Manchester Massacre‚ i co dalej?

Koncert, ulica, meczet czy targowisko. Nigeria czy Nicea. Co za różnica. Miał być pociąg kibiców Maple Leafs do Buffalo. Pamięta ktoś jeszcze sprawę “Mississauga 18”?

Religia czy ideologia nienawiści do wszystkiego, co obce? Do pomników przeszłości starożytnych cywilizacji i do współczesnych, postronnych ludzi. Tępa, zajadła nienawiść, polana sosem prymitywnego religijnego zabobonu, który sprawia, iż dziecko imigrantów-uchodźców kąsa rękę kraju, który udzielił im schronienia. A może nie wolno już tak napisać? Może to niezrozumiane przez nas, ślepych na światło Prawdy, kolejne przesłanie pokoju, w wykonaniu entuzjastycznych wyznawców jihadu, tym razem pod auspicjami ISIS. Wszak pokój zapanuje natychmiast w kraju, który nawróci się na naukę Proroka. Jakie znaczenie wobec tej wielkiej idei ma cierpienie jakichś tam niewinnych nastolatków z Manchesteru, Nicei czy Berlina. Kiedy zabija się setkami własnych współwyznawców, bo modlą się w niewłaściwym meczecie, jakie znacznie może mieć śmierć moralnie odrażających ludzi Zachodu?
Jak już stało się to tradycją po każdym zamachu, władze i dziennikarze zwlekali do ostatnich możliwych chwil z podaniem imienia i danych o mordercy. Przedstawiciel policji informował, iż wybuch “traktowany jest jako akt o charakterze terrorystycznym”. W Berlinie i Nicei też na początku władze i media jak ognia unikały jakiegokolwiek sugestii, iż mógł to być islamski terroryzm! Nowomowa kryjąca strach przed prawdą. Bezradne zaklęcia i słowa potępienia oddają zapewne stan umysłów europejskich polityków. Pani minister bezpieczeństwa Szwecji, po ataku w Sztokholmie, najzwyczajniej płakała przed kamerami. A sytuacja jest klarowna. Trwa wojna islamistów (ale nie tylko) z nasza cywilizacją! Wszyscy jesteśmy celem ataku!!!
Intelektualiści będą mieli nowy temat do pogłębionych analiz. Rozmaici pożyteczni idioci i idiotki z europejskich parlamentów nadal będą twierdzić, iż barbarzyńskie ataki terrorystyczne nie mają nic wspólnego z nasyceniem europejskich miast  radykalnymi muzułmanami. Opanowani wielką,”Sorosową” wizją zmiany kulturowo-etnicznej mapy Europy biurokraci i celebryci nadal będą lansować teorie o nieuniknionym procesie migracji muzułmańskich osiedleńców do serca kontynentu. Nikt oczywiście nie wypowie słowa “kolonizacja” bo byłoby to towarzyskim nietaktem, dowodem umysłowego zacofania i bigoterii. To tylko ci potworni w swym rasowym uporze Polacy, Węgrzy czy Austriacy bronią twardo swego prawa do decydowania, kto zamieszkuje ich rodzinne wioski i miasta.  Odmóżdżeni Belgowie, Niemcy, Szwedzi czy Francuzi do takich refleksji już nie są nawet zdolni, po trwającej od dwóch generacji polityce poprawnego prania móz- gów. Wszak dla wykształconego Francuza samo wywieszanie narodowej flagi zdaje się być niepotrzebną prowokacją, mogącą urazić uczucia odmiennych kulturowo przybyszy (fakt, z Kanady!). W Berlinie trwa debata, czy odbudowywany, pruski Schloss powinien zwieńczyć ponownie stary krzyż.

Die Kuppel mit Richtkrone des Berliner Stadtschlosses


“Marsz przez instytucje”, zaprogramowany przez Gramsciego, przyniósł lewakom sukces, zwłaszcza na polu edukacji i kultury. Podważono tradycyjną tożsamość całych narodów Starej Europy. Lewacka rewolucja zapoczątkowana buntem roku 1968 otworzyła niejako wrota kontynentu dzisiejszej islamskiej inwazji. Przeorała ona bowiem umysły EUropejczyków tak głęboko, tak zniszczyła ich tradycyjny system wartości, że są oni bezbronni wobec realnej konfrontacji z agresywną cywilizacją, która nie wstydzi się swej ekspansywności.
Niedługo postępowi EUropejczycy sami zrezygnują ze spożywana wieprzowiny, aby nie urażać sąsiadów, a wyemancypowane (także z kobiecości) kobiety Zachodu powoli oswoją się z burkami. Jeszcze kilka lat i lewaccy uniwersyteccy aktywiści, którzy dziś tępią na kampusach wolność wypowiedzi, w imię “tolerancji” będą kijami nadzorować swe koleżanki, aby odpowiednio ubierały się na zajęcia.
Dziecko libijskich uchodźców, urodzone już w bezpiecznej Brytanii, 22-letni bandyta, za cel swego ataku wybrał tłum dzieci i młodzieży. Morderstwo zaplanowane w hali koncertowej jest zapewne także sygnałem potępienia owej kulturowej gangreny, którą islamscy fundamentaliści widzą w każdym przejawie zachodniej kultury.
Nie możemy potępiać wszystkich wyznawców Islamu za morderczą ideologię części ich współwyznawców. Powtarzam często, iż lwią część ofiar islamskiego fundamentalizmu stanowią sami muzułmanie. Także ci żyjący wewnątrz samej ich społeczności, kobiety i dziewczynki, podległe choremu systemowi wartości, a raczej zasadzie kobiecej bezwartościowości i podległości. “Honorowe morderstwa” mają miejsce w Kanadzie, nie tylko w jakichś zabitych dechami, azjatyckich odludziach.
Ale trzeba widzieć kulturowe podłoże, a także mentalne skłonności rozmaitych społeczności, dzięki którym krwawe ideologie tak szybko zdobywają poklask. Islam w wydaniu ISIS, czy Wahabitów to ideologia nienawiści i podboju. Jej źródłem jest także brutalizacja życia rodzinnego, owocująca takim a nie innym wychowaniem młodej generacji. Ona to bierze dosłownie nauki imamów, cyzelujących z Koranu przepisy na zbawienie ludzkości. W tym trwającym sześć stuleci procesie skutecznie wyrugowano wszelkie prądy skłonne do tolerancji.
Co to ma wspólnego z masową imigracją? Islamscy osiedleńcy znajdują się na marginesie dominującej materialnie, lecz pozbawionej ideowej siły, kultury Zachodu. To musi rodzić frustrację, zwłaszcza drugiej generacji. W przypadku masy muzułmańskich mieszkańców tę frustrację wykorzystuje ideologia wojny, totalnej wojny cywilizacji. Ludziom Zachodu trzeba powiedzieć: – “Bellum iam est!”. Pytanie – czy Polska musi jej szeroko otworzyć drzwi?!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.