“Paryż wart jest mszy”/”Doktryna Gustlika”

“Paryż wart jest mszy”
Nie na mszę jednakże poleciał do Paryża Pan Minister Macierewicz. Raczej na negocjacje w kwestii kupna okrętów podwodnych “Scorpene”, z rakietami manewrującymi SCALP Naval, o zasiegu 1000 km. Tylko Francuzi takowe mają i mogą je nam sprzedać. A jak kupimy “sous-marins français (a nie niemieckie, bez rakiet), można się założyć, że wdzięczni gospodarze do każdego dołożą ów złoty widelec, którym ich jeść uczyliśmy i butelkę najlepszego szampana. I nie będzie już żadnych narzekań na polskich “pracowników delegowanych”, a Macron polubi Prezesa! I będziemy znowu twarzą do Europy! C’est la vie (politique)!!!

Od paru tygodni opinia publiczna w Polsce i krajach ościennych bombardowana jest informacjami o wielkich wojskowych manewrach pod znaczącym kryptonimem “Zapad 17”. Odbierane są one nie tylko jako demonstracja siły putinowskiej Rosji, ale jako możliwe przygotowania do szybkiej wojny w rejonie ‘bliskiej zagranicy’ – na terenie skonfliktowanej wewnętrznie Ukrainy bądź państw bałtyckich. Ilośc i jakość ‘bojewoj tiechniki’ zaangażowanej w te manerwy przekracza potrzeby normalnych ćwiczeń, to raczej pełnoskalowa próba ofensywy przeciwko sąsiadom. Niepokoi obserwatorów fakt, iż w trakcie owych ćwiczeń duże ilości rosyjskiego wojska i sprzętu znajdą się na terytorium sąsiedniej Białorusi. Czy Rosjanie wyjdą po manewrach?
Inne, krytyczne pytanie – czy po przećwiczeniu “obrony” przed wyimaginowanym atakiem jakiegoś “agressora,” armia rosyjska nie przećwiczy szybkiej, kilkudniowej wojny na pograniczu, w ramach trenirowki “kontrataka”.
NB. Dla mniej zorientowanych, a wierzących propagandzie tej i tamtej, POPiSowej. W tych rosyjskich manewrach weźmie udział więcej żelastwa, niż ma na stanie obecnie tak mocno ‘modernizowane’ Wojsko Polskie. Będzie tego dziesiątki helikopterów uderzeniowych, setki czołgów i transporterów, całe pułki rakietowe. Zdaniem internautów z polskich portali, to wszystko przestarzałe i po-sowieckie. Tyle tylko, że sprzęt oceniany jest na tle potencjalnego przeciwnika. Owszem, owe rosyjskie T-72B3 na Abramsy są może za słabe, ale na nasze – także posowieckie PT-91 (czy T-72M) wystarczą z okładem, bo choćby z pancerzem kompozytowym nie muszą się bać polskiej amunicji! Ah, przepraszam, jakiej amunicji? Wszak nasze wojska pancerne wciąż oczekują na skuteczną amunicję do Leopardów i Teciaków. Leopardy mamy! Tak, dwa (modele), z czego jeden czeka na modernizację w Gliwicach, a drugi w dwóch batalionach, bez zaplecza i… nowoczesnej amunicji.
Marynarka Wojenna ma jeden okręt podwodny “Orzeł” (po-sowiecki), niestety, w doku remontowym, bo coś się zepsuło i nie wiadomo, kiedy naprawią.
Na obchodach Święta Wojsk Lotniczych Pan wiceminister gromko wypowiadał życzenie, aby pozbyć się sprzętu post-sowieckiego, ale na największych polskich targach zbrojeniowych w Kielcach, równie ochoczo postulowano modernizację sowieckich Mi-24 (znanych z filmu “Rambo”), bo żadnych innych mitycznych “Kruków” – zapowiadanych co tydzień w prasie pod szumnymi tytułami “Apaczy” czy “Żmij” firmy Bell Helicopters nie będzie do 2025, albo i dłużej! I koniec, kropka!
Nie będzie też na razie nowego sprzętu do zwalczania okrętów podwodnych, ani ratowniczego, choć Minister opowiadał, iż będą w lutym, albo marcu, albo… o czym świadczy kontrakt na przedłużenie latalności (resursów) post-sowieckich śmiglaków Mi-14. Armato-haubic “Krab” jest 24, a reszta w produkcji na 10-lat. Samoloty mamy pięknie wymalowane, ale z braku opl, będą wycofane do baz sojuszników.
Nasze siły zbrojne istnieją w imponujących rozmiarach, ale na papierze, w planach.
I tu wiadomość z dziedziny transporu morskiego, kompletnie niezwiązana z tematem rosyjskich manewrów “Zapad 17”.
Pokazała się informacja, iż w portach Gdańska i Hamburga przebiega właśnie szybki wyładunek ciężkiego sprzętu z… Fort Riley; czołgów, transporterów, pojazdów bojowych oraz ciężkich haubic, dla 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 1.Dywizji Armii USA. Kupa żelastwa zalega keje, wszystko w kolorach pustynnych, znaczy – nie były akurat szykowane w nasze szerokości geograficzne, ale rozkaz ist befehl!
Przesłano ów sprzęt zapewne oficjalnie w ramach rotacji 1. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. I popatrzcie Państwo, jak to się szczęśliwie i zupełnie przypadkowo składa. Zanim się owa już rozlokowana i usadowiona, z odpowiednim rozpoznaniem terenu, Grupa Bojowa zwinie, to już druga w drodze i to tak jakoś na maksa, z marszu, bez przemalowywania owych potężnych, 155mm “Palladynów” do tej pory stacjonowanych w Fort Riley. Przypadkowy czytelnik GW przerzuci stronę, telewidz sobie pomarudzi: – “kto za to żelastwo zapłaci”, poprawnie polityczny kretyn z polskiego sejmu westchnie, że to okupacja, ale ten ‘kto wiedzieć powinien’, już wie, że w trakcie owych imponujących manewrów “Zapad 17” na terytorium ‘wragiej Polszy’ stacjonują – przypadkiem – nie jedna, ale dwie pancerne grupy bojowe. Wot, słucziłoś!
I stąd powyższy tytuł, oparty na nieśmiertelej prawdzie, wyartykułowanej przez zwykłego ładowniczego, iż rzeki i miasta to się mogą komuś tam w polityce pomylić, ale gdzie jaka dywizja (albo pancerna grupa brygadowa) stoi, to się nikomu nie pomyli!
Pozdravliajem, Druzja iz “Zapada”!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.