Rzuceni w szpony nałogu

Jak zostać alkoholikiem? To bardzo proste. Sposobów jest kilka. Wcale nie trzeba się upijać, wystarczy piwko, lampka wina lub koniaku co wieczór i po jakiś czasie wcale nie długim gotowe. Do tego wystarczy jakaś tragedia życiowa lub nawet zwykłe niepowodzenie lub stres. No to trzeba się zresetować. I o ile reset od czasu do czasu nie jest specjalnym zagrożeniem, to już odreagowanie ciężkiego dnia pracy kielichem każdego wieczoru (bo przecież mi się należy, bo dzień był stresujący) już tak. Po jakimś czasie jedna lampka już nie wystarcza, aby odreagować stres, no więc druga itd.
Alkoholik kojarzy nam się często z marginesem społecznym, a tak naprawdę tylko 10 procent alkoholików pochodzi z tego środowiska. Zdecydowana większość, to ludzie z tzw. dobrych domów.
Gotowy przepis jak zostać alkoholikiem przedstawiamy poniżej.
Rok po tym jak zamknęła za sobą drzwi
To nie był dobry dzień, nie zebrałem prawie wcale puszek, jestem głodny trochę i mam kaca, a nie mam za co kupić nawet najtańszego piwa. Całe szczęście, został mi dach nad głową, domem nie bardzo można to nazwać, ale nie wieje i jest w miarę ciepło, brak prądu i bieżącej wody nie jest bardzo uciążliwy już, przywykłem. Jestem lumpem, tym samym którego widzisz codziennie nieopodal osiedlowego sklepiku lub kontenerów na śmieci. Ty patrzysz z pogardą na mnie, a ja na Ciebie, trochę Ci zazdroszczę życia. I Ty podświadomie trochę zazdrościsz mi swobody, tylko alkohol ma mnie w swoich sidłach i głód trochę, Ciebie praca, rodzina, plany na przyszłość, społeczne normy, celebrowanie głupich okazji i udawanie, że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Ja przynajmniej nie muszę udawać i się snuję chodnikami, siedzę na ławce, słucham ptaków i obserwuję ludzi, którzy najchętniej pozbyliby się mnie, nie pasuje im do wizji ich wspaniałego świata. Owszem, świat jest piękny. Życie bywa trudne, ale ogólnie jest ładnie, szczególnie wiosną i latem kiedy jest ciepło i mogę siedzieć całymi dniami na ławce. Zmarnowałem życie, a nie zawsze tak było.
Miałem mieszkanie, kobietę, pracę i naprawdę dobre perspektywy. Zajmowałem się informatyką w pewnym dużym zakładzie pracy, stworzyłem im system zarządzania i teraz o niego dbałem. Praca była wspaniała, tylko pilnowałem po jakimś czasie serwerów, a system działał bez zarzutu.
Z Magdą znaliśmy się od dziecka, było nam bardzo poprawnie. Z czasem wydałem się jej zbyt mało ambitny.
To był ten dzień, który miał największy chyba wpływ na moje życie, wróciłem do domu z uśmiechem na twarzy i zastałem Magdę, moją Madzię na krzesełku z kamienną twarzą i miską zupy postawionej dla mnie na stole tuż przed nią. Co się dzieje zapytałem, wyszła bez słowa do pokoju i położyła się na łóżku, zjadłem zupę. Położyłem się obok niej, spojrzała mi w oczy, “Nie mogę być dalej z Tobą” wykrztusiła. Poszedłem zrobić sobie herbatę, nie chciałem wyjaśnień, wystarczająco bolało. Widziałem jej łzy, ale nie rozumiałem ich, ej, przecież to Ty mnie zostawiasz. Ja nie potrafiłem płakać, chyba już mi łzy powysychały albo coś się zepsuło tam bo nie potrafię.
Spakowała walizkę, kiedy w końcu zaczęła wrzeszczeć, że w ogóle mi na niej nie zależało i takie tam bzdety. Nawet mnie to bawiło, niech się trochę poemocjonuje, dziwka. Powiedziała mi jeszcze, chyba żeby zrobiło mi się przykro, że już od kilku tygodni zdradza mnie z kolesiem, którego poznała na siłowni, czy gdzieś w sklepie, nieistotne. Akurat to wyznanie zdjęło mi z serca wielki głaz, nie chciałem być z puszczalską lafiryndą. Jeszcze wypominała mi małe zarobki, jak pustym trzeba być w środku żeby oceniać ludzi po tym ile zarabiają, ona nie zarabiała wcale, czyli nic warta nie była, o tym nie pomyślała.
