Islam, albo śmierć

Irac­cy chrze­ści­ja­nie pod groź­bą przy­mu­so­we­go przej­ścia na islam bądź eg­ze­ku­cji z ręki bo­jow­ni­ków dżi­ha­du zmu­sze­ni zo­sta­li do uciecz­ki z le­żą­ce­go na pół­no­cy kraju mia­sta Mosul. Ich ko­ścio­ły za­mie­nio­no na me­cze­ty, a domy i ma­jąt­ki skon­fi­sko­wa­no.
Wy­pę­dze­nie jed­nej z naj­star­szych na świe­cie spo­łecz­no­ści chrze­ści­jań­skich wy­wo­ła­ło słowa po­tę­pie­nia i obu­rze­nia ze stro­ny tak róż­nych osób, jak pa­pież Fran­ci­szek i pre­mier Iraku Nuri al-Ma­li­ki, który ostro skry­ty­ko­wał dzia­ła­nia Is­lam­skie­go Pań­stwa Iraku i Le­wan­tu (ISIS) na­zy­wa­jąc je „zbrod­nią i ter­ro­ry­zmem”.
W końcu lipca ISIS po­sta­wi­ło chrze­ści­jan z Mo­su­lu przed trud­nym wy­bo­rem: mieli przejść na islam, pła­cić po­da­tek re­li­gij­ny, bądź cze­ka­ła ich śmierć. – Po­wie­dzie­li, że w pań­stwie is­lam­skim nie ma miej­sca dla chrze­ści­jan – mówi jeden ze zroz­pa­czo­nych uchodź­ców, który schro­nił się w miej­sco­wo­ści Ba­shi­qa, 16 mil od Mo­su­lu. – Albo zo­sta­jesz mu­zuł­ma­ni­nem, albo mu­sisz odejść. Ostat­nie 1,5 tys. chrze­ści­jań­skich ro­dzin z Mo­su­lu zo­sta­ło ob­ra­bo­wa­nych przez ISIS na punk­cie kon­tro­l­nym, gdy ucie­ka­li z mia­sta.Iraqi iraqq iraqqq iraqqqq
Setki ludzi zna­la­zło schro­nie­nie w re­jo­nie po­mię­dzy Mo­su­lem a Ir­bi­lem – sto­li­cą Kur­dyj­skie­go Okrę­gu Au­to­no­micz­ne­go, kon­tro­lo­wa­ne­go przez Pesz­mer­gów, bo­jow- ­ni­ków o nie­pod­le­głość Kur­dy­sta­nu – nie­mniej ich przy­szłość po­zo­sta­je nie­pew­na.
– Jeśli Is­lam­skie Pań­stwo Iraku i Le­wan­tu utrzy­ma się, nie ma spo­so­bu, by chrze­ści­ja­nie po­wró­ci­li – mówi oj­ciec Bo­utro­us Mosh z chrze­ści­jań­skie­go mia­sta Ka­ra­kosz le­żą­ce­go na po­łu­dnio­wy wschód od Mo­su­lu. – Od Boga za­le­ży, czy wró­ci­my, czy nie. Nie spa­li­li na­szych ko­ścio­łów, ale pod­pa­li­li ob­ra­zy, księ­gi i po­wy­bi­ja­li okna.
Za­kon­ni­kom z za­ło­żo­ne­go w IV wieku klasz­to­ru Mor Beh­nam, waż­ne­go ośrod­ka piel­grzym­ko­we­go Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go ob­rząd­ku sy­ryj­skie­go, po­zwo­lo­no za­brać tylko ubra­nia, które mieli na sobie.
– W Mosulu nie została już ani jedna chrześcijańska rodzina – mówi Benham. – Ostatnia była pewna chrześcijanka, kaleka. Została, ponieważ nie była w stanie wyjechać. Przyszli do niej i powiedzieli, że ma się wynosić, a jeśli nie, zetną jej głowę mieczem. Ona była ostatnia. Nie ma ani jednej rodziny, która by została, ani której nie obrabowali. Zabrali nam pieniądze, złoto, nawet kolczyki z uszu naszych kobiet. Zabrali wszystko, także telefony komórkowe.
Sarab Hazem z dziel­ni­cy Ze­ho­or w Mo­su­lu mówi, że po­cząt­ko­wo, kiedy po bły­ska­wicz­nej czerw­co­wej ofen­sy­wie ISIS za­ję­ło mia­sto, nie ata­ko­wa­no chrze­ści­jan, choć bo­jow­ni­cy poj­ma­li po­li­cjan­tów, żoł­nie­rzy i agen­tów ochro­ny. – Nikt nie wie, co się z nimi stało – do­da­je. Na­stęp­nie po­nisz­czo­no po­są­gi Je­zu­sa i Maryi Panny. – To bar­ba­rzyń­cy – mówi Hazem. – Prze­śla­du­ją nas bez po­wo­du. Myślę, że chrze­ści­ja­nie nie mogą już żyć w Iraku.
