Historyczny remanent

canada@200project 

Winni jesteśmy naszym Szanownym Czytelnikom choć raz w miesiącu historyczny remanent. Nie ma najmniejszej możliwości utrzymania pamięci o wszelakich ważnych wydarzeniach. Nie mniej jednak są takie, o których pamiętać powinniśmy. To znaczy, ci co piszą – powinni, a Ci, co czytają – mogą na to łaskawie, zwrócić uwagę.

***
16 lutego 1665 roku zmarł hetman polny koronny, Stafan Czarniecki, ten który “Dla Ojczyzny ratowania rzucił się przez morze”.
Są postacie historyczne tak wkomponowane w narodową narrację, iż jakakolwiek wiedza faktograficzna o danej osobie jest nam najzupełniej zbędna. Był sobie hetman Czarniecki – był! Zapisał się na kartach Rzplitej – zapisał.
Dalszej analizy sytuacji historycznej, owego szwedzkiego “Potopu” niech sobie historycy nie czarneckiskąpią. Odbiór narodowy jest jednakże w tym temacie nasycony. A szkoda, bo choć pomarzyć warto….
Rzeczpospolita, poddana procesowi wyłaniania króla w wolnych elekcjach, musiała siłą rzeczy przejmować bagaż politycznych ambicji swych nowo obranych władców. Tak długo, jak ów bagaż współgrał z interesami Rzplitej Obojga Narodów, szło wszystko dobrze.
Stefan z Siedmiogrodu, Batorym zwany, miał współistotne z Rzplitą interesa politytyczne. Silna Polska z Litwą były gwarantami szans na odzyskanie wolności poddanych tureckiej okupacji ziem węgierskich. To w owym nie sprzecznym interesie swego rodowego Księstwa Siedmiogrodu oraz Korony z Litwą król Batory pod Pskowem ujarzmiał Moskwę. Idealna wspólnota interesów! Niestety, ten król zesłany wprost na nasz tron przez Bożą Opatrzność żył jedynie dziesiątek lat! Na nic okazały się dumne zwycięstwa, na nic cały wysiłek skonfederowanego narodu szlacheckiego.
Przyszła inna dynastia, inne z nią związane interesa… i inne, wielkie dziejowe szanse!
Tytulatura Zygmunta III – dziedzicznego króla Svebów, Gotów i Wandalów etc. pokazuje, jak z elekcją Wazy (Vasy) Rzplita weszła na rozdroża dynastycznych zmagań Europy szarpanej lojalnościami ery Reformacji. Czy świadomie? Czy był to błąd?
Pomyśleć tylko: gdyby nie rozdarcie religijne, sojusz dynastyczny Rzeczpospolitej ze Szwecją dawał w swoim założeniu panowanie w rejonie Morza Bałtyckiego – owo słynne, wtłaczane biednym studentom pozbawionym rozumienia mowy Horacego – Dominium Mare Baltici. Blokowałoby  owo Dominium jakiekolwiek moskiewskie marzenia o wyjście nad Bałtyk, gdyby zakopanym w śniegach carom się coś takowego nawet na myśl nasunęło.
Tak miało być! Zygmunt Vasa, a po nim jego synowie, tworzyliby łącznik nowej potęgi morskiej rozpartej między Sztokholmem a Warszawą. Bez akcesu Szwedów do Reformacji nie byłoby wojny, nie potrzebny byłby Kircholm, ani Oliwa. Nie byłoby klęski pod Ujściem, ani oblężenia Częstochowy. Ani pół wieku później… piotrowej Połtawy!
Wspólna flota (szwedzka) i nasza jazda, wspierana szwedzką piechotą!!! Gott im Himmel! Kto by się nam oparł? Bałtyk? Nasz. Gdańsk i Królewiec, a i szwedzki wszak Szczecin! Handel z Anglią i dalej, pośrednictwo z handlem rosyjskim, zapewnione. A wtedy owych Turków czy Kozaków to byśmy samymi salwami szwedzkiej piechoty rozumu nauczyli, zanim by ich nasza husaria z pola wymiotła.
Polish-Swedish_unionPotężna, parlamentarna, obieralna monarchia nowoczesnej Europy. Tak jak na początku z Litwą: dziedziczy książę wielki, i dziedziczny król “Wandalów i Gotów” z tej samej dynastii, obierany na Sejmie Królem Jegomością  ogromnej Rzeczpospolitej. Cóż to byłaby za elekcja na Polu Mokotowskim – karne roty pod błękitnymi sztandarami ze Złotym Krzyżem, barwne chorągwie polskiej jazdy w lamparcich skórach zarzuconych na lśniące zbroje, procesje kościelnych dygnitarzy, biskupów Kurlandii, Prus, Gotlandii i Kijowa, delegacje uniwersytetów z Krakowa i Uppsali, mieszczanie Rygi, Sztokholmu, Elbląga i Gdańska. Mare Nostrum!
Co za wizja dziejów. Nie tylko poeci, ale i zwykli europejczycy kojarzyliby ten symbol – kolumnę z placu przed Zamkiem, nowej stolicy morskiego mocarstwa. Kolumna Zygmunta III w Warszawie byłaby symbolem Unii łączącej Lublin z… Kalmarem. Potęga i chwała, Białe Orły i Trzy Korony z Pogonią!
Kim byłby w owej Rzplitej hetman Stefan Czarniecki? Komu świeciłby przykładem? Czy zamiast przez Bałtyk, prowadziłby swe chorągwie przez Wołgę i Don?

***

Slaughterhause #5

13 lutego 1945 roku Anglia i Ameryka splamiły swe bojowe sztandary zbrodnią. Tego dnia dywanowy nalot na Drezno rozniecił pożogę, która strawiła barokową perłę architektury, gród zwany “Florencją nad Łabą”, naszą polską stolicę Sasów. W pożodze zginęło 25 tysięcy cywilnej ludności.
dresden-germany-february-1945Niszczycielski nalot na miasto pozbawione jakiegokolwiek znaczenia dla toczącej się wojny jest symbolem ślepego odwetu. Hamburg czy Berlin, zamienione w płonące pochodnie nie budzą w nikim żalu – to cena jaką płaciły Niemcy za Wieluń, Warszawę, Rotterdam, Coventry czy Londyn.
Uśmiercenie Drezna nie przyspieszyło końca wojny, nie ulżyło doli jednego jeńca KZ, nie ocaliło życia jednego GI. Było zemstą. Dowodem, iż ludzka natura jest skłonna do niepotrzebnego okrucieństwa. Nawet, gdy broni najwyższych wartości. Jako Polak mam prawo do takiej oceny! Na bombardowanie Auschwitz nikt bowiem w Londynie zgody nie dał.

WMWojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.