Jaskinia Zbójców

Konflikt między grupami ludzi, a także łatwość podziału tych grup na wrogie frakcje to zjawisko powszechne i od dawna analizowane przez psychologów społecznych.
Psycholodzy jak to psycholodzy, starają się swe koncepcje uzasadniać aktualnie dominującymi w ich dyscyplinie „paradygmatami”, a te wielokrotnie się zmieniały w ciągu ostatniego stulecia i nie zawsze warto do nich wracać. Zostawmy więc na chwilę na boku pytanie, jakie są motywacje zachowań ludzkich – racjonalne, emocjonalne czy religijne – i przyjrzyjmy się pewnym danym empirycznym, w szczególności dotyczącym skłonności społeczności ludzkich do podziału na zwalczające się grupy – czego przykładem znanym nam z niedawnej przeszłości (a może i teraźniejszości) jest tzw. walka klas (czyli, jak to niektórzy definiują, walka tych, którzy skończyli 6 klas, z tymi, którzy skończyli 12). Zamiast filozofowania przypomnijmy wyniki pewnych badań.
konfliktJednym z najsłynniejszych eksperymentów w historii psychologii społecznej był projekt badawczy podjęty w końcu lat 50. ub.w. przez wybitnego amerykańskiego psychologa tureckiego pochodzenia Muzafera Sherifa, znany w literaturze pod nazwą „Jaskinia Zbójców” (Robbers Cave Experiment) od miejsca, w którym odbyła się końcowa faza tego interesującego doświadczenia. Sherif przeprowadził badania na grupie 11- i 12-letnich chłopców z przeciętnych mieszczańskich (białych) rodzin mieszkających w stanie Oklahoma. Zaprosił ich na obóz letni (w tytułowym Robbers Cave Camp, ośrodku kampingowym o powierzchni 80 ha), gdzie podzielił na dwie grupy o jednakowej liczebności. W początkowej fazie eksperymentu Sherif zaczął rozwijać poczucie więzi w obu grupach – poprzez nadanie im własnych flag (stanowiących substytut „barw narodowych”) oraz rozmaite gry i zabawy pozwalające ich członkom lepiej się poznać. Kiedy obie grupy były już jako tako zintegrowane, rozpoczęła się druga faza doświadczenia polegająca na współzawodnictwie między nimi. W wielkim skrócie wystarczy powiedzieć, że poprzez drobne manipulacje w czasie gier sportowych Sherifowi udało się w ciągu zaledwie kilku dni doprowadzić do tak wielkiej wrogości między rywalizującymi ze sobą grupami, że postanowił pospiesznie zakończyć tę fazę eksperymentu w obawie przed rozlewem krwi. Trzecim zadaniem, jakie sobie postawił badacz, było doprowadzenie do pojednania. Udało mu się tego dokonać poprzez inscenizację „stanu wyjątkowego” (wywołanego rzekomą awarią obozowego systemu wodociągów i kanalizacji), na który skuteczna reakcja wymagała „zjednoczenia wobec wspólnego zagrożenia (czyli wroga)”.
Oczywiście o konfliktach wewnątrzgrupowych (które siłą rzeczy przeradzają się w międzygrupowe) napisano całe tomy i można o nich, sięgając do stosownych źródeł, powiedzieć wiele interesujących rzeczy. Można np. wspomnieć, że psycholodzy społeczni są zgodni, że ludzie jako grupa są bardziej bezwzględni i agresywni niż jako jednostki, a także, cytując brytyjskiego psychiatrę Robina Skinnera, wśród ekstremistów „zagrożonych samym istnieniem kogokolwiek innego, jeśli poglądy tej innej osoby nie są identyczne z ich własnymi”, rozpad na zwalczające się grupy staje się destrukcyjną normą: „dzielą się oni tak szybko, że wydają się atakować siebie nawzajem, zamiast przeciwstawić się wspólnym wrogom”. Wracając jednak do Sherifa, wypada przypomnieć, że przerwał on swój eksperyment dość szybko i we wczesnej fazie, i od jego czasów w psychologii społecznej obowiązuje zasada, że nie prowadzi się doświadczeń na ludziach.

