Przelatywali nad odległym problemem, stali się jego kwintesencją

Jeśli się potwierdzi, że Boeing 777 linii Malaysia Airlines został rzeczywiście zestrzelony we wschodniej Ukrainie, to należy się spodziewać przełomu w wojnie o wschodnią Ukrainę. Zginęło bardzo wielu obywateli państw zachodnich. Ameryka i Unia Europejska muszą zareagować i podjąć w końcu jakieś konkretne działania. Zdaniem analityków, konsekwencje tej sytuacji dla bezpieczeństwa światowego mogą być znaczące, a „miękkie” do tej pory stanowisko prezydenta USA zmieni się pod wpływem naciskających go „jastrzębi” z partii republikańskiej.
Samolot linii Malaysia Airlines wyleciał w czwartek o godzinie 12:14 z Amsterdamu. Kierował się do Kuala Lumpur. Boeing 777-200 zniknął z radarów o 16:20, gdy znajdował się na wysokości przelotowej ponad 10 tysięcy metrów. Jego szczątki odnaleziono w rejonie samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, niedaleko granicy z Rosją. To teren kontrolowany całkowicie przez separatystów.

MH17 z satelity
Większość ofiar to Holendrzy. Na pokładzie  znajdowało się 283 pasażerów – 154 z nich miało paszport holenderski. Wiadomo, że zginęło także 27 Australijczyków, 23 Malezyjczyków, a także obywatele Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii, Filipin, Kanady i Stanów Zjednoczonych.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała rozmowy telefoniczne separatystów na temat samolotu malezyjskich linii. Można z nich wyciągnąć wniosek, że bojówkarze byli zaskoczeni tym, iż zestrzelili samolot cywilny.  Jeden z przywódców separatystów, obywatel Rosji i – według władz w Kijowie – funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu wojskowego  Igor Girkin, znany także jako Striełkow, tuż przed pojawieniem się informacji o katastrofie maszyny napisał w Internecie, że bojówkarze zestrzelili pod miejscowością Torez wojskowy samolot An-26.
Eksperci są zgodni, że czwartkowe wydarzenia to przełom w wojnie o wschodnią Ukrainę. Jarosław Ćwiek-Karpowicz powiedział, że jeśli potwierdzi się, iż samolot został zestrzelony, to konsekwencje międzynarodowe dla bezpieczeństwa światowego będą bardzo poważne. – Nie jest to na rękę ani Rosji, ani Ukrainie. Gdyby dowiedziono, że za zestrzeleniem samolotu stoją struktury państwowe któregoś z tych krajów, to byłby bardzo poważny problem. Jeżeli przyjmiemy, że był to zamach, to mogły go dokonać tylko niekontrolowane siły we wschodniej Ukrainie, na przykład separatyści – mówi politolog. – Dla separatystów, jeśli to oni stali za zamachem, to mogło być działanie, które nie pozwoli, żeby władze rosyjskie „umyły ręce” od toczącego się konfliktu.
