Nowy Rok dla Rosji?

Nowy Rok dla Rosji?
Początek nowego roku zdaje się dobrze wróżyć polityce rosyjskiej. Na Bliskim Wschodzie, dzięki sprowokowaniu przez globalistów wojny domowej w Syrii, Rosja powraca w glorii militarnego zwycięzcy oraz regionalnego decydenta. Fakt, iż w Astanie o pokoju w Syrii debatowali Rosjanie, Turcy i Irańczycy, bez jakiejkolwiek, choćby formalnej obecności ONZ czy Unii Europejskiej, pokazuje realia. Warte zauważenia jest, iż do rozmów nie zaproszono żadnego z sunnickich graczy, z Arabią Saudyjska na czele. Bliskowschodni klienci administracji Obamy zostali zmarginalizowani. Syrię i pogranicze ustabilizują, na swoich warunkach, członkowie nowego regionalnego koncertu. Zwycięzców tego nowego układu sił jest kilku, ale warto zauważyć jednego z cichych beneficjentów – cokolwiek byśmy powiedzieli o motywacjach i taktyce rosyjskiej, chrześcijańscy mieszkańcy Aleppo po raz pierwszy od czterech lat mogli obchodzić Święta. Nasi Czytelnicy zauważyli te symboliczne zdjęcia i doniesienia z zachodniego Aleppo w naszych mediach? Nie? Niemożliwe, wszak media obiektywnie i dogłębnie relacjonują nam przebieg konfliktu!
Analitycy wieszczą dobry rok dla polityki rosyjskiej także w Europie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, a przynajmniej nie powinno być, iż rosyjska propaganda na terenie Unii wspierana jest przez rzesze ‘ochotników’, mniej lub bardzie sterowanych z Moskwy unijnych biurokratów i polityków, przebierających nogami do bliższych relacji gospodarczych i politycznych z Moskwą. To rosyjski “brak finezji” uniemożliwia im zbyt otwarte akceptowanie rosyjskiej polityki wobec Ukrainy i zniesienie sankcji. Niemcy już chcieli podpisać umowę z Gazpromem, tylko im polski PGNiG weszło w drogę, skargą do Trybunału.
Dobrą nowiną na 2017 dla Prezydenta Putina jest jednakże noworoczna deklaracja Marie Le Pen, kandydatki francuskiej narodowej prawicy na prezydenturę Republiki, iż aneksja Krymu przez Rosję jest legalna, a Krym stanowi integralną część Rosyjskiej Federacji. Podorok! A jak przyjmie wyraźne zaproszenia do obopólnie korzystnego dialogu nowy lokator Białego Domu?

Półtora wieku Kanady

W tym roku mija okrągła, sto pięćdziesiąta rocznica podpisania, 1 lipca 1867 roku, British North America Act. Utworzenie Dominium Kanady będzie obchodzone bardzo uroczyście. Oczywiście – społeczna, kulturalna czy gospodarcza historia Kanady jest o wiele dłuższa niż sam polityczny żywot Dominium. W miarę możliwości będziemy przybliżać naszym Czytelnikom niektóre mniej znane wydarzenia oraz postacie z przeszłości nowej wspólnoty politycznej, w której po wielu dekadach osiedliliśmy się i my, i którą na rozmaite sposoby tworzymy. Podkreślam to często – to jest dziś także Nasz Kraj, a na pewno kraj naszych dzieci.
***
6 stycznia mija 90 rocznica śmierci skromnego zakonnika, który siłą wiary i ducha stworzył monumentalny pomnik chrześcijańskiej kultury Kanady, Św. Brata Andrzeja.
800px-oratoire_saint-joseph_du_mont-royal_-_montrealKiedy zbliżamy się z zachodu lub północnego zachodu do Montrealu, już z oddali wita nas, jakby wyłaniająca się stopniowo z masywu Mont Royal, monumentalna sylweta Oratorium Św. Józefa. Potężna bazylika jest największym w świecie miejscem kultu Św. Józefa, odwiedzaną rocznie przez ponad dwa miliony ludzi, zarówno wiernych jak i turystów. Im bliżej podchodzimy do samej świątyni, tym bardziej widoczny staje się ogrom jej konstrukcji. To trzecia po Yassoukre i Rzymie kopuła na świecie. Rozmiarem fasady dominuje nad innymi świątyniami-symbolami, katedrą Notre Dame w Paryżu czy Św. Pawła w Londynie.
220px-frere_andre_1920Powstanie Oratorium związane jest z życiem i posługą religijną skromnego zakonnika, brata Alfreda Bessette’a, który znany był wśród współczesnych po prostu jako Frère André, oddźwierny w katolickim College Notre Dame. Wstąpiwszy do zgromadzenia Św. Krzyża, stworzył on w roku 1904 na północnym stoku Mont Royal, malutką kapliczkę ku czci Św Józefa, którego prosił o opiekę nad chorymi, jakich nawiedzał w okolicy. Powtarzające się wypadki uzdrowień zwróciły na niego uwagę wiernych. Marginalne początkowo miejsce kultu szybko zyskało sławę miejsca uzdrowień, zwłaszcza  cierpiących na choroby nóg. Sława zakonnika, którego modlitwy sprowadzały uzdrowienie szybko sprawiła, iż roku na rok rosły tłumy pielgrzymów. Władze kościelne postanowiły zbudować więc godną patrona świątynię. Założenie architektoniczne było monumentalne, a rozpoczęta w roku 1924 budowa trwała aż do roku 1966. Nie na darmo mówi się iż katedry rosną przez stulecia. Brat Andrzej, nie przerywając swej pracy, służył rzeszom pielgrzymów modlitwą. Dowodem zaś na łaskę Bożą są do dziś dnia dziesiątki tysięcy pozostawionych w świątyni, jako vota, lasek i kul. Wypełniają one wielką salę w krypcie pod właściwą bazyliką.
Brat Andrzej nie dożył ukończenia materialnego symbolu swego dzieła, pośrednictwa w prośbach o opiekę Św Józefa. Zmarł 6 stycznia 1937 roku, zanim ogromna kopuła zwieńczyła bazylikę, wpisując się na stałe w panoramę miasta.
L’Oratoire St. Joseph stało się jednym z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych miejsc kultu na świecie, symbolem Montrealu. A na stoku, w cieniu masywu bazyliki zwiedzający nadal mogą odwiedzić malutki drewniany kościółek, na którego poddaszu mieszkał Brat Andrzej, który decyzją Papieża Benedykta XVI z roku 2010 wyniesiony został na ołtarze Kościoła jako Święty Brat Andrzej z Montrealu.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.