Sex za frytki

Czego pragnie nastoletnia dziewczynka? Uwagi starszych, traktowania jak osoba dorosła, postawionego obiadu, papierosa. To wszystko otrzymywały małe Angielki w barach Blackpool. Za hojność sponsora płaciły wysoką cenę.
Becky Downes nigdy nie zapomni okoliczności, w jakich na zawsze pożegnała swoją młodszą siostrę Charlene. Po obiedzie w McDonald’sie i popołudniowych zakupach 14-latka uściskała ją, a potem odeszła w towarzystwie dwóch koleżanek w stronę rozświetlonego mola w Blackpool. Miała na sobie czarne dżinsy, pożyczony od siostry kraciasty sweter i wyglądała jak zwyczajna nastolatka: beztroska, szczęśliwa, niewinna.
Tamtego wieczora Becky, dziś lat 23, nie miała pojęcia, że Charlene dała się wessać w podziemny świat Blackpool, gdzie królują przestępcy nakłaniający naiwne nastolatki do nierządu. I nigdy by nie uwierzyła, gdyby ktoś jej powiedział, że już więcej siostry nie zobaczy. Był 1 listopada 2003 roku, dzień zaginięcia Charlene. Ciała do dziś nie znaleziono.
– Wraz ze zniknięciem mojej siostry w naszym życiu pojawiła się pustka – mówi Becky, starsza od Charlene o dwa lata. – Do tamtego dnia byłyśmy nierozłączne. Gdy miałam dziewięć lat, uczestniczyłam w wypadku drogowym i przez jakiś czas moje życie zależało od medycznej maszynerii. Gdy wyszłam ze śpiączki, początkowo nie umiałam sama nawet zawiązać sobie sznurowadeł. To Charlene wyręczała mnie we wszystkim. Była taka opiekuńcza – to dzięki niej wyzdrowiałam. Jak ktoś śmiał skrzywdzić taką osobę? Nigdy tego nie zrozumiem.
Rzeczywistość okazała się straszniejsza od najgorszych przypuszczeń rodziny. Trzy lata po zaginięciu Charlene detektyw oznajmił zrozpaczonym bliskim, że na 99,9 proc. dziewczynka została zamordowana. Już wtedy policja podejrzewała, że nastolatka padła ofiarą działającej w Blackpool szajki starszych mężczyzn, którzy w zamian za papierosy, narkotyki i alkohol domagali się od dziewczyn usług seksualnych. Od tamtej pory poznaliśmy już skalę potwornych krzywd wyrządzonych dziesiątkom nastolatek takich jak Charlene.
Dziś wiadomo, że przynajmniej 60 uczennic zostało wykorzystanych przez stręczycieli z Blackpool. Najprawdopodobniej dziewczyny namierzano w restauracjach z fast foodem, w zamian za wódkę i frytki namawiano je do seksu. Nieupubliczniony policyjny raport stwierdza, że do grupy przestępczej należeli mężczyźni ze Środkowego Wschodu, zaś funkcję „plastrów miodu” stanowiły bary szybkiej obsługi. Stręczone dzieci miał od 13 do 15 lat. (…) Wiele wskazuje na to, że policja od lat wiedziała o tym procederze, lecz wybrała bezczynność w obawie przed oskarżeniami o rasizm. Śledztwo otwarto dopiero po ujawnieniu afery przez dziennik „Times”.
Zbyt późno dla Charlene. W związku z jej domniemaną śmiercią aresztowano dwóch mężczyzn, lecz oczyszczono ich z zarzutów. Jednak materiał dowodowy, jaki zebrano w związku z tą sprawą w 2007 roku, zaszokował bliskich nastolatki. – Dowiedzieliśmy się, że siostra przesiadywała wieczorami w barach z fast foodem, choć nam mówiła, że idzie z koleżankami pochodzić po sklepach – opowiada Becky. – Tak bardzo żałujemy, że tamtego wieczora wypuściliśmy ją z domu, tak bardzo chcielibyśmy ją ochronić. Ale nie mieliśmy pojęcia co się dzieje.