Co przychodzi w takim momencie do głowy? Oczywiście nasz przyjaciel alkohol, zadzwoniłem do pracy, że potrzebuję tydzień urlopu, dali bez problemu, bo dawno nie wykorzystywałem. Poszedłem do sklepu i nie wiedziałem co kupić, nie byłem fanem alkoholu, piłem raczej okazjonalnie, a i to niewiele. Ciekawe ilu kolegów lumpów zaczynało swoją przygodę od rozstania z kobietą? Pewnie sporo, i ile z rozstaniami mają wspólnego lumpki, bo koleżanki też mam. (…)
Ze sklepu wracałem z lekkim uczuciem zażenowania i wstydu do samego siebie, “naprawdę, będziesz chlał, bo zostawił Cię kawałek bezrefleksyjnego mięsa?” myślałem sobie, i odpowiadałem, TAK, oczywiście, że będę. Jaki by nie był ten kawałek przywiązałem się przez tyle lat, jak głupia i egocentryczna by nie była, była przy mnie choć teraz widzę, że trochę zawsze mnie tłamsiła, zawsze była górą, podejmowała decyzje, pewnie bardziej boję się wolności niż samotności. Jakież to ogromnie smutne, kiedy człowiek boi się wolności. Otwarłem butelkę.
Wlałem pół szklanki i wypiłem jednym chaustem. Przez ciało przeszedł dreszcz, otrząsnąłem się aż, a w głowie powoli działo się błogo, było cudownie. Szybko zasnąłem kiedy wypiłem pół litra, obudziłem się już we wtorek, miałem kaca i to niekoniecznie małego. Widziałem jej zdjęcie na półce, nie wiedzieć czemu rzuciłem w nie pustą butelką, nie chciałem o niej myśleć, a im bardziej nie chciałem, tym bardziej siedziała mi w głowie, a im głośniej tam była tym bardziej chciałem zagłuszyć ją procentami, wyszedłem do sklepu, była dziewiąta trzydzieści.
Uśmiech jest bardzo ważny, wracając ze sklepu uśmiechałem się do ludzi. Odwzajemniali uśmiechy, nawet kilka ładnych kobiet odwzajemniło mój gest, było bardzo miło. To był czas kiedy ludzie jeszcze mnie szanowali, nie wiedzieli co mam w torbie i co zamierzam uczynić, dla wielu byłoby to wystarczające, aby mnie skreślić z listy społeczeństwa. Widziałem dziś w supermarkecie sytuację, która wprawiła mnie w przerażenie, choć może trochę przesadzam. Ojciec z matką, schludnie uczesani, buciki czyściutkie, wąsik przystrzyżony i okulary, te okulary, które miał wyglądały jak u psychopatycznego mordercy z amerykańskiego filmu lat osiemdziesiątych. Z daleka widziałem jak idzie jego syn, kolejka już zbliżała się do pana idealnego, a ten gestem tak stanowczym i jednocześnie pełnym pogardy pokazał synowi żeby się pospieszył, ten zaczął biec, spojrzał mi w oczy i widział, że zaobserwowałem zdarzenie, ze wstydem opuścił wzrok, a mnie zrobiło się głupio. Wyobrażam sobie co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, wtedy cieszyłem się, że moje życie wygląda jak wygląda. A uśmiech jest bardzo ważny, same kąciki ust podniesione ku górze sprawiają, że czuję się lepiej, wydaje mi się, że nie wszyscy tak potrafią.
O godzinie dwunastej byłem już dobrze wstawiony. Wczoraj dopiero wyszła przez te drzwi. Kumpel kiedyś opowiadał, że jak chce zapomnieć o jakiejś pannie to wyobraża sobie jak kilku bierze ją naraz i zaczyna odczuwać do niej obrzydzenie, na mnie to nie działało, jak o tym myślałem chciało mi się płakać i piłem.
