Legenda Mikołaja

Kim naprawdę był Święty Mikołaj?
Dzień Świętego Mikołaja obchodzony jest od stuleci. Wszystko dlatego, że ludzie po prostu lubią otrzymywać prezenty. Szóstego grudnia widać to szczególnie, kiedy każdy, bez względu na wiek, wyczekuje chwili, w której zobaczy swój wymarzony podarunek. Co więc ofiarować najbliższej osobie?

Tak popularne dziś „Mikołajki” to dzień pełen radości przede wszystkim dla dzieci, choć i dorośli lubią obdarowywać się tego dnia upominkami.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że sam Święty Mikołaj jest postacią historyczną. Urodził się w mieście Patra (teren dzisiejszej Turcji) w 270 roku. Był jedynakiem i pochodził z bardzo zamożnej i pobożnej rodziny. Już od najmłodszych lat był bardzo wrażliwy i empatyczny w stosunku do innych ludzi. Kiedy podczas epidemii zmarli jego rodzice, młody Mikołaj rozdał swój majątek i wstąpił do klasztoru. Później został wybrany biskupem Mira – portowego miasteczka w Azji Mniejszej, gdzie, dzięki swojej troskliwości i hojności, zyskał duże uznanie wśród ludzi.

Święty Mikołaj policzkuje heretyka Ariusza na soborze Nicejskim

Święty dziś Mikołaj pomagał innym, robiąc to bardzo dyskretnie, lecz skutecznie. Przez całe swoje życie wspierał potrzebujących, niosąc im pomoc i wsparcie. Pewnie dlatego też, niedługo po swojej śmierci, uzyskał miano świętego.
Odrobina wyobraźni
Dziś najbardziej rozpowszechniony zwyczaj związany ze św. Mikołajem to wręczanie dzieciom prezentów. Prezenty bywają naprawdę różne, a wszystko zależy od wieku osoby, dla której podarunek ma być przeznaczony. Mikołajkowa niespodzianka nie musi jednak wiązać się z nerwowym poszukiwaniem pomysłów. Wystarczy odrobina wyobraźni, a niewielkim kosztem można sprawić przyjemność bliskiej osobie. Kino, romantyczna kolacja czy wieczór za miastem mogą się wydawać banalne, ale mimo wszystko stale cieszą się niemalejącą popularnością. Co więc podarować w tym historycznym już dniu Świętego Mikołaja?
Nietypowy prezent
Bardzo popularne są różnego rodzaju czekoladki, zestawy do kąpieli, płyty DVD, książki, śmieszne gadżety, kosmetyki. Co jednak podarować, jeśli Twój partner bądź partnerka jest na diecie, nie ma czasu na oglądanie filmów, a zamiast dużej wanny macie w domu prysznic? Niezłym pomysłem na rozgrzanie Waszego związku w te zimne grudniowe dni mogą okazać się feromony. Co to takiego? Naturalne, lotne substancje chemiczne wydzielane zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.
W świecie zwierząt feromony pomagają zlokalizować partnera mimo odległości, często przekraczających kilometry. Człowiekowi natomiast zastosowanie tych związków umożliwia zwiększenie potencjału płciowego oraz zmianę wizerunku. Dlaczego? Bo feromony, dzięki ich dużemu wpływowi na podświadomość, pomagają poprawić poziom komunikacji w każdej dziedzinie życia.
Być może więc w tym, na pozór „dziecięcym” święcie, jakim jest Dzień Świętego Mikołaja, warto zaskoczyć partnera prezentem nietypowym?
W tradycję świąt Bożego Narodzenia bezceremonialnie wkroczyła komercja. Mimo to nikt nie jest zainteresowany rozwiewaniem pięknej iluzji o Świętym Mikołaju.
Gdy mowa o okresie Bożego Narodzenia, w wyobraźni dzieci i dorosłych pojawia się cały zastęp postaci, nazywanych różnie w różnych kulturach. Zawsze jednak chodzi o tego samego starszego pana z siwą brodą, który w wielkim worku dźwiga wraz z pomocnikami świąteczne prezenty. W Stanach Zjednoczonych jest to Santa Claus, w Wielkiej Brytanii Father Christmas, na obszarze francuskojęzycznym Père Noël. W Polsce nazywamy go Świętym Mikołajem.
Mitra kontra pompon
Tradycja ta sięga korzeniami pierwszych wieków po Chrystusie, ale zachodni zwyczaj rozdawania grudniowych podarków, mimo że również stary, jest o całe tysiąclecie młodszy (XIII wiek). Natomiast najbardziej dziś rozpowszechniona postać odzianego na czerwono „wyrośniętego krasnala” to wizerunek niemal współczesny. Tyle tylko, że ta komiksowa postać coraz skuteczniej wypiera ze zbiorowej wyobraźni brodatego świętego z mitrą na głowie i pastorałem w ręku.

