Jak osobowość wpływa na wagę

Akcja na Nanga Parbat

Polscy wspinacze uratowali Elisabeth Revol. Uwięziony pod szczytem Nanga Parbat Tomasz Mackiewicz był bez szans. Pogoda się załamała, nikt nie spróbuje go już uratować.
42-letni Tomasz Mackiewicz w towarzystwie 37-letniej Elisabeth Revol drugi raz próbowali razem zdobyć Nanga Parbat. Była to siódma próba Mackiewicza. Udało im się, ale cena była bardzo wysoka. Polak utknął na wysokości ok. 7200 m n.p.m. i wszystko wskazuje na to, że swój największy wspinaczkowy sukces przypłacił życiem.
„Wczoraj w godzinach nocnych otrzymaliśmy informację. Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz utknęli na wysokości ok. 7400 m pod kopułą szczytowa Nanga Parbat. Po nocy spędzonej na tej wysokości podjęli próbę zejścia niżej” – poinformował w komunikacie Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera w piątek rano. Przed godziną 10:00 w komunikacie dodano, że obecnie znajdują się oni na wysokości 7200 metrów w oczekiwaniu na pomoc.
Na pomoc wyruszyła czwórka polskich himalaistów, członków polskiej zimowej wyprawy na K2 – Denis Urubko i Adam Bielecki grupa ratunkowa oraz ratownicy medyczni Jarek Botor i Piotr Tomala. Przelecieli 200 km dzielących ich od Nanga Parbat pakistańskimi śmigłowcami wojskowymi. Te wysadziły ich w pobliżu obozu pierwszego na wysokości 4850 m npm.
Revol noc z piątku na sobotę spędziła na wysokości 6700 m w temperaturze minus 40 stopni Celsjusza. Odmroziła palce u rąk i nóg. Wpięta w stare liny poręczowe dotarła na wysokość 6000 m i czekała na ratunek. Bielecki i Urubko dotarli do niej błyskawicznie.
W nocy z soboty na niedzielę po przebyciu około 1100 metrów wzwyż odnaleźli Elisabeth Revol.
Na Facebooku fanów Urubki pojawiło się krótkie nagranie. Widać na nim niewiele, panują egipskie ciemności (była druga w nocy), ale można usłyszeć moment znalezienia Revol. – Elisabeth, nice to see you. Adam! I got her! – zawołał Urubko do Bieleckiego.

Bielecki sprowadza Revol, Urubko asekuruje i robi zdjęcie

– Moje pierwsze pytanie do Eli, to było o to, czy Tomek jest w stanie samodzielnie chodzić. Bo wiedzieliśmy, że już samo dotarcie do niego będzie bardzo trudne, ale jeżeli jest w stanie poruszać się o własnych siłach, to warto. W momencie, gdy nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach, my nie mamy żadnej możliwości ściągnięcia go na dół. Nawet gdybyśmy jakimś cudem do niego dotarli w tej pogarszającej się pogodzie – relacjonował Adam Bielecki.
– No i niestety odpowiedź Eli była taka, że Tomek jest bardzo poważnie poodmrażany: ma odmrożone twarz, ręce i nogi, i nie jest w stanie samodzielnie chodzić. A też nie widzi – przywołał słowa uratowanej Francuzki polski himalaista. – Wiedzieliśmy, że nawet gdyby udało się w jakiś sposób dotrzeć do Tomka, to nie jesteśmy w stanie mu pomóc. To i to był bardzo trudny moment – wskazał Bielecki.
Między innymi relacja Francuzki, konieczność sprowadzenia jej do obozu oraz zapowiedź pogorszenia pogody doprowadziły do decyzji o niekontynuowaniu akcji ratunkowej.
Revol już w Islamabadzie
Denis Urubko i Adam Bielecki po wielu godzinach nocnej akcji ratunkowej sprowadzili Elisabeth Revol ze zbocza Nanga Parbat (8125 m n.p.m.). Spod ośmiotysięcznika zabrały ich helikoptery – Francuzka jest już w Islamabadzie.
Revol pokład śmigłowca opuściła o własnych siłach. Jak na osobę, która niedawno została ściągnięta przez ratowników z wysokości 6000 metrów, wyglądała bardzo dobrze. Ubrana w kurtkę i czapkę przywitała się ze skromną delegacją. Krótko porozmawiał z nią ambasador Francji w Pakistanie Marc Barety i Ali Saltoro, który wspierał akcje ratowniczą.
Błagam, wznówcie akcję!”
Ojciec himalaisty – Witold Mackiewicz – również był wdzięczny za pomoc, ale nie mógł pogodzić się z odwołaniem akcji ratunkowej. – Mam niedosyt, że ją przerwano. Przecież w przypadku Tomka to nie jest akcja poszukiwawcza, bo wiadomo, gdzie on jest. Nie zostawiajmy go samego, póki może żyć – apelował w rozmowie z „Newsweekiem”.
Wręcz błagał o jej wznowienie: – Ja wiem, czuję to, że on wciąż żyje. Tomek potrafi przeżyć przez 6 dni w jamie śnieżnej na podobnej wysokości. To twardy i bardzo uparty chłopak.
„Moja wdzięczność nie ma dna”
– Jestem głęboko wdzięczna wszystkim, całemu zespołowi pod K2 – Adamowi, Denisowi i pozostałym wspinaczom. Wszystkim osobom, które były zaangażowane w pomoc. Ja wiem, że zrobili wszystko, żeby mu pomóc. Moja wdzięczność nie ma dna – mówiła na antenie TVN 24 Anna Solska, żona zaginionego na Nanga Parbat Tomasza Mackiewicza.
– Ta energia, jaką Tomek generuje wśród ludzi, i jego charyzma, są fenomenalne: jest nie z tego świata. Wyzwala takie pokłady solidarności, dobra i miłości, że to się nie mieści w głowie – dodała.
Solska przyznała, że zdaje sobie sprawę tego, że zrobiono wszystko, żeby pomóc jej mężowi. – Cała akcja zespołu spod K2 też była nieprawdopodobna. Mogę powtarzać setki i tysiące razy, że bardzo dziękuję wszystkim, moja wdzięczność nie ma dna.
– Chylę czoło przed odwagą 4 polskich bohaterów, którzy wyruszyli na ratunek Elizabeth Revol i Tomkowi Mackiewiczowi na Nanga Parbat – napisał w niedzielę na Twitterze ambasador Francji Pierre Levy. I dodał: – Jestem myślami z rodziną i bliskimi Tomka.
30 godzin, które zmieniło historię himalaizmu
O heroicznej akcji Polaków pisały media na całym świecie. „To było 30 godzin akcji ratunkowej na Nanga Parbat, które zmieniło historię himalaizmu” – napisała włoska „La Gazzetta dello Sport” – Nikt wcześniej nie dokonał takiego wejścia. Większości osób zajmuje to dwa lub trzy dni, a im się udało to zrobić w osiem godzin, w ciemności – nie mógł nadziwić się Karim Shah, pakistański himalaista cytowany przez „Le Monde”.
– O Tomku Mackiewiczu należy powiedzieć jeszcze jedną rzecz – z kilku źródeł informacji wynika, że udało mu się wejść na szczyt. On i Elisabeth byli 25 stycznia na Nanga Parbat. Jest to więc pierwszy Polak, który zdobył ten szczyt w zimie, Elisabeth jest pierwszą kobietą, pierwszą Francuzką. Niestety koszt zdobycia tego szczytu jest taki, jak państwo widzą – podkreślił Krawczak, prezes Narodowego Centrum Górskiego. Przypomnijmy, że podobne informacje – od samej Revol przekazywał Ludovic Giam- biasi, wieloletni wspinaczkowy partner Francuzki.

