Liczy się każda kropla

Na całym świecie mamy do czynienia z coraz częstszymi suszami i powodziami, dlatego firmy – od producentów żywności i napojów, po przemysł wydobywczy i energetyczny – zaczynają analizować swoją działalność pod kątem narażenia na problemy z dostępem do wody, które mogłyby zwiększyć koszty produkcji lub nawet przerwać proces wytwórczy. Koncepcja „wodnego ryzyka” zaczyna funkcjonować jako sposób myślenia o potencjalnym zagrożeniu nie tylko brakami w dostawie wody czy zalaniem, ale także skażeniem, kłopotami prawnymi lub wzrostem cen wody i zależnych od niej surowców.
acqua-3“Przedsiębiorstwa starają się tym ryzykiem zarządzać” – mówi Adrian Sym, dyrektor generalny Alliance for Water Stewardship, grupy promującej odpowiedzialne korzystanie z zasobów wody. „Może to oznaczać kwestie typu: czy mam tyle wody, ile potrzebuje moja firma, czy jakość tej wody jest wystarczająca oraz czy lokalne władze nadal będą skłonne udzielać mi na nią licencji?” – tłumaczy.
Ograniczenia w dostępie do wody przybierają na sile od Kalifornii po Republikę Południowej Afryki – to wynik zmian klimatu, coraz liczniejszej populacji oraz rosnącej liczby osób migrujących do miast i przyjmujących konsumpcyjny styl życia klasy średniej.
Światowe Forum Ekonomiczne w swoim dorocznym raporcie na temat globalnych zagrożeń umieściło kryzys wodny na trzecim miejscu listy największych zagrożeń dla stabilności na świecie w nadchodzącej dekadzie (tuż za kryzysem finansowym i bezrobociem). Bez odpowiednich zmian w praktykach biznesowych do roku 2030 zapotrzebowanie na słodką wodę może o 40 proc. przerosnąć jej zasoby – wynika z danych Water Resource Group, publiczno-prywatnego konsorcjum działającego w ramach Międzynarodowej Korporacji Finansowej Banku Światowego.
Woda jak narkotyk
Pierwszymi, którzy poczuli presję i zaczęli coś z tym robić, byli producenci żywności i napojów. Rolnictwo pochłania bowiem od 75 do 80 proc. świato- wego zużycia wody.
„Nasze przedsiębiorstwo w dużej mierze zależy od wytworów Matki Natury, a one nie powstają bez wody” – mówi Jerry Lynch, wicedyrektor General Mills, producenta m.in. Cheerios – „Bez wody nie jesteś w stanie uprawiać roślin, a krowy nie są w stanie produkować mleka. Dlatego dla nas woda ma fundamentalne znacznie”.
Narażony jest także przemysł odzieżowy i inne branże tekstylne, oparte na bawełnie, która pochłania dużo wody. Producenci papieru i przemysł wydobywczy to również czołowi konsumenci wody.
Podobnie sektor energetyczny. Woda jest kluczem do wielu najbardziej podstawowych procesów w branży – od górnictwa i szczelinowania hydraulicznego, po chłodzenie gazu i elektrowni jądrowych. Produkcja energii pochłania 15 procent światowego zużycia wody – podaje ONZ w raporcie na temat wody i energii.
Zwłaszcza przemysł węglowy niewiele robi w sprawie swojego intensywnego zużycia wody – ocenia Iris Cheng, ekspertka z Greenpeace International.
Problem jest szczególnie palący w Chinach, gdzie wydobycie węgla odbywa się na wielką skalę. Z obawy o zanieczyszczenie powietrza władze budują nowe elektrownie z dala od miast. To często oznacza, że są one lokowane na spieczonym słońcem zachodzie kraju, gdzie zabierają wodę potrzebną m.in. rolnictwu.
Problem ponad lokalny
(…) We współpracy z dużymi korporacjami (jak Nestle i General Mills) oraz organizacjami działającymi na rzecz ochrony środowiska (m.in. Nature Conservancy i WaterAid), Alliance for Water Stewardship opublikował w kwietniu szczegółowe wskazówki dla przedsiębiorstw, by mogły oszacować swoje ryzyko związane z wykorzystaniem zasobów wody.