Krzysztof Szymborski

Konflikty międzygrupowe: przyczyny, procesy im towarzyszące, sposoby rozwiązywania
Konfliktem nazywamy każdą sytuacje, w, której istnieją wzajemnie sprzeczne motywy, cele i zachowania.
Konflikt pojawia się wtedy, gdy aspiracje lub dążenia ludzi okazują się wzajemnie sprzeczne lub gdy opinie na temat prawdziwości lub słuszności pewnych poglądów wzajemnie się wykluczają.
Konflikt o sumie zerowej – konflikt, w którym wygrana jednej strony jest równoznaczna z przegraną drugiej, w codziennym życiu stosunkowo rzadkie: wyścig zbrojeń, wygrana jednej drużyny piłkarskiej w ME.
Konflikt motywów mieszanych – w którym obie strony mogą zyskać dzięki współdziałaniu, a jednostka może zyskać jeszcze więcej dzięki rywalizowaniu ze swoim partnerem.
„Dylemat więźnia”- klasyczny przykład motywów mieszanych:
W oryginalnej dyskusji na temat dylematu więźnia rozważano następującą sytuację. W oddzielnych pokojach przesłuchiwano dwóch więźniów, którzy byli współuczestnikami przestępstwa. Każdy więzień miał do wyboru: przyznać się do przestępstwa i w rezultacie, wrobić wspólnika lub też wyprzeć się udziału w przestępstwie.
Gdyby przyznał się tylko jeden więzień, drugi zostałby uwolniony, a władze oskarżenie skierowałyby przeciwko pierwszemu skazując go na 6 lat więzienia. Gdyby obaj się nie przyznali, to byliby przetrzymani przez rok w areszcie, natomiast, gdyby obaj się przyznali, to odsiedzieliby po 3 lata.
Gdyby jednak obaj wyparli się swojego udziału w przestępstwie, byliby w korzystniejszej sytuacji. Gdyby każdy z nich był pewny, że drugi się nie przyzna, to każdy poszedłby do więzienia jedynie na rok, przez co każdy byłby bardziej zadowolony. Strategia ta jest efektywna w rozumieniu Pareta – nie istnieje żadna inna, przy której sytuacja któregokolwiek z graczy mogłaby się poprawić.
Większość osób wybiera maksymalizację własnych zysków – uwolnienie, kosztem więzienia drugiej osoby. Kultury azjatyckie są bardziej skłonne do współdziałania niż kultury Zachodu. Nawet, gdy jesteśmy skłonni współpracować, to gdy napotkamy osobę o cechach rywalizacyjnych, będziemy musieli się bronić i obierzemy jego strategię maksymalizacji własnych zysków kosztem strat partnera.
Strategia coś za coś: zachęcanie do współdziałania najpierw przez stosowanie zachowań kooperacyjnych, a potem przez powtarzanie działań poprzednika.
Jak powstają konflikty
– konflikt preferowanych wartości. Każdy człowiek ma własną hierarchię wartości dotyczących filozofii życia, tradycji, religii, własnej tożsamości, a także wartości życia codziennego
– konflikt dotyczący dostępu do informacji, a wiec braku lub posiadania odmiennych informacji albo też ich interpretacji. Konflikt mogą powodować różnice w procedurach uzyskiwania danych, manipulowanie informacjami bądź celowe wprowadzanie innych w błąd.
– konflikt relacji może wynikać z błędnego postrzegania, złej komunikacji, negatywnych emocji, stereotypów lub zachowań odwetowych
– konflikt strukturalny wynika ze struktury sytuacji, w której znajdują się poszczególne osoby, pełnionych ról, ograniczeń czasowych, przestrzennych, ograniczeń zasobów oraz struktury organizacji, w której ludzie działają.
– konflikt interesów związany jest ze sposobem zaspokojenia potrzeb (np. kosztem innej osoby lub grupy). Chodzi tu zarówno o potrzeby materialne , jak i psychiczne (godność, szacunek, zaufanie, poczucie własnej wartości).
Eskalacja konfliktu – w sytuacji otwartego konfliktu pojawiają się mechanizmy działające na zasadzie dodatniego sprzężenia zwrotnego. Eskalacja przejawia się w coraz bardziej destruktywnych formach walki, poszerzaniu obszaru konfliktu, wzrost wagi spraw będących przedmiotem konfliktu (moralizacja), przesuwanie coraz większych środków na rzecz walki z przeciwnikiem, wzrost liczby uczestników konfliktu.
