Nie z tej Ziemi

  University Rover Challenge

Drużyna Legendary Rover Team z Politechniki Rzeszowskiej zwyciężyła w zawodach łazików marsjańskich, które zakończyły się w USA. Trzecie miejsce zajął zespół Scorpio z Politechniki Wrocławskiej. W tym prestiżowym konkursie polscy studenci triumfują już po raz czwarty.

marsolazik

University Rover Challenge to prestiżowe, międzynarodowe zawody łazików marsjańskich zbudowanych przez studentów. Rozgrywane są na amerykańskiej pustyni w stanie Utah w pobliżu analogu bazy marsjańskiej MDRS.

Zwycięzcą tegorocznej edycji zawodów został zespół Legendary Rover Team z Politechniki Rzeszowskiej. To już kolejny sukces tej drużyny w zawodach, bo w 2014 roku stanęli oni na trzecim stopniu podium. Jak informują organizatorzy konkursu URC, zwycięski łazik Legendary III zdobył 460 punktów na 500 możliwych. Drugi na podium zespół – BYU Mars Rover z amerykańskiego Brigham Young University – Polacy wyprzedzili aż o 89 punktów.
„Mieliśmy kilka awarii. Dzień przed zawodami zapalił się nam łazik – kable dosłownie się zaświeciły. Siedzieliśmy codziennie do bardzo późna. Robiliśmy co tylko mogliśmy, aby w czasie kiedy łazik miał wykonywać zadanie, był w pełnej gotowości. Walczyliśmy do samego końca. Obecnie jesteśmy bardzo zmęczeni, ale też bardzo szczęśliwi” – napisali już po zawodach na Facebooku studenci z Rzeszowa.
Trzecie miejsce w konkursie zajął zespół Scorpio z Politechniki Wrocławskiej. Zbudowany przez nich łazik SrorpioIV uzyskał 364 punkty. W 2013 roku studenci z Wrocławia zajęli w konkursie drugie miejsce. W 2104 roku zwyciężyli w europejskiej edycji zawodów: European Rover Challenge, rozgrywanych w Polsce.
Tuż za podium, na czwartym miejscu, uplasował się łazik #next zbudowany przez studentów z Politechniki Białostockiej. Trzykrotni zwycięzcy URC z Białegostoku, tym razem uzyskali 344 punkty.
„Zwycięstwo zespołu z Polski w tych zawodach, staje się powoli nową “świecką tradycją” – skomentowało na Facebooku Mars Society Polska, które jest jednym ze współorganizatorów konkursu. Regulamin konkursu URC przewiduje pięć konkurencji, z czego cztery to terenowe zadania, których celem jest m.in. zbadanie danego obszaru pod względem geologicznym oraz możliwości występowania życia. Łazik ma także zastąpić człowieka np. przy konserwacji urządzeń, dostarczyć pakunki we wskazane miejsce i pokonać przeszkody terenowe.
Do tegorocznych finałów zgłosiły się 44 zespoły z ośmiu krajów. Do finału ostatecznie zakwalifikowały się 23 drużyny z sześciu krajów. Na pustyni w amerykańskim stanie Utah wystartowało siedem zespołów ze Stanów Zjednoczonych, pięć zespołów z Indii, cztery zespoły z Kanady, po jednej drużynie z Egiptu i Bangladeszu.
Polskę reprezentowało aż pięć studenckich zespołów. Oprócz drużyn z Rzeszowa, Wrocławia i Białegostoku w Utah zaprezentował się łazik ARES przygotowany przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej. Piątego polskiego łazika na zawody przygotował zespół PCz Rover Team z Politechniki Częstochowskiej.
Zespoły z polskich uczelni biorą udział w konkursie od 2009 roku. Pierwszy sukces polscy studenci osiągnęli w 2011 roku, wówczas łazik Magma2 przygotowany na Politechnice Białostockiej uplasował się na najwyższym stopniu podium. Pierwsze miejsce studenci z Politechniki Białostockiej zajęli ponownie w 2013 i 2014 roku z łazikiem Hyperion i Hyperion 2.

Sukcesy w walce z dziurą ozonową

Walka z dziurą ozonową przyniosła świetne efekty – twierdzą naukowcy. Dużego problemu w atmosferze nad biegunami uniknięto dzięki zakazowi stosowania niektórych chemikaliów.

glob

Dziura ozonowa nad Antarktydą dziś nie jest tematem z pierwszych stron gazet, ale w latach 80. mówiono o niej bez przerwy. Ozon blokuje bowiem promieniowanie ultrafioletowe, które w nadmiarze jest szkodliwe, wywołuje na przykład raka skóry. Warstwę ozonu niszczył

y freony – gazy stosowane kiedyś w lodówkach i dezodorantach.
W 1987 roku na mocy tzw. protokołu montrealskiego zakazano stosowania freonów. Bez tego, piszą naukowcy na portalu tygodnika „Nature” dziura ozonowa nad biegunem południowym byłaby dziś o 40 procent większa. Ozon zanikałby też na Arktyką, prawdopodobnie zagrażając mieszkańcom północnej Europy.

NASA przetestuje „latający talerz”

Odbył się drugi test tak zwanego deceleratora, czyli spowalniacza lądowania na Marsie. Eksperci NASA przeprowadzą eksperyment na Hawajach. Potocznie mówi się o nim, że to latający talerz. W rzeczywistości jest to system niezbędny do dostarczania na Marsa sprzętu lądującego na spadochronie.

mars_nasa

Specjalny balon wyniesie statek o nazwieLDSD na wysokość prawie 40 kilometrów. Potem włączy się specjalny silnik i pojazd poleci jeszcze wyżej – na 55 kilometrów, gdzie osiągnie prędkość trzykrotnie większą od dźwięku. Wtedy zadziała pierwszy system hamowania, tak zwany decelerator czyli spowalniacz. To zwykłe nadmuchiwane poduszki w kształcie pączka z dziurką w środku. Potem ma rozwinąć się spadochron. Taki system jest niezbędny, by w przyszłości bezpiecznie i precyzyjnie można było posadzić ładunek na Marsie, którego atmosfera jest bardzo rzadka.
Pierwszy test LDSD, przeprowadzony niecały rok temu zakończył się częściowym

sukcesem.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.