Rasizm jest faktem. Nowa fala zamieszek.

Ferguson. 9 sierpnia 2014 policjant Darren Wilson wzywa 18-letniego Michaela Browna, by razem z kolegą weszli z jezdni na chodnik. Brown ze starszym o trzy lata kumplem nie usłuchali policjanta – kontynuują spacer ulicą. Wilson więc strzela. Brown ginie na miejscu. W jego ciele śledczy znajdą później sześć kul. Wilson jest biały, Brown – czarny. To, niestety, bardzo istotna informacja.
Cztery miesiące później złożona z 12 osób ława przysięgłych uznaje, że „nie istnieje żadna prawdopodobna przyczyna, by postawić policjanta Wilsona w stan oskarżenia”. Kolor skóry dziewięciu ławników jest biały, trzech – czarny. W mieście wybuchają zamieszki organizowane przez Afroamerykanów, którzy uważają, że zastrzelenie chłopaka ma podłoże rasowe. Pacyfikują je biali policjanci – bo choć w Ferguson dwie trzecie mieszkańców to czarni, 48 na 53 policjantów to biali. W Ferguson wszystko się gotuje, a przez Amerykę przetacza się debata o słowie na „r”, z którym Stany Zjednoczone najwyraźniej sobie nie poradziły: o rasizmie.
Do tej historii dochodzi kolejna. Policjant zastrzelił czarnoskórego 50-latka, strzelając mu w plecy. Chwilę potem chciał wrobić go, podrzucając mu swój teaser, który rzekomo miał zabrać funkcjonariuszowi. Wszystko zostało nagrane, a policjant został oskarżony o zabójstwo.
Obrzydliwy rasizm
Sankcjonowana przez państwo przemoc wymierzona w młodych czarnoskórych mężczyzn w tym kraju jest obrzydliwa – pisze wielebna Serene Jones w tygodniku „Time”. Dodaje, że decyzję ławy przysięgłych społeczność w Nowym Jorku przyjęła ze smutkiem i złością oraz zaznacza, że mimo iż nieznane są wszystkie przesłanki, które doprowadziły do takiego werdyktu, to „jest głęboko zaniepokojona tym, co [ta decyzja] oznacza dla naszego narodu i przemocy”.
Statystyki, które otwierają oczy
black&whiteW miesiącu poprzedzającym śmierć Browna z rąk policji zginęło przynajmniej pięciu czarnych mężczyzn. 24 proc. czarnych mężczyzn twierdzi, że zostało, w ich opinii, źle potraktowanych przez policję w ciągu ostatnich 30 dni. 86 proc. spośród zatrzymanych przez drogówkę w Ferguson to czarni. Spośród 521 aresztowań w 2013 roku w Ferguson, 438 dotyczyło Afroamerykanów. 1 na 3 czarnych mężczyzn spędzi jakiś czas w więzieniu, podczas gdy taka przyszłość czeka 1 na 7 Latynosów i 1 na 17 białych. 44 proc. czarnych ma domy na własność, podczas gdy właścicielami nieruchomości jest ponad 70 proc. białych.
Jak wynika z raportu opracowanego przez Uniwersytet Harvarda, Federal Housing Agency i banki skutecznie przez większość XX wieku utrudniały Afroamerykanom zaciąganie kredytów hipotecznych na takich samych zasadach, jakie obowiązywały białych. Hrabstwo St. Louis znajduje się na 13. miejscu listy miejsc w kraju, w których panuje największa segregacja rasowa.
O tym, że segregacja w szkołach po kilkudziesięciu latach od jej zniesienia, znowu jest w USA problemem, mówiła ostatnio Ruby Bridges, jedna z pionierek walki o prawa obywatelskie. – Czujesz się prawie tak, jak w latach 60. W całym kraju mówi się o tym, że szkoły znów dzielą się wedle rasy. Wszyscy wiemy, że są szkoły, w których jest segregacja rasowa – powiedziała.
Z tematem nierówności społecznych i ekonomicznych na tle rasowym, będących pokłosiem niewolnictwa, od lat próbuje sobie radzić amerykańskie kino, jednak chociażby reakcje na dzieło Steve’a McQueena „Zniewolony. 12 Years a Slave” pokazały, że to wciąż niezagojona rana – mimo, a może właśnie poprzez, Oscary, które otrzymał reżyser i aktorzy. Poprawność polityczna? Być może.
