Jubileusz Naszej Monarchini

canada@200project

 

 

 

 

 

 

Nie trzeba być motywowanym religijną mistyką monarchistą (jak Grzegorz Braun) aby doceniać system monarchiczny jako siłę stabilizującą państwo. Losy monarchii brytyjskiej, ale także hiszpańskiej, holenderskiej, belgijskiej, szwedzkiej czy… japońskiej dostarczają wystarczającej ilości argumentów. Tron pozbawiony bezpośrednich prerogatyw władzy wykonawczej staje się elementem łączącym obywateli ponad przepaściami bieżących konfliktów politycznych i ideologicz- nych wrogości. Zapewniona jest ciągłość instytucji oraz powaga państwa, jaką mogą wypracować tylko nieliczne republiki, targane zazwyczaj demokratycznymi namiętnościami pozbawionych rozwagi tłumów pod wodzą pozbawionych skrupułów samolubnych polityków.
Tak, podnoszony jest co pewien czas temat rezygnacji z monarchii, czy to na samych Wyspach, czy w dominiach, ale najwyraźniej “poddanym” JKMości nie przeszkadzają koronowane głowy państw. A gdyby popatrzeć na koszt rozmaitych ustrojowych eksperymentów, prezydentur, generalskich junt itp, to okaże się, że dla podatnika najbardziej wystawna monarchia (konstytucyjna) opłaca się lepiej niż cokolwiek innego. Cóż to koszt dworu, kiedy byle premier prowincji jest w stanie zerwać kontrakt na elektrownie za które i tak zapłaci (z mojej kieszeni) miliard $! Czy warto podnosić jako argument “przeciw” koszty oficjalnych rezydencji, kiedy byle jaki minister zakochany w zegarkach potrafi wywalić w błoto grube miliardy? Widzowie “Downton Abbey” potrafią doskonale ocenić różnicę w trosce o stan gospodarki (dworu czy państwa) cechującą rodową arystokrację – porównując to sobie z poziomem pazernych na kasę “wybrańców ludu” (z Kanady, Polski – bez różnicy!!!), których traktorem nie da się oderwać od raz objętych państwowych koryt! Kanadyjscy senatorowie czy polscy posłowie oszukujący na “kilometrówkach” są krojeni z tego samego materiału, chamskiej żądzy używania życia na cudzy koszt! Dlatego też cieszmy się naszą monarchią. Elizabeth_II,_Buckingham_Palace,_07_Mar_2006
Skąd nagle ta pochwała monarchii? Nie, nie, autor nie stoi w kolejce po lordowską nominację. Ot, 6 lutego, w piątek minęły 63 lata od objęcia tronu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii (oraz 15 innych państw) przez HRH Elżbietę II. Aż wierzyć się nie chce, jaki to już szmat czasu Jej Królewska Mość zasiada na tronie Anglii. Iluż przeminęło w trakcie obecnego panowania premierów, prezydentów, kanclerzy, I-szych sekretarzy; iluż wybrano i złożono w kryptach Watykanu następców Św, Piotra?
Wymieńmy bez specjalnego porządku, tytułem ilustracji politycznych zmian krajobrazu świata tych minionych 63 lat: – Mao, Churchill, Chruszczow, Breżniew, De Gaulle, Nixon, Nasser, Adenauer, Kennedy, Brandt, Thacher, Kohl, Gorbi, Clinton, Mitterand, P.E.Trudeau, Saddam Hussain, Chiraq, Reza Pahlavi, Hirohito, Pius XII, Saddat, Jan XXIII, Castro, Jan Paweł II, Mandela, Golda Meir, Tito, Reagan, Havel, Benedykt XVI, Bush Ojciec i Syn, Franciszek. A nie wspomnieliśmy nikogo ze świata nauki, literatury, muzyki, rozrywki. Przypomniano to jednak w miły sposób w trakcie otwarcia londyńskich Igrzysk Olimpijskich.
Kiedy dokładnie 114 lat temu, 2 lutego 1901. roku chowano niezwykle uroczyście królową Wiktorię, nikt nie przypuszczał, iż kiedykolwiek ktoś zbliży się do absolutnego rekordu panowania sędziwej monarchini, ostatniej z dynastii hanowerskiej: 63 lata, siedem miesięcy i dwa dni. Tymczasem w tym samym stuleciu tron objęła na ponad sześć dekad jej praprawnuczka. I to Ona, God willing, ten rekord panowania przedłuży.
Kiedy młoda księżniczka Elżbieta Alexandra Maria dorastała pod okiem troskliwych rodziców, księcia Yorku i jego małżonki, Elżbiety ze szkockiego arystokratycznego rodu Bowes-Lyon, nie zanosiło się na to, aby mogła ona kiedykolwiek zasiąść na tronie. Ojciec Elżbiety, książę Yorku Albert był młodszym bratem panującego króla Jerzego V. Przed nim w kolejce do tronu stał książę Walii, Edward I jego ewentualne potomstwo. Kiedy jednak po śmierci Jerzego V Edward objął tron jako VIII władca tego imienia, pojawiły się poważne komplikacje polityczne (małżeństwo z rozwódką) które doprowadziły do jego abdykacji. Tron objął młodszy syn królewski, który przyjął imię Jerzego VI. Nadal jednak losy następstwa Elżbiety zależały od tego, czy w rodzinie nowego władcy nie pojawi się syn, który uzyskałby natychmiast pierwszeństwo w dziedziczeniu tronu. Tak się jednak nie stało.
Kiedy 6 lutego 1952 Jerzy VI zmarł w wieku zaledwie 56 lat, przebywająca w tym czasie z wizytą w Kenii jego starsza córka stała się dziedzicem tronu Windsorów. Tu pewna “dynastyczna“ ciekawostka. Elżbieta nie tylko zachowała swe imię, ale także nazwisko dynastii, choć teoretycznie powinna przejąć nazwisko po mężu, księciu Filipie Mountbatten. Filip później żartował, iż jest jedynym ojcem w Królestwie, który nie może przekazać nazwiska dzieciom.
Minione 63 lata w życiu Królowej Elżbiety to cała epoka, pełna momentów szczęśliwych i tragicznych. Sukcesy przeplatają się z porażkami. U schyłku swego panowania Elżbieta II stała się jednak symbolem wszyst- kiego, co w historii monarchii angielskiej (i jej Dominiów) najlepsze, najwartościowsze. Jej poddani żywią do niej autentyczną sympatię, i szacunek. W dzisiejszym świecie politycznych konfliktów i nienawistnych ideo- logii to prawdziwe osiągnięcie.
God Save the Queen!

WMWojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.