Kierunek Bollywood

Kierunek Bollywood
W minionym tygodniu Kanada emocjonowała się pierwszą od wielu lat, oficjalną wizytą premiera Indii. Dla gospodarki kanadyjskiej Indie to ziemia obiecana, rynek o nieograniczonych wręcz możliwościach i do tego – specyficznie dostępny.
O tym, iż społeczność hinduska w Kanadzie zajmuje coraz poważniejszą rolę, nie jdt103_Cda_India_20150414trzeba nikogo przekonywać. Ot, choćby promocja coraz większej ilości filmów z Bollywood w kinach Mississauga jest tego ciekawą ilustracją. Demografowie wyliczyli, iż w perspektywie najbliższego 45-lecia Kanada stanie się krajem o przewadze ludności azjatyckiej, w dużej części pochodzącej z subkontynentu indyjskiego. To już w zasadzie zdecydowane; wystarczy sprawdzić, kto i ile ma dzieci, aby sobie resztę wyliczyć. Kto zaś nie wierzy demografom, może sobie popatrzeć na szkolne podwórka w Brampton i okolicy. A dla międzynarodowego handlu lokalne społeczności to wymarzona wręcz baza ekspansji. Nie dziwi więc atencja, z jaką przyjmowany był w Ottawie Pan Premier Indii.
Chiński desant
Nie wszyscy może to zauważyli, ale udział chińskiej marynarki wojennej w ewakuacji chińskiego personelu z pogrążonego w wojnie domowej Jemenu wyznacza nową jakość obecności Beijing w tym kluczowym regionie. Ta rosnąca na znaczeniu “obecność” budzi poważne obawy Waszyngtonu.
Opiniotwórcze amerykańskie magazyny, dla przykładu “Foreign Policy”, wyjaśniają, skąd bierze się irytacja obecnej administracji. Beijing w odróżnieniu od Waszyngtonu, nie ma na bliskim Wschodzie żadnych “obowiązków”, realizuje jedynie swoje interesy, które determinuje potrzeba zabezpieczenia sobie źródeł dla importu ropy. Ropa z Zatoki pokrywa zaś około 50 procent chińskich potrzeb. W interesie Chin są zatem dobre relacje ze wszystkimi graczami, zarówno sunnitami jak i szyitami, czyli tak z Arabią Saudyjską jak i Iranem. I to do Chin udał się irański minister gospodarki natychmiast po podpisaniu porozumień z Lozanny, umożliwiających zniesienie sankcji nałożonych na Teheran. A to oczywiście rozwściecza lobbystów lansowanego ostro w Waszyngtonie “jedynego poprawnego kursu” – czyli zniszczenia Iranu.
Nasza Mississauga – Okręg 4
W poniedziałek, 27 kwietnia odbędą się wybory uzupełniające do  rady miejskiej Mississauga. Startuje w nich 28 kandydatów, wśród nich – przedstawiciel polskiej społeczności, Pan Antoni Kantor. Czy poprzemy naszego kandydata, który otwarcie afiszuje swoje etniczne/kulturowe i religijne korzenie?
Antoni Kantor idzie do wyborów po raz wtóry, czyli determinacji mu nie brakuje. Chce coś zrobić dla nas wszystkich. Żeby nie wyjeżdżać zbyt daleko, ale też korzystając z najnowszej okazji, gdy nas grupowo opluto – może przydałby się naszej społeczności taki radny, który w odpowiednim czasie, w ramach zwykłej, “rocznicowej” interpelacji zwróciłby uwagę opinii publicznej, iż Polacy nie zakładali ani nie zarządzali Auschwitz?!
Pokłosie “Pokłosia”
Jamesowi Comeyowi winni jesteśmy podziękowanie. Nic tak nie budzi nas, Polaków z letargu, błogiego samozadowolenia jak policzek, żeby nie używać bardziej dosadnych sformułowań.
Polska jest w szoku!!!! Reason being?! Wszak od lat GW i promowane przez nią “elity” uczą nas wstydu z powodu samego faktu bycia Polakami. Pisanie o polskim współudziale w “Zagładzie” to gwarancja zdobycia rozgłosu. Przepustka na celebryckie salony. Niektórzy nawet chcieliby “pisać jak Gross”.
Tylko bardzo głupi ludzie mogą sądzić, iż przemówienia wysokich urzędników USA są pisane na kolanie. Ci, co je piszą to zawodowcy realizujący zawsze określoną linię polityczną. Tylko taki ktoś jak prof. Nałęcz może uważać, iż to “ignorancja”. Urzędnik państwowy USA nie opluwa dobrego imienia Polski przez przypadek. Trwa wojna o określenie winy – mierzonej w miliardach dolarów – za holocaust.
W sprawie Comeya mamy do czynienia ze znanym scenariuszem. Wszem i wobec całego świata, w Muzeum Holocaustu amerykański szef bezpieczeństwa uznaje Polaków współuczestnikami mordu na Żydach. I to idzie w świat, to zostało opublikowane w “Washington Post”. Fakt medialny zaistniał. To będzie potem źródłem cytatów dla uniwersyteckich profesorów oraz dziennikarzy po ‘harvardach’. A w ramach rutynowej operacji rzucania Polakom ochłapów, Pan Ambasador coś tam burknie w Warszawie, żeby się miejscowi uspokoili, bo i tak skazani są na “sojusznika”. Pies z kulawą nogą tego zresztą poza Warszawą nie zauważy. Czy Pan Ambasador USA wyraził oficjalne stanowisko Rządu USA wobec tego incydentu?! Of course, not!!!!
Jak zwykle w takich razach, nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych “oczekuje” przeprosin! Good luck! Comey już odpowiedział twardo – “NO!” – ale żeby “przetłumaczyć” odpowiedź szefa FBI, trzeba by było użyć słów  nieparlamentarnych.
Mnie akurat Mr.Comway zmotywował – bo już chciałem dać sobie spokój z uczeniem dzieci historii. A tak na marginesie, zupełnie bez związku z programową akcją przypisywaniu Polakom winy za Auschwitz – zapytajmy samych siebie  –  nadal jesteśmy dumni z tego “Oskara”?

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.