Jej Ekscelencja, Pani Ambasador USA

 

Rozpoczęcie misji dyplomatycznej na wyznaczonej placówce nowo mianowany/a ambasador powinien zaczynać w atmosferze zaufania i nadziei. W czasach komunikacji elektronicznej i częstych „szczytów” liderów, rola ambasadorów zmalała niepomiernie, nadal jednak osoby wyznaczone do oficjalnych kontaktów między rządami mają spore pole działania, a ich wiedza, układy, takt lub… ich brak mogą mieć zbawienne bądź opłakane skutki. Pierwsza wojna w Iraku wybuchła być może dlatego, iż dyktator Saddam odczytał wystąpienie amerykańskiej Pani Ambasador jako deklaracje ‘desinteressement’ Waszyngtonu w kwestii Kuwejtu. Potem już poszło.
Powoli dociera do polityków i opinii publicznej w Polsce treść wystąpienia przyszłej Pani Ambasador Pełnomocnej i Rzeczywistej Stanów Zjednoczonych w RP (na zdjęciu)  przed senacką Komisją Spraw Zagranicznych. Osoba doświadczona w biznesie branży kosmetycznej i działalności lobbystycznej, 71-letnia Georgette Mosbacher, prywatnie przyjaciółka Donalda J. Trumpa, ma zostać pierwszą kobietą na tym stanowisku w Warszawie. Departament Stanu powierza zatem poważną rolę Pani Mosbacher. Odpowiadając na pytania republikańskiego senatora Pani Ambasador zaprezentowała swoje zrozumienie spraw regionu, w którym przyjdzie Jej funkcjonować. Stwierdziła ona, iż to właśnie ten kraj, obecny rząd odpowiadają za wzrost antysemityzmu w Europie Wschodniej, wskazując na ustawę o IPN.
Wypadałoby przypomnieć urzędnikom Departamentu Stanu, przygotowującym do senackich przesłuchań mianowanych dyplomatów, że Polska to sojusznik, wschodnia flanka NATO. Wskazać także na detal, że jest to jeden z nielicznych krajów w Europie, który autentycznie stawia na Amerykę i lojalnie ją wspiera, płaci przez nos na zbrojenia, oraz jest to kraj “frontowy”, biorąc pod uwagę rosyjskie działania na Krymie i w Ukrainie.
Pani Mosbacher uważa także, iż w Polsce nie jest najlepiej z przestrzeganiem prawa, oraz za dużo w niej ksenofobii wobec imigrantów. Mówi to nominat Prezydenta, który buduje mur na południowej granicy oraz tworzy listy niechcianych etnicznie/państwowo imigrantów! Byłby to materiał jak ulał do poziomu “Saturday Night Live” gdyby nie było to poważne przesłuchanie poważnej osoby.
Określenie ‘republika bananowa’ ukute zostało w czasach, kiedy to amerykańskie koncerny żywnościowe, a nie State Department, prowadziły politykę USA w Ameryce Centralnej i Południowej. Dzięki owej polityce, dzięki “wiedzy” i rozeznaniu ówczesnych ekspertów CIA i innych ‘agend’ rządowych w Waszyngtonie, Kuba stała się komunistyczna, a w reszcie regionu rządzili skorumpowani, krwawi bandyci, generujący grunt pod rewolucje typu Salvadoru czy Nikaragui.
Przyznaję, tylko ktoś kompletnie uprzedzony do amerykańskiej demokracji, bezpodstawnie lub ze złej woli wątpiący w zawodową rzetelność amerykańskiej służby dyplomatycznej, mógłby odnieść wrażenie, iż dzisiejsza Polska to taka w zasadzie ‘republika bananowa’.
Niemniej jednak, jeżeli wierzyć w wypowiedzi Pani Georgetty Mosbacher – a brak wiary w Jej słowa byłby afrontem – najwyraźniej misją przyszłej Pani Ambasador będzie tłumaczenie bantustanowym elitom kraju nad Wisłą, na czym polega demokracja, praworządność, jak ma funkcjonować prawo oraz kogo ma przyjmować ów kraik jako imigrantów. Frazesy (najwyraźniej zaczerpnięte z krążącego w Departamencie Stanu przemówienia Prezydenta Trumpa) o polskich sukcesach w transformacji ustrojowej to taka zasłona dymna. Pani Mosbacher mówi tak, jak każdy uczeń pozbawiony wiedzy w temacie: “No, Mickiewicz był wielkim poetą, bo był wielkim poetą.” Tak, Polska jest super, to silny i bezpieczny sojusznik, ale…
Nadużywając popularnego zwrotu z ‘netu, na Kremlu ktoś zapewne otwiera szampana. Bo oto jedzie do Warszawy nie ekspert od spraw Wschodu, nie jakiś mózg mogący odpowiednio doradzić czy pokierować polskimi inicjatywami obronnymi czy politycznymi, ale biznesowa celebrytka, najwyraźniej obrobiona w temacie ‘endemicznego’ polskiego antysemityzmu. Ale nic poza tym. W najlepszym wypadku będzie to więc osoba pozbawiona jakichkolwiek szans na budowanie głębszych relacji z Warszawą, w najgorszym – koronny argument, podnoszony wszak od dawna, iż dla liderów politycznych i biznesowych Ameryki Polska to wyłączny teren zbytu drogiego uzbrojenia, ew. rubież wyjściowa dla operacji dywersyjnych wobec Rosji, ale żaden poważny sojusznik. Raczej zacofany cywilizacyjnie, dociążony antysemityzmem, wymagający kurateli kraj peryferyjny.
Wielu Czytelników, zwłaszcza tych ‘oczytanych’ w amerykańskich przemówieniach i rocznicowych laurkach, wygłaszanych na uroczystościach w polskich instytucjach, urazi określenie ‘peryferyjny’ wobec Polski. Upieram się przy swoim, ot, choćby podpierając się najświeższym przykładem politycznej obsługi wizyty polskiego Prezydenta w ONZ.
Gdyby Polska znaczyła cokolwiek więcej nad Potomakiem, w czasach kryzysowych do Warszawy przyjechałaby na placówkę osoba doświadczona, ambitna i doskonale wykształcona w dyplomatycznym fachu, a jeżeli nawet nie dyplomatycznym, to choćby z poważnym doświadczeniem militarnym. Ot, jakiś były dowódca NATO, generał lotnictwa lub admirał floty. I na wejście nie obrażałaby gospodarza!
Dziś – Wybory w Ontario!
W czwartek wybieramy nowy rząd w naszej prowincji. Wygrają socjaliści czy konserwa? Zadecyduje region GTA-Hamilton-Niagra. Czyli, w dużej części MY!!!
Proszę o głos dla kandydatek pochodzących z naszej społeczności – Pani Kingi Surmy w Etobicoke Centre oraz Pani Natalii Kusendovej w Mississauga Centre. Konserwatyści najwyraźniej zmierzają do stworzenia rządu większościowego. Dobrze byłoby mieć “swoich” w rządowych ławach.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.