Polska „tragedia” wedle Die Welt

„Mnie to kadzą, rzekł szczur, siedząc na ołtarzu. Wtem, gdy się dymem z kadzideł zakrztusił,
kot nań wypadł z boku, porwał i udusił.”                              J.I.Krasicki

Podobno jesteśmy świadkami politycznej tragedii w Polsce. Tak uważa korespondent niemieckiego „Die Welt” opisując rezygnację z kandydowania do Sejmu „cudownego dziecka” Radka S. Cóż, upały w Europie rekordowe, więc się ludziom nieco w głowach miksuje. Niemniej jednak, pozostaje pytanie, dlaczego dla Niemców odejście w odstawkę akurat tego polityka to „tragedia”?
O odejściu Sikorskiego pisałem obszernie całkiem niedawno, więc powtarzać tekstu czy ocen nie zamierzam. Owszem, można oceniać Sikorskiego za styl i osobowość, można też za efekty jego polityki. Te ostatnie ocenił jednakże on sam, dosyć obrazowo w sławnej rozmowie z Jackiem Rostowskim. Najwyraźniej jednak z niemieckiego punktu widzenia był o

n ważnym elementem. niemieckiej polityki zagranicznej w Warszawie. W samej rzeczy, mąż stanu wzywający Niemcy do „aktywności” czyli do wzięcia kontynentu za twarz to rarytas, a Polak w tej roli to już zupełny majstersztyk. Co kraj to obyczaj, nam imponują pochwały obcych, więc warszawka zacytuje i westchnie nad czarną niewdzięcznością Polaków, bo „Die Welt” tak napisał. Ci sami Niemcy pogonili jednakże z Urzędu Prezydenta RFN Christiana Wullfa, bo coś pokręcił z pożyczkami czy prezentami. Za kilometrówki Radka też by pewnie pogonili.
„Twitterowe” odejście naszego asa dyplomacji, który naprawdę zadziwił świat swymi historiami o proponowanym przez Putina Tuskowi rozbiorze Ukrainy (kto pamięta ówczesne międzynarodowe zażenowanie?!) świadczy jednakże o relacjach w polskiej polityce. Najwyraźniej Radek nie jest już nikomu do niczego potrzebny. Zwłaszcza własnej partii, zwłaszcza rządzącej obecnie w PO koterii Pani Premier Ewy Kopacz. Skoro bowiem ten wspaniały polityk nie dostaje nawet „1” w Bydgoszczy – co sam zapowiadał – no to chyba ktoś z władz PO za tym stoi. Chodzi o taśmy? Możliwe. Czy zostały nagrane inne rozmowy, o których na razie nic nie wiemy? Może wspominane mimochodem w mediach umowy z Kulczykiem naruszały czyjś interes? Jeżeli szef klubu parlamentarnego PO, Grupiński głośno radzi „bohaterom” taśm ‚poważnie’ zastanowić się nad kandydowaniem, to coś jeszcze może zostać upublicznione.

Lipcowy solenizant

Dar Narodów ZSSR dla obywateli Polski Ludowej, dar samego Józefa St

alina obchodzi w tych dniach swe 60-te urodziny. Odsłonięty 22 lipca 1955 roku miał stanowić nie tylko widoczny z każdego punktu Warszawy symbol nowej władzy, ale wyznaczyć nowe, socjalistyczne linie architektonicznego rozwoju stolicy PRL. Dziś Pałac KiN wrósł w sylwetkę miasta, a otoczony nowoczesnymi biurowcami już tak nie przytłacza otoczenia. Kiedy jednak popatrzy się na zachowane plany, a zwłaszcza na zdjęcia z lat budowy, widać dokładnie ideologiczną koncepcję tej budowy. Nad Wisłą stanęła jeszcze jedna siostrzyczka potężnych siedmiu „siestr” Moskwy.
Dlaczego nie rozebrano daru Stalina w chwili, kiedy Związek Sowiecki utracił kontrolę nad Polską? Ba, to poniekąd symboliczna ilustracja tej przemiany, dumnie określanej jako transformacja ustrojowa. Ustrój uległ zmianom, ale mentalność  „nowych” decydentów zmianie nie uległa. Rządzącym III RP nie przeszkadzały jakoś przez 25 lat pomniki Armii Czerwonej, która nie tylko pogoniła hitlerowców, ale także wprowadziła w na bagnetach sowiecki reżym. Warszawskiej „elicie” owe sowieckie pozostałości wręcz „mile się kojarzą”. Dlaczego miałby im przeszkadzać Pałac Kultury?
Przestrzeń publiczna odgrywa ogromną role edukacyjną w każdym społeczeństwie. Mam więc takie skojarzenia. Kiedy wędruję ulicami i placami Berlina, widzę troskę z jaką Niemcy odbudowują najważniejsze budynki swej pruskiej przeszłości, burząc jednocześnie, powoli lecz metodycznie wszelkie enerdowskie, socjalistyczne ‚pomniki architektury’, jak na przykład siedzibę parlamentu DDR – Pałac Republiki. W tym miejscu odradza się ich dawny Schloss. W Warszawie natomiast nie może ruszyć z miejsca odbudowa Pałacu Saskiego, choć nic nie stanowiłoby lepszego symbolu odbudowy Stolicy, niż przywrócenie historycznego kształtu sercu miasta, owej Osi Saskiej. Czyż nie byłby to triumf polskiej dumy nad obcą żądzą zniszczenia?

Platz Saski

Nie jestem Warszawiakiem, mam swoje zdanie na temat zachowywania obiektów, a zwłaszcza pomników budowanych przez wroga. Rocznicowe pląsy pod pomnikiem woli Stalina budzą we mnie najwyżej politowanie nad stanem umysłów „oświeconych” włodarzy miasta, tak chętnie przy rozmaitych okazjach demonstrujących europejską tożsamość, choćby za pomocą tandetnej tęczy!   Zostawiam Czytelników ze zdjęciem Cerkwi stojącej niegdyś na Placu Zwycięstwa. Zburzono ją natychmiast po odzyskaniu Niepodległości. Czy zburzono by ją dziś? Szczerze wątpię!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.