Indie – podróż kanapowa (2)

Tydzień temu wyruszyliśmy w “kanapową podróż po Indiach. Dziś dalsza część opowieści…
Żywych świętych łatwo w Indiach rozpoznać, to ci ubrani w pomarańczowe szaty.
Dziewczyny oczywiście korzystają z możliwości dostąpienia świętości i pluskają się w zimnej wodzie Gangesu, a konkretnie jedna się pluska, bo druga stwierdziła, że woli być zdrowa niż święta, woda dla niej była stanowczo za zimna.
Na podróżnym szlaku była też magiczna świątynia Jain, przepięknie zdobiona, tam modlą się wyznawcy dżinizmu, relgii który naucza o przyjaźni ze wszystkimi żyjącymi istotami, a jego celem jest dobro całego wszechświata – a nie tylko ludzi. Filozofia Dżinizmu mocno kładzie nacisk na to, że zwierzęta i rośliny mają dusze; coś w rodzaju duszy mają także minerały, ogień, woda, powietrze… Wszystkie obiekty zawierają życie i dlatego nie powinny być eksploatowane i wykorzystywane przez ludzkość, ale traktowane jak nasi życzliwi przyjaciele. Gwałt zadany istocie ludzkiej lub innym istotom jest gwałtem zadanym samemu sobie.
Finezja, misteria wykonania całego kompleksu, a także atmosfera tego miejsca sprawia, że nie można go pominąć odwiedzając Indie.


Przysłuchuję się tym opowieściom Justyny, przeglądam album ze zdjęciami i wchodzę coraz głębiej w klimat zaczarowanych Indii, które moja przyjaciółka próbuje odczarować pokazując mi bezwlędność tego kraju, gdzie życie nie jest żadną wartością. Śmierć oswaja się tam na każdym kroku, płonące stosy ze zmarłymi nad Gangesem wpisują się w codzienność wielu miast. Ludzie na ulicach nie okazują sobie żadnych uczuć, nie ma zakochanych par, uścisków i czułych powitań. Podczas całej podróży, dziewczyny spotykają tylko jedną, objętą parę, to młode małżeństwo, które tuląc się do siebie zapozuje do zdjęcia. Wydają się być szczęśliwi, choć nic nie mają, są bezdomni.
Domy mieszkańców tego kraju są w większości prawie niezagospodarowane. Nie ma kuchni, wszystkie posiłki przygotowywane są na zewnątrz, albo kupuje się je od ulicznych kucharzy. Takimi stoiskami, z regionalnymi potrawami, oblepione są całe ulice, dziewczyny nie miały odwagi spróbować żadnych z serwowanych na ulicy znakomitości.
Ciekawym rozwiązaniem są też pralnie publiczne. Oczywiście można swoje ciuchy wyszorwać na kamieniach Gangesu, ale można też odddać do pralni, gdzie głównie mężczyźni, w wielkich kadziach piorą ubrania z całego miasta. Wygląda to jakby ubrania, bez żadnego ładu i składu, były wrzucane do wielkich garów i prane, a jednak w chaosie jest metoda, bo pod koniec dnia odzież trafia we właściwe ręce.Na zdjęciach, pokazywanych przez Justynę, szukam bombajskich slamsów, o których czytałam na setkach kartek książki Gregora Davida Robertsa pt. Shantaram.
Dziewczyny o slamsy tylko zahaczyły, fotografując jedynie zewnętrzną ich ścianę, do środka, do środka piekła na ziemi, mają wstęp tylko jego mieszkańcy.
Justynka opowiada o biedzie Indii, o niszczejących, pięknych pałacach maharadżów, o obojętności na codzienność jaką można zaobserwować wszędzie, zarówno w wielkich miastach jak i indyjskich wioskach. Slamsami nie są zaintersowane, to jedno z najbardziej przygnębiających miejsc jakie widziały.
A co najbardziej im się podabało, zachwyciło, pozostało w pamięci na zawsze? Oczywiście Taj Mahal – uznany za jeden z Cudów Świata, podobno najpiękniejszy dowód miłości i jednocześnie grobowiec znany ludzkości. Biała budowla Taj Mahal, z kopułami w kształcie cebuli jest symbolem Indii. Codziennie odwiedza ją 25-35 tysięcy turystów z całego świata. Na podstawie podań i legend związanych z jej powstaniem napisano wiele romansów, nakręcono niezliczoną ilość filmów, szczególnie w indyjskich wytwórniach Bollywoodu. I choć historycy próbują legendę o wielkiej miłości szacha do jednej ze swych żon obalić, Hindusi oraz ogromna większość przybywających do azjatyckiego kraju turystów nie wierzy im i woli tę bardziej romantyczną wersję wydarzeń.