Ten pierwszy, przez swoją wszechobecność, teraz już od listopada, przede wszystkim służy nakręcaniu sprzedaży, stając się symbolem komercji. Ten drugi, nawiązujący wyglądem do osoby biskupa Miry w Azji Mniejszej z III wieku, o którym legenda mówi, że nie tyle rozdawał prezenty, ile pomagał ludziom, jest – a może już tylko był – symbolem religijnego wymiaru świąt.
Ciekawe, że chociaż dziś Santa Claus i Święty Mikołaj zdają się stać na przeciwnych pozycjach, wywodzą się od tej samej postaci. Santa Claus zawędrował do Stanów Zjednoczonych z Niderlandów w XVII wieku. Tam od stuleci był znany jako Sinterklaas, które to imię jest uproszczoną formą Sint Nikolaas, czyli… Święty Mikołaj. Sinterklaas zresztą przypomina go strojem. Początkowo przybywał z ciepłej krainy, dopiero w pierwszej połowie XIX wieku przeniesiono go na na północ, skąd przyjeżdża z elfami powozem zaprzężonym w renifery.
Ta nowa opowieść gładko przeniknęła do tradycji. Tak samo jak o sto lat późniejsza zmiana mikołajowego stroju. Stał się on już całkowicie świecki, rodem z amerykańskiej reklamy coca-coli, odrywając tę postać od chrześcijańskich źródeł. Figura ta stała się tak popularna, że nawet w rodzinnej Mirze biskupa Mikołaja (dziś w Turcji) stanął wielki pomnik siwobrodego, przepasanego grubaska w czerwonym kubraku i czapce z białym pomponem.
Niech żyje iluzja
Tak czy inaczej, postać Mikołaja jest legendarna (nie ma przekazów historycznych potwierdzających jej autentyczność), wręcz bajkowa i – jak to z bajkami bywa – kiedyś prawda o niej wychodzi na jaw. Dziecko dowiaduje się, że żadnego Mikołaja nie ma, a rodzice czy opiekunowie bawili sie z nim w kotka i myszkę. Odkrycie prawdy nie jest może dla dziecka dramatem na skalę życiową, ale dobrze jest czuwać nad tym momentem. Okazuje się bowiem, że może mu towarzyszyć kryzys zaufania, zawód, niekiedy nawet zepsucie relacji z rodzicami. Może by więc współcześnie, gdy „prawda” o Świętym Mikołaju atakuje dziecko z każdego kąta, nie podtrzymywać tej iluzji, tylko otwarcie powiedzieć mu, że to tylko taka tradycja związana z postacią dobrego biskupa, a prezenty tak naprawdę kupują i podrzucają kochający bliscy? Cóż, ledwo taka propozycja pada, rozlega się chóralne „Nie!!!” – bo to przecież takie piękne przeżycie i takie cudowne wspomnienia…
Popularna legenda mówi o tym, że do domu pewnego biednego wdowca, który miał trzy córki i nie mógł wydać ich za mąż, bo nie miał na posag, biskup Mikołaj z Miry wrzucił przez komin do suszących się pończoch sakiewki z pieniędzmi. Pozwoliły one ojcu wydać córki za mąż. Dziewczęta żyły później długo i szczęśliwie. Na pamiątkę tej legendy czasem Mikołaj zostawia prezenty w skarpecie.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.