Kryteria klasyfikacji konfliktów wg Kriesberga (1995)
• Nierozwiązywalny (długotrwały – przynajmniej jedno pokolenie; kwestie sporne spostrzegane są jako nie dające się pogodzić; strony maja interes w tym, żeby konflikt był kontynuowany; cechują się przemocą; spostrzegane są w kategoriach gry o sumie zerowej; maja charakter totalny; maja charakter centralny). Radzenie sobie wymaga przystosowania: militarnego, ekonomicznego, politycznego, społecznego, psychologicznego.
W społeczeństwie zaangażowanym w nierozwiązywalny konflikt musza wytworzyć się przekonania społeczne, które służą skutecznemu radzeniu sobie z zaistniała sytuacja. Ogólnie przekonania społeczne dostarczają ideologie, która umacnia społeczeństwo w walce z konfliktem, a zarazem wspiera kontynuacje konfliktu. Funkcja motywacyjna przekonań społecznych polega na inspirowaniu, motywowaniu i zachęcaniu członków społeczeństwa do podjęcia działania, które umożliwi przetrwanie nierozwiązywalnego konfliktu.
• Rozwiązywalny (strony negocjują, unikają przemocy, uznają wzajemne interesy, akceptują wzajemne prawa i tożsamość)
ROZWIĄZYWANIE KONFLIKTÓW:
• dominacja czyli rywalizacja ,walka , dążenie do osiągnięcia celów nie licząc się z interesem drugiej strony. Aby wygrać używa się perwersji , groźby , presji i przemocy.
• podporządkowanie czyli ustępstwo, uległość, ugodowość, porozumienie za wszelką cenę. Jedna ze stron rezygnuje z realizacji swoich celów akceptując wygraną przeciwnika
• unikanie czyli wycofywanie się, rezygnacja z jakiegokolwiek działania licząc na wygaśnięcie konfliktu , który najczęściej pozostaje jednak nierozwiązany.
• kompromis czyli rezygnacja z własnych celów , ambicji , dążeń w zamian za podobną rezygnacje drugiej strony.
• współpraca czyli wspólne rozwiązywanie problemu, partnerskie współdziałanie w poszukiwaniu rozwiązań satysfakcjonujących obie strony.
Negocjacje – polegają na zorganizowanej dyskusji stron w celu rozwiązania konfliktu.
Najczęstsze podejście do konstruktywnego rozwiązywania konfliktów. Polegające na bezpośrednich rozmowach, których celem jest osiągnięcie porozumienia, zawarcie transakcji lub rozwiązanie problemu. Porozumienie zostaje zawarte wówczas, gdy zostanie zaakceptowane przez wszystkie strony. Przebieg negocjacji (a więc to, jak są one prowadzone) oraz treść zawartego porozumienia (a więc to, co zostało uzgodnione), zależą wyłącznie od bezpośrednich uczestników.
Negocjatorzy sprawują pełną kontrolę zarówno nad procesem negocjacji, jak i nad meritum.
Mediacja – Zdarza się, że bezpośrednie negocjacje nie prowadzą do zawarcia porozumienia lub eskalacja konfliktu i wzajemnej niechęci uniemożliwia stronom przystąpienie do rozmów. W takiej sytuacji można zwrócić się do mediatora – osoby niezależnej, bezstronnej, której zadaniem jest pomóc stronom w znalezieniu rozwiązania, które byłoby dla nich do przyjęcia.
Mediator kontroluje proces rozwiązywania konfliktu, chroni przed jego eskalacją, pomaga stronom zrozumieć problem, dokonać analizy konsekwencji różnych rozwiązań. W przypadkach bardzo silnego konfliktu może pośredniczyć w komunikacji między stronami, które nawet nie chcą spotkać się przy jednym stole.
Wybór rozwiązania i opracowanie końcowego porozumienia zależy jednak od uczestników. Strony zatem zachowują kontrolę nad treścią końcowego porozumienia. Warunkiem zawarcia porozumienia jest zgoda uczestników. Miarą jego jakości – podobnie jak w przypadku negocjacji i facylitacji – jest satysfakcja stron.

