Tears are not enough!

Od minionego piątku, 13 listopada w świecie Zachodnim trwa debata o tym, co się stało. Najbardziej przeraża to, że owa debata zaczęła się dopiero wtedy, kiedy islamiści zabili ludzi w Paryżu. Tak koszmarna tragedia niewinnych ofiar poraziła Zachód. Ale, czy zareagowaliśmy podobnym oburzeniem, kiedy dzień wcześniej islamiści z ISIS wysadzili niewinnych ludzi na targu w Bejrucie? Czy wtedy, owego czwartku tak wielu ludzi myślało o poświęceniu libańskiego bohatera, Abela Termosa, który własnym ciałem zasłonił od wybuchu bomby malutką córeczkę? Bejrut nas nie wzrusza? A czy wzrusza świat los tych dwóch setek rosyjskich turystów, także zabitych bombą terrorystów z ISIS nad Synajem? Nie lubimy Putina, ale co byli winni turyści z Petersburga?
Świat przywdziewa na społecznościowych portalach the “Tricoleur” – piszący także. Ale poza tanim gestem współczucia – co możemy zrobić, aby owe dramaty niewinnych ludzi nie powtarzały się z regularnością zegara?!
Kto zniszczył równowagę w arabskiej Północnej Afryce? Kto się uparł na obalenie spokojnego i przewidywalnego dyktatora Kadaffi’ego? Czy Libia jest dziś lepszym krajem dla jej mieszkańców? Do czego parli Amerykanie czy Radek Sikorski, niszcząc kruchy balans lokalnych plemion które dla własnego bezpieczeństwa trzymały terrorystów za pysk?!
Po co komu była wojna Obamy w Syrii? W czyim interesie trzeba było wprowadzać rzekomą “demokrację” w krajach, które o nią nie proszą? Ile „czarnych wdów” założy pas z bombą, aby pomścić zabite dzieci? Ile wydano dolarów na szkolenie owej zbrodniczej, “demokratycznej opozycji”, która wzięła karabiny i toyoty Obamy, i przyłączyła się do Kalifatu ISIS?
Dziś rosyjskie bombowce strategiczne niszczą Kalifat. W globalnej polityce nie ma jednakże nic za darmo. Kto zapłaci Putinowi rachunek za ochronę lewackiej, głupiej Europy? Znowu My?

Let them know it’s Christmas time!

Być może pamiętają Państwo ów muzyczny przebój, śpiewany przez najlepszych artystów Kanady, aby wzruszyć serca odbiorców muzycznej produkcji gwiazd estrady. Ileż to bylo lat temu – 1984! Lead the world!
Tak, zbliżają się święta i nadchodzi pora batalii o dobre uczynki. Rozmaite fundacje będą stukały do państwa drzwi z prośbą o pomoc. Ile z owych zebranych dolarów rzeczywiście trafi do potrzebujących? Ach, to słodka tajemnica rozmaitych firm i korporacji. Zbieranie pieniędzy na potrzebujących to wielki, milionowy biznes. Statystycznie, największe organizacje charytatywne, te, które Państwo doskonale kojarzycie, oddają na obsługę potrzebujących ok. 10 procent dochodu! Tak, około 10 centów z każdego dolara trafia do owych biednych dzieci! A jeżeli popatrzą Państwo na zarobki szefów owych fundacji, zarobków idących w miliony, powstanie pytanie, komu pomagamy?!
Biznes is biznes dla tutejszych bonzów, ale nie musimy w nim uczestniczyć. Raczej powinniśmy pomagać tak, aby każdy szeląg jaki  ofiarujemy, trafiał do potrzebujących. I na takiej zasadzie operuje znana Naszym Czytelnikom lokalna, polonijna Fundacja dr. Richardy Russ. Polish Orphans Charity sponsoruje uzdolnione artystycznie sieroty w Polsce, a także w ościennych krajach, gdzie także żyją dzieci polskiego pochodzenia, jak choćby na Białorusi czy Ukrainie. Pomagamy tym, których talent rokuje nadzieje , ale także tym którzy przez rozmaite dziedziny sztuki chcą osiągnąć niezależność i samorealizację. Czyż to nie najlepsza forma pomocy, umożliwić danej osobie realizację snów, a zarazem sukces zawodowy?

Layout 2
Po 15 latach działalności w Kanadzie i 10 latach obecności w Polsce, mamy na swym koncie – jeżeli można to tak wyrazić, rzeczywiste sukcesy. Bo nie sztuka dać komuś na życie – to Państwo Polskie robi wystarczająco. Ale pomóc utalentowanej, młodej osobie rozpocząć karierę – ha, oto jest wyzwanie.
Po tych wielu latach Polish Orphans Charity ma na swoim koncie sukcesy. Mamy już ponad cztery setki stypendystów – którzy dziś rozwijają swoje talenty.
Nasz sukces nie jest oparty o jakąś sekretną formułę! Nasza działalność zależy jedynie od ofiarności naszej społeczności – polonijnej i nie-polonijnej, bo stukamy do drzwi każdej emigracyjnej wspólnoty kanadyjskiej.
4 grudnia, w ekskluzywnym King Edward Hotel odbędzie się nasz coroczny, “White Christmas Dinner”. Zapraszamy na niego wszystkich chętnych. Jednakże, jeżeli nie znajdą Państwo miejsca w zajętym kalendarzu światecznych spotkań – prosimy i sugerujemy proste, aż za proste rozwiązanie. Jeżeli chcieliby Państwo pomóc potrzebującym, utalentowanym dzieciom w Polsce, tym  dla których nie ma (bo nie może być) jakiejkolwiek pomocy rodzinnej – my stwarzamy okazję. Mała donacja tych kilkadziesiąt dolarów, naprawdę nieznaczna porcja świątecznych zakupów, pomnożona przez wielu darczyńców, umożliwi pomoc choć jednej potrzebującej a uzdolnionej sierocie.
Pomyślmy. Nasze stypendium wynosi 1000.- dolarów kanadyjskich. Czyli, jeżeli dwadzieścia osób ofiaruje po 50 dolarów…
Prosimy serdecznie, aby wspomnieli Państwo naszą ofertę. Pomagamy “swoim” – pomagamy naszym, polskim dzieciom! W Polsce, w Kanadzie i poza nią. A za wszelkie datki z góry dziękujemy.

“Helping Children Everywhere” – Polish Orphans Charity

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.