Rosyjska ruletka

Rosyjska ruletka

Czy Rosjanie wejdą na Ukrainę, do Doniecka i Ługańska, pod egidą ONZ, jako siły pokojowe? To tylko Wojciech M. Wojnarowiczpozornie niewiarygodny scenariusz. Moskwa żąda zwołania Rady Bezpieczeństwa.
Walki wokół otoczonych miast na wschodniej Ukrainie skutkują kolejną katastrofą humanitarną. Trudno potwierdzić liczbę uchodźców chroniących się na terenie Rosji, ale ONZ sam fakt ich istnienia potwierdza. Ofiary cywilne ukraińskich bombardowań otoczonych miast stają się coraz liczniejsze. Obrazy zabitych idą w świat i Kijowowi nie pomagają. W zasadzie toczy się regularna wojna, a Rosja do zdławienia swych ludzi zapewne nie dopuści.
Tymczasem idzie gra w sankcje. Putin nie blefował, idzie z Zachodem na wymianę ciosów. Kto się pierwszy zmęczy? Kto więcej straci – Rosjanie, przez inflację, rezygnując z MacDonalda, Carlsberga, rumuńskiej cielęciny czy polskich jabłek, czy zachodnie koncerny, tracące w Rosji lukratywne rynki? Sankcje Kremla dotkną też eksport ukraińskich towarów do Rosji, a to dla gospodarki Kijowa cios bolesny. A kto weźmie na garnuszek ukraińską gospodarkę, całkowicie zależną od rosyjskich rynków?

Śmierć generała

Śmierć amerykańskiego generała w Kabulu oraz ewakuacja ambasad z Libii to dwa symbole „sukcesów” regionalnej “stabilizacji” – wprowadzania siłą zachodnich porządków. Zabójstwo generała US Army, H. Greena na terenie akademii wojskowej mającej kształcić afgańskich oficerów, z rąk Afgańczyka, jest czymś wyjątkowym, ale ataki szkolonych na szkolących już zaskoczeniem nie są. Raz to policjant w szpitalu strzela do sanitariuszy, innym razem rekrut do instruktora. Coraz częstsze przypadki ataków na zachodni personel wojskowy i cywilny ze strony tworzonych z takim wysiłkiem afgańskich sił porządkowych musi mieć swoje skutki. Jak się czują oficerowie oddelegowani do szkolenia ludzi, którzy ich w dużej części nienawidzą?
Opuszczenie przez NATO Afganistanu oznacza klęskę programu eliminacji Talibanu oraz stabilizowania tego kraju siłą. Nie pomoże żaden ograniczony kontyngent, skorumpowane rządy Karzaja i jego następców, oparte jedynie na zachodnich karabinach padną w mgnieniu oka, a kraj stanie się zlepkiem regionalnych satrapii, pozostającym pod wpływami agresywnych islamistów. Czy można to było przewidzieć? Zapewne, ale jeszcze niedawno, akurat w Warszawie eurokraci organizowali konferencje naukowe w temacie “dalszego umacniania demokracji i rządów prawa” w Kabulu.
Misja NATO stała od początku na straconych pozycjach. Na stabilizacji Afganistanu nie zależało bowiem największemu sponsorowi islamistów, Pakistanowi. To na terenach pakistańskiego pogranicza znajdowali schronienie i mieli swoje bazy bojownicy Talibanu. To tam zimowali mujahedini, aby w odpowiednich porach powracać i kąsać siły ISAF, oraz terroryzować lokalną ludność, gdyby przyjmowała pomoc od personelu ISAF. Np. za posyłanie dziewczynek do szkoły egzekwowano drakońskie kary. Islamabad zawsze chciał i nadal chce samodzielnie kontrolować ten kluczowy pod względem strategicznym kraj, nie mając najmniejszej ochoty na tolerowanie wpływów zachodnich. A naloty amerykańskich dronów na pakistańskie bazy Talibanu balansu sił nie zmieniły. Czy ktoś przedstawi nam jednak kiedyś uczciwe rozliczenie naszej misji w Afganistanie, poza standardowymi sloganami o “sojuszniczej solidarności”?

Rejterada

Ewakuacja personelu naszej ambasady oraz cywilów z Libii to kolejny kwiatek do ogródka naszego Ministra SZ. Czyż to nie minister Sikorski leciał dumnie w trakcie “arabskiej wiosny” do Benghazi, ściskać ręce “bojownikom” libijskiej rewolucji? Czyż po zgładzeniu krwawego dyktatora Libia nie miała stać się oazą demokracji i wolności?! Tak zapowiadali wszak zachwyceni ową “arabską wiosną” spontanicznie inicjowaną przez speców do zamieszek i demonstracji, klakierzy-eksperci z naszych mediów, od GW po “Rzepę”. Pokazywano nam w transmisjach, jak młodzi ludzie, spragnieni zachodniej wolności, z pomocą komórek mieli organizować się na placach i ulicach do walki z dyktatorem! Ot, drobna pomoc w postaci nalotów NATO sparaliżowała siły rządowe, reszty dokonali zaś uzbrojeni przez zachodnie wywiady “rebelianci” – czyli, najemni bandyci z całego Bliskiego Wschodu. Kadafiego utłuczono, bandyci jednakże pozostali i zajęli się zaprowadzaniem własnych porządków. Poza przekazaniem libijskiej ropy zachodnim, głównie francuskim koncernom, nie przeprowadzono żadnej „demokratycznej transformacji” kraju. Miejsce stabilnego reżymu, zapewniającego – tak, twardą ręką – stabilność i relatywny dobrobyt swoim obywatelom, zajęły uzbrojone bandy, nienawidzące się nawzajem. Libia nie istnieje jako państwo – o kontrolę poszczególnych enklaw czy regionów trwają ciągłe walki. Z zasobnych miast pozostały ruiny, a wojna islamskich gangów stała się na tyle nieprzewidywalna, iż zachodni dyplomaci wzięli nogi za pas. Uzbroiliśmy AlQaidę?! Któż to mógł przewidzieć???!!!
Dziś ewakuację Polaków z Libii minister Sikorski uważa za ogromny sukces swego resortu! I dziękuje Siłom Powietrznym za pomoc w sprawnej ucieczce.  Ale i w tym wypadku nie będzie debaty ani rozliczenia zaangażowania się NATO w obalanie siłą reżymu suwerennego kraju. Czy nie warto jednak byłoby poprosić “oficjalnego” kandydata na stanowiska szefa unijnej dyplomacji o jakieś wyjaśnienia, oceny? Jak na tym obaleniu dyktatora – który zrządzeniem losu, nigdy nie stanął przed sądem, (gdzie mógłby wiele ujawnić) – wyszli sami Libijczycy?
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.