Rozważania Smoleńskie – 2

Tegoroczne wystąpienie Prezydenta Izraela w Auschwitz, podczas “Marszu Żywych”, pomijając odczuwalną arogancję bijącą od izraelskich oficjeli, powinno być ilustracją istniejącego zagrożenia dla pozycji Polski w płaszczyźnie stosunków międzynarodowych oraz dowodem stopnia realizacji programu transformacji obrazu Polski, z ofiary hitlerowskiej i sowieckiej agresji we współodpowiedzialnego za tragedię Zagłady.
Zauważmy – argumentem oskarżenia, wyrażonego expresis verbis przez Prezydenta Państwa Izrael jest teza, iż skoro w latach 1939-1945 państwo polskie nie zapobiegło eksterminacji Żydów, eo ipso ponosi ono odpowiedzialność moralną, polityczną i… majątkową.
Można by zadać oczywiście prowokacyjne pytanie, dlaczego polskich Żydów nie ochroniły Stany Zjednoczone lub… Izrael. Ach, oczywiście, co za podłość! Izraela wówczas nie było. A suwerenna Rzeczpospolita Polska istniała?
Jeszcze kilka lat temu takie słowa, szczególnie w Polsce, szczególnie w Auschwitz – stworzonym wszak najpierw dla Polaków! – oficjalnie by nie padły. Najwyraźniej uznano, iż obecny klimat międzynarodowy (oraz stan opinii publicznej wewnątrz Polski) jest już dla takiej eskalacji sprzyjający.
Wydaje się dziś oczywiste, w świetle niemieckiej polityki historycznej, wypowiedzi izra

Książę Albrecht II i Otto Wesoły stwierdzają, że żaden Żyd nie może wziąć od mieszkańca Wiednia więcej niż trzy fenigi od funta jako odsetki od pożyczki, 20 czerwca 1338 r.

elskich polityków oraz roszczeń żydowskich liderów z USA, iż to Polacy jako zdefiniowana grupa etniczna – ‘Naród Polski’, generalnie Polacy ‘at large’- mają być uznani za “sprawców wykonawczych” zbrodni Holocaustu. W każdym innym przypadku, taka generalizacja, wyszczególnienie jedynie na podstawie charakterystyki etnicznej, uznana by była w liberalnej Ameryce za…. rasizm! Ale w stosunku do Polaków można.
W wytwarzanej narracji o Zagładzie, miejsce “Niemców” zajmują bliżej nieokreśleni etnicznie “naziści” oraz… Polacy, którzy mieli dobrowolnie włączyć się w Holokaust. Motywem krwiożerczych zachowań Polaków miał być fanatyzm religijny, zakorzeniony od wieków anty-semityzm oraz rabunek. Pogrom kielecki oraz Jedwabne są dowodami koronnymi tej tezy. Ba, Polacy zabili wszak więcej Żydów niż Niemców, a Powstanie Warszawskie było okazją do systematycznego mordowania Żydów! Tak, to “nasza”, wewnętrzna propaganda – “pedagogika wstydu” – mająca zmusić nas do przyjęcia “odpowiedzialności”. Za co?
“Pedagogika wstydu” realizowana jest systemowo. Badania “polskich” historyków, takich jak JT Gross, T. Grabowski czy B. Engelking, uwiarygodniają tę tezę w świecie akademickim.  Amerykańskie uniwersytety sponsorują tylko te badania, które koncentrują się na prezentowaniu przypadków kryminalnych zachowań i nastawień jednostek lub grup, nie istnieje natomiast żadna przeciwwaga dla tak tworzonego obrazu. Brak wysiłku pokazania tragicznego tła tych wydarzeń – przebiegu niemieckiej i sowieckiej okupacji na obszarze podbitej, bezlitośnie niszczonej RP. Nikt nie zadaje pytań o to, dlaczego fala antysemityzmu wybuchła z taka siłą na terytoriach RP, początkowo zagarniętych przez ZSSR.
Nie ma wątpliwości, w kontekście obecnej inicjatywy ustawodawczej w Kongresie USA (ustawa S447 oraz HR1226), iż celem bieżącym wypowiedzi polityków jest wywarcie presji opinii publicznej oraz sfer politycznych USA dla uzyskanie “odszkodowania” od państwa polskiego. Polska opinia publiczna nie była do tej pory informowana o regularnych konferencjach, dotyczących kwestii “odszkodowań”, jakie odbywały się w Izraelu. Istnieją poszlaki, iż może to być słabo rozumiane w Polsce, zwłaszcza w środowiskach politycznych, akademickich i dziennikarskich, gdzie żywa jest idea “dialogu”, nie ma natomiast klarownie zdefiniowanych warunków brzegowych oraz celu owego dialogu. Środowiska te w debacie o postrzeganiu Polski i jej historii z zagranicznymi elitami zawodowymi, nie widzą zagrożenia.
Tymczasem w odniesieniu do środowisk żydowskich wydaje się, iż mamy do czynienia z podobnym problemem, jak z “dialogiem” chrześcijaństwa i judaizmu. Opisuje te sprawy doskonale ks.prof. W. Chrostowski w książce “Prawda: Chrystus,

