JAK GOTOWAĆ Z DZIECKIEM… U NOGI?!

Od początku prowadzenia bloga, w mailach, na warsztatach, pytacie nas o to, jak znajdujemy czas na gotowanie? Jak udaje nam się gotować z dzieckiem? Cóż, mamy na to swoje sprawdzone sposoby*. Ale od początku…
Są takie dzieci, które potrafią zająć się sobą i zabawą, nie potrzebują do tego ani rówieśników, ani dorosłych. Znasz takie dzieci? Ja je znam… Z opowiadań  A może Twoje dziecko takie właśnie jest? Jeśli tak, to ciesz się, należysz do wąskiego grona szczęśliwców, którzy mogą w spokoju oddawać się pasji gotowania, bez dwunożnego ”balastu” u nogi:) Jeśli jednak Twoje dziecko jest absorbujące i domaga się ciągłej uwagi to… przeczytajcie ten post i poznajcie ala’antkowe sposoby na gotowanie z dzieckiem.
Być może stosujesz te same lub podobne metody, a może masz zupełnie inne? Podziel się z nami w komentarzach tym, jak radzisz sobie w sytuacji kuchnia-obiad-dziecko 11j1-575x1024
SPOSÓB PIERWSZY
– CHUSTA, NOSIDŁO
Kiedy Ala była mniejsza (mniej więcej między 6 – 12 miesiącem), uwielbiała spędzać czas w chuście. Wykorzystywałam to dość często. Motałam ją na brzuchu (mniej wygodnie, bo dziecko nie widzi za dobrze co się dzieje, a Ty masz ograniczone ruchy) lub na plecach (super wygoda, Ala często zasypiała podczas gotowania. Hmm… Nudziło ją to, co matka robi?). Tak czy siak, jeśli lubisz nosić swoje dziecko, polecam ten sposób gotowania razem z nimi.
SPOSÓB DRUGI
– KRZESEŁKO, KOJEC
Dość ryzykowny sposób, ale w przypadku niektórych dzieci sprawdza się. Jeśli masz wystarczająco dużą kuchnie, w której zmieści się krzesełko do jedzenia, możesz posadzić w nim dziecko i zaproponować mu zabawę np. plastikowymi rurkami, kubeczkami, łyżką. Młodsze dzieci lubią ćwiczyć chwyt pęsetkowy –  dlatego możesz wysypać na tacę np. płatki kukurydziane, borówki, rodzynki, ”dmuchane” ziarna pszenicy, owsa lub coś innego, co dziecko lubi jeść (uważaj na porę dnia – jeśli zaproponujesz dziecku taką zabawę w porze obiadowej, może mieć problemy ze zjedzeniem dania głównego).
Moim zdaniem dobrze jest zająć dziecko taką ”jedzeniową” zabawą w porze drugiego śniadania. Ty gotujesz obiad, dziecko je „sypkie” drugie śniadanie.
Niestety pomysł z sadzaniem dziecka do krzesełka może być ryzykowny, ze względu na to, że dzieci, które nie lubią siedzieć w jednym miejscu, mogą czuć się ”zamknięte”, ograniczone. Może przekładać się to później na niechęć do siedzenia w krzesełku podczas np. obiadu. W przypadku Ali, opcja gotowania – siedzenia w krzesełku sprawdziła się w okolicach 8 miesiąca. Gdy zaczęła stawiać pierwsze kroki, ta metoda odeszła do lamusa.
Zastanów się więc, jakie jest Twoje dziecko, czego na pewno nie lubi, nie zniesie, oraz jak długo chcesz, by ”bawiło” się w krzesełku podczas gdy Ty coś robisz?
Innym wyjściem ”uziemienia” dziecka jest kojec. Ale nie możemy wypowiedzieć się na jego temat, ponieważ żadna z nas nie praktykowała kojca w domu. Macie jakieś doświadczenie w tym temacie? Może Twoje dziecko lubiło bawić się w kojcu podczas gotowania?
SPOSÓB TRZECI
– KUCHENNE ZAKAMARKI
Kuchnia to dla Ciebie miejsce, w którym gotujesz, zmywasz, jecie posiłki. Dla dziecka może to być wspaniała „zabawkalnia BAWIALNIA?????:)”, lepsza od pokoju z motylkami i misiami. Kuchenne szafki kryją tyle skarbów, że nie sposób ich wszystkich wyliczyć. Jeśli nie jesteś typem pedantki, która musi mieć wszystko poukładane, możesz pozwolić swojemu dziecku pobuszować po szafkach i szufladach. Głupi pomysł??? Już widzisz oczami wyobraźni mąkę rozsypaną na podłodze, a obok łyżeczki i pokrywki? Udostępnij swojemu dziecku tylko wybrane przez siebie obszary np. dwie dolne szuflady. Napakuj do nich różne ciekawe dla dziecka kuchenne produkty – gumowe rękawiczki, orzechy włoskie, łyżki, trzepaczkę do jajek, folię, saszetki z przyprawami, makarony o dużych kształtach itp, itd… Wymieniaj co jakiś czas wyposażenie szuflad tak, by dziecko nadal chętnie chciało w nie zaglądać i poznawać nowości, które się w nich kryją.