Arbitraż – Gdy strony nie widzą możliwości wspólnego wypracowania rozwiązania problemu, mogą oddać sprawę do arbitrażu. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy uczestnicy sporu nie czują się dość kompetentni merytorycznie, gdy istnieją między nimi nie do pogodzenia różnice w interpretacji sytuacji lub zablokowana jest wzajemna komunikacja.
Porozumienie stron dotyczy jedynie wyboru arbitra i ewentualnie zobowiązania do respektowania jego decyzji. Arbiter jako niezależny, bezstronny ekspert dokonuje analizy i interpretacji kwestii spornych i proponuje własne rozwiązanie, które ma rozstrzygnąć spór. Uczestnicy mają jedynie wpływ na wybór arbitra.

Procedura pracy nad problemem i rozwiązanie merytoryczne są całkowicie kontrolowane przez arbitra. Wyznacznikami jakości orzeczenia są kompetencje merytoryczne i „sumienie” arbitra.

Sąd – specyficzna forma arbitrażu – Procedury prawne stanowią często ostateczność, niemniej jednak ludzie często decydują się na nie, ponieważ wydają się ostateczne. Wystąpienie na drogę prawną jest procedurą, która nie wymaga zgody drugiej strony. W procesie sądowym strony często korzystają z adwokatów. Zadaniem sędziego jest wówczas rozstrzygnięcie sporu między prawnymi interpretacjami sytuacji prezentowanymi przez adwokatów stron.

Może się tak zdarzyć, że występując na drogę sądową strony mają realny wpływ jedynie na wybór adwokata. Reszta kontrolowana jest przez adwokatów, sędziego i kodeks.

Tradycyjne poglądy na konflikt polegały na traktowaniu go jako zbędnego, szkodliwego, a w miarę upływu czasu poglądy na konflikt zmieniały się. Jak behawioryści i inni autorzy o zarządzaniu zaczęli dostrzegać przyczyny konfliktów w organizacjach, powstające niezależnie od popełnionych przez kierowników błędów, gdy zauważono, że konflikt skutecznie pokierowany ma zalety.

Obecnie uważa się, że konflikt w organizacji jest zjawiskiem nieuniknionym, a nawet koniecznym. Nadal uważa się, że znaczna część konfliktów ma charakter dysfunkcjonalny. Konflikty te mogą szkodzić poszczególnym osobom, a także utrudniać osiągnięcie celów organizacji. Również część konfliktów ma charakter funkcjonalny, ponieważ przyczynia się do większej efektywności organizacji.

