Odejście bufona

Wojciech M. WojnarowiczOdejście bufona!
Bywają różne odejścia polityków. Są chwalebne, są kontrowersyjne, są żałośnie opóźnione.
Zawód polityka jest bardzo trudny, co do tego nie ma wątpliwości. Realizacja ideologicznych, czy też politycznych wizji zadowala czasem bardzo znikomą liczbę ludzi, czasem zaś stawia człowieka wobec muru milczenia, nawet wrogości. I to, jak ów polityk reaguje na przeciwności, jak odbiera masę ludzką podaną swojej działalności, świadczy o jakości „materiału”. Historia ocenia bezwzględnie i surowo; dlatego czasem daje pozytywne oceny owych „odrzuconych” gniewem ulicy! Tyle, że w naszym przypadku, nie ma nawet gniewu, jest politowanie.
radek_sikorski_fryzura_450Radek (nazywany tym dziecięcym zdrobnieniem z własnej woli) nigdy nie doświadczał przeciwności losu. Sikorski nigdy nie stawał wobec muru milczenia, czy też niechęci. Całe jego dorosłe życie to jeden ciąg akceptacji, pochwał, poparcia. I dlatego też, być może, ów człowiek tak utalentowany nigdy nie wyrobił w sobie siły charakteru potrzebnej dla spotkania się z trudnościami – z wyzwaniami polityki. Nie zmierzył się z jakimkolwiek oporem, czy też ideologicznym wyzwaniem. Dlatego też jedynym miernikiem postępu w jego mniemaniu było sięganie kolejnych szczebli drabinki administracyjnej.
Marzyły mu się zaś przede wszystkim owe zaszczyty z obcej ręki!!! A ponieważ Polakom trudno przebijać się do stref międzynarodowych, Ów pierwszy, który liznął Oxfordu, znał język i wykazał się osobistą odwagą w Afganie – uznał się za przeznaczonego do wielkich rzeczy. Szefostwo NATO, szefostwo dyplomacji UE? Opisują Go dziś byli przyjaciele, I z owego opisu wyłania się postać groteskowa, żądna obcej chwały. Może tak nie było, do końca, chciałoby się wierzyć. Może po bolesnej porażce w polityce Radosław Sikorski wróci do pisania politycznych analiz i ocen, w których był dobry. Oby.
W moim zawodzie uczymy ludzi młodych mierzenia sił na zamiary, Ale też uczymy ich nieco o ludzkich słabościach, o pustej dumie, o niebezpieczeństwach ulegania łatwemu blichtrowi powodzenia czy sławy. W dojo każdy adept kłania się cieniom przodków, uczy się pokory w dysponowania własną siłą. Radek powinien obejrzeć może w młodości wspaniały film o „Ostatnim Samuraju”. Co to znaczy, być w służbie Narodu i Państwa.
Odejście Radosława S. z Urzędu Marszałka Sejmu RP powinno być czymś więcej niż jedynie zamianą miejsc w politycznej dekoracji tego teatrzyku przebierańców, jaki zafundowali Polakom w UE Tusk z Kopaczową. Jest jednakże najlepszą ilustracji tezy, iż władza korumpuje i upadla. I tyle w temacie Radka. Bo na więcej ów wyedukowany pajac, ubrany w szaty ministra nie zasługuje. Hans Christian Andersen opisał był to genialnie dawno temu.
Wizyta Mariana Kowalskiego
MarianNie zdarza się zbyt często, aby przyjeżdżał do Toronto, na spotkanie z nami, Polonusami, naprawdę poważny polityk, Ubiegłej soboty, dzięki inicjatywie red. Kumora z „Gońca”  kilkadziesiąt osób miało okazję spotkać się z niedawnym kandydatem do Urzędu Prezydenta RP, Marianem Kowalskim.
Jest rzeczą ciekawą, iż formacja niegdyś nadająca ton życiu politycznemu Polski, Narodowa Demokracja –  dziś jest czymś na skraju ciekawostki. Czy Ruch Narodowy to taka lokalna ciekawostka? Wszak od kilku lat, dzięki działaczom owego Ruchu rocznicowe obchody Dnia Niepodległości wyprowadzają na ulice Warszawy setki tysięcy zwolenników oraz bandy międzynarodowej (ot – choćby takiej niemieckiej, lewackiej) hołoty, które polskość zamknęłyby w granicach EU-bantustanu.
Dlaczego w swej masie Polacy wstydzą się być Polakami, we własnym kraju – zadaje pytania Marian Kowalski. Dlaczego nie wolno dziś nauczać o ludziach, którzy tworzyli polski etos patriotyczny? Kim jest dla młodych Roman Dmowski? To pytania dla intelektualistów. Natomiast Marian Kowalski zadaje poważne pytania w zakresie rodzimej przedsiębiorczości. Dlaczego tępiona jest drobna polska przedsiębiorczość, dlaczego Polak nie może konkurować u siebie z obcym kapitałem?! Ba, odpowiedź jest złożona. I wymaga wiedzy. I może dlatego  dla takich ludzi jak Marian Kowalski nie ma miejsca w polskich środkach masowego przekazu. Bo jego przykład mógłby obudzić naśladowników, mógłby wzmocnić ducha polskiego oporu wobec obcej indoktrynacji.
Jedno hasło Mariana Kowalskiego zasługuje tu, u nas, w Kanadzie i poza nią, na uwagę. „Jeden Naród ponad granicami!” Pomyślmy o konsekwencjach takiej postawy. Jeden Naród, ponad podziałami!
Najpierw Repatrianci – nie imigranci!
A tak zupełnie na marginesie. Dziś, wedle UE w Polsce akurat koniecznie musi być miejsce dla jakichś islamistów. Ale nadal nie ma miejsca dla repatatriantów, choćby z Ukrainy!!! A powinniśmy powtarzać, jak mantrę – chcemy repatriantów – nie imigrantów!!! Polska może być matką dla tych, którzy Ją uszanują. Chrześcijan z Syrii czy Bliskiego Wschodu, z Mali czy Nigerii w Afryce – możemy przyjmować. Ale islamistów, topiących chrześcijańskich uchodźców na morzu – nigdy!!!
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.