– Jest zbyt dużo tych kawałków oraz spalonych ciał, które zawierają dowody, że to była eksplozja. Musiałaby przyjechać setka rosyjskich agentów, by pomóc separatystom zatuszować użycie systemu Buk – uważa ekspert Rady Atlantyckiej Adrian Karatnycky. Jak dodaje, w posiadaniu Ukrainy i USA są już wystarczające dowody obciążające sprawców.
– Oczywiście powinniśmy zdobyć najwięcej dowodów jak się da, ale nie sądzę, by wysiłki rebeliantów, aby zniszczyć czy ukryć dowody, będą w stanie podważyć te, które już są w rękach władz ukraińskich i amerykańskich – podkreśla ekspert.MH17Route-5 Buk
Karatnycky wskazał, że USA poinformowały już, iż są w posiadaniu zapisów radarowych i satelitarnych, które zarejestrowały czas i trasę odpalonej rakiety ziemia-powietrze SA-11 (zachodnie oznaczenie systemu Buk). Pocisk znalazł się wystarczająco blisko, by zestrzelić w czwartek samolot Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych Malaysia Airlines z 298 osobami na pokładzie.
Zdaniem eksperta zestrzelona maszyna oraz pocisk rozpadły się na tak wiele części, że niemożliwe jest, by separatyści usunęli wszystkie dowody z miejsca katastrofy. – Jest zbyt dużo tych kawałków oraz spalonych ciał, które zawierają dowody, że to była eksplozja. By uniemożliwić ustalenie, że użyto systemu Buk, rebelianci musieliby usunąć wszystkie dowody. Nie mają do tego choćby technicznych możliwości. Musiałaby przyjechać setka rosyjskich agentów, by im pomóc – powiedział.
Karatnycky przyznał też, że być może nie uda się znaleźć osób, które bezpośrednio obsługiwały system Buk i odpaliły rakietę, która zestrzeliła samolot, „ale można ustalić winnych z dowództwa”. – Począwszy od liderów połączonych sił republik Doniecka i Ługańska – powiedział. – Oni przecież sami w internecie codziennie aktualizowali informacje o swoich dokonaniach i sukcesach – zauważył.
Ekspert przypomniał również, że wkrótce po katastrofie tzw. minister obrony samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Igor Striełkow (Girkin) w mediach społecznościowych chwalił się, że separatystom udało się zestrzelić wojskowy samolot transportowy. Kiedy okazało się, że to samolot pasażerski, informacja ta została usunięta. Ponadto ukraińskie służby bezpieczeństwa mają zapisy dźwiękowe z rozmowy między liderami separatystów o zestrzeleniu samolotu; autentyczność zapisów potwierdził już amery- kański wywiad.


