Medytacja – Nie duchowa tradycja mądrości

Medytacja wiedzie do mądrości; brak medytacji pozostawia ignorancję. Bądź świadom tego, co prowadzi cię naprzód, a co wstrzymuje

– Budda Siakjamuni

 

Ojciec Laurence Freeman urodził się w Londynie 17 lipca 1951 roku. Stopień magistra literatury angielskiej zdobył w New College w Oksfordzie. Pracował w ONZ, bankowości i jako dziennikarz, aby ostatecznie wstąpić do klasztoru benedyktynów. Śluby monastyczne złożył w 1976 roku. Nowicjat odbył pod kierunkiem o. Johna Maina OSB. Wraz z nim w 1977 roku założył klasztor w Montrealu. W 1991 roku wrócił do Londynu i stał się członkiem benedyktyńskiej wspólnoty klasztoru Chrystusa Króla w Cockfosters należącym do Oliwetańskiej Kongregacji Benedyktyńskiej. Jest dyrektorem Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej.
W lipcu 2009 rząd kanadyjski nadał o. Freemanowi Order Kanady (OC) za „Wkład jako duchowego przewodnika i dyrektora Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej, orędownika pokoju, dialogu międzyreligijnego i wzajemnego porozumienia”.

Czym jest medytacja? Jak medytować?

Słowo „medytacja” jest jak słowo „medycyna”.
Zawiera przedrostek „med.”, z języka greckiego oznaczający „troskę”, „uwagę”.
Gdy medytujemy, jesteśmy uważni Zachowujemy uważność. Medytacja jest uniwersalną duchową tradycją mądrości. Odnajdujemy ją we wszystkich wielkich religiach świata.
Kilka lat temu, nauczałem o chrześcijańskiej medytacji w Australii, mówiłem o jej korzeniach sięgających 2000 lat. Przytoczyłem naukę Jezusa o kontemplacji. Wówczas, Aborygen, chrześcijanin, który był wśród publiczności, podszedł do mnie po zakończeniu, i dziękując za wykład, powiedział: Czy ojciec wie, że nasi rodacy – Aborygeni medytują od czterdzieści tysięcy lat? Nazywamy to „didgeri”, to milczące, niekwestionujące niczego trwanie, harmonia z otaczającym światem. Udają się do świętego miejsca. Może to być wśród skał, albo nad rzeką. Mój rozmówca należał do rzecznego plemienia.
Mówił: Siadamy nad brzegiem rzeki i stajemy się jednym z jej biegnącym prądem. Otwieramy się na Obecność, która przepełnia przyrodę. Medytacja sięga naszych pierwotnych intuicyjnych poruszeń. Dotyka w nas czegoś, co ukryte głębiej niż zmysły, czy racjonalny umysł. W medytacji zmierzamy od umysłu do serca. Od myśli, słów, obrazów, planów, problemów, analizowania do milczenia. Czy do wszystkich tych rzeczy, które robimyw ciągu dnia, w naszych nieustannie pracujących umysłach. Idziemy głębiej niż wytwory umysłu. Zmierzamy do miejsca, które nazywamy sercem. Serce nie jest po prostu romantycznym miejscem naszych emocji. Odnajdujemy do niego odniesienia we wszystkich duchowych tradycjach.
Serce uosabia ludzkie wnętrze, jest symbolem wewnętrznej integralności człowieka gdzie ciało, umysł i dusza zbiegają się, tworząc prawdziwą istotę osobę, którą głęboko i szczerze jestem, na przestrzeni lat i doświadczeń życiowych. Medytacja jest podróżą świadomości gdzie centrum świadomości przenosi się z umysłu do serca. Nie chodzi tu o jakiś wyczyn, aby cokolwiek zdziałać. Odbywa się to poprzez bezruch. Bezruch jest podstawowym doświadczeniem medytacji. Więc, gdy medytujesz, trwaj w bezruchu. Bezruch ciała pomoże ci przywołać bezruch wnętrza, bezruch umysłu.
Następną rzeczą, którą praktykujemy to milczenie, ponieważ w milczeniu uczymy się uważności. Pamiętajmy o tym przedrostku prof. „med.” – „bycie uważnym”. Nie myślimy o Bogu. Nie myślimy o naszym życiu, o sobie, o problemach, nie układamy planów na przyszłość. W medytacji nie staramy się wywoływać nawet pobożnych myśli, lecz pozwalamy odejść wszystkim myślom. Podążamy do najgłębszego poziomu, gdzie jest czysta świadomość bytu. Milczenie związane jest z uważnością. Ale, aby zamilknąć, aby być uważnym, potrzeba nam spokojnego miejsca.
Gdy medytujesz, znajdź spokojny czas i spokojne miejsce. Wreszcie trzecia, bardzo ważną rzeczą w medytacji jest prostota. Wtedy przestajemy analizować siebie samych. Nie zasypujemy się pytaniami: „Czy jesteś szczęśliwy?”, „czego mi brakuje, czego potrzebuję do szczęścia?”, „a moje kłopoty”?, „a moje marzenia?” W medytacji pozwalamy odejść tym słowom, wyobrażeniom, planom. Wkraczamy w chwilę obecną. To jest sedno medytacji. Jedynie w chwili obecnej możemy odnaleźć Boga. Boga, który jest. Boga, który objawia się. Tajemnicą Boga jest „JA JESTEM. JESTEM, KTÓRY JESTEM”. Tak mówi Bóg do Mojżesza. Oto istota medytacji.