Ba­shar Nasih Beh­nam (lat 52), który uciekł w pią­tek z dwój­ką ma­łych dzie­ci, opo­wia­da po­dob­ną hi­sto­rię: – Gro­zi­li nam i po­wie­dzie­li, że nie wolno nam zo­stać w Mo­su­lu i mu­si­my odejść – wspo­mi­na. – Po­wie­dzie­li, że mają swoje wa­run­ki i albo się do nich za­sto­su­je­my, albo mu­si­my odejść, więc ode­szli­śmy.
Po­zba­wie­ni przez ISIS pań­stwo­wych racji żyw­no­ścio­wych (po­zo­sta­łość po sank­cjach na­ło­żo­nych w cza­sach Sad­da­ma Hu­saj­na) byli zbyt prze­ra­że­ni, by iść do ko­ścio­ła, gdzie bo­jow­ni­cy dżi­ha­du strą­ci­li sta­tuę Marii Panny i na jej miej­sce we­tknę­li swoją czar­ną flagę. Klasz­tor za­mie­nio­no w me­czet. Dwie za­kon­ni­ce opie­ku­ją­ce się sie­ro­ta­mi po­rwa­no, choć póź­niej zwol­nio­no. Na drzwiach domów na­ma­za­no li­te­rę „N” od słowa Na­sra­ni (chrze­ści­ja­nie) by za­de­mon­stro­wać, że zo­sta­ły skon­fi­sko­wa­ne i na­le­żą teraz do Is­lam­skie­go Pań­stwa Iraku i Le­wan­tu.
– W Mo­su­lu nie zo­sta­ła już ani jedna chrze­ści­jań­ska ro­dzi­na – mówi Ben­ham. – Ostat­nia była pewna chrze­ści­jan­ka, ka­le­ka. Zo­sta­ła, po­nie­waż nie była w sta­nie wy­je­chać. Przy­szli do niej i po­wie­dzie­li, że ma się wy­no­sić, a jeśli nie, zetną jej głowę mie­czem. Ona była ostat­nia. Nie ma ani jed­nej ro­dzi­ny, która by zo­sta­ła, ani któ­rej nie ob­ra­bo­wa­li. Za­bra­li nam pie­nią­dze, złoto, nawet kol­czy­ki z uszu na­szych ko­biet. Za­bra­li wszyst­ko, także te­le­fo­ny ko­mór­ko­we.
– Nie wiemy, czy wró­ci­my. Jak dotąd nie mamy po­ję­cia, czy to w ogóle bę­dzie moż­li­we. Nie wiemy, jakie jest nasze prze­zna­cze­nie. Za­bra­li nawet nasze domy w Mo­su­lu.
Bas­sem Fadel Za­rghit, skle­pi­karz z dziel­ni­cy Al-Ri­fa, opo­wia­da, że chrze­ści­jań­ska spo­łecz­ność mia­sta od po­cząt­ku czuła, że jej los jest prze­są­dzo­ny po­mi­mo po­cząt­ko­wych uspo­ka­ja­ją­cych de­kla­ra­cji ISIS. – Nikt tam nie zo­stał – mówi. – Nie cho­dzi tylko o chrze­ści­jan, prze­śla­du­ją też szy­itów.
Mosul, naj­więk­sze mia­sto w pół­noc­nym Iraku, na­le­ża­ło daw­niej do naj­bar­dziej zróż­ni­co­wa­nych kul­tu­ro­wo ośrod­ków kraju. Ko­lej­ne fale ata­ków na chrze­ści­jan, do ja­kich do­cho­dzi­ło od 2003 roku i ame­ry­kań­skiej in­wa­zji na Irak ma­ją­cej oba­lić wła­dzę Sad­da­ma Hu­saj­na, zmniej­szy­ły daw­niej po­kaź­ną li­czeb­ność spo­łecz­no­ści chrze­ści­jań­skiej, głów­nie ob­rząd­ków sy­ryj­skie­go i chal­dej­skie­go.
De­kret wy­da­ny przez ISIS w Mo­su­lu sta­no­wi po­wtór­kę tego z Ar-Rak­ka w pół­noc­nej Syrii, gdzie w lutym bo­jow­ni­cy za­żą­da­li, by chrze­ści­ja­nie pła­ci­li dżi­zję – czyli po­da­tek po­głów­ny od in­no­wier­ców – w zło­cie i ogra­ni­czy­li de­mon­stro­wa­nie swo­jej wiary w za­mian za ochro­nę.
Or­ga­ni­za­cja po­za­rzą­do­wa Human Ri­ghts Watch po­tę­pi­ła ISIS za okrut­ną kam­pa­nię prze­ciw­ko mniej­szo­ściom w re­jo­nie Mo­su­lu.

MW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.