Siedzimy na kanapie jedząc słodkie pomarańcze i zastanawiamy się co przyciąga ludzi do Indii czy rzeczywiście są takie niezwykłe i magiczne? Ksiądz prof. Józef Tishner powiedział kiedyś – „Gdy człowiek nie wie, co robić, sumienie mówi mu – szukaj”. Może właśnie poszukiwania przyciągają ludzi do Indii. Odmienność i egzotyka tego miejsca. Odłamów różnych religii, wyznań i sekt jest tutaj tak wiele, że każdy znajdzie coś dla siebie. W Indiach znajdziemy religie bardzo wymagające i żądające od nas pełnej ascezy do końca życia lub takie, które stawiają nam jedynie za zadanie wierzyć – w co? W Boga oczywiście albo w bogów wielu, zależy kto co wybierze.
Justyna mówi, że do Indii uciekają ludzie niedojrzali i tacy, którzy chcą się uwolnić od zachodniego stylu życia. Pośpiech i nadmiar obowiązków, niektórych przytłacza tak bardzo, że jedynym właściwym rozwiązaniem jest podróż – choćby na koniec świata.
Czy rzeczywiście Indie to najbardziej spirytualny kraj na świecie ? W przekonaniu wielu, nie ma tak głęboko pozamaterialnego kraju jak Indie.
Można zaszyć się w hinduskich pustelniach – aśramach, które najczęściej zakładane są przez mistrza duchowego – guru.
Można zostać świętym i świadczyć o swojej religii wędrując po drogach Indii, można zostać mistrzem jogi, a można nie robić nic, po prostu być.
A czy ja chciałabym kiedyś pojechać do Indii – oczywście przecież tam są najpiękniejsze góry na świecie – Himalaje.

Agata Kusznirewicz
zdjęcia: Justyna Skawińska

więcej zdjęć z wyprawy do Indii znajdą Państwo na nowootwartym blogu „Photography and Beyond” – https://justynaagata.blogspot.ca/

Nie ulec prowokacji

„Niestety, mamy do czynienia z olbrzymią eskalacją konfliktu. Znów mamy dwie strony, które ze sobą nie rozmawiają i nie chcą siebie słuchać. W polskim Senacie nie zgłoszono żadnych poprawek do ustawy o IPN więc większość w Knesecie odpowiedziała właśnie w taki sposób. Nie widziałem izraelskiego projektu, czytałem o nim w mediach, ale mamy do czynienia z brakiem zaufania po obu stronach. Dla kogoś, kto stara się o poprawę polsko – izraelskich kontaktów, dzisiejszy dzień jest wielce depresyjnym.“
Jonny Daniels, wPolityce, 31 stycznia 2018

„(…) Intencją ustawodawcy była obrona dobrego imienia Polaków. To zrozumiałe. Gdy Polacy słyszą o „polskich obozach”, podejrzewają, często na wyrost, że zarzuca im się zorganizowanie Auschwitz (Jan Karski pisał o „polskich obozach”, mając na myśli „obozy zlokalizowane w Polsce”). Jednak ustawa idzie dalej – sugeruje niewinność Polaków, tworząc z nich jedyny w Europie naród bez skazy.
Nie tędy droga do odzyskania zbiorowej godności. I nie wszystko stracone. Ustawodawca może jeszcze się cofnąć, o co gorąco apelujemy.“
List intelektualistów, Rzeczpospolita, rp.pl, 31 stycznia 2018

„Przedstawia się Polaków jako naród, który współuczestniczył w holocauście, a Polskę stawia się w gronie współpracowników Hitlera. Gdy rodzice i polskie organizacje protestują przeciwko tym kłamstwom, to otwiera się amerykańskie podręczniki szkalujące Polskę. (…)
„W Stanach Zjednoczonych są środowiska od lat pracujące nad niekorzystnym wizerunkiem Polski. Zniekształcają one nasz udział w II wojnie światowej. Przez wiele dziesięcioleci nic nie robiono. W czasach komunistycznych to było oczywiste. Po 1989 roku niewiele się zmieniło. (…)
„jako państwo polskie potrzebujemy długoletniego, przemyślanego programu promocji Polski i Polaków jako narodu, który umiłował wolność, co jest bliskie społeczeństwu amerykańskiemu.”
Dr Jarosław Szarek, prezes IPN