Judaizm.”

Nie prowadzi on do zbliżenia doktrynalnego, lecz jedynie do pacyfikacji partnera polskiego, który jest pozbawiony świadomości co do rzeczywistego kierunku oraz zawartości przekazu edukacyjnego o Zagładzie, w Izraelu, Ameryce, Kanadzie i generalnie, na Zachodzie.
Realizowana od lat anty-polska operacja informacyjna wpisuje doskonale w filozofię edukacji młodego pokolenia Żydów w Izraelu i Ameryce Północnej. Określenie “Polish Holocaust”, użyte w spocie „Fundacji Rudermana” pokazuje wyraźnie cel, realizowany ‘edukacyjnie’ przez zaangażowane środowiska żydowskie w Ameryce. Mamy tu na myśli nie tylko wąsko pojętą edukację instytucjonalną, lecz wielość inicjatyw, tworzących powszechny, podświadomie akceptowany jako oczywisty, obraz Polski i Polaków, w przeszłości i obecnie. Zauważmy wspomaganie anty-polskiej narracji “historycznej” popularną produkcją filmową.
Trudno powiedzieć dlaczego, jako odbiorcy strumienia medialnej informacji, jesteśmy w zasadzie przyzwyczajeni do “fake news”. Nie obraża nas najwyraźniej, iż ktoś traktuje nas jako idiotów, czasami pożytecznych. Można wręcz powiedzieć, iż żyjemy w wieku medialnego oszustwa – “Age of Fake News”.
Powie ktoś, iż ‘nihil novi sub sole’ – nie jest to, w rzeczy samej, niczym nowym. Manipulacja medialna jest bowiem tak stara jak same media. Jednakże dla interesów bezpieczeństwa współczesnej Polski, zakwestionowanie polskiej narracji historycznej (i politycznej, jako kraju demokratycznego, zagrożonego tradycyjną ekspansją Rosji), tworzy poważne niebezpieczeństwo. Kto bowiem, nawet w ramach sojuszu NATO, bronić będzie narodu faszystów, maszerujących dziesiątkami tysięcy po ulicach Warszawy, których przodkowie byli ochoczymi wykonawcami Zagłady?!  Co gorsza, oficjalny Polski sprzeciw wobec używania określenia “Polish Concentration Camps” jest prezentowany w światowych mediach jako przykład “Holokaust denial”! Obrona przed pomówieniem traktowana jest jako przestępstwo! To nie my będziemy zatem pozywać kłamców, powtarzających kalumnie o “Polish Concentration Camps”. To nas za negowanie tej tezy pozwą niedługo do sądu – jako “kłamców o Holocauście”.
Niewielka część polskiej opinii publicznej ma świadomość, iż mamy do czynienia z akceptacją przez środowisko akademickie Ameryki i nie tylko, wyjątkowej metodologii w badaniach historycznych, zastosowanej jedynie w obrębie badań nad Holocaustem. Wedle tego podejścia “naukowego”  świadectwa ocalałych świadków Zagłady nie podlegają żadnej analizie faktograficznej. Nie konfrontuje się np. tego, czy dana osoba pamięta poprawnie miejsca, lub kolejność zdarzeń. Obowiązuje też subiektywna, w klasycznej nauce o badaniach historycznych metodologicznie nie do obronienia (dziś milcząco akceptowana), zasada ekstrapolacji wyników badań cząstkowych, opartych na fragmentarycznym materiale dowodowym, na całą populację Polski. jeden zabił, wszyscy zabijali, lub chcieli zabijać. Period, full stop!

W.W-Wojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.