– Żyjemy w erze smartfonów i fotografii cyfrowej. Ludzie robią tysiące zdjęć na obszarze walk. Te dane też będą mogły być wykorzystane w śledztwie, w procesie iden- tyfikacji osób, które są winne, zarówno w dowództwie wojskowym, jak i we władzach (samozwańczych) republik – dodał Karatnycky. – Problemem może być jednak to, że wiele z tych osób może nie dożyć do procesu sądowego – powiedział ekspert, wskazując na obserwowane w ostatnich tygodniach i dniach sukcesy ukraińskich wojsk w walkach z separatystami.
Rosja oskarża Ukrainę o zestrzelenie malezyjskiego boeinga. Siergiej Szojgu – minister obrony Rosji – przekonuje, że w samolot trafiła rakieta wystrzelona przez ukraińskich żołnierzy z ziemi lub z ukraińskiego myśliwca.
Na potwierdzenie tych słów Szojgu na konferencji prasowej pokazywał kolejne fotografie, które miały potwierdzać tezę, że za zestrzeleniem pasażerskiego samolotu stoją ukraińskie siły zbrojne. – Ten schemat pokazuje, że kurs samolotu i miejsce ewentualnego trafienia są w strefie zestawów Buk należących do sił zbrojnych Ukrainy – mówił.
Te dowody, jego zdaniem, mają zdejmować odpowiedzialność z donieckich terrorystów i Rosji.
Jak poinformował rzecznik holenderskiej prokuratury, w związku z podejrzeniem zabójstwa, zbrodni wojennych oraz umyślnego zestrzelenia samolotu komunikacyjnego wszczęto śledztwo ws. katastrofy malezyjskiego Boeinga777 na Ukrainie. Na mocy własnej ustawy o przestępstwach międzynarodowych Holandia może wytoczyć postępowanie karne przeciwko jakiejkolwiek osobie, uwikłanej w zbrodnię wojenną przeciwko jej obywatelowi. Holenderski prokurator prowadzi śledztwo na terytorium Ukrainy – dodał rzecznik prokuratury.
Przedstawiciele Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO) przyjechali do Kijowa, aby wziąć udział w wyjaś- nieniu okoliczności czwartkowej katastrofy malezyjskiego samolotu na wschodzie Ukrainy.
Władze Malezji zapowiedziały, że jej eksperci przetrzymają czarne skrzynki zestrzelonego nad Ukrainą boeinga do czasu utwo- rzenia międzynarodowego zespołu dochodzeniowego. Taką deklarację złożył premier Malezji Nadżib Razak.
Prorosyjscy separatyści przekazali czarne skrzynki malezyjskim ekspertom w nocy z poniedziałku na wtorek. Zdaniem ekspertów, na skrzynkach są tylko nieznaczne ślady uszkodzeń. Eksperci obawiali się, że przetrzymywane przez kilka dni przez separatystów urządzenia trafiły do Moskwy, gdzie ingerowano w ich zawartość.
W środę do Holandii przyleciał pierwszy wojskowy samolot transportowy z ciałami ofiar katastrofy. Ciała zostały przetransportowane pociągiem-chłodnią z miejscowości Torez, gdzie spadł boeing, do Charkowa. W pociągu, który przywiózł do Charkowa zwłoki ofiar z zestrzelonego boeinga, znajduje się tylko 200 ciał, a nie 282 – poinformowały holenderskie władze.
Prezydent USA odniósł się podczas briefingu do katastrofy malezyjskiego samolotu. Podkreślił, że do tragedii doszło na terytorium kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów, a samolot został zestrzelony.
„Mężczyźni, kobiety, dzieci, również niemowlęta zostały zabite. Nasze myśli są z ich rodzinami. Musimy się skupić na odzyskaniu ciał tych, którzy tam zginęli. Musimy być pewni, że prawda wyjdzie na jaw, a osoby odpowiedzialne zostaną rozliczone za swoje czyny” – mówił Obama.
Zaznaczył, że różne kraje wysyłają swoje ekipy na miejsce katastrofy, by zebrać dowody i przygotować protokoły.
„Domagamy się absolutnego dostępu do miejsca katastrofy. Śledztwo powinno być przejrzyste” – apelował.
Prezydent USA przypomniał, że Petro Poroszenko ogłosił zawieszenie broni w miejscu, w którym doszło do wypadku.
„Niestety separatyści ciągle przeszkadzają śledczym w dostępie do wraku. Oddawane są strzały w powietrze. Usuwane są też fragmenty rozbitej maszyny” – dodał. Zaznaczył, że z miejsca katastrofy separatyści usuwają również ciała. „To obraza dla rodzin. To nie powinno mieć miejsca” – ocenił.