Nie ulec prowokacji

Polityka jest bezwzględną grą interesów. Ambasador poważnego państwa, a takim jest Izrael, nie wykona jakiegokolwiek gestu bez szczegółowych instrukcji szefa rządu. Czy jednak obecny kryzys, jakże zaskakujący dla wielu polskich obserwatorów polityki, o przeciętnych obywatelach nie mówiąc – jest jedynie ‘nieporozumieniem’, wynikiem błędów w sztuce komunikacji bądź zbiegiem okoliczności, np. wewnętrzną kampania wyborczą w Izraelu, bezmyślnością urzędników Sejmu, itp?
Czy jest też zimnym posunięciem w dużo poważniejszej grze o wielką stawkę?
Pierwsze reakcje zarówno Prezydenta Polski jak i Prezydenta Izraela wskazywały na wolę czynników oficjalnych uspokojenia i zażegniania kryzysu, który grozi zaprzepaszczeniem całego dorobku odbudowywania normalnych relacji polsko-izraelskich, po 1989. Eskalacja konfliktu poprzez zapowiedź uchwalenia antypolskiej ustawy w Knessecie te nadzieje osłabia. Na razie jeszcze można kryzys wziąć pod kontrolę. Poprawki do Ustawy o IPN nie muszą oznaczać kapitulacji, jeżeli wprowadzone zostaną przez powołanych ekspertów, bez jątrzącego ultimatum np. z Knessetu. Zachowanie polskich władz, najwyraźniej wskazuje, iż rządowi PiS na jakimkolwiek starciu nie zależy. Ale są oczywiście granice, poza które rząd Morawieckiego cofnąć się nie może.
Poza politycznymi wariatami z obu stron, uznaje się powszechnie, iż obecne relacje obu państw są modelowe, a na tle polityki wielu innych państw Unii Europejskiej, Polska to jeden z nielicznych bezwarunkowych sojuszników Izraela. To nie z Polski wyprowadzają się w końcu zagrożeni antysemityzmem żydowscy obywatele UE. Problem polega na tym, iż proces normlizacji zatrzymał sie jakby na poziomie politycznym i biznesowym. Nie istnieje natomiast żadna płaszczyzna komunikacji zwykłych ludzi, zwłaszcza młodych. Zwracała na to uwagę młoda uczestniczka warsztatów KAI z okazji “Dni judaizmu” obchodzonych w Kościele Katolickim. Tymczasem jest wiele przykładów wskazujących, iż w młodych Żydów wpajane jest przekonanie, że wszyscy Polacy są odpowiedzialni moralnie za holocaust. Nieliczni “Sprawiedliwi” ukrywali zaś Żydów głównie przed… swoimi polskimi sąsiadami. Ta narracja trwa dekady, a jej skutki widać w trakcie wycieczek młodych Izraelczyków do Auschwitz. Taki przekaz wzmacnia zresztą dziś, jakby na ochotnika, polska celebrytka medialna, Eliza Michalik!
Wystrzegałbym się zbyt daleko idących sugestii, bo nikt z nas nie wie i długo się nie dowie, dlaczego akurat w 73. rocznicę wyzwolenia Auschwitz padły słowa podtrzymujące narrację o “Polish Death Camps”. Czy polityczna intryga związana jest z przechodzącą przez Senat USA ustawą S447, mającą nakładać na administrację obowiązek wspierania akcji roszczeniowej organizacji żydowskich? Prezydent Duda już podobno otrzymał listy od zaniepkojonych ustawą o IPN kongresmenów. Występujący w Klubie “Ronina” jeden z najbardziej poinformowanych publicystów prawicy (raczej pro-izraelski), S. Janecki, wskazał właśnie na kwestie majątkowe, ustawę reprywatyzacyjną i roszczenia wobec mienia pożydowskiego, tak zwanej “martwej ręki”. Co ciekawe, sugerował on – i choć było to spotkanie klubowe, to jednak publiczne – że rozwiązaniem uspokajającym Izrael mogą być zakupy przez MON zaawansowanego uzbrojenia właśnie u izraelskich producentów. Ciekawa koncepcja.
Polityczne spięcie Warszawy z Jerozolimą rozwiązać muszą politycy. Wyprostowanie narracji o roli Polski w Drugiej Wojnie i Holokauście to zadanie poważne, długofalowe, wymagające wysiłku państwowego i prywatnego. W przypadku Ameryki i Kanady jest to jak najbardziej nasza sprawa.

WMW

Polecamy na weekend 2 – 3 lutego 2018

Flashback Film Fest

Flashback Film Fest to jedyny w Kanadzie festiwal filmowy od wybrzeża do wybrzeża, przywraca ekrany filmy akcji, sci-fi i komedie.
W tegorocznym składzie znalazły się takie klasyki jak Back to the Future, The Big Lebowski, A View to a Kill, Gremlins i wiele innych!
Cineplex Cinemas Yonge-Dundas and VIP
Piątek, 2 lutego 2018 r • Cały dzień

DARMOWY koncert chóru
Canadian Children’s Opera Company

Świętując swój 50. sezon, Canadian Children’s Opera Company z siedzibą w Toronto jest jedyną stałą firmą operową dla dzieci w Kanadzie, która regularnie promuje i przedstawia operę dla dzieci. W tym koncercie uczestniczy 80 chórzystów chórów Principal i Youth firmy.
Roy Thomson Hall
60 Simcoe Street • Piątek, 2 lutego 2018 r   •  12: 00-13: 00

