„Gdzie jest Generał?“/Pamięć o Nagasaki

„Komunikat bardzo obszernie pokazuje, jaka jest rzeczywiście sytuacja w wojsku i jak bardzo potrzebne są nowe kadry generalskie, jak bardzo potrzebne są w ogóle nowe kadry oficerskie w Wojsku Polskim, bez których nie nastąpi realna zmiana, która jest niezbędna dla rzeczywistego wzmocnienia armii. Wszystko to bardzo jasno zostało w komunikacie sformułowane i wyłożone, także w odniesieniu do Strategicznego Przeglądu Obronnego i nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP, który od początku był jednym z priorytetów ministra obrony narodowej” –

Minister ON, A. Macierewicz, wywiad dla „Radia Maryja“ 8.08.2017.

„Gdzie jest Generał?“

Tak, chciałoby się wierzyć, że mamy wakacyjny sezon na śmieszne, stare filmy wojenne. Swoją drogą, jak na kraj, który z każdej wojny wychodzi zdrowo pokiereszowany, nasza skłonność i zamiłowanie do komedii wojennych zasługuje na psychologiczną analizę. Ale to już inny temat.
Nie będzie nominacji generalskich 15 sierpnia. I nie będzie ich tak długo, jak długo nie rozwiązany zostanie spór kompetencyjny między Pałacem Prezydenckim a MON-em. Mamy poważny kryzys konstytucyjny, gdyż Pan Prezydent odstawił właśnie był do kąta Pana Ministra ON. I teraz pytanie, gdzie jest Pani Premier? Kto odpowiada za politykę rządu, no bo minister ministrem, ale ktoś za politykę całej rady ministrów odpowiada. Znowu, niby wszyscy wiemy, jaka jest waga polityczna Pani Premier, ale państwo nie może operować na zasadzie, że wszyscy wiedzą, kto siedzi w gabinecie na Nowogrodzkiej, a reszta struktury państwa ma się bujać!
Pani Premier musi podjąć jakąś decyzję, albo zdymisjonować potężnego ministra, który najwyraźniej utracił zdolności komunikacyjne i zaufanie Prezydenta, albo… No właśnie, mamy problem, bo nawet z polecenia Prezesa, Pani Premier zdymisjonować Pana Prezydenta nie może !
Na razie mamy wyraźny konflikt Prezydenta Andrzeja Dudy z ministrem A. Macierewiczem. Fakt, iż na bezprecedensowy gest prezydenta Pan Minister odpowiada wywiadem w „Radio Maryja“ jest sam przez się ważnym komunikatem. Minister Macierewicz przypomina komu trzeba, gdzie są korzenie jego pozycji „w Państwie i Partii“. Pan Prezydent tymczasem pokazuje Panu Ministrowi, iż przez następne trzy lata to on będzie decydentem w kwestiach personalnych, bez których Pan Minister może sobie nadal zajmować się tworzeniem rodzimej wersji Landswehry, czyli owych osławionych już WOT, złożonych ze szkolonych na tygodniowych turnusach ochotników, które w założeniu mają stawić czoła najbardziej agresywnym wrogim oddziałom, czyli… siłom Specnazu. No ale my nie o tym. Potrzebna jest, wedle AM, rewolucyjna reforma wojska, a jak uczył już tow. Stalin, kluczem do powodzenia każdej rewolucji są kadry!

Pamięć o Nagasaki

9 sierpnia 1945 roku USA dokonały drugiego ataku nuklearnego na Japonię. Japończycy twierdzą, iż jest tylko jedna rzecz gorsza od stania się celem ataku nuklearnego. Jest nią bycie ofiarą numer dwa! Uwaga świata do dziś koncentruje się głównie na ofiarze i cierpieniu Hiroszimy. O Nagasaki wiemy dużo mniej, mniej też się na niej koncentrujemy.
Dla mieszkańców miasta tragiczne były okoliczności ataku. Celem B-29 “Bockscar” była bowiem Kokura, jednakże duże zachmurzenie uniemożliwiło dokonanie satysfakcjonującego celowania i skierowano się na cel zastępczy. Tu także chmury utrudniły precyzyjne uderzenie i bomba eksplodowała nad dzielnicą Urakami, ok. 3 kilometrów od centrum miasta. Okoliczne wzgórza osłabiły siłę eksplozji, jednakże w wyniku ataku zginęło bezpośrednio ponad 70 tysięcy ludzi. Wedle późniejszych obliczeń dodatkowo, w rezultacie chorób popromiennych zmarło potem jeszcze ok. 70-80 tysięcy ludzi. “Fat Man”, jak nazwano drugi ładunek, był dwukrotnie większy od pierwszej bomby, choć w porównaniu z dzisiejszymi ładunkami wydaje się wręcz czymś śmiesznym.
Warto może dodać, iż znaczenie bombardowań nuklearnych nie zasadzało się na samej liczbie ofiar. Nalot z 9-10 marca 1945 roku na Tokyo pochłonął ponad 120 tysięcy ofiar, głównie w wyniku straszliwego pożaru, jaki spowodowały bomby zapalające. Podobnie potworny był atak na Drezno, 13/14 lutego 1945. Ale gdy popatrzymy na skalę strat procentowych w stosunku do całej populacji atakowanych miast, widzimy, iż w atakach na Tokyo czy Dreźnie zginęło ok. 10 procent ludności, podczas gdy w Nagasaki było to prawie 50% a w Hiroszimie 30% ludności. No i co najważniejsze, z propagandowego/psychologicznego punktu widzenia, dzieła straszliwego zniszczenia dokonał zaledwie jeden samolot!
Dwa atomowe ataki na miasta dotychczas wolne od wojennych zniszczeń, załamały ostatecznie siłę woli cesarza Hirohito, który wbrew silnemu lobby swych wojskowych, zaakceptował ostatecznie “deklarację poczdamską” Trumana, z 26 lipca 1945, żądającą od Japonii bezwarunkowej kapitulacji. Druga Wojna Światowa dobiegła końca, ale świat już nigdy nie wrócił do sytuacji “ante bellum” – sprzed nuklearnych eksplozji. Narodził się wiek atomowy, a my wszyscy żyjemy od tej pory w cieniu nuklearnego grzyba.
Być może, paradoksalnie, owe straszliwe doświadczenia Hiroszimy i Nagasaki zapewniły światu ochronę od kolejnej globalnej konfrontacji mocarstw, utrzymując pokój w oparciu o zasadę jakże trafnie określoną angielskim akronimem MAD – gwarancją wzajemnej anihilacji.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.