O trzech takich, co zgubili drogę

Ojcowski Park Narodowy, położony w  południowej części Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej w malowniczej Dolinie Prądnika, jest najmniejszym Parkiem Narodowym w Polsce, a mimo tego okazał się miejscem idealnym, by się w nim niespodziewanie i pięknie pogubić.

Zaczęliśmy niezbyt szczęśliwie – od zamku w Pieskowej Skale, który niestety okazał się niedostępny dla odwiedzających z powodu zakrojonego na szeroką skalę remontu. Wróciliśmy więc w stronę Ojcowa, mijając Maczugę Herkulesa, tę, z którą związana jest legenda o diable i czarnoksiężniku Twardowskim (przyłapany po latach przez sprytnego diabła w karczmie Rzym, a tylko z Rzymu według podpisanego cyrografu diabeł zabrać mógł duszę mistrza Twardowskiego do piekła, czarnoksiężnik postawić miał lucyferowi ostatni warunek: „Będziesz mógł wziąć do piekła moją duszę, jeżeli wskazaną skałę z wznoszącego się nad Suchą Beskidzką szczytu, przeniesiesz pod Ojców i postawisz na ziemi do góry nogami”). W ruinach ojcowskiego zamku cicho, spokojnie, jakoś niewiele tu szkolnych wycieczek, choć koniec roku tuż tuż, po klasyfikacji, lekcji właściwie już nie ma. Nikt dawno nie naprawiał drewnianego zadaszenia i pokrzywionych ławek. Rozkramarzamy się z całym piknikiem bo głód nas dopadł wilczy od nadmiaru tlenu, gęsto stężonego w zielonym, leśnym powietrzu. Zestaw mistrzowski – mamowa sałatka na bazie makaronu i gorgonzoli, chleb ze smalcem (jeszcze zostało trochę ze świętojańskiego jarmarku) i sushi, które dzień wcześniej skręcaliśmy na urodzinowo-powitalną kolację mojej rodzicielki, która wracała w weekendowego Paryża. Po lesie nam się zachciało pochodzić – chłodno, przyjemnie, pachnie wszystko intensywnie, słodko, czarny bez kwitnie przy drodze, łąki pełne maków, bławatków i rumianków. To idziemy do Groty Łokietka, trzy kilometry, czarnym szlakiem. Że Kraków małe miasto i znajomi na każdym rogu – wiadomo, ale że w lesie też ziomka spotkać można? Po grocie oprowadza nas Grzegorz, brat mojej podstawówkowej koleżanki Karoliny. Wędrujemy 280 metrów w głąb skalnych czeluści – tu też roi się od legend, ta najbardziej znana opowiada o królu Władysławie Łokietku, który schronić miał się w tym miejscu po ucieczce z Krakowa przed wojskami czeskiego króla Wacława II. Łokietek ze swoją świtą schował się w grocie spuszczając się do jej wnętrza po linie, gdyż główne wejście zasnute było gęstą pajęczyną, co zmyliło pościg i uratowało uciekinierów (w innej wersji Łokietek do jaskini wszedł przez główny otwór, a pająk celowo zasnuł wejście siecią, by uratować króla). Współczesna brama zamykająca wejście do jaskini dla upamiętnienia tego zdarzenia wykuta została na kształt pajęczej sieci, kolejne komory noszą historyczne nazwy – Sala Rycerska, Sypialnia i Kuchnia, a formacje skalne, odpowiednio podświetlone, przybierają fantazyjne zwierzęce formy. Cały rok panuje tu stała temperatura 7 st.C, zamieszkujące zimą jaskinię nietoperze wyleciały już w okoliczne lasy. Mamy jeszcze trochę czasu, postanawiamy zejść niebieskim szlakiem do Bramy Krakowskiej i odwiedzić Jaskinię Ciemną. I tu zaczyna się Opowieść