Toronto Tea Festival

Herbata stała się zdrowym wyborem. Wielu z Kanadyjczyków przechodzi z kawy na herbatę ze względu na ogromne korzyści zdrowotne, które odnotowano w publikacjach na całym świecie. W ubiegłym roku było ponad 3000 uczestników i 46 wystawców podczas dwudniowego festiwalu herbaty. VI doroczny Toronto Tea Festival pozwoli Ci odkryć świat herbaty od tradycyjnej po modną. Będziesz mógł wypróbować setki herbat i uczyć się od ekspertów z branży podczas jednej z bezpłatnych prezentacji.
Toronto Reference Library 789 Yonge Street
Sobota, 3 lutego 2018 r  •  10: 00-17: 00
Niedziela, 4 lutego 2018 r  • 10: 00-17: 00

 

Cztery pory roku – Zima

Rozkoszuj się wyjątkowym koncertem świeżej i inspirującej muzyki

ZIMA z serii „CZTERY PORY ROKU”

Anastasia Pogorelova – sopran
Cathrine Sulem – skrzypce
Janusz Borowiec – wiolonczela
Karine Gauthier – fortepian
Ellina Savitsky – animacja
Muzyka Czajkowskiego, Vivaldiego, Piazzoli i innych.
Bilety: $20 na stronie www.maestromusic.org lub $25 przy drzwiach
Wonder Cat Theatre, 4544 Dufferin St. # 203
Sobota, 3 lutego 2018 r  •  18:00 – 19:00

LandMADE

Łączenie Urban Makers z lokalnymi rolnikami
Po cudownym przyjęciu w zeszłym roku, Upper Canada Fibreshed powraca z 2. rocznym LandMADE.
Świeże 10 włócznie, niedopałki i runa rolnicze będą dostępne od 10 lokalnych rolników odmiany Fibreshed. Spotkaj się z rolnikami hodującymi owce, alpaki i kozy, a następnie zbieraj lokalne włókna do kolejnego projektu.
Zaprawiony miłośnik włókien? Razem newbie? Gdziekolwiek jesteś w kontinuum nałogowym, weź swoje igły, haczyki, wrzeciona i kołowrotek i dołącz do dzianiny i spinuj!
Hotel Gladstone
1214 Queen St West
Niedziela, 4 lutego 2018 r   •  10: 00-16: 00

Jak zwrócić na siebie uwagę?

48. Światowe Forum Ekonomiczne w szwajcarskim Davos uświetniało przemówienie Donalda Trumpa. Ale to nie prezydent USA był główną gwiazdą imprezy. Premier Kanady Justin Trudeau skupiał uwagę publiczności i mediów swoimi kolorowymi skarpetkami.

Prawdziwe szaleństwo Trudeau wywołał fioletowymi skarpetkami w gumowe kaczki. Niestety w ten sposób nieco odwrócił uwagę od panelu dotyczącego roli edukacji dziewczynek i kobiet. W rozmowie towarzyszyła mu 20-letnia Malala Yousafzai, pakistańska działaczka na rzecz praw kobiet i najmłodsza laureatka pokojowej nagrody Nobla.
Malala jako nastolatka zaczęła prowadzić bloga, na którym opowiadała się za prawem kobiet do edukacji, wolności i decydowania o własnym losie w dolinie Swatu, gdzie mieszkała i gdzie pakistańscy talibowie sprzeciwiali się prawu dziewcząt do edukacji. Dziewczyna cudem uniknęła śmierci, została postrzelona. Ciężko ranna trafiła do Wielkiej Brytanii na leczenie i rehabilitację. Została tam, by kontynuować naukę.
Poza nagrodą Nobla, młoda kobieta otrzymała jeszcze wiele innych prestiżowych nagród, ale wszystkie profity Malala wyko- rzystuje do dalszej walki o prawa kobiet i dzieci do edukacji.
Podczas rozmowy Trudeau poinformował, że Kanada podwoi swój dotychczasowy wkład w organizację Global Partnership for Education, która dba o zapewnienie przynajmniej podstawowej edukacji dzieciom w kilkudziesięciu rozwijających się krajach. W ciągu trzech lat rząd Kanady ma przekazać organizacji 180 milionów dolarów.
Malala podziękowała premierowi „w imieniu 130 milionów dziewcząt”.
Z kolei podczas debaty o odpowiedzialności korporacji i roli kobiet w zmieniającym się świecie Trudeau założył błękitne skarpetki w kropki. W ubiegłym roku w Davos Trudeau miał na sobie brązowe skarpetki w zielone czaszki.
To nie pierwszy raz, kiedy Trudeau pojawia się publicznie w ekstrawaganckich skarpetkach. Podczas spotkania z dyrektorką zarządzającą Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde miał na sobie skarpetki z Chewbaccą z „Gwiezdnych Wojen”. Innym razem miał na sobie skarpetki z innymi bohaterami sagi – jedną z R2D2, a drugą z C3PO.
Trudeau dobiera również skarpetki do okazji – podczas obchodów narodowego święta Kanady, z butów Trudeau wystawały czerwone skarpetki w białe liście klonowe, a z okazji marszu równości premier miał na sobie skarpetki tęczowe.
Skarpety są prezentem, który niezwykle cieszy premiera Kanady. W Davos od CEO Coca-Coli otrzymał parę ze słynnym misiem.

Pasję do skarpetek można było również zobaczyć w ubiegłym roku, podczas spotkania z Taoiseach (premierem) Irlandii Leo Vardakarem. Trudeau ucieszył się z irlandzkiej koszulki, ale to zielone skarpetki wywołały prawdziwą euforię. Trudeau był też zachwycony tym, że Varadkar na jego wizytę założył skarpety z wzorem w liście klonu i charakterystyczne sylwetki funkcjonariuszy RCMP.

