Marie Le Pen ante portas!!!

Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji AD 2017 przeszła do historii. Ponad 2/5 elektoratu, 17 milionów 740 tysięcy wyborców oddało swe głosy na kandydatów skrajnie wrogich obecnemu establiszmentowi. Skrajna prawica europosłanki, pani Marie Le Pen oraz skrajna lewica trockistowskiego europosła Melenchon’a zapowiadały, iż w razie wygranej wyprowadzą Francję z reżimu walutowego euro, wyjdą z NATO, skończą przygodę z Unią. Ponad 40% Francuzów ma dosyć tego system, który doprowadził Francję do dzisiejszego stanu ekonomicznej bryndzy, nie mówiąc o permanentnym zagrożeniu terroryzmem. Pozostali kandydaci z owej jedenastki, która ubiegała się o głosy w tegorocznych “Presidentielle”, należą do grona euroentuzjastów, którzy szansę rozwiązania obecnych problemów widzą w jeszcze ściślejszym zacieśnianiu integracji UE, jeszcze szybszym budowanu federalistycznej Europy.
Drugim znakiem historycznej zmiany na wyborczej mapie Francji jest klęska dwóch partii stanowiących do tej pory bastion władzy V Republiki od momentu jej założenia w roku 1958, zmieniających się cyklicznie u władzy. Republikanie zdobyli zaledwie 20% a socjaliści Hamona jedynie 6% głosów! Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że “Les Republicans”, francuska prawica, prowadzona przez konserwatystę, katolika-tradycjonalistę, Francois Fillona spokojnie wejdzie do drugiej rundy, gdzie  uzyska dodatkowe poparcie w decydującej rozgrywce, czy to z socjalistami, obciążonymi fatalną oceną polityki pezydenta Hollande’a, czy też z Frontem Narodowym Marie Le Pen. Skandal z fikcyjnym zatrudnianiem, przez lata, najbliższej rodziny na państwowych synekurach kosztował jednakże Monsieur Fillon’a Pałac Elizejski. Zdobywszy zaledwie 20%, trzeci na mecie kandydat natychmiast wezwał swych wyborców do poparcia…. zwycięzcy pierwszej tury, nowej gwiazdy francuskiej polityki, bankiera Emmanuela Macrona!
Macron:LePenWszystko, tylko nie Front Narodowy!!! To hasło przyświeca obecnie drugiej rundzie wyborów nad Sekwaną i Loarą. Prawica z socjalistami, lewica choćby z diabłem, byle nie dopuścić do władzy formacji, która nie tylko lansuje twardą politykę anty-imigracyjną, ale też odwołuje się do starych, nacjonalistycznych sentymentów, które kiedyś, po latach powojennego wstydu i mizerii, wyniosły do władzy generała De Gaulle’a. Wizja “Wielkiej Francji” – potężnej, bogatej, niezależnej Francji “dla Francuzów” dała pani Le Pen bezprecedensowy wynik – ponad 21% głosów w pierwszej rundzie. Po ogłoszeniu wyników pani Le Pen była rozromieniona, odniosła bowiem sukces budzący w jej obozie wielkie nadzieje na przyszłość. O optymizmie świadczy fakt, iż zrezygnowała natychmiast z przewodniczenia swej partii, aby do drugiej rundy iść już jako kandydatka na szefa państwa reprezentująca wszystkich Francuzów i Francuzki. Zdaniem ekspertów, w drugiej turze może ona liczyć nawet na 35 % elektoratu, tego elektoratu z lewa czy prawa, który ma dosyć obecnego stanu rzeczy. Ale przekonanie, iż w sytuacji ‘mobilizacji’ establishmentu przeciwko Le Pen wynik wyborów jest przesądzony może być kosztownym błędem. Na  owe przepowiadane 65% pan Macron musi jeszcze trochę popracować.
Kim jest główny pretendent do prezydentury europejskiego mocarstwa? Emmanuel Macron, lat 39, to były bankier inwestycyjny z Banku Rotschilda, który pojawił sie w polityce dopiero dwa lata temu. Wszedł do rządu premiera Vallisa na zaproszenie prezydenta Hollande’a jako minister gospodarki, nigdy nie sprawował żadnego wybieralnego urzędu. Jeżeli wygra, będzie najmłodszym prezydentem w historii Francji.
Tegoroczne wybory we Francji miały być testem na siłę Unii Europejskiej, to znaczy na siłę tych wiodących ośrodków politycznych, które chcą realizacji idei federalnej, w zasadzie postulują stopniową likwidację suwerennych państw i oddanie jak największej ilości decyzji w ręce brukselskich eurokratów. Patrząc chłodno na wyniki, ta opcja najwyraźniej utrzyma władzę, co apel trzeciego na mecie kandydata, Fillona powinien w zasadzie gwarantować. W drugiej rundzie Macrona, oprócz własnej formacji “En Marche!” (specjalnie stworzonej dla niego na te wybory) poprą socjaliści, republikanie i pomniejsze formacje establiszmentowe. Ale sam fakt, iż apel Frontu Narodowego, uważanego przez lata jedynie za partię marginalną, do “Patriotów” okazał się tak skuteczny, każe z uwagą patrzeć w przyszłość ludziom Francji życzliwym.
Z polskiego punktu widzenia francuskie wybory zapowiadają podwójne problemy dla obecnej ekipy w Warszawie. Choć przedwyborcze kontakty prezydenciego ministra, K.Szczerskiego z kandydatem Macronem pokazują, iż na kierunku francuskim polski rząd może szukać pola dla poprawy relacji, zarówno politycznych jak i gospodarczych. Można założyć jako pewnik, iż prezydent Macron będzie kontynuował francuską politykę poparcia dla zacieśniania federalizacji UE, ręka w rękę z Niemcami. Francja utrzyma parcie na Europę dwóch prędkości, a także wzmocni anty-Trumpowskie nastawienie EUropejskich elit. Można się też spodziewać fracuskiego poparcia dla osłabienia antyrosyjskich sankcji, choc akurat Emmanuel Macron wobec sankcji wydaje się być twardszy niż pozostali kandydaci. W tej ostatniej kwestii powinniśmy się jednak przyzwyczaić do tego, iż bez względu na to, kto zasiada w Pałacu Elizejskim, patrzy na Rosję, z Putinem czy bez Putina, jako na cenionego, ważnego i pożądanego partnera, pozwalającego Francji aspirować do roli “trzeciej siły”, balansującej między dwoma globalnymi potęgami, dla wzmacniania własnej, niezależnej pozycji.

WMW 

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.