Prezydent-Elekt Donald Trump

Prezydent-Elekt Donald Trump

Mityczna “Błękitna ściana” Hilary, północne stany uważane za bastion demokratów, okazała się polem klęski. Po raz kolejny wyborcza “mądrość” ekspertów, oparta o doświadczenia przeszłości na nic się nikomu nie przydała. Lekceważenie owych pozbawionych dyplomu, białych pracowników tak zwanego “The Rust Belt” którzy już w demokratycznych prawyborach dali sygnał ostrzegawczy stawiając na Bernie Sandersa, okazało się fatalne w skutkach. Wysiłki prezydenta Obamy nie wyprowadziły masowo z domów czarnego elektoratu, który przeważył szalę w roku 2012. Latynosi na Florydzie głosowali także na Trumpa.
Liberalna lewica nie rozumie powodów swej klęski. Czytamy dziś o owych “starszych, gorzej wykształconych, z małych miast”. O skrajnych poglądach. Jeżeli wczorajszy głos 59 milionów Amerykanów to skrajność… chain me to the wall!”
Dwa tygodnie temu zwracaliśmy uwagę Czytelników na małą wiarygodność politycznych sondaży. Medialne projekcje nastawień elektoratu, rozkładu preferencji w zależności od rasy, poziomu edukacji, stają się rzeczywistością niezależną od realiów.

poolsThis is CNN…. This is ABC….
Wtorkowa noc 8 listopada była wyjątkową okazją obserwowania klęski medialnej mistyfikacji. Prowadzący wyborcze studia wielkich sieci medialnych zasiadali wieczorem przed kamerami pewni swoich wyliczeń i prognoz. Z jakim to uśmiechem wskazywali na “pewne już” głosy Kolegium Elektorów. Hillary miała ich mieć 268. Jak w banku. Znawca w studio ABC zapowiadał, że jak tylko przyjdą wiadomości z Florydy, możemy iść do domu. Bo zwycięstwo Hillary ma w kieszeni. Inny ekspert od sondaży dowodził, że choć teoretycznie (tu pobłażliwy uśmiech wszystkich zgromadzonych w studio) Donald może jeszcze(!) wygrać, naukowe projekcje wskazują klarownie iż musiałby wygrać 93/100 z już oddanych głosów itp, itp. Naukowe metody miały nie pozostawiać złudzeń. Fakty, nie pobożne życzenia!!!
Radosny nastrój dziennikarskich ekip powoli pryskał, w miarę jak spływały dane z okręgów. Szef ekspertów z CNN wpadł w nerwowy trans przesuwania kolorowych ekranów każdego kluczowego stanu, szukając owych mitycznych niebieskich okręgów, śladów demokratycznej kontrofensywy, która mimo zapowiedzi i prognoz nie materializowała się. Czerwień powoli, lecz nieubłaganie zalewała ekrany. Coraz bardziej nerwowe stawały się studyjne przeliczenia, coraz bardziej karkołomne kalkulacje. Co się stało – jak to możliwe?! Szok!!! Zaskoczonym dziennikarskim sławom brakowało słów. Twarze i gesty nie pozostawiały wątpliwości. Odliczanie do zwycięskiej fety w kwaterze demokratów zastępowały opisy zdesperowanych ludzi, którym już dawno “zabrakło paznokci do obgryzania.”
Około północy ludzie, którzy strawili życie na politycznych analizach nie mogli już dłużej zaklinać rzeczywistości. Stan po stanie, padały owe bezlitosne werdykty: “CNN declares: Donald Trump is a winner in Florida!” A potem jeszcze Ohio, Pensylwania, Arizona…

***

donald-trump3325 lutego 2016 roku pisałem na łamach „Życia” w felietonie “Lokomotywa Trumpa”: “Amerykańska klasa średnia potrzebuje wsparcia, na nią bowiem spadają skutki rozmaitych kryzysów. Donald Trump samym tonem swojej kampanii spełnia ludowe marzenie o tym, że w polityce, jak w widowisku –  ma się dziać. Jest jednakże patriotą, i to zawsze się sprawdza, bo Amerykanie kochają Amerykę bezwarunkowo. To nie żabojady czy inne “europejczyki” sprzedające duszę za brukselskie posady czy mrzonki. “I believe in America!” (…)
A Donald Trump? On “nie pęka!!!” Mówi to, co myśli…. wielu Amerykanów. A ich opinie o świecie zewnętrznym, o Chinach czy Meksykanach są dalekie od tego, czego oczekuje od ‘liberalnego elektoratu’ elita uniwersytecka z Wschodniego Wybrzeża. To populizm! Tak, ta “illiberal democracy” – którą tropią w Polsce lub na Węgrzech i uwielbiają opisywać uniwersyteccy profesorowie na dożywotnich kontraktach (którzy w życiu nie zrozumieją człowieka pracy, który właśnie w czterdziestym roku życia stracił robotę) – podniosła głowę w Ameryce. I głosuje na Trumpa. Pytanie, czy cała, i czy rzeczywiście “na” Trumpa, czy też “przeciw” temu, co widzi dookoła siebie.”

***

Donald Trump otrzymał “wolą ludu” swoje “5 minut” w polityce.  Na zaufanie i uznanie elektoratu musi teraz zapracować. Będzie to ciężka i niewdzięczna praca. Trump jest kompletnym politycznym outsiderem, który uważa, iż jego doświadczenie w biznesie daje mu wiedzę potrzebną w danej chwili, by uzdrowić Amerykę, przywrócić jej wielkość. To obiecuje w powyborczym przemówieniu, pierwszym, w którym brzmi jak prawdziwy lider wielkiego kraju i narodu.
“Working together” – te słowa z jego pierwszego powyborczego przemówienia dają nadzieję, iż Ameryka będzie znowu wielka. Jest to w interesie nas wszystkich, obywateli wolnego świata.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.