Furia Erdogana

Furia Erdogana
Tłumy rozwścieczonych Turków na ulicach europejskich miast to najlepszy prezent, jaki mogli sobie wymarzyć zwolennicy skrajnie prawicowych partii w Holandii czy Francji. Imigranci otwarcie gardzący krajem osiedlenia to jednak pewna nowość. Politycznie poprawne, lewicowe elity nie są w stanie tego obrazu zanegować. Za kilka godzin do urn wyborczych pójdą Holendrzy i zobaczymy, czy poprą anty-imigrancką prawicę. Marie Le Pen i Francois Fillon powinni zaś Erdoganowi wysłać bombonierki. Twarda francuska postawa na “nie” wobec unijnych, europejskich aspiracji Ankary znajduje teraz swoje uzasadnienie, a prawica musi zyskać kosztem socjalistów.
Protesty-Turkowtusk_erdogan_and_juncker_in_antalyaSięgający krok po kroku, po dyktatorską władzę prezydent Turcji zachowuje się jak wariat. Szaleństwo Erdogana jest jednakże metodą, która ma wzmocnić jego pozycję wewnątrz kraju, ukazać lidera broniącego praw Turków do politycznej identyfikacji z jego programem, także poza granicami kraju, wobec wrogiej im Europy. Erdogan zakłada, iż Niemców czy Holendrów można bezkarnie wyzywać od najgorszych, publicznie ich obrażać i nie bać się żadnych konsekwencji. Ba, żądać od nich przeprosin!
Warto przypomnieć, że jego niedawne lekceważenie Rosji miało przykre konsekwencje. Próba militarnej realizacji tureckich ambicji w Syrii właśnie zakończyła się bolesną geopolityczną klapą, gdyż Rosjanie z wrodzoną sobie gracją szybko pokazali Ankarze, jakie są granice rzeczywistej siły i wpływów tureckich na kluczowym dla niej pograniczu kurdyjskim. Z polityki budowania własnej sfery wpływów w Syrii zostały wióry, a otwarte wsparcie rosyjskie dla Assada oraz rosyjsko-amerykańskie dla Kurdów zmusiło Ankarę do oficjalnych przeprosin oraz przyjęcia wręcz postawy klienta wobec Kremla. Mylące przy tym dla wielu obserwatorów (zwłaszcza w Polsce) było poparcie udzielone Erdoganowi przez V.V. Putina w trakcie wojskowego puczu. Wsparcie Erdogana w takim momencie było czymś nieomal oczywistym, gdyż dla Rosjan rozwalenie na kilka dobrych lat dowództwa i korpusu oficerskiego najsilniejszych (po US Army) sił lądowych NATO, oraz zniszczenie etosu wojska jako gwaranta systemu politycznego państwa tureckiego, o pogorszeniu relacji Turcji z Zachodem nie wspominając, jest wręcz realizacją marzeń.
Erdogan czuje się bardzo pewnie, gdyż Turcja oczywiście jest w stanie wypuścić na Europę kolejne miliony migrantów, i to jest ta bezpośrednia groźba, jakiej obawiają się Niemcy, i która skłania Berlin do powściągliwości w działaniach, ale dalsza eskalacja konfliktu z Unią może skończyć się dla Ankary źle. Powstający wspólny front oporu wobec tureckich żądań, front solidarności z Holandią złożony z Austrii, Szwajcarii, Niemiec, ze wsparciem Francji i Danii to znak zmian, które mogą pójść dalej, niż tylko pusta retoryka unijnych biurokratów.
tusk_erdogan_and_juncker_in_antalyaWęgrom, Grekom, Bułgarom czy Rumunom “osiągnięć” cywilizacyjnych Turków oczywiście nikt przypominać nie musi, Ormianie zaś otrzymują dziś polityczną okazję, aby skutecznie przełamać turecką blokadę prawdy o rzezi z roku 1915. Planowe ludobójstwo 1,5 miliona Ormian jest kłamstwem założycielskim tureckich relacji ze światem. Kiedy dziś Ankara z furią oskarża Holendrów o faszyzm, trzeba głośno przypomnieć sięgającemu otwarcie po dyktaturę, w oparciu o agresywny nacjonalizm, Erdoganowi, kto był autorem pierwszego holocaustu w Europie.
Brukselskie fiasco
Kiedy o bombonierkach mowa, to najlepsze belgijskie czekoladki powinien wysłać z Brukseli na Nowogrodzką Donald Tusk. Nikt tak skutecznie nie zapewnił mu reelekcji na drugą kadencję, jak Prezes Kaczyński. Wszystkie negatywne opinie o nowym rządzie w Warszawie, jakie roznosili po zachodnich stolicach politycy PO i ich przyjaciele, znalazły swe potwierdzenie u samego źródła. Bez jakiegokolwiek dyplomatycznego rozeznania czy przygotowania, rząd PiS wszczął awanturę przeciwko kandydaturze urzędującego szefa Rady Europy. Wszelkie argumenty, używane przez Prezesa oraz jego świtę budziły dosłownie odwrotny efekt od zamierzonego. To, co w oczach ludzi PiS stanowi dowód “zdrady” Tuska, jest dowodem jego Unijnej lojalności! To jak w szkolnej lekturze, kiedy na nieudolnego w swej rusyfikacyjnej pracy nauczyciela rozeźleni rodzice naskarżyli…. rosyjskiemu wizytatorowi. Oczywistym było dla każdego od momentu wyboru w roku 2014-tym, iż Donald Tusk jest protegowanym Angeli Merkel! Kto wykoncypował, iż pod naciskiem Warszawy Pani Kanclerz nagle wywiesi białą flagę?
Zgodnie z polską tradycją, nasze klęski są tak naprawdę zwycięstwami. Premier Szydło, której przypadła smutna rola w tym – dla postronnego obserwatora – teatrze absurdu, witana była na Okęciu jak zwycięzca jakiejś niesamowitej batalii. Ale, ta gra nie musi być tak absurdalna, jak to oceniają zgodnie opozycja oraz bardziej niezależni sympatycy PiS!  Klęska dyplomatyczna powinna być kryta milczeniem. Agresywnie zaś lansowana narracja o “przegranej potyczce” która jest moralną wiktorią uprawdopodobnia opinię “trzeciego bliźniaka”, Ludwika Dorna, iż Kaczyński politycznych głupot nie robi (bez powodu!).
PiS nie chce wychodzić z UE! Zachowanie przez Tuska fotela szefa Rady Europy to dla Nowogrodzkiej najmniejszy problem. Cała operacja obliczona była od samego początku na wzmocnienie własnego elektoratu, który ma teraz dowód, iż Tusk jest “reprezentantem” Niemiec. Osadzony zaś na urzędzie “obcymi” głosami Donald Tusk nie nadaje się – moralnie! – na kandydata totalnej opozycji do prezydentury w roku… 2020.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.