Ale jak medytować? Jak zamilknąć? Jak uczyć się prostoty, bezruchu? I jak pozwolić odejść naszym zmartwieniom, planom, marzeniom, pragnieniom i fantazjom? Jak dotrzeć do miejsca, gdzie spoczywa prawda o nas samych, do chwili obecnej? W tradycji chrześcijańskiej jest taka bardzo prosta metoda, nauka z początków chrześcijaństwa, Polega ona na tym, aby wybrać pojedyncze słowo lub krótką, prostą frazę, święte słowolub krótką, prostą frazę, święte słowo z naszej tradycji – tzw. mantrę. I powtarzać je nieustannie, z czułością, wiernie i uważnie podczas medytacji. Powtarzanie słowa wyostrza świadomość. Sprawia, że zajęty, aktywny czy rozkojarzony umysł nieruchomieje. Skupia całą jego uwagę. Nie walcz z rozproszeniami. Pozwól im minąć. A kiedy na nowo dopadnie cię rozproszenie, co oczywiście dzieje się bez przerwy, po prostu powróć do powtarzania twojego słowa.
Kolejną bardzo ważną rzeczą jest wybór słowa. Ponieważ chcesz być mu wiernym przez cały czas medytacji, oraz każdego następnego dnia, wszystkie tradycje podpowiadają, by nie było to święte słowo pochodzące z twojej własnej tradycji. Raz wybrane pozostanie już twoim na zawsze. Ofiaruj mu całą uwagę. Lepiej, jeśli nie będzie ono pochodzić z ojczystego języka, bo wówczas łatwiej będzie przekroczyć umysł oraz pozwolić odejść myślom. Słowo, które chciałbym polecić to „MARANATHA” To przepiękne słowo-modlitwa. Prawdziwa mantra pochodzi z języka aramajskiego, którym mówił Jezus. Oznacza: „ Przyjdź Panie!”. Lecz, kiedy je powtarzamy, nie myślimy o jego znaczeniu. Tym słowem święty Paweł zakończył Pierwszy list do Koryntian. Jest więc ono świętym słowem biblijnym i najstarszą modlitwą Jest więc ono świętym słowem biblijnym i najstarszą modlitwą chrześcijańską. Jeśli się na nie zdecydujesz, to wymawiaj je dzieląc na cztery sylaby: MA-RA-NA-THA. Wsłuchaj się w nie. Nie twórz w umyśle jego obrazów. Po prostu, wsłuchaj się. Pojawią się myśli, to pozwól im opaść. Pozwól im odejść. I powracaj do twojego słowa. Oto, na czym polega medytacja. Usiądź. Pozostań nieruchomy. Trzymaj wyprostowany kręgosłup, to pozwala zachować czujność i nie popaść w letarg.
Medytacja to trwanie w stanie przebudzenia. Lekko przymknij oczy. Rozluźnij się. Oddychaj normalnie. I teraz w milczeniu, w umyśle i w sercu, zacznij powtarzać twoje słowo, twoją mantrę. Przypominam: słowo, które polecam brzmi MARANATHA. MA-RA-NA-THA. Oto prostota medytacji, medytacja jest prosta, lecz nie jest łatwa. Prosta, bo możesz medytować w każdym momencie życia. Zacząć w punkcie, w którym właśnie teraz jesteś. Medytacji można nauczyć 6-latka. Można zacząć, będąc na łożu śmierci.
Najistotniejsze, abyś zaczął z miejsca w życiu, w którym jesteś; abyś zaakceptował siebie w tym właśnie miejscu, i rozpoczął z niego podróż do głębi swego serca. Jeśli pragniesz medytować na serio, i wpisać trwale medytację w twoje życie, wówczas usiądź do medytacji dwa razy dziennie. Trwaj w tym rytmie zaczynając i kończąc każdy dzień około 20- minutową medytacją. A gdy zechcesz swoją praktykę pogłębić, zachęcając do niej innych, bądź w kontakcie z osobami, które medytują. Medytuj wraz z nimi regularnie w grupie. Wspólnota w której rozwija się medytacji, jest wspólnotą duchowej przyjaźni. Jeśli chciałbyś nawiązać kontakt z chrześcijańską wspólnotą medytacyjną możesz to uczynić, korzystając z internetu na stronie www.wccm.pl.

Opracował Józef Łącki

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.