Zagubionych. Pochłonięci rozmową gubimy szlak na samym początku Czajowic. Pytamy o drogę w mijanym domu. Nikt tak dobrze nie poda złych wskazówek, jak lokalny mieszkaniec. Choć w sumie nie, mieszkaniec miał ostatecznie rację, powiedział wszak, że szlak zarośnięty, że lepiej nie iść, bo nikt nim nie chodzi i na pewno się pogubimy… Wracamy więc, jest szlak, zarośnięta ścieżka, ledwo widoczna, przez łąki niekoszone, pełne czerwieniących w słońcu poziomek. Pasiemy się jak te barany, nie można przecież przejść obojętnie obok tak ewidentnie, natrętnie smacznych leśnych poziomek!
A potem dalej szlakiem, bo już widoczny, prowadzący szeroką, leśną drogą, het przed siebie do Bramy Krakowskiej. I już się przerzedza las, już widać wyraźniej jasne niebo, już słychać, niepokojąco natężony ruch samochodowy, już wychodzimy z lasu, już nam się gęby śmieją, a tu zamiast skał wapiennych  – wylotówka na Olkusz. I mapa. Mapa wyraźnie informująca nas o fakcie, że oto poszliśmy w zupełnie odwrotnym kierunku i jak przewidywał lokalny mieszkaniec – na pewno się pogubiliśmy. No to stoimy na tej olkuskiej drodze i debatujemy co dalej, bo samochód w Ojcowie pod ruinami zamku, a nikomu jakoś nie widzi się wracać tą samą drogą. Łapiemy stopa zaskakująco szybko, tłumaczymy panom skąd cała nasza trójka się tu wzięła i dokąd to chcemy, a chcemy do Czajowic z powrotem, bo nadal zamierzamy tym niebieskim szlakiem do Jaskini Ciemnej dotrzeć. Panowie wydają się lekko skonfundowani naszą pszczelą paplaniną, tym bardziej, że po pięciuset ujechanych metrach chcemy wysiadać. Przepraszamy, że my to nie wiedzieliśmy, że tak blisko, że poszlibyśmy piechotą i dziękujemy stokrotnie. Wracamy do punktu wyjścia, ponawiamy próbę zasięgnięcia wiedzy od innego lokalnego mieszkańca. Ten tylko patrzy, głową kiwa i mówi: a po co szlakiem, po co? Szlakiem daleko, na około. Tu na dół przez las przejdziecie, ścieżka wydeptana, kilka drzew powalonych i zaraz przy Bramie będziecie. Postanawiamy raz jeszcze zaufać lokalnemu mieszkańcowi – piętnaście minut później stajemy u wapiennych wrót. Zamiast piątej jest grubo po siódmej i Jaskinia Ciemna została już zamknięta. Maszerujemy do samochodu, a wracając do Krakowa jeszcze raz mijamy Czajowice. Mama filozoficznie stwierdza, że nie pisane nam proste drogi. I może lepiej, bo ciekawiej, odkryć można więcej i przeżyć, choć co się człowiek nabłądzi i nachodzi to jego.
Regenerujemy siły u babci na działce. Wieczorem w niewielkiej kawiarni przy Kładce Bernatce, gwarzymy przy piwie, kawie i szarlotce z Ulą i Jurkiem – ostatnio widzieliśmy się ponad rok temu, malując wielkanocne jajka na filipińskiej wyspie Mindoro i świętując Jurkowe imieniny na Boracay. Różnie się ludziom drogi przecinają. Nigdy nie wiadomo gdzie i kogo napotkasz. Tej samej nocy pakujemy plecaki i ruszamy w stronę Morza. Nowe przejście przez Galerię Krakowską do Dworca Głównego PKP oraz sam dworzec (po gruntownej renowacji) stanowią kolejny, szyderczy przykład Polski w ruinie. Po ośmiogodzinnej podróży obudzimy się nad Bałtykiem. Trójmiasto czeka!

Kaja Cyganik

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.