Sejmowa Anarchia

(…) Prasa o tym pisze, bo to jest śmieszne i robi wrażenie na publiczności, oczywiście raczej o charakterze humorystycznym. Naprawdę nie warto aż tyle uwagi temu poświęcać. Smutne, że mimo wszystko ten człowiek kiedyś spełnił, może mimowolnie, ale jednak, jakąś istotną rolę w naszej historii i jest częścią życiorysu Polaków, zaangażowanych w „Solidarność”. To smutne, że dziś oglądamy jego degrengoladę myślową i moralną.
(…) Wnosząc z ocen, następuje w tej sprawie zwrot w opinii publicznej i rządzący mogą chyba patrzeć na to z nadzieją. Ale do tego stanu, który jest obecnie, nie powinno się w ogóle dopuszczać. Zwolennicy protestu są w tym momencie bardzo zaciekli, bo uważają, że ci protestujący powinni tam nadal trwać, bo to medialnie przynosi efekty antyrządowe. Ale to jest wyraz politycznej hucpy.“
b. premier Jan Olszewski (za: wPolityce.pl, 21 maja 2018)

„Od miesiąca, od kiedy trwa protest w Sejmie, nikt chyba tak nie zaszkodził opiekunom osób niepełnosprawnych, jak dziś Lech Wałęsa.
Rozmowę z rodzicami zaczął od tego, że trzeba odsunąć PiS od władzy, po czym apelował do protestujących by stworzyli coś w rodzaju nowej „Solidarności”, wezwać górników i inne grupy społeczne, które mają siłę, które pozwolą zrealizować ten cel. Można więc odnieść wrażenie, że były prezydent przyjechał do Sejmu, by wykorzystać protest w realizacji swego politycznego planu. I choć zapewniał, że jest apolityczny, to jednak wszystko co mówił i robił, pokazywało, że jest inaczej. – Wolałbym komunę dzisiaj niż tych ludzi. Komuna nas mordowała, ale nie niszczyła ducha – perorował były prezydent.“
A.Szułdrzyński, (“Rzeczpospolita”, 20 maja 2018)

Sejmowa Anarchia

Anatomia upadku legendy Lecha Wałęsy to temat na obszerną, socjologiczno-historyczną rozprawę, która kiedyś wstrząśnie oficjalnym, lansowanym przez post-PRL’owskich, ‘liberalnych demokratów’ obrazem upadku komunizmu w PRL. Napisze ją zapewne ktoś, kto wykaże – zgodnie z doskonale ukształtowaną już szkołą negatywnej krytyki historii Polski – polską naiwność, małość i głupotę (z obowiązkowymi aluzjami do endemicznego polskiego antysemityzmu).
Wizyta Lecha Wałęsy u protestujących w Sejmie, wpisuje się doskonale w coraz bardziej kabaretowy nastrój działań opozycji. Jeżeli ktokolwiek angażuje dziś Wałęsę, jako “symbol” do walki politycznej, naraża się na kompletną kompromitację. Ofiarą tej opozycyjnej hucpy padają ludzie, których desperacja powinna wywoływać kompletnie odmienne reakcje polityków. Jak to spuentował doskonale poseł Kukiz15, Jakubiak, do przedłużającego się protestu parunastu matek/opiekunów osób niepełnosprawnych podczepiają się “wszelkie łajzy”.
Temat szalenie ważny społecznie – jak pomóc ogromnej rzeszy ludzi niepełnosprawnych w sposób, który umożliwi im efektywne korzystanie z programów pomocy społecznej, bez poczucia utraty osobistej godności, winien być traktowany przez polityków priorytetowo. Rząd PMM temat podniósł i coś w ich sytuacji poprawił. Najwyraźniej jednak sam protest w obecnej formie nikomu nie przeszkadza. Jest rzeczą oczywistą, iż sam premier ma inne obowiązki, a obecność Pana Prezydenta była ‚pod publiczkę’, bo akurat tu Głowa Państwa nie ma żadnych kompetencji. Po tylu tygodniach ‚okupacji’ nie można oprzeć się wrażeniu, iż PiSu bajzel w Sejmie nie razi. Stratedzy od PR najwyraźniej doszli do wniosku, iż sposób komunikacji ze społeczeństwem, jaki coraz częściej uprawiają protestujący, czyni z nich w odbiorze obserwujących, także rzeszy niepełnosprawnych, agresywny margines żądający “bezczelnie, czystej gotówki”. Wezwania do walki wyborczej z PiSem, czy to ze strony opiekunki, czy zwłaszcza Wałęsy, czyni z protestu kolejny spektakl bezradnej opozycji.
Nie będę sam zachowania byłego prezydenta oceniał, robią to zawodowi dziennikarze, ale po ludzku przykro mi, kiedy osoba zapisana w historii mojej Ojczyzny okazuje się kimś tak beznadziejnie, tak prymitywnie samolubnym.

Doug Ford – kandydat najmniejszego ryzyka!

Do ontaryjskich wyborów pozostały dwa tygodnie. Kandydaci i kandydatki pukają do drzwi ‘suwerena’ i wbijają kolorowe znaki w każdy dostępny trawnik. W sieci natomiast pojawił się gdzieś taki mem, cytowany powyżej, który doskonale oddaje nastawienie większości wyborców naszej, niegdyś bogatej, prowincji.
Konserwatyści nie lansują specjalnie żadnego radykalnego programu, powtarzają jedynie, iż liberalna ekipa Kathryn Wynne MUSI odejść. I to najwyraźniej wystarcza, na co wskazują sondaże. Nie ma znaczenia, co obiecuje zdesperowana Pani Premier Wynne, argument o najmniejszym stopniu ryzyka, wzmocniony rzutem oka na najnowszy rachunek za elektryczność lub wodę (o bezynie nie wspominając), zdaje się skutecznie trafiać do elektoratu.

Jak poradzą sobie polonijni kandydaci? Pani Natalia Kusendova w Mississauga Centre oraz Pani Kinga Surma w Etobicoke Centre idą w szeregach Forda, licząc oczywiście na życzliwe wsparcie własnej społeczności. Dobrze byłoby mieć ‘swoje’ posłanki w rządowych ławach na Queen’s Park. Na uwagę zasługuje też los Piotra Milczyna, liberalnego posła z zachodniego Etobicoke, który jeszcze jako radny, przez lata dał się poznać jako przyjaciel polskich inicjatyw i projektów. Życzmy im powodzenia! Przede wszystkim zaś – głosujmy!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.