Koniec oszczerstw?

Kryzys na linii Polska – Izrael? Premier i prezydent ostro o polskiej nowelizacji ustawy o IPN, jak zareaguje polski rząd?
Zanosi się na kryzys w relacjach Polski i Izraela – wszystko z powodu reakcji tamtejszych rządzących, którzy ocenili, że Polska próbuje zakazać mówienia o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.
Chodzi o przyjętą w piątek przez Sejm nowelizację ustawy o IPN, która przewiduje karę do trzech lat więzienia lub grzywny za użycie sformułowania typu „polskie obozy śmierci”. Ustawa umożliwia wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie takim zbrodniom. Szczegóły przepisu, który wzbudził kontrowersje pokazał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Art. 55a.

1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367) lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.
„Art. 55a.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega karze grzywny lub karze ograniczenia wolności.
3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.

„Musimy zachować zimną krew i spokojnie rozmawiać” – powiedział we wtorek wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński, odnosząc się nowelizacji ustawy o IPN. Ocenił, że reakcja Izraela w jakiejś mierze związana jest z wewnętrzną sytuacją w tym kraju.

Sejm w piątek uchwalił nowelizację ustawy o IPN – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, zgodnie z którą każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.
Do przepisów krytycznie odniosły się w sobotę władze Izraela, m.in. premier Benjamin Netanjahu. W sobotę podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz ambasador Izraela Anna Azari, zaapelowała o zmianę w tej nowelizacji. Podkreśliła, że „Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”.
Debatę w tej sprawie rozpoczął Yair Lapid, parlamentarzysta i dość popularny w Izraelu polityk, o którym mówi się nawet, że może zostać premierem. Jego zdaniem za pomocą ustawy próbuje się negować polski udział w Holokauście.
Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni – napisał.
Na wpis odpowiedziała ambasada RP w Izraelu, która zasugerowała politykowi, że powinien się doedukować na temat Holokaustu.
Celem ustawy nie jest wybielanie przeszłości, ale ochrona prawdy przed takimi oszczerstwami – napisano.
Jestem synem osób, które przetrwały Holokaust. Moja babcia została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuje od was lekcji. Konsekwencje odczuwamy po dziś dzień. Ambasada powinna natychmiast wystosować przeprosiny – stwierdził Lapid, a ambasada odpisała:
Jaki to ma związek z tym, że obozy śmierci były niemieckie nazistowskie, a nie polskie? Bezwstydne.
Lapid jednak mija się z prawdą lub zwyczajnie kłamie.


To jednak nie wszystko. Icchak Herzog, przewodniczący opozycji w Knesecie, zażądał od premiera, by wezwał ambasadora Izraela z Warszawy na konsultacje ws. „dogłębnie błędnej” ustawy.
Problem poruszyła też ambasador Izraela w Polsce podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Podziękowała rządowi za reakcję na reportaż o neonazistach, ale przyznała, że – choć miała przygotowane prze- mówienie – powie o reakcjach na ustawę.
U nas traktuje się to tak, jakby nie można było mówić o Zagładzie i wszyscy są oburzeni – mówiła łamaną polszczyzną ambasador Anna Azari.
Komentatorzy wskazują, że reakcja polskiego rządu będzie testem na jakość i skuteczność odświeżonej dyplomacji.

“Polska ma rację” – stwierdza izraelski dziennik
Izraelski dziennik „Jerusalem Post” opublikował artykuł, w którym na samym początku, padło stwierdzenie „prawdy historyczne są dobrym początkiem, a prawda jest taka, że ​​Polska była jednym z krajów, które wysłały dużą liczbę mężczyzn i kobiet, by stawili opór nazistom.”
Autor artykułu Seth J. Frantzman podkreśliła, że Polska nie zaprzecza Holokaustowi przez ustawę, a jedynie chce karać tych, którzy obozy śmierci opisują jako polskie. W treści, zwraca też uwagę na ostre, potępiające ustawę komentarze polityków izraelskich, m.in. premiera Benjamina Netanjahu i prezydenta Reuwena Riwlina. Przytoczyła także wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, który podkreślił, że Auschwitz-Birkenau nie jest polską nazwą a „Arbeit macht frei” nie jest polskim zdaniem.
Autorka tekstu wskazała, że obie strony zdają się mówić mówić podobnie. Przypomniała, że Polska nie zaprzecza wcale Holokaustowi, a jedynie wprowadza prawo, mające na celu ukaranie tych, którzy opisują obozy śmierci jako polskie.
Frantzman wskazała także, że nawet jeśli ustawa jest niefortunna, to należy pamiętać, że Polska ma rację: nie ponosi odpowiedzialności za Holokaust, a Polacy przeciwstawiali się nazizmowi mężnie, bardziej niż wiele innych krajów, które starały się raczej kolaborować.
Autorka w swoim artykule przywołała działania polskiego ruchu oporu, przypomniała także, że Polskę, poddano najbardziej okrutnej polityce niemieckiego reżimu.
– Ponadto do pracy w charakterze niewolniczej wysłano do Niemiec 1,5 miliona obywateli polskich. Jest to dodatek do trzech milionów żydowskich obywateli polskich zamordowanych w Holocauście – pisze Frantzman.
Stwierdziła również, że Polska ze względu na prawdziwą historię, ma prawo tak stanowczo reagować na propagowanie fałszywej narracji.
– Polska ma rację, gdy się gniewa, gdy pojawia się informacja, że Polacy są w jakiś sposób odpowiedzialni za Holokaust. W przeciwieństwie do większości innych krajów okupowanych przez Niemcy w czasie wojny, Polska nie zapewniła żadnej bazy rekrutacyjnej współpracującej z nazistami. Na przykład Waffen-SS rekrutował lokalne oddziały w Albanii, Belgii, Estonii, Finlandii, Francji, na Węgrzech, Łotwie, w Norwegii, Rumunii, Szwecji i innych krajach. Nie znalazł żadnych rekrutów wśród Polaków – stwierdziła Seth J. Frantzman.

Minister edukacji Izraela Naftali Bennett zapowiedział przeprowadzenie w izraelskich szkołach zajęć o rzekomej „pomocy” Polaków w zagładzie Żydów.
Minister edukacji Naftali Bennett Izraela włączył się w kampanię szeregu tamtejszych polityków i dziennikarzy, którzy zareagowali na procedowanie nowelizacji ustawy o IPN wypowiedziami zniesławiającymi Polskę.

„Prawda jest taka, że wiele narodów, także Polacy, pomagało hitlerowcom w mordowaniu Żydów. Niektórzy sami dokonywali tych morderstw– słowa Bennetta cytuje „Rzeczpospolita”.
“Przeciwstawiamy się tą ustawą i penalizujemy takie kwestie, jak mówienie o ‚polskich obozach śmierci’ czy obarczanie odpowiedzialnością narodu polskiego za Holokaust. Polska była ofiarą II wojny światowej, a nie współsprawcą. Takie jest nasze zupełnie oczywiste stanowisko, zarówno polskiego rządu, jak, myślę, całego polskiego społeczeństwa” – powiedział wicepremier Gliński.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.