Każdy ma prawo być kanalią

gross„Gross uznał, że jego sposobem na życie i karierę będzie szkalowanie Polaków i obwinianie ich za Holocaust. Cóż, przykro to powiedzieć, ale wolno mu. Każdy ma prawo zostać historycznym hochsztaplerem. Co więcej, każdy ma prawo zostać kanalią.“
Mariusz Staniszewski, “Wprost”

Każdy ma prawo być kanalią
Zwłaszcza w systemie demokratycznym, gdzie owa “wolność słowa” uzyskała status dogmatu, choć kiedy się sprawie przyjrzeć bliżej, to owa “wolność” funkcjonuje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy służy interesom dominujących grup wpływu. Niechby bowiem “tu i teraz” ktoś naruszył ideologiczne tematy taboo, to zaraz się dowie, iż nie chroni go żadna abstrakcyjna “wolność” wypowiedzi, gdyż wypowiadając opinie sieje mowę nienawiści! Oczywiście, samo “sianie” nienawiści  jest w porządku, pod warunkiem iż jest to nienawiść ideologicznie słuszna, w zgodzie z duchem naszych czasów. Ot, rozciąganie na wszystkich Polaków, żyjących na przestrzeni całej historii Rzeczpospolitej zasady odpowiedzialności zbiorowej za antysemityzm i kryminalne występki jednostek jest usprawiedliwione, podczas kiedy jakiekolwiek generalizacje, z powodu etnicznego pochodzenia np. ludzi z aparatu sowieckiej przemocy, rządzących Polską po roku 1944-tym jest czynem zbrodniczym, a sama próba postawienia przed sądem wolnego kraju konkretnych jednostek, jak prokurator Wolińska, nie jest aktem sądowej sprawiedliwości lecz czynem o znamionach antysemickiej zemsty. Tak uznali ojcowie parlamentarnej demokracji i najwyżsi teoretycy obywatelskiej wolności – Anglicy, odrzucając żądanie Państwa Polskiego ekstradycji stalinowskiej, sądowej morderczyni. Tym samym uznali, iż Polacy, en masse, ze swej samej etnicznej natury nie są zdolni do bezstronnej, prawnej oceny dowodów bezprawia i zbrodni. Rasizm? Oh, c’mon …
Postulat pozostawienie kanalii samym sobie wynika, zdaniem publicysty tygodnika “Wprost”, z nieskuteczności planów ścigania z urzędu plugawych oskarżeń Polaków o autorstwo Holocaustu. Takiej reakcji odpowiednich organów państwa, po rewelacjach Grossa dla “Die Welt”, iż Polacy zabili w okresie wojny więcej Żydów niż Niemców, domagał się np. minister Jarosław Gowin. Staniszewski odradza postępowanie prokuratorskie, uważa bowiem, iż uczyni to jedynie z historycznego oszusta bohatera wolności słowa. Tak, my tu żyjący możemy się zgodzić z taką wizją: szanowany profesor prestiżowego Uniwersytetu Princeton “broni prawdy” przed antysemickimi potomkami morderców z Jedwabnego! Nadaje się na film nominowany do Oscara! Tymczasem to, co byłoby potrzebne i skuteczniejsze w takich sytuacjach, to sensowna akcja informacyjna, skierowana na tutejszy rynek, wytrącająca rzeczowością argumentów oraz profesjonalizmem badań ideologiczną broń z ręki owych kanalii. Publicysta “Wprost” oczekuje takich skoncentrowanych, dobrze zaplanowanych logistycznie, wysiłków ze strony polskich placówek dyplomatycznych.
MSZ ma swoje plany. Warto jednak zastanowić się nad powyższą kwestią z innej perspektywy. Nie wiem, czy Polskę będzie kiedykolwiek stać na oficjalny wysiłek propagandowy, zdolny do zrównoważenia wpływów amerykańskiego (i niemieckiego) przemysłu filmowego, który najwyraźniej inwestuje w operację utożsamienia słowa “Nazi” ze słowem “Polak”. Pytanie, czy nas, rodziców-emigrantów, stać na to, aby wyobrażenia naszych dzieci o kraju przodków, o historycznych dramatach i osiągnięciach Polski, kształtowali zdeklarowani wrogowie wszystkiego, co polskie, oraz rodzimi renegaci, plujący na polskość dla karier i medialnego rozgłosu.
Kto uczy naszej historii nasze dzieci? My czy “oni”? Czytali Państwo podręczniki do historii swoich pociech? Byłoby to trudne, gdyż dziś nie uczy się “historii”, rzuca jedynie uczniom oderwane tematy jak “Holocaust”. I uczeń robi “independent research” w necie, pod okiem nauczyciela tak samo kształconego. A kultura masowa pełna jest “źródeł”. Wszak co roku kolejne oskarowe dzieło “odkrywa” prawdę o perfidnym polskim antysemityzmie, z powodu którego świat stoczył się w otchłań wojny i Holocaustu. Dlatego też studenci żydowskiej szkoły w stanie Nowy Jork, protestujący przed konsulatem RP w Nowym Jorku nie są winni swej wierze, iż to Polacy swoją złośliwą biernością pomogli Hitlerowi, a wszak mogli nie zgodzić się na budowę Auschwitz na swym terenie! Ich nauczyciel korzysta z badań profesora z Princeton, którego promowały wyspecjalizowane instytuty badawcze z Polski.
Co możemy zrobić, jak ukształtować naszą własną edukację, aby dać naszym dzieciom taką samą duchową osłonę, jaką nasi Dziadkowie i Rodzice byli w stanie wsączyć w nasze dusze, mimo ideologicznej presji sowieckich komunistów i ich polskich pomocników? Czy jest to jeszcze temat zdolny wygenerować debatę?

WMW

PS. Trudno dziś ocenić, jakie będą konkretne wyniki wizyty Prezydenta RP, Andrzeja Dudy w Kanadzie. To się dopiero okaże, może już na szczycie NATO w Warszawie. Dla nas, żyjących na gościnnej, kanadyjskiej ziemi, był to moment szczególny, ukazujący wielowarstwowość związków obu naszych Krajów. Zobaczyliśmy sami siebie w pokaźnym tłumie ludzi dumnych ze swego pochodzenia i związanych emocjonalnie z Ojczyzną. Najwyraźniej prezydenckie słowa i gesty, oddające szacunek pokoleniom emigrantów, a także serdeczne przyjęcie Prezydenta RP oraz Jego Małżonki były tak zauważalne, iż w redakcji GW uznano za wskazane wizytę Pana Prezydenta w Ottawie jakoś “zdewaluować”, wypisując coś o lekceważącym przyjęciu Dostojnego Gościa przez premiera Justina Trudeau.  Niech ich skręca!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.