– Około tuzina nastolatek, mniej więcej w wieku Charlene, przyznało się, że dostawało jedzenie, alkohol i papierosy od swoich sponsorów. Zapłatą był seks. Do spotkań dochodziło w fast foodach. Kiedyś Blackpool wydawało mi się spokojnym miejscem. Jak bardzo się myliłam – mówi mama Charlene, Karen.
– Z wielkim bólem słuchałam opowieści innych dziewczyn, gdy relacjonowały, jak po dodanej do drinków tabletce gwałtu traciły nad sobą kontrolę i budziły się zbrukane. Któraś z nich powiedziała, że Charlene pojono wódką, a za seks dostawała frytki. Na myśl o tym robi mi się niedobrze. Jak można tak traktować dziewczynkę? Pamiętam, że wyszłam z sali rozpraw do ubikacji i wymiotowałam. (…)
Postępowanie w sądzie toczyło się 13 tygodni i oznaczało dla nas istne piekło. Niektóre z ujawnionych informacji były nie do zniesienia. Usłyszeliśmy, że Charlene najprawdopodobniej uduszono, a później jej ciało przepuszczono przez maszynkę do mięsa i w tym stanie pochowano resztki. Ktoś nawet zażartował, że przerobiono ją na kebab. Sama myśl o tym, że coś podobnego mogło się stać zupełnie mnie rozstroiła. Przez parę dni nie byłam w stanie wrócić do sądu, lecz ostatecznie wzięłam się w garść. Powiedziałam sobie, że jeśli odpuszczę, to w jakiś sposób zawiodę moją zaginioną córkę.
Postępowanie zakończyło się bez orzeczenia o winie, wznowienie w 2008 roku też nie przyniosło rozstrzygnięcia. Obaj oskarżeni mężczyźni z braku dowodów odeszli wolno. Utrzymywali, że nawet nie znają Charlene i każdemu z nich wypłacono 250 tys. funtów odszkodowania za bezpodstawne postawienie zarzutów. Śledczy nadal szukają innych podejrzanych, ale brakuje nowych poszlak. Rodzina zaginionej wciąż ma nadzieję, że światło dzienne ujrzą inne materiały dowodowe i pozwolą skazać krzywdzicieli Charlene.
Rodzina Downesów przeniosła się z Wolverhampton do Blackpool 10 lat temu. Karen i jej mąż Bob, lat 49, chcieli wychowywać dzieci w bezpiecznej, przyjaznej atmosferze. Nadmorski kurort uznali za idealną lokalizację, szybko znaleźli wygodny segment w szeregowcu. Wydawało im się, że nic nie zakłóci ich idylli. Aż do listopadowego dnia w 2003 roku, gdy Charlene zniknęła w tłumie w towarzystwie dwóch koleżanek: Natalie i Natashy. Około 21 dziewczyny rozstały się. Charlene miała wrócić do domu, jej towarzyszki były umówione na baby-sitting.
Becky nie dopuszcza do siebie myśli, że siostra nie żyje. – Gdybym pozbyła się nadziei, nie potrafiłabym żyć – mówi. – Nieustannie się obwiniam. Dlaczego tamtego wieczora pozwoliłam jej odejść? To pytanie wciąż mnie prześladuje. Minęło osiem lat od zaginięcia Charlene, a ja nie mogę skupić myśli na niczym innym.
Obsesja na punkcie zaginionej siostry zmusiła Backy do rzucenia pracy w administracji. Rodzice Charlene też nie doszli do siebie. Ojciec, Bob, pracownik firmy ochroniarskiej, przebywa na zwolnieniu chorobowym. Karen, kiedyś pracownik marketingu, też porzuciła karierę zawodową. Oprócz Becky Charlene ma jeszcze dwoje rodzeństwa: siostrę Emmę, lat 26 i brata Roberta, lat 19. Oboje są naznaczeni rodzinną tragedią.
Policja nie ukrywa, że zaginiona najprawdopodobniej nie żyje. – Charlene była raczej niedojrzała jak na swój wiek – przyznaje matka. – Łatwo było zrobić na niej wrażenie. Gdy tylko działo się coś ciekawego, natychmiast tam pędziła. Nigdy nie zauważyłam, żeby piła i z pewnością nie była uzależniona od narkotyków. Zapamiętałam ją jako radosną, zawadiacką dziewczynę.
