Miesiąc do ontaryjskich wyborów!

Przed nami kampania wyborcza do parlamentu prowincji Ontario. 7 czerwca pójdziemy, jako środowisko polonijne – mam nadzieję, masowo – aby wybrać naszych reprezentantów, którym powierzymy nasze podatkowe pieniądze i nasze sprawy. Akurat stwierdzenie, że to są “nasze sprawy” nie jest iluzją. Natomiast nadzieja na to, że ktoś się o nasze interesy zatroszczy z dobrej woli – być może, jest iluzoryczna.
Edukacja, ochrona zdrowia, transport, energetyka – to te najważniejsze sprawy, które powinniśmy ocenić, zanim wrzucimy do urny kartkę z nazwiskiem polityka formacji, której zaufamy. System wyborczy mamy większościowy, to znaczy zorientowany na indywidualnego posła reprezentującego swój ‘riding’, a nie jedynie partię użyczającą mu swego mandatu, w praktyce jest jednak dokładnie odwrotnie. Głosujemy na partię, na lidera, na chwytne w danej chwili hasło (pamiętne: Jobs! Jobs! Jobs! – Jean Chretien’a).
Czy żyje się nam lepiej, niż cztery lata temu? Czy rządzący Liberałowie spełnili swoje obietnice? Czy to, co robi rząd Pani Kathryn Wynne, zgadza się z naszymi poglądami?

Sondaże wskazują na pozostających od półtora dekady w opozycji torysów, wiedzionych przez Douga Forda, jako faworytów do objęcia władzy w Queen’s Park. Po piętnastu latach rządów Liberałów stan prowincji wydaje się katastrofalny, co widać najlepiej na stacjach benzynowych i w rachunkach za wszelkie usługi, od wody po energię. Pierwsza debata liderów głównych partii niczego nie rozstrzygnęła. Medialni eksperci uznali, iż każdy z liderów zrealizował swój plan, przede wszystkim zaś nie popełnił żadnej gafy.
Medialni eksperci uważają… Jak Państwo zauważyli, kiedy mówimy dziś o wyborach, bardzo rzadko będziemy mówili o własnych poglądach i preferencjach. Spin-doktorzy kampanii oraz medialni znawcy ludzkich poglądów już dawno ustalili, wobec jakich tematów kręcić się mają nasze polityczne zainteresowania. Co winno być priorytetem rządu, jakie mają być podstawy wyjściowe dla naszych oczekiwań wobec poszczególnych liderów. W sumie głosujemy dziś bowiem na bloki tematyczne, na kolorowe zestawy obietnic, na osobowość liderów. A liderzy rzucają w mediach zgrabne formułki, przećwiczone wiele razy przed ekspertami od PRu.
W tej grze pozorów nie ma miejsca na autentyczne zaangażowanie ludzi prezentujących własną myśl, inne wartości niż te lansowane w mediach. Owszem, ‘populistyczny’ kandydat ontaryjskiej konserwy, Doug Ford wymyka się medialnemu ideałowi “konserwatysty”, który ‘ma prawo’ być konserwatywny jedynie w kwestii poziomu podatków, ale już w każdej innej kwestii ma być w zasadzie liberalny. Bo rządzi dziś polityczna korekta i demokracja “liberalna”, która coraz bardziej przypomina demokrację “socjalistyczną” lub “ludową”, gdzie Komitet Centralny decydował za masy, co jest postępowe a co wsteczne i godne potępienia. Najświeższym przykładem polit-korekty w akcji jest usunięcie demokratycznie wybranej kandydatki Partii Konserwatywnej w okręgu Mississauga Centre, Pani Tani Granic Allen.


Konserwatywna społecznie aktywistka popełniła grzech śmiertelny w polityce, pozwoliła nagrać ostrą, osobistą wypowiedź o małżeństwach homoseksualnych, w Chorwacji. Może język tej wypowiedzi nie był elegancki, może nie wszyscy wyborcy konserwatywni podzielają jej poglądy w tej akurat sprawie. Siłą wyborczego argumentu Pani Allen było jednakże zupełnie co innego – jej stanowczy opór wobec lewackiego program edukacji seksualnej w szkołach podstawowych Ontario, narzuconego przez rząd Kathryn Wynne. Autor tego programu skazany został za działania o charakterze pedofilskim, ale rząd Pani Wynne żadnej dyskusji nad swoją ‘postępową’ agendą nie dopuszcza.

Pani Allen ubiegała się najpierw o fotel lidera konserwatystów, a potem o partyjną nominację z konkretnym programem odrzucenia istniejącej ustawy. Koniec, kropka. To rodzice mają być głównymi wychowawcami swoich dzieci, nie zaś państwowi urzędnicy, do tego ideologicznie popaprani.
Sama kandydatura Pani Allen spotkała się natychmiast z negatywną kampanią w liberalnych mediach, wzywających do jej wyrzucenia z partii! Liberałowie będą ustalać listę konserwie!!! Doug Ford początkowo nie poddawał się liberalnemu szantażowi, ale ostatecznie logika wyborcza zwyciężyła. Nie bez znaczenia jest fakt, iż wewnątrz samej konserwy jest sporo tak zwanych “czerwonych torysów”, dla których jakakolwiek tradycja, np. katolicka to bigoteria i przeżytek. Dymisja Pani Allen usuwa z wokandy trudny dziś temat wartości, tradycyjnych postaw lub moralnych wyborów. Konserwa Forda idąca do wyborów z Tanią Allen na pokładzie dałaby liberalnym mediom wymarzony temat debaty liderów. Liberałowie uzyskali by szansę wymigania się od odpowiedzialności za ekonomiczny demontaż prowincji i naszą podatkową bryndzę. Teraz PC nie ma ‘problemu’ z poglądami, media zaś nie mają tematu. Natomiast konserwatywny społecznie wyborca, choć oburzony potraktowaniem Pani Allen, nie ma wyboru. Albo zagłosuje na Forda, albo zostanie w domu, dając wolną rękę Pani Wynne, która właśnie zniszczyła karierę Pani Allen.
Pozostaje nadzieja, iż szukająca każdego konserwatywnego głosu Pani Natalia Kusendova potrafi zapewnić ten segment konserwatywnego elektoratu, który zorientowany jest na wartości, iż po wyborze także zdecydowanie upomni się o całkowite odrzucenie liberalnej ustawy o seksualnym wychowaniu dzieci w Ontario.
Polonijny wyborca powinien zaś poprzeć Panią Natalię Kusendovą!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.