Jednopłciowi torysi

Konserwatyści określają na nowo, czym są konserwatywne wartości i zmieniają swoje podejście m.in. do kwestii obyczajowych. To efekt przegranych w październiku wyborów federalnych.
torygayKonserwatyści pod wodzą tymczasowej liderki Rony Ambrose, byłej minister w rządzie Stephena Harpera, który po wyborach ustąpił z szefowania torysom, zaczęli się przesuwać w stronę bardziej liberalną obyczajowo. Jeśli utrzymają ten kierunek, w następnych wyborach mogą różnić się od rządzących obecnie liberałów przede wszystkim w kwestiach gospodarczych, podatkowych, budżetowych oraz stosunkiem do zakresu wpływu rządu na życie kraju. Jednym z powodów przesunięcia dyskusji w stronę tych tematów będzie, dość niespodziewanie, kwestia małżeństw osób tej samej płci.
Po wyborach komentatorzy wskazywali, że konserwatyści będą wiele zmieniać w swojej partii, która przez lata była ściśle kontrolowana przez Harpera. Harper w 2003 roku zjednoczył konserwatystów, a od 2006 roku przez dziewięć lat był premierem kolejnych rządów. Potrzeba kontroli, którą zarzucano Harperowi, nazywając go mało elegancko „control freak” (wariat na punkcie kontroli) rozciągała się nie tylko na własną partię, rząd i deputowanych. Była widoczna nawet w tym, że naukowcy zatrudnieni w instytutach opłacanych z budżetu mieli zakaz bezpośredniego kontaktowania się z mediami. Odwołanie tego zakazu było zresztą jednym z pierwszych posunięć liberalnego rządu Justina Trudeau.
Tygodnik „Maclean’s” wskazywał, że wśród konserwatystów są zarówno politycy przywiązani do tradycyjnie pojmowanych konserwatywnych wartości, których Harper uciszał, jak i umiarkowani, czy wręcz „czerwoni” torysi. „Maclean’s” twierdził, że bez nowych pomysłów kanadyjskim torysom grozi stanie się partią „nie”, taką jak amerykańscy Republikanie.
Tymczasowa przywódczyni konserwatystów Ambrose opowiedziała się za usunięciem z polityki swej partii sprzeciwu wobec małżeństw osób tej samej płci. Te są zresztą legalne na poziomie federalnym od 2005 roku, a konserwatyści, mimo zapowiedzi, nie powrócili do debaty na ten temat, choć sprzeciw w oficjalnym stanowisku partii pozostał.
Wypowiedź szefowej konserwatystów to reakcja na stanowisko przyjęte ostatnio przez grupę torysów z Alberty, reprezentujących środowisko LGBT, by partia zrezygnowała ze swojego sprzeciwu wobec małżeństw osób tej samej płci.
Badania socjologiczne wskazują, że środowiska LGBT wcale nie są z definicji wyborcami partii lewicowych czy liberalnych, bo inkluzywne podejście społeczeństwa prowadzi do przyjmowania tzw. konserwatywnych czy też tradycyjnych wartości. W opublikowanych w listopadzie badaniach naukowców wydziału socjologii Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej wykazano, że po legalizacji 10 lat temu małżeństw osób tej samej płci w środowiskach LGBT zaczęła się pojawiać presja na formalizowanie związków, taka sama, jak w związkach heteroseksualnych.
Eric Grenier, zajmujący się analizą polityczną dla telewizji CBC, zwracał niedawno uwagę, że konserwatyści muszą poszukać wyborców z politycznego centrum, w przeciwnym wypadku grozi im pozostanie na marginesie przez wiele lat. Jednak polityczne centrum, jak wskazują sondaże, cały czas mocno popiera liberałów.

Konserwatystom trudno krytykować liberałów, bo dotychczas nie popełniają oni istotnych politycznych błędów. Z kolei argumenty o trudnościach gospodarczych są łatwe do odparcia, bo nie jest winą liberałów spadek cen ropy, zaś nadmierne uzależnienie gospodarki od wydobycia surowców jest konsekwencją gospodarczych decyzji konserwatystów. Konserwatyści wybiorą nowego lidera wiosną 2017 roku, a następne wybory federalne w Kanadzie odbędą się w październiku 2019 roku.

(PG)

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.