Dymisje spowodowane oskarżeniami o molestowanie

Po tym jak dwie kobiety wystąpiły z zarzutami o molestowanie seksualne wobec lidera Partii Konserwatywnej w Ontario Patricka Browna, został on przekonany do ustąpienia ze stanowiska choć chciał bronić swego dobrego imienia, a prawdziwość zarzutów nie została jeszcze dowiedziona w sądzie. Tymczasowo Browna na stanowisku szefa partii zastępuje od dzisiaj MPP Vic Fedeli. Część analityków wskazuje, że być może zręcznym posunięciem byłby wybór kobiety na szefa partii.

Vic Fedeli

Pojawiły się oskarżenia wobec federalnego ministra ds. sportu i osób niepełnosprawnych i posła z Calgary – Kenta Hehra, który sam jest osobą niepełnosprawną, poruszającą się na wózku inwalidzkim.
Kobieta, która pracowała w parlamencie Alberty, gdy Hehr był tamtejszym deputowanym, zarzuciła mu na Twitterze, iż kobiety obawiały się wsiadać z nim do tej samej windy, ponieważ narzucał się z kłopotliwymi komentarzami.
Kilka godzin później premier Justin Trudeau zaakceptował rezygnację Hehra.
Z kolei w Nowej Szkocji wybuchł inny skandal wywołany zarzutami o molestowanie seksualne. W związku z tym do rezygnacji ze stanowiska został zmuszony szef konserwatystów w Nowej Szkocji – Jamie Baillie. Szczegóły nie są znane, ale w jego przypadku był to efekt niezależnego dochodzenia w sprawie naruszenia obowiązujących reguł.

Koniec oszczerstw?

Kryzys na linii Polska – Izrael? Premier i prezydent ostro o polskiej nowelizacji ustawy o IPN, jak zareaguje polski rząd?
Zanosi się na kryzys w relacjach Polski i Izraela – wszystko z powodu reakcji tamtejszych rządzących, którzy ocenili, że Polska próbuje zakazać mówienia o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.
Chodzi o przyjętą w piątek przez Sejm nowelizację ustawy o IPN, która przewiduje karę do trzech lat więzienia lub grzywny za użycie sformułowania typu „polskie obozy śmierci”. Ustawa umożliwia wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie takim zbrodniom. Szczegóły przepisu, który wzbudził kontrowersje pokazał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Art. 55a.

1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367) lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.
„Art. 55a.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega karze grzywny lub karze ograniczenia wolności.
3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.

„Musimy zachować zimną krew i spokojnie rozmawiać” – powiedział we wtorek wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński, odnosząc się nowelizacji ustawy o IPN. Ocenił, że reakcja Izraela w jakiejś mierze związana jest z wewnętrzną sytuacją w tym kraju.

Sejm w piątek uchwalił nowelizację ustawy o IPN – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, zgodnie z którą każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.
Do przepisów krytycznie odniosły się w sobotę władze Izraela, m.in. premier Benjamin Netanjahu. W sobotę podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia Auschwitz ambasador Izraela Anna Azari, zaapelowała o zmianę w tej nowelizacji. Podkreśliła, że „Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”.
Debatę w tej sprawie rozpoczął Yair Lapid, parlamentarzysta i dość popularny w Izraelu polityk, o którym mówi się nawet, że może zostać premierem. Jego zdaniem za pomocą ustawy próbuje się negować polski udział w Holokauście.
Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni – napisał.
Na wpis odpowiedziała ambasada RP w Izraelu, która zasugerowała politykowi, że powinien się doedukować na temat Holokaustu.
Celem ustawy nie jest wybielanie przeszłości, ale ochrona prawdy przed takimi oszczerstwami – napisano.
Jestem synem osób, które przetrwały Holokaust. Moja babcia została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuje od was lekcji. Konsekwencje odczuwamy po dziś dzień. Ambasada powinna natychmiast wystosować przeprosiny – stwierdził Lapid, a ambasada odpisała:
Jaki to ma związek z tym, że obozy śmierci były niemieckie nazistowskie, a nie polskie? Bezwstydne.
Lapid jednak mija się z prawdą lub zwyczajnie kłamie.


To jednak nie wszystko. Icchak Herzog, przewodniczący opozycji w Knesecie, zażądał od premiera, by wezwał ambasadora Izraela z Warszawy na konsultacje ws. „dogłębnie błędnej” ustawy.
Problem poruszyła też ambasador Izraela w Polsce podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Podziękowała rządowi za reakcję na reportaż o neonazistach, ale przyznała, że – choć miała przygotowane prze- mówienie – powie o reakcjach na ustawę.
U nas traktuje się to tak, jakby nie można było mówić o Zagładzie i wszyscy są oburzeni – mówiła łamaną polszczyzną ambasador Anna Azari.
Komentatorzy wskazują, że reakcja polskiego rządu będzie testem na jakość i skuteczność odświeżonej dyplomacji.