Po zaginięciu Charlene losem młodych, często naiwnych dziewcząt zajął się brytyjski projekt Awaken: miał namierzać potencjalnych krzywdzicieli i wspierać nastolatki. – Wydaje mi się, że dziś rodzice i uczennice są znacznie bardziej świadome potencjalnych niebezpieczeństw, i ma w tym udział zarówno Awaken jak i historia Charlene – mówi Karen. – Nasza rodzinna tragedia jest ważną lekcją. Modlę się, by inni nie musieli przechodzić przez to co my.
Charlene nie była niesfornym dzieckiem. Wychodziła wieczorami, ale zawsze wracała o umówionej porze – zwykle o 22.30. Podejrzewam, że ją zamordowano, bo zrobiła coś, czego nie powinna i zagroziła, że powie o wszystkim policji. Była takim typem osoby, że mogła się postawić. Podejrzewam, że kogoś mocno rozzłościła.
Większość Brytyjczyków skazanych za przestępstwa seksualne na dzieciach to biali, zwykle działający w pojedynkę. W Blackpool przestępcy w przeważającej mierze wywodzili się ze Środkowego Wschodu. Jeden z oficerów policji zdradził nam, że pojawiły się „obawy o spójność społeczną”, co tłumaczyłoby dlaczego władze przez długi czas nie ujawniały, kim są podejrzani.
– Jeśli ktoś popełnił przestępstwo, nie ma znaczenia, czy jest biały, śniady czy czarny – oburza się Karen. – Fakt, że tak długo trzymano nas w niepewności uważam za skandaliczny.

Od 1997 roku w Anglii odbyło się 17 rozpraw sądowych, gdzie na ławie oskarżonych zasiadali mężczyźni oskarżeni o wykorzystywanie seksualne dzieci w wieku 12-15 lat. Ogółem 56 osób skazano za molestowanie dziewczynek, czyny lubieżne i gwałty na nich. W tej grupie 50 mężczyzn było muzułmanami, w większości pochodzenia pakistańskiego. Zarządzono ogólnokrajowe badanie na ten temat. (…) Inspektor Alan Edwards z policji hrabstwa West Mercia zaapelował o przełamanie „niebezpiecznego tabu”. – Te dziewczynki są krzywdzone. Aby powstrzymać ich oprawców, najwyższy czas, by zacząć o tym głośno mówić. Tymczasem zbyt wiele osób wystraszyło się na myśl, że trzeba będzie podać do wiadomości pochodzenie etniczne przestępców – zauważył.
Mohamman Shafiq z Ramadhan Foundation, brytyjskiej organizacji muzułmańskiej młodzieży, jest zwolennikiem jawności. – Krzywdziciele sądzą, że białe dziewczynki są zdeprawowane i mniej wartościowe niż muzułmanki – przyznaje. – To również forma rasizmu, wstrętna i nie do zaakceptowania w społeczeństwie, które chlubi się równością i praworządnością.
Mordercy Charlene wciąż chodzą wolno, a koszmar rodziny Downesów trwa. – Zanim nie znajdziemy ciała, a sprawca nie poniesie odpowiedzialności, nasza gehenna się nie skończy – płacze Karen. – Żyjemy w zawieszeniu. Postawiliśmy ławeczkę w Stanley Park mającą upamiętnić Charlene i regularnie ją odwiedzamy, bo nie mamy innego miejsca. Stanęła w pięknym miejscu, nad jeziorem. Chodzimy tam z okazji urodzin córki, na Gwiazdkę, w kolejne rocznice jej zaginięcia, zanosimy kwiaty, wspominamy ją. Z okazji urodzin przynosimy tort i wznosimy toast.
Jeszcze nie zrezygnowali z nadziei. – Chcemy sprawiedliwości dla Charlene – mówi Becky. – I chcemy ją odnaleźć.

Charlotte Gill

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.