Tragedia Aleppo

„Your forces and your proxies are carrying out these crimes. Your barrel bombs and mortars and air strikes have allowed the militia in Aleppo to encircle tens of thousands of civilians in your ever-tightening noose,” (…)”Three member states of the UN, contributing to a noose around civilians. It should shame you.”  
  US Ambassador to the UN, Samantha Power

Tragedia Aleppo
Armia prezydenta Assada, irańscy ochotnicy oraz rosyjskie lotnictwo likwidują ostatnie ogniska rebelii w największym syryjskim mieście, Aleppo. Brutalne oblężenie ma się ku końcowi. Już dziś wiadomo, iż jesteśmy świadkami kolosalnej humanitarnej katastrofy. Ponad pięcioletnia wojna w Syrii owocuje setaleppokami tysięcy zabitych, wyrzuciła  z domów cztery i pół miliona Syryjczyków, 6d422d4eb68c6a8e6e6af7c4dc505f07przyniosła niesamowite zniszczenia. A przede wszystkim, zaowocowała niespotykanym w świecie poziomem barbarzyństwa. To, co wyczyniali na zajętych przez siebie terenach Syrii, islamistyczni mordercy, nazywani eufemistycznie w zachodnich mediach „rebeliantami“, przechodzi wszelkie pojęcie. Obcinanie głów dzieciom to stosunkowo łagodna śmierć! Zemsta rozmaitych formacji lojalnych wobec Assada zapewne także będzie okrutna. Cenę oczywiście zapłacą cywile, zamknięci w potrzasku oblężonego miasta.
Program „eksportu liberalnej demokracji“ jaki realizowały „jastrzębie“ w administracji zarówno GW Busha (w Iraku) jak Obamy (Egipt, Libia, Syria) załamuje się właśnie na naszych oczach. Zachodnie media wskazują na Iran i Rosję, jako autorów krwawej rzezi Aleppo. Kto jednakże otworzył drzwi do obcej interwencji szyitom i Rosjanom?
Zachodnia „destabilizacja“ reżymu Assada, (w stylu likwidacji Khaddafiego) stworzyła okazję zarówno dla ayatollachów z Teheranu jak i Putina do wejścia w konflikt, który obu stronom pojawił się jako nieoczekiwana manna z nieba. Otoczony wrogimi sunnickimi państwami Iran nie może pozwolić sobie na otwartą wojnę z Saudami. Ale regionalny konflikt w Iraku, a potem w Syrii umożliwił działanie niesymetryczne, wysyłanie grup ochotników za pośrednictwem Hezbollah, czy nawet grup doradczych dla pobratymczych władz w Iraku czy starego sojusznika, Assada. Sojusznicza Syria to gwarancja bezpieczeństwa dla Iranu. Może dlatego „jastrzębie“ z Waszyngtonu najpierw postanowiły oczyścić teren, zniszczyć stabilną Syrię na modłę libijską, poprzez dziką rebelię, aby potem móc uderzyć na Iran?
Nie wzięto pod uwagę apetytów rosyjskich. Dla Rosji, bezradnej wobec likwidowanych kolejno enklaw jej wpływu na Bliskim Wschodzie, Syria była ostatnią szansą na pozostanie w grze. I tym razem ktoś nie dopatrzył, iż Moskwę łączy z Syrią układ sojuszniczy. Rosjanie po prostu powrócili na swe zimnowojenne szlaki. Reżym Assada, który zachodni stratedzy i eksperci uznali za skończony, urwał się niejako ze stryczka. Administracja Obamy nigdy nie zdecydowała się na wejście bezpośrednie w konflikt, mając w pamięci zarówno casus Iraku jak i nie będąc pewna dalszego rozwoju wypadków w związku z eskalacją konfliktu o ISIS, Turcję i Kurdów.
Polityka selektywnego wspierania rozmaitych ugrupowań i lepienie koalicji z wzajemnie ze sobą skłóconych sił, ten chaos tylko pogłębiła. Wojna w Syrii, z zachodniego punktu widzenia nie miała ani klarownego celu, poza propagandowym usunięciem Assada ani granic czasowych. Groziła natomiast niekon- trolowaną parcelacją regionu na wzajemnie sobie wrogie enklawy, które łatwo mogły zostać zagospodarowane przez jedynego zdolnego do akcji gracza – Islamistyczny Kalifat ISIS. Amerykanie skupili się na ważniejszym dla nich Iraku, natomiast inicjatywę w Syrii przejęli… Rosjanie. Bajania Obamy o „czerwonych liniach“ kreślonych na piasku, których przekroczenie miało skutkować tak oczekiwaną przez koła prowojenne na zachodzie, interwencją lądową, nigdy nie miały szans realizacji.
Dla Putina szansa pokazania się jako mocarstwa nadal zdolnego do „projekcji siły“ daleko poza własnymi granicami było wymarzonym prezentem. Od września 2015 roku, przebazowane do Syrii rosyjskie lotnictwo szybko przejęło inicjatywę. Kontrola przestrzeni powietrznej całkowicie zmieniła dynamikę wojny. Siły lojalne wobec Assada, przeorganizowane i przeszkolone przez rosyjskich doradców, wzmocnione sprzętem oraz napływem świetnie wyszkolonych bojowników Hezbollahu przejęły inicjatywę na lądzie. Bombardowanie Aleppo oraz dróg zaopatrzenia rebeliantów w całym regionie musiało przynieść ostateczną klęskę islamistów.
Rosyjska telewizja bardzo szczegółowo pokazuje i analizuje przebieg walk w Syrii. Propagandowy komentarz pokazuje jak ważny dla Putina jest sukces w tej kolonialnej wyprawie. Rosja znów jest mocarstwem! „Rosja pokazuje NATO, zwłaszcza niemrawym Amerykanom, którzy nie mogą wyzwolić Mosulu, jak się rozprawia z islamistycznymi bojewnikami!“
Entuzjastyczny komentarz towarzyszy zdjęciom z frontu. Nisko lecące szturmowe Su-25 (w osłonie, jakby dla dania sobie alibi) rządowych myśliwców, zrzucające bomby na całe kwartały miasta. Takiego bombardowania, o ostrzale artyleryjskim nie wspominając, nie jest w stanie nikt wytrzymać. Straty zaś cywilne muszą przy takiej taktyce być potworne, ale …od kiedy to rosyjscy dowódcy kierowali się takimi sentymentami. „C‘el unicztożit“!
Dziś na forum ONZ amerykańska Pani Ambasador apeluje do wstydu zdobywców Aleppo? Senator McCain i Lindsey Graham przypominają, iż społeczność międzynarodowa obiecywała „Nigdy więcej!“ I co?
Za hipokryzję, za puste obietnice i agresywne deklaracje, przy bierności świata, straszliwą, krwawą cenę płacą syryjscy cywile. Niech to będzie przestrogą dla naszych „jastrzębi“, wierzących w ewentualną zachodnią pomoc, czy… moralność!
WMW

 

 

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.