Problemy z wodą mają zazwyczaj charakter lokalny, dlatego nowe standardy zachęcają firmy do współpracy z innymi konsumentami wody w rejonie – od mieszkańców i niewielkich gospodarstw rolnych po miejscowe władze – mówi Sym.
Generalnie przedsiębiorstwa postrzegają dostarczanie wody jako odpowiedzialność spoczywającą na sektorze publicznym, jednak wiele rządów nie jest w stanie pokryć kosztów wszystkich niezbędnych inwestycji infrastrukturalnych – zauważa Thomas Chiramba, szef sekcji słodkiej wody w Programie Środowiskowym Organizacji Narodów Zjednoczonych.
„Każdy musi się w to włączyć, ponieważ zasoby wody leżą w interesie wszystkich” – dodaje.
Będzie coraz trudniej
Nie każdemu jednak imponuje pogadanka wielkich firm na temat odpowiedzialności i poczucia świadomości problemu.
Alex Money, badacz ze Smith School of Enterprise and the Environment na Uniwersytecie Oxforda, który dokonał przeglądu inwestycji 60 największych firm świata, mówi, że większość z nich zrobiła w przeszłości więcej, by poprawić swoją wydajność w użytkowaniu wody, niż planują zrobić w przyszłości.
Chcąc zmniejszyć swoje zużycie wody większość przedsiębiorstw zaczęła od najprostszych, najbardziej efektywnych środków, co oznacza, że kolejne usprawnienia – bardziej skomplikowane i przez to droższe – nie przyniosą już tak wielkich oszczędności
Mimo to Laurent Auguste z Veolia Environnement, francuskiego wykonawcy usług wodnych zapewnia, że świadomość problemów z dostępem do wody zaczyna powoli docierać z dołów drabiny korporacyjnej do biur kadry kierowniczej.
W Katarze na przykład Veolia pomaga wyeliminować wszystkie przecieki z zakładu skraplania gazu ziemnego Shella. Odzyskane w ten sposób ścieki mają być oczyszczane, by fabryka mogła ponownie wykorzystać powstałą dzięki temu wodę.
„Żyjemy w czasach, gdy ograniczenie zasobów zaczyna zmuszać ludzi do bycia kreatywnymi” – mówi Auguste – „Wciąż jednak jesteśmy na samym początku tego procesu”.
Jak przyciśnie bieda…
Najbardziej na poważnie do problemów w dostępie do wody podchodzą firmy działające w krajach rozwijających się – mówi Adebayo Adeloye, profesor na Heriot-Watt University w Edynburgu. Bogate kraje wprawdzie także cierpią z powodu suszy czy powodzi, jednak tylko biedne państwa nie mają infrastruktury potrzebnej, by sobie z takim kataklizmem poradzić.
W miejscach takich jak Nigeria niektóre firmy starają się zapewnić sobie własne zasoby wody poprzez budowę minizbiorników lub tam.
„Tam, gdzie wiedzą, że państwo niczego im nie gwarantuje, przedsiębiorstwa traktują te kwestie bardzo poważnie i dążą do samowystarczalności” – zauważa Adeloye (…).
W niektórych częściach Afryki i południowej Azji korporacje zaczynają także rozważać udzielanie pomocy rządom w finansowaniu nowej infrastruktury wodnej w miejscach, gdzie pozwoliłaby im ona rozszerzyć działalność – dodaje Money. (…)
Mimo wszystko jednak – twierdzi ekspert – większość firm traktuje problem w dostępie do wody na poważnie dopiero, gdy zaistnieje prawdopodobieństwo, że wpłynie on na ich najważniejsze elementy produkcji. „Nikt bardziej niż przedsiębiorstwa nie przykłada wagi do zysków, więc problem staje się realny dopiero wtedy, gdy zagrozi ich działalności” – podsumowuje Money.

Beth Gardiner
The New York Time

 

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.