Protest w żałobie?

W Polsce tysiące kobiet wzięło udział w ogólnopolskim strajku kobiet. To reakcja na projekt wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży.
W Warszawie przeciwniczkami zaostrzenia prawa antyaborcyjnego wypełnił się Plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście i ul. Miodowa. Później uczestniczki protestu przemieściły się przed Sejm, a następnie przed Teatr Polski. Kilka tysięcy osób wzięło udział w Marszu Milczenia w Krakowie, ale protestowano też w innych miastach Polski. Podczas manifestacji w stolicy w związku z zakłócaniem porządku czterech mężczyzn zostało doprowadzonych do jednostek policji. W Po- znaniu z kolei zatrzymano trzy osoby za obrzucenie kamieniami siedziby PiS. W poniedziałek prowadzony był też „biały protest” – w kościołach prowadzone były modlitwy w intencji ochrony życia. W niektórych miastach odbywały się też kontrmanifestacje.
czarny-protestNa warszawskim Placu Zamkowym było zdecydowanie więcej osób manifestujących niż w sobotę przed Sejmem, gdzie tłum skandował kuriozalne hasło “Stop dyktaturze kobiet” – wykrzykiwane przez organizatorkę, posłankę “Nowoczesnej “ Joannę Scheuring-Wielgus.
Pogoda nie odstraszyła, zmieniło się jedynie tyle, że zamiast transparentów i flag widoczne były parasole – często kolorowe. Ale hasła kobiet niezmiennie były te same: „Chcemy lekarzy, nie misjonarzy”, „Moje ciało, mój wybór”, „Mam prawo decydować” i „Boimy się nowych przepisów”.
Uczestniczki protestu przemieściły się później przed Sejm, a następnie przed Teatr Polski, gdzie trwała gala Tygodnika Solidarność.
Demonstrację na Placu Zamkowym otworzyła organizatorka zgromadzenia Karolina Brzycka, która mówiła, że Polki, wzorem mieszkanek Islandii, spotykają się, by demonstrować, „aby powiedzieć nie planom kontrolowania kobiecej płodności”. Obywatelski projekt ustawy zakazujący aborcji, który Sejm skierował na ubiegłym posiedzeniu do dalszych prac, nazwała barbarzyńskim. Jak przekonywała, sprawi on, że Polki będą w takiej sytuacji, jak kobiety w Salwadorze lub w Rumunii za czasów Ceausescu. Dziewczyny, czy chcemy być niewolnicami własnej płodności? – pytała, na co zgromadzeni odpowiedzieli głośnym: „Nie”.
Odczytano też apel Kongresu Kobiet do prezydenta Andrzeja Dudy. Kraj, który traktuje połowę społeczeństwa jak bierne przedmioty, o których życiu ma decydować Sejm, policja, sądy, lekarze, to kraj, w którym i dla którego nie warto żyć. A chcemy tu żyć i chcemy żyć dla tego kraju – wolne, autonomiczne, odpowiedzialne – napisano.
Na scenie na pl. Zamkowym pojawiła się była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara, która przyszła w burce. Podkreśliła, że nie chce jej nosić, ale w poniedziałek założyła ją ponieważ uważa, że odbieranie praw reprodukcyjnych jest jej zdaniem początkiem odbierania kobietom dalszych praw.
Po proteście do jednostek policji zostało doprowadzonych czterech mężczyzn w związku za zakłóceniem porządku – poinformował rzecznik KSP Mariusz Mrozek. Wyjaśnił, że osoby te rzucały czymś w kierunku policjantów odgradzających od głównej manifestacji grupę przeciwników aborcji.
„Czarny protest” zorganizowano też m.in. przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Uczestnicy protestu trzymali transparenty z napisami, m.in.: „Kobieta to nie inkubator”, „Moje ciało, moja sprawa”, „Edukacja i antykoncepcja zamiast zakazów”. To zbyt poważna sprawa na happeningi, ale nie mamy innego wyjścia. Rządzący myślą, że mogą robić, co chcą, ale się mylą – tłumaczył jeden z uczestników protestu. Jak dodał, „o ile zamieszanie dotyczące Trybunału Konstytucyjnego niespecjalnie go interesuje, o tyle nie pozwoli, żeby jemu i komukolwiek z jego bliskich ktoś wchodził w życie z butami”.
Wśród zgromadzonych byli głównie młodzi ludzie, uczniowie i studenci, ale widać także mamy z małymi dziećmi i osoby starsze. Wiek reprodukcyjny dawno mam już za sobą, ale jestem tu dla mojej córki i wnuczki, bo nie wyobrażam sobie, żeby pozbawić je prawa do decydowania o swoim życiu osobistym, zdrowotnym – mówiła jedna z uczestniczek demonstracji.
•••
Akcja zapoczątkowana w internecie to reakcja na projekt wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ubiegłym tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który zliberalizować miał obowiązujące przepisy.
Obywatelski projekt ustawy antyaborcyjnej opracowany przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” był procedowany w sejmie VII kadencji (druk 3806). Projekt został odrzucony po pierwszym czytaniu podczas 99. posiedzenia sejmu (glosowanie nr 98 w dniu 11 września 2015 roku; wynik glosowania: 206 głosów za odrzuceniem projektu, 178 przeciw, 10 posłow wstrzymało się od głosu).
Komitet „Stop aborcji” zdecydował przekazać projekt ustawy o zmianie „Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” sejmowi obecnej kadencji.