Odebrane dobre samopoczucie
Do podobnych wniosków doszła jedna z amerykańskich publicystek uznając, że jednym z powodów, dla których bulwersująca sprawa fali oskarżeń o gwałty, których latami miał dokonywać czarnoskóry komik i aktor Bill Cosby, została w mediach przemilczana – mimo że od lat pojawiały się świadectwa kolejnych oskarżających go kobiet – był fakt, że … Cosby i jego sitcom „Bill Cosby Show” sprawiał, że biała Ameryka czuła się dobrze.
To dobre samopoczucie właśnie zostało Ameryce odebrane. Razem z wiarą w to, że – jak zapewniał Barack Obama w swoim corocznym orędziu w styczniu – USA to kraj wielkiej szansy dla wszystkich: młodych i starych, biednych i bogatych, białych i czarnych. Bo ostatnie wydarzenia dobitnie pokazują, że nie wszyscy tę szansę mają.
Kolejna noc, kolejne aresztowania
W miniony weekend w stanach Luizjana i Minnesota zatrzymanych zostało kilkaset osób. Zamieszki na podłożu rasowych wywołało zastrzelenie przez policję dwóch czarnoskórych mężczyzn.
Nowa fala zamieszek wybuchła po tym, jak w czwartek wieczorem podczas protestów w Dallas w Teksasie czarnoskóry Micah Johnson zastrzelił pięciu białych policjantów.
rasyUmieszczone przez świadków i dziennikarzy w mediach społecznościowych nagrania pokazują aresztowania protestujących w różnych częściach miasta Baton Rouge. Policja zdecydowała się na takie działania, gdyż, jak utrzymują władze, demonstracje straciły swój pokojowy charakter, a biorący w nich udział ludzie blokowali główne arterie. Lokalne media podają, że w wyniku starć z policją w samym tylko Baton Rouge aresztowanych zo W nocy z soboty na niedziele zatrzymanych zostały już 102 osoby.
W środę w innym amerykańskim mieście Falcon Heights policjant zastrzelił czarnoskórego 25-latka Philando Castilego, co również wywołało falę protestów, w wyniku których zatrzymano kilkaset osób.
Aresztowani wywodzą się w większość z ruchu Black Lives Matter. Od wielu lat jego przedstawiciele stają w obronie życia czarnoskórych i piętnują pochopne używanie broni przez funkcjonariuszy. Amerykańskie media ostrzegają przed “wojną rasową”, pisząc o zamieszkach w Luizjanie, Minnesocie i Teksasie.
Tło protestów w Baton Rouge
Protesty w Baton Rouge to pokłosie ostatnich wydarzeń z Luizjany i Minnesoty, gdzie policjanci zastrzelili dwóch czarnoskórych. 5 lipca 37-letni Alton Sterling został powalony na ziemię i postrzelony kilka razy przez dwóch funkcjonariuszy, którzy przybyli na miejsce, ponieważ zostali zawiadomieni, że mężczyzna przed sklepem groził komuś bronią palną. Dzień później niedaleko St. Paul policjant zatrzymał samochód, którym podróżował Philando Castile ze swoją dziewczyną i jej czteroletnią córką. Jak zeznała kobieta, poproszony o dokumenty Castile miał poinformować funkcjonariusza, że posiada pozwolenie na broń i trzyma pistolet w schowku. Kiedy po komendzie “nie ruszaj się”, mężczyzna podnosił ręce, policjant oddał w jego kierunku kilka strzałów.
W całym kraju Afroamerykanie wyrazili gwałtowny sprzeciw wobec działań funkcjonariuszy. Organizacja Black Lives Matter zarzuca im motywowaną rasizmem przemoc. Protesty czarnoskórych nie zawsze jednak przyjmowały pokojową formę. Wśród uczestników demonstracji znaleźli się bowiem uzbrojeni członkowie Nowej Partii Czarnych Panter, a Micah Johnson wyraził swój sprzeciw, 7 lipca zabijając w Dallas pięciu policjantów i raniąc dziewięciu innych.
Z informacji udostępnionych przez policję i lokalne władze wyłania się dokładniejszy obraz strzelaniny w Dallas. Policja stanowa ujawniła np., że do likwidacji napastnika użyła po raz pierwszy w swej historii zdalnie sterowanej bomby latającej.