SPOSÓB CZWARTY
– MAŁY KUCHARZ/ KUCHARECZKA
Jeśli Twoje dziecko ma już ponad 1,5 roku (czasem młodsze dzieci też) możesz zaproponować mu, by gotowało z Tobą. Jeśli czas Wam na to pozwala, na spokojnie wsypujcie razem mąkę do miski, mieszajcie mleko, jaja, przygotowujcie muffinki:) Wydawanie dzieciom poleceń „przynieś mąkę”, ”wsyp oregano”, umyj paprykę uczy nie tylko gotowości do wykonywania zadań, ale również nazw produktów, czynności. Praktyka czyni mistrza, czego dowodem jest Ala, która w wieku 18 miesięcy krok po kroku pokazywała i mówiła, jak zrobić kawę mamusi:))
Zastanów się, czy masz odpowiednie miejsce w swojej kuchni na wspólne gotowanie? Czy blat, na którym możesz posadzić dziecko, nie jest za wysoko, czy dziecko nie siedzi zbyt blisko palników, gorących garnków itd. Jeśli masz malutką kuchnię i/lub nie możesz posadzić dziecka na blacie, może pomyśl o zakupie lub zrobieniu stojaka z barierką, na którym dziecko bezpiecznie stanie. Możecie też przenieś się z gotowaniem na podłogę. Nie śmiej się- nie raz już blendowałam owoce na podłodze  Grunt, żeby było w miarę czysto w miejscu Waszej pracy.
SPOSÓB PIĄTY
– WYBIERZ ODPOWIEDNI CZAS
Ty chcesz, lub musisz właśnie gotować a dziecko stęka, wisi przy nodze lub się czegoś domaga? Kolejnym niby błahym sposobem, jest odpowiednie planowanie dnia. Kiedy Alicja była mniejsza, miała dwie drzemki w ciągu dnia. Co ja bym dała, by te błogie czasy wróciły:) Wtedy gotowanie było bardzo proste – młoda spała, matka dłubała pierogi. Przed ukończeniem roku, dziecko zrezygnowało z drzemki, została więc tylko jedna, czasem 20 minutowa. Halo?! Nie zdążyłam nawet kawy wypić, a gdzie tu myśleć o obiedzie:) Znacie to? No właśnie…Dlatego z jednej strony, jeśli Twoje dziecko ma stałe pory spania w domu, możesz spróbować część czasu wygospodarować na gotowanie. Wybieraj dania szybkie i proste, albo rozplanuj gotowanie na kilka etapów. Rano obierz ziemniaki (!), po południu przygotuj mięso:) Jeśli dziecko śpi na dworze lub kiedy chce i ile chce.. no cóż, sposób piąty nie jest dla Was:)
Na sam koniec, kilka zdań ode mnie jako pedagożki.
Pamiętaj, że Twoje dziecko nie robi Ci na złość, gdy stoi przy nodze i niecierpliwi się, że nie zajmujesz się nim tylko pichceniem. Każde Twoje ”poczekaj”, ”za chwilę”, ”uspokój się” jest dla niego ważne, ale i trudne do zrozumienia. Brak poczucia czasu u maluchów potęguje zniecierpliwienie i złość. Ono zwyczajnie nie rozumiem co znaczy ”za chwilę”- dla niego to cała wieczność. Kiedy malec zaczyna płakać, tupać, przebierać niecierpliwie nóżkami, zatrzymaj na chwilę kuchenne prace i dowiedz się, co tak bardzo ważnego dzieje się w danym momencie, że ono tak się zachowuje. Może po prostu dziecku znudziło się przekładanie łyżeczek, jedzenie płatków. Czasem wystarczy tylko jedno przytulenie, zwrócenie uwagi, pokazanie innych możliwości w zabawie, by dziecko się uspokoiło i dalej zajmowało „swoimi sprawami”. Czasem. Bo czasem i to nie pomaga, wtedy porzuć gotowanie i idź tulić się z dzieckiem:). Bo to ono zawsze jest najważniejsze:). Ps. nie zapomnij zgasić ognia:)
Pamiętajcie, że najwięcej wypadków dzieje się w domu. Nigdy nie zostawiaj dziecka bez opieki w pobliżu źródeł ognia, gorącej wody, kuchennych noży itp.
*Post zawiera treści żartobliwe, prawdziwe i sprawdzone na  naszych dzieciach. Nie gwarantujemy, że metody przez nas opisane sprawdzą się w Waszym przypadku :))))

Od czasu do czasu będę dzielił się z Państwem linkami do stron i blogów kulinarnych, z których sam czerpię inspiracje, czytam regularnie lub zostałem nagle nimi olśniony.
Dziś polecam i proponuję odwiedzić:

http://alaantkoweblw.pl/

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.