 

Kłamstwa i manipulacje

Komitet „Stop aborcji” zdecydował przekazać projekt ustawy o zmianie „Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” sejmowi obecnej kadencji. Decyzja ta wywoła lawinę kłamstw na temat projektu.
W tej sytuacji niezbędne jest zapoznanie się z tekstem projektu i jego uzasadnienia.
Tekst ustawy można przeczytać na stronie:
http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/projekt_2016.pdf
http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/uzasadnienie_2016.pdf
W uzasadnieniu projektu obywatelskiego czytamy:
„Projekt ma na celu dostosowanie niektórych przepisów ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. Nr 17, poz. 78 ze zm.) (dalej jako: „Ustawa”) oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) (dalej jako: „Kodeks karny”) tak, by rzeczywiście realizowały wyrażoną w art. 38 Konstytucji RP zasadę ochrony życia ludzkiego obejmującą życie na każdym etapie jego rozwoju, a także zobowiązań międzynarodowych w zakresie zapewnienia każdemu dziecku niezbywalnego prawa do życia zagwarantowanego w art. 6 ust. 2 ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską Konwencji Praw Dziecka. Celem inicjatywy jest przywrócenie pełni praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do życia, osobom najsłabszym, które nie mogą samodzielnie się bronić. Jednocześnie, projekt zapewnia realizację zasady równości wobec prawa i służy zakończeniu prawnej dyskryminacji ludzi w prenatalnym okresie ich rozwoju.”
W związku z kompletnym niezrozumieniem istoty projektu ustawy, podajemy sprostowania na główne zarzuty jakie padają pod jego adresem.
Zarzut 1: Ustawa wprowadza realny zakaz badań prenatalnych, gdyż z ustawy znika zapis o badaniach prenatalnych, a w uzasadnieniu projektu ustawy jest zapis o tym, że badania przestaną mieć uzasadnienie.
Rzeczywistość:  Pkt 3.6 uzasadnienia projektu uchyla co prawda zapis o badaniach prenatalnych z ustawy aborcyjnej i podkreśla, że po zmianie przepisów ten zapis traci swoje uzasadnienie, ale JEDYNIE W ODNIESIENIU DO TEJ USTAWY, PONIEWAŻ ZNIKA PRZESŁANKA DO ABORCJI WYNIKAJĄCA Z TYCH BADAŃ. Równocześnie w tym samym punkcie uzasadnienia autorzy projektu podkreślają wartość badań prenatalnych jako diagnostyki medycznej i prawo pacjentki do takich badań: „Niezależnie od powyższego dostęp do badań prenatalnych gwarantowany jest ustawodawstwem regulującym dostęp do świadczeń medycznych, a zamieszczenie tych norm w Ustawie (antyaborcyjnej) stanowiło zbędne superfluum”.
Zarzut 2: Nowy zapis ustawy każe kobietom ryzykować własnym życiem, gdyż wymusza konieczność donoszenia ciąży nawet, jeśli to spowoduje śmierć matki i dziecka poczętego.
Rzeczywistość: To nieprawda. Otóż zgodnie z projektem nowelizacji taka konieczność nie istnieje. Dostępne są wszelkie zabiegi medyczne mające na celu ratowanie życia kobiety w ciąży, nawet jeśli skutkiem ubocznym byłaby śmierć dziecka poczętego. W uzasadnieniu projektu jest to wyraźnie podkreślone i taka możliwość wynika z Konstytucji – dochodzi do konfliktu równorzędnych praw (prawa do życia) dwóch równorzędnie chronionych prawem osób – matki i dziecka. Wyraźnie jest jednak podkreślona celowość konkretnych zabiegów medycznych, zmierzających do ratowania życia matki. Przepis jedynie wyklucza możliwość prewencyjnego zabicia jednej osoby, by ratować drugą. Jeśli dziecko poczęte umiera na skutek działań ratujących życie matki – sprawa nie podlega karalności, bo też to nie jest aborcja. Cała argumentacja, że ten zapis skazuje matki na śmierć to mocno przesadzona histeria.

Zarzut 3: Kobiety, które naturalnie poronią będą ciągane po sądach, prokuratorzy będą badać czy matka nieumyślnie spowodowała przestępstwo – być może pracowała za dużo, nie poszła spać, zignorowała przeziębienie albo pojechała na wycieczkę na rowerze? – grozić będą za to 3 lata więzienia.
Rzeczywistość: Powyższy zarzut to kolejna przekłamanie. Prawdą jest, że nowelizacja ustawy w art. 152 §2. przewiduje za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka poczętego karę do 3 lat więzienia, ale w tym samym artykule, w §6 autorzy projektu podkreślają, że „nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w §2”, czyli np. poroni, bo „za mało spała, albo jeździła na rowerze….”, innymi słowy doprowadziła do poronienia w sposób nieumyślny. Zresztą w Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności.
Zarzut 4: Zwiększy się śmiertelność okołoporodowa dzieci wyczekiwanych przez rodziców, gdyż nie będzie można odpowiednio wcześnie diagnozować licznych schorzeń, na skutek braku badań prenatalnych.
Rzeczywistość: Badania prenatalne nie mają być zakazane, co więcej, w uzasadnieniu projektu autorzy podkreślają, że dostępność takich badań jest gwarantowana polskim prawem (patrz wyjaśnienie do zarzutu 1).

Polecamy również wiele tłumaczący zapis wideofelietonu Weroniki Zaguły
https://www.youtube.com/watch?v=_EwycHZBSrw

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.