W czwartek czułem się dobrze, całą środę przeleżałem w łóżku i słuchałem meksykańskiej muzyki, jest radosna, a ja tego potrzebuje jak tlenu, myślałem o jakiejś komedii, ale w większości jest jakiś wątek miłosny, który mógłby mnie drażnić. Ile to jeszcze potrwa myślałem? Zadzwoniłem do Sylwii, koleżanki z pracy. Była sama i już nauczyła się tego, niejednokrotnie mówiła mi, że nie potrafi być z jedną osobą, tym bardziej, że każdy związek który trwa, ma zamiar trwać wiecznie, inaczej nie miałoby to sensu. Przerażało ją to, forever, do śmierci, bała się tych słów. Mogłaby być z kimkolwiek tylko bez tych cholernych słów. Jakby w trakcie związku umarła, nawet nie wiedziałaby, że to ten do końca życia. Odebrała, zaprosiłem ją na drinka, zdziwiła się bo myślała, że nie piję. Zgodziła się być o dwudziestej.
Ogoliłem się, wykąpałem i zacząłem szykować coś na kolację, klasycznie zrobię spaghetti z pulpecikami, szybko, niedrogo i sycąco, wódkę mam i soki też, wszystko jest. Kiedy stanęła w drzwiach, chwała jej za to, przestałem myśleć o Magdzie, w końcu. Pocałowałem ją z tego wszystkiego i mocno przytuliłem, zaczęła się nieco śmiać i pytać o Magdę. Wytłumaczyłem jej, że dlatego nie ma mnie w pracy, bo zostawiła mnie i nie dałem sobie z tym rady.
Rozmawialiśmy o wszystkim, o pracy, pogodzie, polityce, filozofii, muzyce, filmie, żarciu, kolorach włosów. Kiedy opróżniliśmy trzy czwarte litra wódki sprawy zaczęły iść w kierunku łóżka.
To nie erotyk, nie opisze dokładnie co się działo, ale było nieziemsko. Ten jeden raz był lepszy niż wszystkie z Magdą razem wzięte. Zasnęliśmy razem. Rano jej już nie było, pewnie wyszła do pracy.
Więcej jej nie zapraszałem, a w pracy zachowywaliśmy się tak jakby nic się nie stało. Minęło półtora tygodnia odkąd wyszła. Nawet do głowy nie przyszło mi się do niej odezwać. Ciekawe dlaczego? Upodobałem sobie wódkę, nie lubię piwa.
Z pracy wylali mnie dwa miesiące później, kiedy opiłem się po pracy i nie podołałem po godzinach pomóc nawet telefonicznie, w sumie kilka razy się tak zdarzyło i znaleźli chyba abstynenta na moje stanowisko, dyskryminacja.
Szukałem czegoś w miarę, żebym mógł utrzymać to mieszkanie, które wynajmuję, oszczędności zostało mi na najwyżej dwa miesiące, mam czas, coś znajdę. Dla informatyków jak na lekarstwo ofert, a inna branża średnio mnie interesuje, poza tym nie chce zarabiać mniej. Muszę się napić.
Napiłem się i ani się obejrzałem została mi ostatnia noc w mieszkaniu, nie mam pieniędzy, sprzedałem wszystko co wartościowe w domu i zostało mi niewiele, trochę ubrań i jakieś pierdoły, więc to tak jest jak człowiek się stoczy, już na niczym nie zależy. Ciekawe czy Magda ułożyła sobie życie? Minęło już 5 miesięcy odkąd wyszła. A ja ostatni raz tu zasnąłem.
Rano i ja wyszedłem przez te drzwi, zostawiłem właścicielowi klucz i tu się zaczęła moja droga, w tym samym miejscu, w którym rozeszły się drogi moja i Madzi. Oby jej się wiodło w sumie, ja sobie poradzę, czerwiec jest dobrą porą na wywalenie na bruk, mam czas się oswoić do braku wygód. Z uśmiechem wyszedłem z mieszkania, miałem jeszcze pół butelki wódki, kilka starych gazet i torbę ciuchów. Idealny początek nowego życia.
Znalazłem jakiś stary opuszczony budynek, ktoś wywalił na śmietnik całkiem dobry tapczan, to go tam zabrałem wózeczkiem na dwóch kółkach i mam gdzie spać, niektórzy ludzie są dobrzy i prosząc o bułkę naprawdę mi ją dają, głodny nie chodzę. Gorzej z alkoholem, ale jak pozbiera się butelki czy puszki to daje radę, czasem małolaty chcą żeby kupić im alkohol, zawsze też coś odpalą.
Fascynująca historia mojego życia niecały rok po tym jak zamknęła za sobą drzwi.

multistrona.pl

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.