“… na kogo wypadnie, na tego….”

Wojciech M. Wojnarowicz                “Mnie to kadzą, rzekł szczur siedząc na ołtarzu.
                          Wtem, gdy się dymem kadzideł zakrztusił,
                    kot nań wypadł z boku, porwał i udusił”
                            X. Biskup Warmiński I. Krasicki

“… na kogo wypadnie, na tego….”

Przypomniały mi się owe fraszki, gdy śledzę pełne napięcia oczekiwanie naszej prasy na wynik środowych negocjacji “w temacie” obsady najwyższych funkcji w Unii. Czy dostaniemy unijną dyplomację czy może szefostwo całej Rady? Angela popiera naszego?! Tusk do Brukseli?! Przypomina to trochę dmuchanie balonika przez ‘ekspertów’ przed każdą większą batalią naszych sportowców. Z podobnym finałem. Nasi Czytelnicy pamiętają może jeszcze owe dywagacje naszych mediów, kiedy pewniakiem na szefa NATO miał być Sikorski? Teraz na europejskie salony wzywany jest podobno nasz premier, choć On ma “tendencję” do pozostawania u steru kraju ojczystego, bez niego bowiem zajrzą nam w oczy bida i nędza, oraz – ABW. Bo wygra Kaczyński!
W przekazach z UE dominuje duma, iż jesteśmy w centrum wydarzeń. Jak jesteśmy, okazuje się wtedy, kiedy naszego Ministra koledzy Francuz z Niemcem wykopują z towarzystwa do rozmów z Rosjanami w kwestiach Ukrainy. Radosław Sikorski owszem, do Kijowa jeździ, ale już sam. Nasza prasa, skonfrontowana przez taki nietakt i czarną niewdzięczność partnerów z Trójkąta Berlińskiego (Weimarskiego), natychmiast nam tłumaczy, iż Polska “rozgrywa” teraz w kuluarach, dlatego nasza frontowa obecność na berlińskich spotkaniach kryzysowej Czwórki nie jest konieczna, cały czas jesteśmy w “grze”. O co gramy z tym Kijowem?
Wybór Claude’a Junckera na szefa Komisji Europejskiej, to klęska Camerona. Wizja brytyjska, żądająca głębokich reform instytucjonalnych Unii, została przez większość rządów krajów Unii odrzucona, a na czele Komisji EUropejskiej stanął człowiek, który wierzy, iż należy stworzyć Stany Zjednoczone Europy, gdzie unijne (federalne) prawodawstwo będzie miało priorytet ponad ustawodawstwem państwowym (stanowym).
Naszej prasie zdarzyło się w tym kontekście puścić coś ciekawego, co podważa opinię Sikorskiego, iż Cameron to głupek. Jest to wywiad z konserwatystą brytyjskim, europosłem Davidem Hannan’em, który przekazuje polskim odbiorcom nieco inną wizję brytyjskiej polityki. Ot, taka informacja, iż większość brytyjskiego eksportu idzie poza Unię, więc akurat na ścisłych regulacjach Brytyjczycy tracą, bo nie mogą podpisywać żadnych umów o wolnym handlu. Brytania jako partner Unii, nawet poza nią, jako duży i silny kraj partnerem i tak pozostanie, a będzie silniejsza. Poziom życia w Norwegii czy Szwajcarii dowodzi zaś, iż poza Unią jest życie. I do tego – ocena Sikorskiego, iż to narcyz pozbawiony elegancji, ale akurat jest on szerszej opinii publicznej Zjednoczonego królestwa mało znany. Pan Hannan jak na konserwatystę przystało, ma dobre maniery i nie wypowiada się na temat tego, co w kwestiach unijnych powinni rozbić Polacy – “Musiałbym mieć tupet jak Sikorski, żeby mówić Polakom co mają robić w Unii”.
Ciekawa opinia – nasi politycy wiedzą natomiast dokładnie co mają w Unii robić Brytyjczycy i inni, na przykład w kwestii wspólnej polityki energetycznej. Wspólna polityka energetyczna, sztandarowa propozycja Tuska dla Brukseli, w celu okiełznania Moskwy to po pierwsze: ułuda, po drugie zaś: kolosalna okazja do przekrętów, na które nikt z europejskich polityków nie pójdzie! Odrzucono zresztą natychmiast i to ostro, „plan” Tuska. Pada oczywiście pytanie, jaki cel miała owa propozycja? Sondaż możliwości? Sprzedawanie swojego nazwiska jako reprezentanta “europejskiej jedności”? A może to tak z przyzwyczajenia, taki gest medialny, stwarzający pozory aktywności, jak z tymi “Polskimi Inwestycjami”, które tak elegancko określił Pan Minister Sienkiewicz?!

Nowy Bank Rozwoju

Nowy bank czy nowa era rozwoju dla tak zwanych gospodarek wschodzących? Wtorkowa decyzja krajów BRICS powołania wspólnej instytucji kredytowej – New Development Bank – z rezerwą kryzysową 100 miliardów dolarów (udział Chin – 41 mld.) zwiastuje początek nowej ery w relacjach światowej gospodarki i finansów. Wspólna fotka prezydentów Brazylii, Rosji, Chin, Indii i Afryki Południowej daje dużo do myślenia. Rosyjska ofensywa dyplomatyczna pod hasłem zrównoważenia hegemonistycznej pozycji USA w świecie nabiera nowego wymiaru. To nie jakiś tam żałosna Unia Celna dawnej strefy post-sowieckiej, z takimi potentatami jak Kazachstan czy Białoruś. To nieco inna skala gry, kiedy potrzeby inwestycyjne dla rozwoju infrastruktury samej Brazylii oceniane są na 800 miliardów dolarów. Dolarów na razie – bo Chiny już od pewnego czasu nie kryją się z chęcią przejścia na inną walutę rozliczeniową w międzynarodowej wymianie, a budowanie przez Beijing rezerw złota, choć nadal śmiesznych rozmiarów w porównaniu do sum zgromadzonych przez Federal Reserve, są symptomatyczną częścią długoterminowego planu. Dlatego może Prezydent RF, Putin tak swobodnie czuł się na trybunach Maracany jako gość honorowy FIFA, gaworząc z Panią Prezydent, Dimą Rousseff. Na dziś kraje BRICS reprezentują 20 procent światowego PNB. Podliczenie populacji pozostawiam Czytelnikom, bo mam mało miejsca na te wszystkie milionowe zera. Mamy jednakże do czynienia z kolejnym wyzwaniem rzuconym hegemonii Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Żyjemy w ciekawych czasach.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.