“Polska ma rację” – stwierdza izraelski dziennik
Izraelski dziennik „Jerusalem Post” opublikował artykuł, w którym na samym początku, padło stwierdzenie „prawdy historyczne są dobrym początkiem, a prawda jest taka, że ​​Polska była jednym z krajów, które wysłały dużą liczbę mężczyzn i kobiet, by stawili opór nazistom.”
Autor artykułu Seth J. Frantzman podkreśliła, że Polska nie zaprzecza Holokaustowi przez ustawę, a jedynie chce karać tych, którzy obozy śmierci opisują jako polskie. W treści, zwraca też uwagę na ostre, potępiające ustawę komentarze polityków izraelskich, m.in. premiera Benjamina Netanjahu i prezydenta Reuwena Riwlina. Przytoczyła także wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, który podkreślił, że Auschwitz-Birkenau nie jest polską nazwą a „Arbeit macht frei” nie jest polskim zdaniem.
Autorka tekstu wskazała, że obie strony zdają się mówić mówić podobnie. Przypomniała, że Polska nie zaprzecza wcale Holokaustowi, a jedynie wprowadza prawo, mające na celu ukaranie tych, którzy opisują obozy śmierci jako polskie.
Frantzman wskazała także, że nawet jeśli ustawa jest niefortunna, to należy pamiętać, że Polska ma rację: nie ponosi odpowiedzialności za Holokaust, a Polacy przeciwstawiali się nazizmowi mężnie, bardziej niż wiele innych krajów, które starały się raczej kolaborować.
Autorka w swoim artykule przywołała działania polskiego ruchu oporu, przypomniała także, że Polskę, poddano najbardziej okrutnej polityce niemieckiego reżimu.
– Ponadto do pracy w charakterze niewolniczej wysłano do Niemiec 1,5 miliona obywateli polskich. Jest to dodatek do trzech milionów żydowskich obywateli polskich zamordowanych w Holocauście – pisze Frantzman.
Stwierdziła również, że Polska ze względu na prawdziwą historię, ma prawo tak stanowczo reagować na propagowanie fałszywej narracji.
– Polska ma rację, gdy się gniewa, gdy pojawia się informacja, że Polacy są w jakiś sposób odpowiedzialni za Holokaust. W przeciwieństwie do większości innych krajów okupowanych przez Niemcy w czasie wojny, Polska nie zapewniła żadnej bazy rekrutacyjnej współpracującej z nazistami. Na przykład Waffen-SS rekrutował lokalne oddziały w Albanii, Belgii, Estonii, Finlandii, Francji, na Węgrzech, Łotwie, w Norwegii, Rumunii, Szwecji i innych krajach. Nie znalazł żadnych rekrutów wśród Polaków – stwierdziła Seth J. Frantzman.

Minister edukacji Izraela Naftali Bennett zapowiedział przeprowadzenie w izraelskich szkołach zajęć o rzekomej „pomocy” Polaków w zagładzie Żydów.
Minister edukacji Naftali Bennett Izraela włączył się w kampanię szeregu tamtejszych polityków i dziennikarzy, którzy zareagowali na procedowanie nowelizacji ustawy o IPN wypowiedziami zniesławiającymi Polskę.

„Prawda jest taka, że wiele narodów, także Polacy, pomagało hitlerowcom w mordowaniu Żydów. Niektórzy sami dokonywali tych morderstw– słowa Bennetta cytuje „Rzeczpospolita”.
“Przeciwstawiamy się tą ustawą i penalizujemy takie kwestie, jak mówienie o ‚polskich obozach śmierci’ czy obarczanie odpowiedzialnością narodu polskiego za Holokaust. Polska była ofiarą II wojny światowej, a nie współsprawcą. Takie jest nasze zupełnie oczywiste stanowisko, zarówno polskiego rządu, jak, myślę, całego polskiego społeczeństwa” – powiedział wicepremier Gliński.

PALISZ? To może popsuć Twój słuch.

Palenie papierosów nie tylko skraca życie, ale także może uszkadzać słuch! Dotyczy to zarówno palaczy, ale także osób, którzy są narażone na długotrwałe przebywanie w zadymionych pomieszczeniach.

Palenie powoduje częstsze występowanie infekcji ucha, ale także wzmaga szumy uszne.

– Palacze są znacznie bardziej narażeni na utratę bądź uszkodzenie słuchu niż osoby, które nie palą – podkreśla dr Adam Pabiś, neurobiolog i audiolog z Centrum Nowoczesnej Audiologii w Warszawie. – Palacz z każdym wdechem wciąga do płuc i rozprowadza po organizmie silnie toksyczne substancje, w tym formaldehyd i arszenik. Niektóre z tych związków wykazują właściwości ototoksyczne, czyli uszkadzające słuch, dlatego jeśli ktoś pali, wcale nie musi być wystawiony na działanie głośnych dźwięków, aby doznać usz-czerbku słuchu.

Przyczyny utraty słuchu

Utrata słuchu najczęściej wiąże się z uszkodzeniem komórek słuchowych. Następuje ono w miarę starzenia się, ale także m.in.: pod wpływem nadmiernego hałasu, niedotlenienia, niedokrwienia, zaburzeń hormonalnych oraz z powodu urazu akustycznego (nagły głośny dźwięk np.: wystrzał z broni palnej, bardzo bliskie uderzenie pioruna lub start samolotu odrzutowego, może bezpowrotnie znisz- czyć komórki słuchowe).

Nagły ubytek słuchu może powodować także m.in.: zniszczenie komórek w uchu zewnętrznym z powodu długotrwałego stanu zapalnego (mamy tych komórek ok. 30 tys.). To one wysyłają informacje do neuronów w móz-gu. Gdy komórki słuchowe giną powoli, latami, nie powstają szumy uszne. Po prostu, komórki wysyłają coraz mniej informacji do neuronów i te nieużywane neurony zaczynają zanikać. Jednak, gdy dojdzie do nagłego zaniku komórek słuchowych, wtedy mogą pojawić się szumy uszne.

W jaki sposób powstają szumy uszne?

Wdychanie toksyn w czasie palenia papierosów uszkadza narząd słuchu na wiele sposobów.

Palenie papierosów zwiększa ciśnienie krwi. Nasz układ sympatyczny, który jest częścią układu nerwowego, odpowiada głównie za mobilizację organizmu. Jest ciągle aktywny. Gdy, po zapaleniu papierosa, dochodzi do wzrostu ciśnienia krwi, dla organizmu to sygnał do walki, zaczyna produkować więcej kortyzolu, hormonu stresu, który jest uwalniany do krwi, mięśni i komórek.

