Toronto miastem milionerów?

Co w międzyczasie wydarzyło się w Vancouver? Otóż po krótkim, początkowym okresie spadku cen domów, ceny idą do góry już trzeci miesiąc z rzędu w tym roku. Wzrost cen następuje nawet pomimo wyższej podaży i mniejszej liczby sprzedaży. Średnia cena jednostki mieszkalnej wynosi teraz $1,561,000, co stanowi 3,1% wzrost w stosunku do tego samego okresu zeszłego roku i 2.1% wzrost w stosunku do zeszłego miesiąca. Podaż domów wolnostojących cały czas wzrasta i jest o 5,7% wyższa niż w tym samym okresie zeszłego roku, ale cena wzrosła o ponad 5% do ponad $1,830,000.
Zaskakujące jest również to, że najprawdopodobniej obcokrajowcy częściowo pozbywają się swoich domów. Wynika to w dużym stopniu z regulacji wprowadzonych w życie przez rząd chiński i dotyczących głównie przepływu kapitału. Gdy w zeszłym roku zauważono, że wypłynęło z Chin o ponad $1 bilion więcej waluty niż wpłynęło, tamtejszy rząd natychmiast zareagował wprowadzając w styczniu tego roku ostrzejsze kontrole rynku walutowego. Nowe przepisy zezwalają swoim obywatelom na wymianę tylko $50,000 i wyeliminowały dotychczasową możliwość pożyczenia pozwolenia na wymianę chińskiej waluty na obcą od innej osoby. Mało tego, wymiana waluty może nastąpić tylko na zaaprobowany cel i nie może ona być przeznaczona na zakup nieruchomości.
Może trochę zaskoczę niektórych czytelników, ale wysokie ceny domów w Toronto w dużym stopniu zawdzięczamy miejscowym spekulantom. Ponad 121,000 mieszkańców Toronto posiada więcej niż jeden dom w mieście. Są przypadki posiadania przez jedną osobę nie kilku a kilkunastu domów. To zjawisko dobrze ilustrują poniższe dane statystyczne.
W 2000 roku około 24,000 mieszkańców miało więcej niż jeden dom, w 2005 – 46,300, w 2010 – 63,300, a w 2016 – 121,100. Jak wynika z tych danych widzimy bardzo duży ponad 400% przyrost. Prawdopodobnie liczby te są jeszcze wyższe, gdyż w wielu przypadkach dochodziło do różnych nieformalności jak i różnych metod naliczania.
Pogląd, że Toronto jest podobno zalane kupującymi z innych krajów nie musi być do końca prawdziwy. Wielu miejscowych spekulantów zajmuje się tym co przypisuje się głównie obcokrajowcom, a mianowicie kupują dom i często zostawiają go pustym do czasu, gdy przyjdzie moment na realizację zysku. Tani pieniądz, czyli pożyczanie na bardzo niski procent napędził dodatkowo ceny domów w Toronto. Poza tym stagnacja w zarobkach spowodowała, że transakcje na rynku nieruchomości stały się atrakcyjnym biznesem. Między innymi dlatego, wydaje mi się, że wprowadzony podatek dla obcokrajowców niewiele zmieni, a wręcz przeciwnie, da miejscowym spekulantom dodatkową przewagę.
W związku ze wzrostem cen domów wiele słyszy się, że torotończycy nie zarabiają wystarczająco dużo, aby mogli sobie pozwolić na kupno tak drogich domów. Jest to ogólnie powielana opinia, zarówno w mediach, przez agentów nieruchomości czy bankierów, a dane pokazują, że liczba domów sprzedanych w cenie powyżej miliona bardzo wzrosła.
Opierając się na statystykach z TREB, w 2016 sprzedano 19,318 domów w cenie powyżej miliona. Jest to wzrost o 77% w stosunku do poprzedniego roku i stanowi to 17% wszystkich sprzedaży. Aby kupić dom za $1 mln rodzina musi zarabiać co najmniej $150,000. Ostanie statystyki pokazują, że w Toronto w 2015 było około 11% rodzin, których dochód netto, po podatkach przekraczał $150,000, a to znaczy, że 264,110 rodzin mogło sobie pozwolić na kupno domu za ponad $1mln.
Bazując na liczbach, które przedstawiłem mogę zaryzykować stwierdzenie, że rynek nieruchomości w Toronto nie jest aż tak bardzo uzależniony od kapitału zagranicznego jak to nam się dotychczas wydawało. Pozostawia to do myślenia, czy ostatnie regulacje wprowadzone przez rząd Ontario spełnią swoje zadanie i na dłuższą metę doprowadzą do ostudzenia rynku.

Jerzy Malarski
Mortgage agent
Core Capital Partners Lic. # 12497

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.