna głupota wręcz ambarasują zachodnie media), lecz także stabilną sytuacją gospodarczą, oraz stałym poparciem społecznym.
Kiedy Grzegorz Schetyna zapowiadał partyjnym towarzyszom, iż polem konfrontacji, bezwzględnej walki z Kaczyńskim będzie “ulica i zagranica” zwolennicy “dobrej zmiany” mogli żywić pewne obawy. Miliony ludzi niechętnych PiSowskiej narracji, które głosowały na Komorowskiego, nie wyparowały. Pokonane elity oczekiwały po Schetynie twardej polityki, przemyślanych ruchów, charyzmy. Kiedy jednak ten sam Schetyna, przed którym drżeli partyjny prominenci w szeregach PO, zaczął lansować się na owych ulicach z cwanym a pazernym alimenciarzem z kucykiem, a w walce o medialne uznanie zaczął ścigać się z pajacowatym Petru, ów nimb twardej opozycji zaczął coraz bardziej więdnąć. Śpiewne popisy posłanki sejmMuchy oraz potworne w swym chamstwie szperanie posła Nitrasa po rzeczach posłów na sali sejmowej, zmieniły dramat protestu w żałosną farsę.
Jeżeli Prezes nie pozwoli teraz swojej formacji na upojenie się znaczącym, ale jedynie taktycznym sukcesem w sejmowym starciu, jeżeli mocno ściągnie cugle co bardziej głupawym ludziom z PiS, którzy najwyraźniej (tak jak ich poprzednicy z PO czy PSL), chcieliby realizować w urzędach i spółkach SP osobiste interesy (a takich jest wielu), to PiS może scementować swą pozycję hegemona sceny politycznej na długo.
Fakt, iż nadzieja opozycji zasadza się na powrocie Tuska, daje przygnębiający obraz obecnego stanu rzeczy. Nie ma nikogo, kto mógłby poprowadzić tę część polskiego elektoratu, który Kaczyńskiego po prostu nie trawi. Te osiem milionów ludzi głosujących niedawno na Prezydenta Komorowskiego czy celebrycka elita nie znikną. GW być może przymrze głodem, pozbawiona szerokiego strumienia państwowych pieniędzy, skazana na rynkową rywalizację z “Faktem” czy “SE”. Ale ludzi, dla których PiS to nie ich bajka, jest i będzie w Polsce bardzo wielu. Kto ich przejmie?
grzegorz-schetynaWydaje się dziś bardzo prawdopodobne, iż po klęsce narzuconej przez Schetynę wersji “totalnej” opozycji z KODem jako ulicznym taranem, nadejdzie czas ustabilizowania sytuacji, naturalnych podziałów na lewicę: czy to spod znaku SLD, czy “Razem”, wzmocnionych propaństwową, rzeczową postawą Kosinaka-Kamysza ludowców, oraz autentycznego ruchu oddolnej kontestacji systemu politycznego III RP, czyli Ruchu Kukiza. I tu należy upatrywać szansy na normalizację życia politycznego w kraju. Polsce potrzebna jest rzeczowa, sensowna opozycja nie tylko recenzująca politykę rządu, lecz prezentująca konkretne alternatywy.  A także poważny dialog w Sejmie, nie zaś pyskówki na ulicach. Pytanie, czy dostrzeże to uwolniony od “konkurencji” Schetyna. Petru jako poważny polityk zdaje się bowiem skończony.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.