Gambit czy vendetta?

Spotkanie szefów rządów państw członkowskich Unii zakończy krótkotrwały, lecz potencjalnie brzemienny w skutki, konflikt o obsadę stanowiska przewodniczącego Rady Unii. Kandydatura ubiegającego się o reelekcję Donalda Tuska została “zawetowana” notą dyplomatyczną, anonsującą kontr-kandydata, a opublikowany w środę oficjalny list premier Beaty Szydło czyni to nieformalne weto oficjalnym stanowiskiem rządu RP. sariusz
Prezes Jarosław Kaczyński w typowy dla siebie sposób wkręcił w ziemię krajową opozycję, wyrywając z jej własnych szeregów europosła i super-eksperta od kwestii UE, Jacka Saryusz-Wolskiego. Zgłaszając go na miejsce Tuska, Polska wstrząsnęła unijną sceną dyplomatyczną. I od tygodnia nikt o niczym innym w mediach polskich nie mówi, tylko o nowej fazie konfliktu między Tuskiem a Kaczyńskim. Tym razem jednak dzieje się to na oczach całej Europy, coraz bardziej zadziwionej skalą personalnej wojny polsko-polskiej. A jest to wojna “totalna”.
tuskWewnętrzne sprawy krajów członkowskich w żaden sposób nie powinny interesować unijnych dygnitarzy, stąd komentarz Tuska na temat walki rządu z opozycją, wygłoszony we Wrocławiu, był wysoce nie na miejscu. Ale wyciąganie tej sprawy dosłownie za pięć dwunasta, stawianie kompletnie zaskakującej kontr-kandydatury, bez żadnych (o ile wiemy) konsultacji z krajami decydującymi o polityce personalnej i obsadzie najważniejszych urzędów UE, o profesjonalizmie polskiej dyplomacji nie świadczy.
To, co jest niewątpliwie atutem Prezesa na arenie krajowej, umiejętność zarządzania poprzez kryzys, gdzie jego przeciwnikami są faceci z kucykami, fajtłapowaci bankierzy czy rozhisteryzowane celebrytki, w zderzeniu z machiną UE wygląda na najgorszą amatorszczyznę. Język, jakim mówi o swoich celach politycznych Kaczyński, wizja pozycji Polski w Unii i samej Unii, wprawia w dumę i samozadowolenie PiS i resztę prawicy. I być może jest to jedyny odbiorca, który Kaczyńskiego interesuje. Ale taka, logiczna dla JK argumentacja, nie jest w stanie nikogo w dzisiejszych strukturach unijnych przekonać. Owszem, Prezes Kaczyński postawił unijnych polityków pod ścianą – reelekcja Tuska wobec polskiego oficjalnego (choć nieformalnego) veto źle świadczyłaby o jedności Unii, niezbędnej wobec obecnych zagrożeń i  wyzwań. W przededniu 60-rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, liderom Unii zależy na demonstracji zwartości wspólnoty. Mogą więc odpuścić już nieformalnie zatwierdzonego kandydata i postawić np. na wspominanego tu i ówdzie premiera Irlandii, E. Kenny. Ale ta demonstracja siły Warszawy, bo tak to widzi i tak opisuje w swoim telewizyjnym wywiadzie sam Kaczyński, nie będzie zapomniana. Unia nie będzie się z rządem Kaczyńskiego handryczyć, nie będzie się przekrzykiwać. Ale możliwości retorsji są wielorakie i potencjalnie bardzo bolesne. W ten konflikt wchodzimy sami, bez sojuszników, bez rozeznania terenu, i bez wyraźnie określonego planu “B”. Co dalej?
Logiczna analiza wskazuje, że jedynym wytłumaczeniem całej awantury jest chęć utrącenia Tuska za wszelką cenę. Oznacza to, iż celem politycznym Kaczyńskiego w Unii jest personalna vendetta, bo jak dotychczas poza werbalnymi oskarżeniami, na byłym premierze nie ciąży żaden formalny zarzut. Jeżeli zaakceptowany przez Prezesa Jacek Saryusz-Wolski ostatecznie nie zostanie wybrany (szanse na taką totalną kapitulację Angeli Merkel i Francoise Hollande’a są zerowe), to znaczyć będzie, iż plan “A” poniósł klęskę.
Opinia publiczna musi zauważyć, iż plan zastąpienia już urzędującego Polaka “lepszym” Polakiem nie wypalił. Nawet lojalnemu wobec PiS aktywowi dziennikarskiemu w TVP, trudno będzie utrzymywać, iż np. wybór sympatycznego Irlandczyka na miejsce “skompromitowanego” Polaka będzie lepszą gwarancją ochrony interesów naszej części kontynentu, wobec zagrożeń rozpadu Unii na strefy dwóch szybkości.
Jest jeszcze inny aspekt tej operacji. Każdy nowy szef Rady UE, skądkolwiek by nie przybywał, będzie wyborem dotychczasowych decydentów z Kanclerz Angelą Merkel na czele (tak jak był nim Tusk), każdy EU-socjalista i każdy EU-chadek będzie zwolennikiem głębszej integracji (jak Tusk), żaden natomiast nie będzie miał szczególnych doświadczeń uwrażliwiających go na specyficzne problemy Europy Środkowej. Czy o to szła gra?
Donald Tusk nie jest oczywiście żadnym geniuszem Europy, nie jest charyzmatycznym liderem (szukanie odniesień do pozycji JPII jest, delikatnie mówiąc, idiotyczne), nie jest wspierany autorytetem potężnego państwa, jego kompetencje są ograniczone biurokratyczną strukturą, w ramach której funkcjonuje. Jest tylko i wyłącznie wysokim funkcjonariuszem Unii. Reprezentuje jednak samym sobą nowych członków Unii i chyba robi to wystarczająco dobrze skoro ani Bratysława ani Praga nic przeciwko niemu nie mają. W historii znane są już przypadki, kiedy odpowiedź liderów Europy na ambitny polityczny gambit rodziła głuche pytanie “Was nun?”

WMW

_95008309_cf62329c-d244-4fd5-ba95-87d6e0bdb266NB. Umiłowany Przywódca Korei przypomniał światu o swoim istnieniu. Odpalone jednocześnie cztery rakiety balistyczne opadły w morskie wody jakieś dwieście mil od wybrzeży Japonii. Widok owych wznoszących się majestatycznie, powoli w niebiosa pocisków, potencjalnie niosących śmierć milionom ludzi musi robić wrażenie. Tymczasem japońscy naukowcy odrzucili, w imię pacyfizmu, rządowy program badawczy nad nową generacją anty-rakiet, mających chronić japońskie miasta przed nuklearną zagładą. Czy także Japonię toczy poważny kryzys wartości, podobny do tego, który pozbawił ducha zachodnią Europę? “Si vis pacem, …”
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.