– W przypadku mężczyzn zbyt duża dawka kortyzolu uszkadza komórki słuchowe – podkreśla dr Pabiś. – U kobiet, wzrost hormonu stresu zaburza produkcję estrogenu i wtedy dochodzi do niedokrwienia ucha wewnętrznego. To powoduje uszkodzenie komórek słuchowych, odpowiedzialnych za „tłumaczenie” wibracji dźwiękowych na przekazywane do mózgu impulsy elektryczne. Przez to do mózgu dociera mniej informacji o dźwiękach z otoczenia. Nasz układ nerwowy odbiera to jako ciszę, wzmaga swoją aktywność i wtedy pojawiają się szumy uszne.

Dr Pabiś podkreśla, że u osób, które mają szumy uszne dochodzi do rozregulowania naturalnego mechanizmu wzmacniania i osłabiania dźwięków (gdy jesteśmy w hałasie, dźwięki docierające do neuronów w mózgu są obniżane przez komórki słuchowe, a gdy jest cisza, komórki te stają się wrażliwsze na dźwięki).

Niedotlenienie może zniszczyć komórki

Zapalenie papierosa powoduje uczucie sytości, „pełnego żołądka” i dlatego palaczom mniej się chce jeść. Zniszczone komórki słuchowe mogą się odbudować, ale gdy nie mamy apetytu, jemy mniej wartościowych produktów bogatych w przeciwutleniacze czy witaminę B1 i nasze komórki nie mogą się zregenerować – opowiada lekarz. – Gdy w naszej diecie brakuje witaminy B1, możemy nagle ogłuchnąć na kilka dni.

Palenie powoduje niedotlenienie komórek. Nikotyna w zestawie z tleniem węgla, produktem spalania, zwężają naczynia krwionośne w uszach, co ogranicza przepływ krwi i dostarczanie tlenu do ucha wewnętrznego. – Niedotlenienie „dusi” komórki słuchowe. Sprawia, że gorzej działają. Długotrwałe niedotlenienie może je zniszczyć – mówi dr Pabiś.

Dlaczego nikotyna wzmaga szumy uszne?

Nikotyna rozregulowuje także działanie neuroprzekaźników. Ich zadaniem jest informowanie mózgu o tym, jakiego rodzaju dźwięki do nas docierają. Stąd już bardzo krótka droga do uciążliwego szumienia, buczenia i brzęczenia, czyli szumów usznych. Mogą być one słyszane w jednym lub dwóch uszach lub w głowie, a czasami i w uszach, i w głowie jednocześnie. Osoby, które skarżą się na szumy mówią, że słyszą różne dźwięki między innymi piski, dzwonienie, dudnienie, gwizdy, szelesty.

Prawie każdy, od czasu do czasu, przez chwilę, może słyszeć „jakieś dźwięki” w uszach. Zwłaszcza w ciszy. Jednak takie chwilowe, przemijające dźwięki nie wymagają konsultacji lekarza. Diagnozować trzeba szumy uszne, które trwają dłużej niż 5 minut i pojawiają się częściej niż raz w tygodniu. Szumy odczuwane jednostronnie wymagają szczegółowej diagnostyki z wykorzystaniem technik rezonansu magnetycznego.

Lekarze dzielą szumy uszne na:

• ciągłe, czyli dźwięki słyszane bez przerwy;

• okresowe, gdy dźwięki odbierane są z przerwami trwającymi od kilku godzin do kilku dni lub tygodni.

Szumy uszne można podzielić także na:

• subiektywne, które są słyszane tylko przez osobę zgłaszającą problem;

• obiektywne, można je zarejestrować za pomocą mikrofonu lub bezpośrednio usłyszeć przykładając ucho lub słuchawkę stetoskopu do głowy pacjenta, te występują niezwykle rzadko.

Czy da się leczyć szumy, gdy ktoś pali?

Dr Pabiś podkreśla, że jeśli ktoś pali papierosy, nie można go skutecznie leczyć z powodu szumów usznych. Papierosy zawieraj nikotynę. W układzie nerwowym są receptory nikotynowe. Paląc, wzmagamy ich działanie. To zwiększa produkcję acetylocholiny, neuroprzekaźnika, który pobudza neurony do działania.

– Zaczyna się błędne koło – podkreśla dr Pabiś. – Pacjenci z szumami usznymi mają zaburzoną aktywność jąder ślimakowych, czyli początkowej populacji neuronów drogi słuchowej oraz kory słuchowej. Pewne ośrodki są u nich nadaktywne. Gdy palą, nikotyna dodatkowo wzmaga wydzielanie acetylocholiny, co nasila szumy uszne.

Lekarz podaje przykład pacjenta, który palił i nosił aparat słuchowy. Nie był w stanie z niego korzystać w restauracji, bo dźwięki za mocno i wyraźnie słyszał.  – Gdy przestał palić, wszystko się wyregulowało – mówi dr Pabiś.

Dr Pabiś podkreśla, że jeśli ktoś pali i ma szumy uszne, może podejrzewać, że są one wzmocnione przez nałóg. – Badanie słuchu, audiometria, pomaga to zweryfikować – podkreśla lekarz. – Wszystkich pacjentów, którzy mają problemy ze słuchem, zachęcam do rzucenia palenia.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska/PAP

Źródła:
Wpływ palenia i kortyzolu na człowieka:
https://link.springer.com/article/10.1207/s15327558ijbm0103_6
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3389568/
Wpływ kortyzolu na ubytek słuchu
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3328238/
Istnienie receptorów nikotynowych w uchu wewnętrznym
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2737545/

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.