Rozważania Smoleńskie

Tragiczna katastrofa lotnicza w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku (pomijając nieznany być może czynnik mechaniczny) była wynikiem kilku równoległych procesów, których korzeni należy szukać w sowieckim podboju Polski, w roku 1939 i powtórnie w roku 1944. Skutkiem owego podboju była po pierwsze, eliminacja, (przeprowadzona w większości przypadków metodą fizycznej likwidacji) niezależnej i patriotycznej elity narodowej. Po drugie, ze Związku Sowieckiego twórcy PRL w jej nowych, geograficznych granicach oraz obcej formie politycznej, sprowadzono około 250 tysięcy komunistów – elementu zróżnicowanego etnicznie, który obsadził wszystkie agendy państwa, od wojska poprzez aparat bezpieczeństwa, po kulturę.

Czterdzieści lat komunistycznego reżymu zaowocowało, co najgorsze, korozją świadomości szerokich rzesz społeczeństwa, ich głęboką demoralizacją. Dotknęło to zwłaszcza tych, których kierowano na pozycje elit. Warunkiem kariery było osobiste zgnojenie, co tak doskonale zobrazowało, jeszcze w końcowym okresie PRL, tak zwane “kino moralnego niepokoju”.
Szok ludowego zrywu “S” tylko na chwilę zatrzymał ten process wewnętrznej demoralizacji. Prześledzenie karier elit IIIRP (e.g. prezydent Kwaśniewski, premier Ewa Kopacz) powinno dać historykom wiele do myślenia.
Tak zwana “transformacja systemowa” czy “upadek komuny” to pojęcia maskujące manewr – wymuszony zmianami strategicznymi, końcem Zimnej Wojny i ewakuacją sił zbrojnych ZSSR z Europy Środkowej – przepoczwarzenia się komunistycznego aparatu władzy w aparat państwa liberalnego, bez rozliczeń prawnych.
Spadkiem po procesie kooptacji przez służby PRL “partnerów” do rozmów przy “Okrągłym Stole” jest źródło ‘mandatu’ nowej władzy. Za nienaruszalność sowieckich służalców i piewców, licencjonowani politycy otrzymali ułudę i splendor władzy. Przewidywała to doskonale “doktryna Urbana” zwerbalizowana jeszcze w czerwcu 1989 roku – “dajcie im telefony”.
Próba naruszenia tego układu miała zawsze tragiczne skutki. Zarówno latem roku 1992 jak i w latach 2005-07. Uruchamiano przede wszystkim, sterowaną poprzez media, falę nienawiści lub pogardy wobec każdego, kto choćby w najmniejszym stopniu podważał “kłamstwa założycielskie” PRL lub IIIRP. Jakiekolwiek próby rozliczenia agentury sowieckiej, samo w ogóle mówienie o obecności agentów i donosicieli w społeczeństwie owocowało ostracyzmem i mianem “oszołoma”. Nie nastąpiło żadne, nawet werbalne rozliczenie z systemem komunistycznym. Nie zburzono ani jednego sowieckiego pomnika, nie zmieniono nazwy żadnej ulicy. Jedynie też w byłym PRL próby oficjalnego ujawnienia i eliminacji z życia politycznego donosicieli (jak to zrobiono w dużo bardziej zinfiltrowanym DDR czy Czechosłowacji) uznano za… barbarzyństwo.
Zapowiedzią tragedii ‘Smoleńska’ było rozdzielenie wizyt państwowych w Katyniu, w kwietniu 2010. Kreml riumfował! Pytanie, kto w co grał owymi wizytami? Dlaczego Pan Premier i Pan Prezydent RP nie polecieli razem? Aż tak się nienawidzili? Na to pytanie odpowiedzieć może jedynie premier Tusk, bo prezydenta Kaczyńskiego już nie ma
Stopień wewnętrznej niechęci obozów, które szły do wyborów 2005 roku jako pokrewne siły anty-poPRLowskie, osiągał niebotyczne rozmiary. PoPiS?! Proszę popatrzeć na hasła z “błękitnego marszu” PO.
Tragedia w Smoleńsku, choć na moment zmroziłą wszystkich, nie stała się narodowym catharsis. Przeciwnie, szybko zabetonowała podział społeczeństwa na dwa wrogie obozy: “Narodowo-patriotyczny” i “liberalno-EUropejski”. Określenia te są tak samo mylące i zakłamujące rzeczywistość, jak cała reszta oficjalnego sztafażu “3-ciej” i “4-tej” RP.


Tragedia Smoleńska pokazuje każdemu, kto chce to dostrzec, iż Polska współczesna stanowi ‘terytorium mandatowe’, o które trwa międzynarodowa rywalizacja. To jest między innymi powodem, dla którego Polska jako sam organizm państwowy i gospodarka nie uległa takiej parcelacji jak np. Ukraina. “Wysokie układające się strony” zadbały o to, aby polską gospodarkę rozparcelować, ale cały jej obszar gospodarczy poddać jednemu centrum zarządzającemu. Dlatego też zaistniał w Polsce lat 90-tych znany z zachodnich analiz “kapitalizm korsarski”, w ramach którego odbyło się uwłaszczenie aparatu bezpieczeństwa PRL na majątku narodowym, a zaraz potem złodziejska pywatyzacja. Nominalne władze, rząd w Warszawie i agendy kontrolne państwa dostały nakaz nieinterwencji. Złodziejstwo VATowskie, tak mocno eksponowane przez ostatnie dwa lata przez PiS to tylko wierzchołek gory lodowej. Ekonomiczna analiza procesu likwidacji polskiej gospodarki czeka na opracowanie. Przykład dostępny dziś to akcja likwidacji LOT poprzez gangsterkę, ochranianą przez agendy państwa, aby obszar połączeń lotniczych wewnątrz i na zewnątrz Polski przejął poważny przewoźnik globalny.
Każde mocarstwo, chcące w Polsce ustanowić swą sferę wpływów, dysponuje w niej lojalną formacją polityczną, oddaną danej koncepcji. Nie można tu mówić, jak to czynią apologeci PiS, o “Targowicy” (owa wszak także była “uczciwa” w obronie status quo ante). PO otwarcie i szczerze postawiła na integrację Polski w Unii Europejskiej, jako najlepszą gwarancji realizacji interesów swego środowiska, czyli tak zwanej klasy średniej. I przez dwie kadencje cieszyła się ogromnym poparciem elektoratu. Zgodnie z ideologią neo-liberalizmu, większość polityków PO uczciwie wierzyła i wierzy, iż likwidacja polskiego przemysłu to była dziejowa konieczność, iż kapitał nie ma narodowości, a produkcja statków, helikopterów i węgla w Polsce – przynajmniej dla polskich przedsiębiorstw – nia ma ekonomicznej racji bytu. Schetyna i Rostowski uczciwie zapewniali, iż na programy społeczne kasy nie będzie. Oni bowiem wiedzieli, iż uszczelnienie systemu podatkowego dla ich formacji będzie niewykonalne, także z uwagi na interesy zachodnich ‘patronów’. Prymat interesu zachodniej gospodarki, w połączeniu z poglądem, iż Polska może być jedynie montownią, dostarczycielem siły roboczej, także poprzez emigrację zarobkową, był bowiem traktowany jako dogmat. Polityka miała jedynie zarządzać obywatelami w kraju komplementarnym gospodarczo wobec gospodarki centralnej EU – Niemiec. A społeczeństwo miało ulegać ‘europeizacji’, kulturowej obróbce “ponowoczesności”.

WW-Wojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.