Rob Ford nie żyje

Były burmistrz i radny Toronto Rob Ford przegrał 18-miesięczną walkę z rakiem. Zmarł w wieku 46 lat, we wtorek rano, w Mount Sinai Hospital w Toronto.
Pomimo przeprowadzonych operacji i zastosowanej chemioterapii Ford nie pokonał tłuszczomięśniaka (pleomorphic liposarcoma).
Rob Ford zadebiutował na politycznej arenie Toronto w 2000 roku, kiedy po raz pierwszy został wybrany radnym miejskim. Pod- czas swojej pierwszej kadencji dał się poznać jako polityk walczący z rozrzutnością miejskich polityków, z bezmyślnym marnowaniem funduszy budżetowych i wykorzystywaniem ponad miarę pieniędzy podatników na fundusze reprezentacyjne radnych. Był także orędownikiem odsuniętych na margines mieszkańców Toronto. Nikogo nie pozostawiał bez odpowiedzi, potrzebującym dawał swój prywatny numer telefonu.

 

https://www.youtube.com/watch?v=uPhg9JCQIr4

 

Z czasem zaczęła wokół niego rosnąć fama człowieka oddanego ludziom, bezpośredniego i dostęp- nego. Sam mówił o sobie 300 funtów zabawy. Był pełen poczucia humoru, choć w debatach publicznych surowy i nie przebierający w słowach. Tej niezłomnej postawy i popularności po prostu mu zazdroszczono. Nie szukał także kompromisów, gdy ktoś stawał mu na drodze i w jego przekonaniu nie miał racji przejeżdżał po nim jak walec.
Gdy wybrano go w 2010 roku na stanowisko burmistrza Toronto powiedział do wiwatującego 5000 tłumu – “Razem stworzymy koalicję i zakończymy marnotrawstwo i nieprzemyślane wydatki, przywrócimy respekt do pieniędzy podatników”. Ten cel realizował niezłomnie.
Już w pierwszych dniach po wyborze na burmistrza spotkał się z niespotykanym atakiem mediów i środowisk, które uważały, że człowiek o konserwatywnych poglądach nie może być burmistrzem tak lewicowego miasta jak Toronto. Zapomnieli, że to właśnie ludzie go wybrali, bo mieli dość korupcji i trwonienia budżetowych pieniędzy.

Później kiedy bezkompromisowo zaczął swoje przedwyborcze obietnice wcielać w życie, pojawili się inni przeciwnicy, ci którzy utracili lukratywne miejskie kontrakty i ci którzy mieli na nie nadzieję. A także związki zawodowe, od czasu kiedy rozprawił się z wysoko nadpłaconym i źle wykonywanym kontraktem na wywóz śmieci.

Praktycznie codziennie lała się lawa nienawiści, wśród której stał niewzruszony i nie zmieniał ani swoich poglądów, ani zaangażowania w usprawnienie funkcjonowania miasta i ulżenia mieszkańcom. Ta postawa przysporzyła mu niezmierzoną rzeszę zwolenników.
Jego bezpośredniość i bliskie kontakty z mieszkańcami okazały się słabym punktem, w który uderzyli przeciwnicy. Zaczęto wyciągać prywatne słabości, doprowadzono do tego, że publicznie przyznał się do skłonności do nadużywania alkoholu i narkotyków. Od tego czasu prowadził walkę na dwóch frontach – o sprawy miejskie i o swą prywatną godność.
https://www.youtube.com/watch?v=BNEpwtL-0Ys
Podczas kampanii na drugą kadencję zdiagnozowano u niego chorobę nowotworową. Skoncentrował się na walce z rakiem, tym razem nie zwyciężył.
W wydanym oświadczeniu rodzina zmarłego (jego żona Renata jest Polką, a brat Doug politykiem) zwróciła się z prośbą o zachowanie prywatności i zapewniła, że nie będzie rozmawiać z mediami.
Giorgio Mammoliti kolega z ratusza (którego Rob Ford również nie oszczędzał w swej krytyce), napisał, że Rob “kocha ludzi z Toronto i nigdy nie uchylał się od swoich obowiązków” nawet wtedy, gdy był atakowany jako burmistrz.
Mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy gdy Rob był burmistrzem uczynili z jego życia piekło uznają prawo jego rodziny do prywatności i jego bliskim pozostawią możliwość do wyłączności w informowaniu opinii publicznej o biegu spraw wtedy, gdy uzna to za stosowne” – napisał Mammoliti.
Rob, spoczywaj w spokoju.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.