•••

W rozmowie dla portalu wPolityce.pl Łukasz Żygadło z Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, byłym wiceszefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zastanawiają się nad podobieństwami i różnicami katastrofy w Smoleńsku i tej w okręgu Donieckim.
 Czy dostrzega pan analogię w zachowaniu Rosjan w kontekście dwóch katastrof: smoleńskiej oraz ostatniej na Ukrainie, gdzie samolot z blisko 300 osobami na pokładzie został zestrzelony?
Witold Waszczykowski: Formą wiążącą oba wydarzenia jest jednakowe zachowanie Rosjan, którzy 10 kwietnia 2010 roku, podobnie jak teraz – całkowicie odrzucają od siebie odpowiedzialność. Rosjanie próbują jednocześnie wprowadzić narrację i tłumaczenia, które mają odwrócić uwagę świata od Moskwy, a jak wszyscy doskonale pamiętamy podobnie było po katastrofie smoleńskiej. Natomiast należy zwrócić uwagę, że my cztery lata temu od polskich władz oczekiwaliśmy takiego zachowania jakim teraz wykazuje się strona ukraińska.
Jakiego zachowania? Przecież ukraińskie służby nie są dopuszczane do miejsca katastrofy?
Ale działają tak jak powinny. Władze w Kijowie skierowały natychmiastową prośbę o wsparcie międzynarodowe, co nie nastąpiło w przypadku polskiego rządu po 10 kwietnia 2010 r. Wówczas oczekiwaliśmy stanowczej reakcji świata, gdyż w Smoleńsku zginął polski prezydent, generałowie – czyli przedstawiciele państwa członkowskiego NATO i Unii Europejskiej. W przypadku katastrofy smoleńskiej reakcji świata nie było. Natomiast obecnie obserwujemy natychmiastowe działania wielu krajów. Wystarczy spojrzeć na zachowanie prezydenta USA Baracka Obamy, który już dwa dni po katastrofie wypowiedział się publicznie i wskazał winnych.
Czyli służby musiały dostarczyć mu odpowiednich analiz?
Musiał posiadać odpowiednie informacje wojskowe, bez tego nie wypowiadałby się w tak stanowczy sposób. Proszę zwrócić uwagę, że prezydent USA natychmiast zadeklarował pomoc FBI oraz ekspertów od katastrof lotniczych. Pokazuje to ogromne róż- nice w zachowaniu świata, ale również władz polskich i ukraińskich. Cztery lata temu mieliśmy do czynienia z polską biernością, której efekty obserwujemy do dziś.
Premier Holandii zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie wyjaśni przyczyn katastrofy na Ukrainie, a winni nie zostaną ukarani. Czy tak powinien zachować się premier Donald Tusk?
Różnica w zachowaniu i reakcji obu premierów jest ogromna. Holenderski premier oświadczył konkretnie, że nie spocznie i musi wyjaśnić przyczyny katastrofy, natomiast Donald Tusk wprost stwierdził, że „on na wojnę z Rosją nie pójdzie”. Oczywiście, trzeba zaznaczyć, że sytuacja polityczna w Polsce po katastrofie smoleńskiej doprowadziła do przymusowej kampanii wyborczej. Tuskowi było na rękę, że śledztwo natychmiast przejęli Rosjanie. Premier nie musiał wówczas w czasie trwania kampanii wyborczej odpowiadać na pytania społeczeństwa, nie musiał relacjonować poszczególnych etapów śledztwa. Media nie rozliczały premiera za prowadzenie dochodzenia, dlatego mógł spokojnie przejść przez wybory. Sprawa została upolityczniona dopiero po publikacji raportu MAK, który okazał się kompletną bujdą i nawet Donald Tusk nie mógł stanąć wobec niego obojętnie.
Malezyjski samolot został zestrzelony i spadł na ziemię z wysokości 10 kilometrów. Mimo to większość ciał pasażerów pozostała w

MH17 wrak

MH17 wrak

wrak Tu-154

wrak Tu-154

całości, podobnie jak ich bagaże, które na zdjęciach często wyglądają jak nienaruszone. Po katastrofie smoleńskiej wrak TU-154M miał o wiele więcej zniszczeń, podobnie jak stan ciał ofiar katastrofy był dużo gorszy. Czy w Polsce powinna rozpocząć się ponowna dyskusja dotycząca wydarzeń w Smoleńsku?
Dyskusja dotycząca wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej nigdy nie została zamknięta. W czasie obrad Zespołu Parlamentarnego ds. Wyjaśnienia

Przyczyn Katastrofy TU-154M, wielokrotnie i od samego początku wskazywaliśmy, że sposób upadku polskiego samolotu jest dziwny. Sposób upadku maszyny i rozrzucenie jej elementów nie odpowiada oficjalnej wersji głoszonej przez PKBWL. Warto zaznaczyć, że elementy samolotu były po katastrofie przenoszone przez ludzi, znajdowały się na szerokim terenie. To może świadczyć o tym, że samolot rozpadał się zanim uderzył w mityczną brzozę. Pokazywaliśmy w jaki sposób są rozwarte burty samolotu, jak wypalone jest jego wnętrze. Zniszczenia Tupolewa nie odpowiadają narracji mówiącej o uderzeniu w  drzewo. (…)

Na podstawie doniesień prasowych

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.