Policja potwierdziła w piątek definitywnie tożsamość napastnika. Był nim Afroamerykanin 25-letni Micah Xavier Johnson, szeregowy sił rezerwowych amerykańskiej armii, który służył w Afganistanie od listopada 2013 roku do lipca 2014 r.
Został zlikwidowany przy pomocy drona tzw. bomby-robota, gdy odmówił po rozmowie z negocjatorami opuszczenia miejsca, skąd strzelał.
Ustalono, że Johnson nie wchodził wcześniej w konflikt z prawem i nie był karany. Rewizja w jego mieszkaniu ujawniła jednak, że zmagazynował w nim materiały służące do przygotowania ładunków wybuchowych w warunkach domowych, a także książki i broszury instruktażowe dot. taktyki bojowej.
Najważniejszą kwestią są teraz jego ewentualne powiązania z organizacjami terrorystycznym i to czy działał w zorganizowanej grupie, czy też w pojedynkę. Rzecznik Białego Domu Josh Earnest oświadczył podczas piątkowej konferencji prasowej, że narazie nie ma podstaw, aby mówić o jakichkolwiek związkach Johnsona z organizacjami terrorystycznymi w USA i poza ich granicami.
W ocenie ministra bezpieczeństwa narodowego – Jeha Johnsona w strzelaninie brał udział tylko jeden snajper. Również burmistrz Dallas, Mike Rawling jest przekonany, że napastnik był samotnym wilkiem. Powiedział m.in.: “wierzymy teraz, gdy podejrzany już nie żyje, że nasze miasto znowu stało się bezpieczne”.
W powiązania ze zorganizowanym terroryzmem nie wierzy gubernator stanu Teksas Greg Abbot, który oświadczył, że “nie dysponuje informacją pozwalająca zakładać, że Johnson miał wspólników”.
Z kolei prokurator stanowy Teksasu Ken Paxton twierdzi, że na obecnym etapie nie można tego całkowicie wykluczyć. W wywiadzie dla stacji telewizyjnej MSNBC zaznaczył: “Nie mamy jeszcze całkowitej pewności czy Johnson działał samodzielnie czy też miał wspólników”. Dodał, że trwa przesłuchiwanie świad- ków oraz podejrzanych.
Z informacji opublikowanych przez prokuraturę wynika, że na krótko przed strzelaniną Johnson opublikował na facebookowej stronie Partii Czarnych Panter – radykalnej amerykańskiej organizacji utworzonej w celu ochrony czarnej mniejszości w USA – bardzo agresywny komentarz, w którym wyrażał oburzenie i wściekłość z powodu linczów i agresji wobec czarnoskórych Amerykanów.
W związku ze strzelaniną w Dallas amerykańskie flagi do 12 lipca zostały opuszczone do połowy masztów przed Białym Domem, budynkami publicznymi, bazami wojskowymi i na okrętach marynarki wojennej.
Szef policji w Dallas David Brown przyznał w niedzielę, że snajper, który w czwartek zabił pięciu policjantów planował ataki na większą skalę.
Brown zdradził, że w domu sprawcy tragedii policja znalazła materiały wybuchowe oraz dziennik, z którego wynika, że mężczyzna planował większe ataki. – On musiał mieć różne urojenia. W jego dzienniku jest sporo trudnych do rozszyfrowania wpisów – stwierdził szef policji w Dallas.
Zapiski snajpera to tylko jedna z zagadek, którą muszą rozwiązać śledczy. Kolejną, są litery „RB”, które napastnik napisał własną krwią na ścianie chwilę przed śmiercią. Brown zapewnił, że funkcjonariusze próbują się dowiedzieć, co mężczyzna chciał w ten sposób przekazać.
Kolejne ataki
Po strzelaninie w Dallas doszło do kolejnych ataków na funkcjonariuszy. W pobliżu miasta Valdosta w stanie Georgia, 22-letni Stephan Paul Beck zadzwonił na numer alarmowy 911. Prosił o pomoc, ponieważ w jego samochodzie doszło do awarii. Funkcjonariusz, który przyjechał na miejsce został postrzelony przez młodego mężczyznę. Policjant trafił do szpitala.
Drugi funkcjonariusz został zaatakowany podczas przeprowadzania kontroli drogowej w Ballwin, w stanie Missouri. Przewieziono go do szpitala. Jak podaje „New York Times”, jego stan był krytyczny.

ANNA J. DUDEK /źródła prasowe

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.