Konstancjusz

Walka klas we współczesnym świecie

Walka klas. Pojęcie, jako sama definicja, znane najbardziem ludziom stojącym na lewo od środka. Jest to jedna z ichniejszych doktryn, coś, bez czego nie ruszają na podkop (ponieważ oni nie umieją podbić społeczeństwa, tylko zakopać, ich polityka polega na pokazaniu zwykłej łopaty jako najelokwentniejszej i najzacniejszej łopaty z widokiem na morze) nas, naszych pieniędzy i naszego kraju.
“Co to w ogóle jest – walka klas – przecież chyba nas to nie dotyczy?’ – spyta nie jeden z Was….
… i poniekąd ma rację, ale tylko poniekąd. Spróbujmy więc zdefiniować najpierw “walkę klas” w sposób odpowiedni, dla 3 stron politycznych – prawicy, centrum i ścierwicy. Zacznijmy od końca, tzn. od ścierwicy XIX wieku.
Lewica zakłada, że jest wyraźny podział – zły oprawca i biedny uciemiężony. Istniało między nimi wyraźne przeciwieństwo, co z kolei prowadzi do nieustannej, jawnej walki między „ciemiężycielami i uciemiężonymi”, a to z kolei – do rewolucji. Ponad to, tylko współczesna (ówczesna) klasa chłopska, jako jedyna słuszna przeciwstawiona burżuazji jest zdolna do rewolucji, jest w ogóle ĄĘ, najlepszym, naturalnym wytworem(uwaga, uwaga!) przemysłu etc. etc. Czyli Marx & Engel w zubożałym, lecz nie pozbawionym pierwotnego sensu, skrócie.
Co może zakładać centrum – to samo? Nie koniecznie. Centrum nie zakłada aż tak ogromnej dysproporcji pomiędzy klasami. Klasy są, istnieją, lecz to, co zachodzi między nimi, nie jest nazywane walką, lecz eufunistyczną „współrywalizacją”. Klasy rywalizują o dominację, poprzez zwiększanie wpływów, lecz, jak to często np. w Polsce, interesy na lewo, korupcję, i tak małymi kroczkami dążą do zaspokojenia potrzeby codziennego nasycenia.
Prawica – bliższa memu sercu. To jest pełen hardkor. Tutaj Ty stanowisz klasę sam w sobie. Należysz tylko do grupy, powiedzmy, mało zamożnej, ale Ty możesz wszystko zrobić. Możesz uciąć szczeble kariery osób powyżej, bo gdy oni z drabiny społecznej już spadną, Ty spokojnie wejdziesz po nich na górę. Lewica = m.in. hiperprotekcjonizm państwowy, co przekłada się na faktyczną niemożność zmiany klasy, do której się należy. Tutaj nie liczy się, kim się urodziłeś i gdzie się urodziłeś, to jest ważne tylko na początku. To jest prawdziwy rynek, dostajesz kopa w dupsko i „radź sobie sam”, a nie – jak teraz – że chcą z jednej strony pomóc, lecz z drugiej liczy się tylko nagrabić do siebie i „a może jednak popchniemy tę sprawę do przodu? Nie? Nie udzielimy pożyczki na rozkręcenie firmy?”.
No przepraszam bardzo, albo się komuś szczerze i chętnie pomaga, albo mówi się mu prosto w twarz, co ma zrobić, by nie zginąć. Lecz nasza obecna sytuacja, to coś gorszego, niż skrajności w takich przypadkach – naszą sytuacją jest lenistwo polskiej polityki, urzędów, nielogiczna infrastruktura…
A czym dla mnie jest walka klas?
Jak ją widać współcześnie?
Dzisiaj nie ma marksistowskiej walki klas między pracodawcą, a pracobiorcą, bo nie są oni już odrębnymi klasami społecznymi – tak, mają więcej pieniędzy, ale to nie jest już klasa, choćby dlatego, że w każdej chwili mogą wszystkie pieniądze stracić. Co prawda, model „oprawca – biedny, ach biedny uciemiężony” jest zachowany, i dzięki ludziom, takim jak:
• ekolodzy
• mniejszości „seksualne”
• alterglobaliści, anarchiści i inni
• feministki
oraz innym, znanym bardziej lub mniej dzięki różnym nazwom i definicjom grupom społecznym wiemy, że istnieje ten ‚biedny’ i ten ‚zły, bogaty, oprawca’. Ale to nie prawda, nasze społeczeństwo wygląda zupełnie inaczej.
Wysyła się mianowicie charyzmatycznego (lub niekoniecznie, ważne, żeby tylko był) przychlasta służącego jako szmaciana lalka ludzi odgórnie nim sterującym. Każdy najmniejszy, zdefiniowany odgórnie ruch jest planowany przez ‚górę’, omawiany, wprowadzany w życie, a potem dopiero za pomocą tegoż przychlasta mówi się społeczeństwu, że są debilami, ale nie martwcie się! Będzie jeszcze gorzej.
I tak, mości państwo, wygląda dzisiejszy biznes, polityka, nauka…
Rzadko co promuj się coś takiego jak „myślenie”. Dzisiaj jest wszystko gotowym do spożycia produktem.
Oprócz religii. (nie mówię tu o tych sztucznych tworach stworzonych tylko do trzepania kasiory, czyt. sekty)
Religia ma to w sobie, że cały czas masz odkrywać wolność siebie w samym sobie. Nie ma żadnej walki klas. Jeden z największyj światowych autorytetów, Jan Paweł II, powiedział „Walka klas w znaczeniu marksistowskim oraz militaryzm mają zatem te same korzenie: ateizm i pogardę dla osoby ludzkiej, które dają pierwszeństwo zasadzie siły przed zasadą słuszności i prawa.”. My, ludzie żyjący w Polsce, w społeczeństwie, państwie, wśród innych, zdajemy się widzieć tę „walkę klas” właśnie – i tak to nazywamy, choć jest to tylko pospolity wyścig szczurów…
Religia Cię nie wyciągnie z Twojej klasy, ale pokaże Ci, że Twoja jest akurat dla Ciebie – jak przeforsujesz się, i przeniesiesz się do innej, nic, tylko się cieszyć, ale to Ty jesteś klasą dla siebie.

don Diego/Fronda

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.