Faceci w panterkach

Bośnia, Ukraina, Irak. Wszędzie tak samo – ci wszyscy faceci w panterkach i z bronią, mordy takie nie za bardzo. Pojawiają się znikąd – pisze Miłada Jędrysik

Odwiedziła mnie N., koleżanka z Bośni. A właściwie z Warszawy, bo więcej życia spędziła już w Warszawie niż tam. Stamtąd musiała uciekać, bo nagle jej współmieszkańcom przestało się podobać to, jakiej jest narodowości. I tak jest historia prawie z happy endem. Bo N. ułożyła sobie życie w Polsce, jej rodzice w sąsiadującym z Bośnią kraju, do którego musieli uciec, a w dodatku jeszcze oddano im bośniackie mieszkanie. Oddano, więc mogli je sprzedać i w ten sposób zupełnie dosłownie zakończyć tamten etap życia (dla wyjaśnienia tym, których nikt nigdy znikąd nie wypędzał: mieszkanie wypędzonego to najbardziej łakomy kąsek, cud, jaki w czasach pokoju się rzadko zdarza, czyli chata za darmo. Więc raczej nie chcą się wyprowadzić ci, co się wprowadzili).
Łatwo powiedzieć, że już wszystko w porządku, bo tam zostało przecież dzieciństwo N., dzieciństwo i młodość jej rodziców, tam znajdują się groby jej dziadków. Ale i tak jest dobrze, uwierzcie mi. Przed sprzedażą mieszkania N. wróciła do Bośni i mieszkała w nim przez kilka miesięcy; mówi, że zostało jeszcze dużo ich prywatnych rzeczy; nawet wszystkiego nie rozkradziono. Swoje koleżanki i kolegów ze szkoły N. znalazła na Facebooku. – Wyrośli na porządnych ludzi – po chwili zastanowienia tak odpowiada na pytanie, co się z nimi dzieje. – Tylko jeden podczas wojny robił złe rzeczy.
1458907421_367421_26N. nie przyjęła go do znajomych. Dzisiaj powojenna rekoncyliacja dokonuje się w mediach społecznościowych. Tak sobie rozmawiałyśmy, spoglądając na naszą spokojną Polskę, aż wreszcie zeszło na Donieck. – To wygląda zupełnie tak samo jak wtedy – powiedziała N. ze zdumieniem. Zamilkłam.
To naprawdę wyglądało zupełnie tak samo jak wtedy, dwadzieścia dwa lata temu – ci wszyscy faceci w panterkach i z bronią, którzy pojawili się znikąd. Mordy takie nie za bardzo, bo przedtem nie należeli do miejscowej elity intelektualnej, o nie, raczej funkcjonowali na obrzeżach społeczeństwa, w świecie drobnych kombinatorów żerujących na państwowym, megalomanów i oszustów, którzy w nacjonalizmie odkryli nie tylko swoje powołanie, nie tylko przepustkę do władzy, lecz także do wielkiej kasy. Przywódca bośniackich Serbów Radovan Karadžić, bo jego miałam przed oczami, pisząc, przed wojną wyłudził fundusze na budowę domu; był poetą z niezaspokojonym kompleksem wielkości i do tego wszystkiego jeszcze psychiatrą. W czasie pokoju, gdzie prawda mniej więcej znaczy prawda, a sprawiedliwość sprawiedliwość – nikim; w czasie wojny panem ludzkich istnień, niestety.

Commander and self-proclaimed minister of Defence of so the called "Donetsk People's Republic" Igor Girkin, aka Strelok (C), walks with his bodyguards in the eastern Ukrainian city of Donetsk on July 11, 2014. Intense battles raged on July 11 around the airport in the main stronghold of pro-Kremlin insurgents as Ukraine's new leader laid out tough terms for a ceasefire demanded by his European allies and Russia. AFP PHOTO/ ALEXANDER KHUDOTEPLY        (Photo credit should read Alexander KHUDOTEPLY/AFP/Getty Images)

Że doniecki boss Igor Girkin „Striełkow” w odróżnieniu od Karadžicia nie był miejscowy, wyskoczył prosto z walizki moskiewskiego GRU? A „Arkan”, szef paramilitarnych bojówek terroryzujących Chorwację i Bośnię, to skąd niby był, jak nie z Belgradu, gdzie w młodości swoją kryminalną karierę najzwyklejszego rabusia zgrabnie połączył ze współpracą z jugosłowiańską tajną policją UDBA. Tu wspiera separatystów mateczka Rossija, udając, że nie ma z nimi nic wspólnego, tam dokładnie tak samo zachowywały się serbskie nacjonalistyczne władze ówczesnej, ogryzionej już Jugosławii.
arkanNawiasem mówiąc, w dyskusjach o ewentualnym zagrożeniu, jakie niesie ze sobą niekontrolowany rozwój kibolstwa, warto pamiętać o Arkanie, przywódcy klubu ultrasów drużyny piłkarskiej Crvena Zvezda Belgrad. Wielu trafiło stamtąd do siejących terror na dwóch wojnach arkanowskich „Tygrysów”. Inspiracja do utworzenia bojówek znów popłynęła z UDBA, bo skądże by indziej.
Broniący się w Sarajewie bośniaccy Muzułmanie, którzy dziś nazywają się Boszniakami (nie mylić z Bośniakami, czyli wszystkimi mieszkańcami Bośni, tam zawsze było pod górkę, jeśli chodzi o skomplikowanie stosunków etnicznych) też mieli swoich bossów półświatka, którzy podczas wojny zrobili dwuznaczną karierę bojowników i bandytów jednocześnie. Na przykład niejaki Caco, złodziej i szmugler, który na początku wojny sformował własną brygadę broniącą Sarajewa. Bośniaccy Chorwaci też mieli swoich gangsterów/wojennych liderów o idiotycznie brzmiących pseudonimach.
Bo w końcu jaka jest różnica między przestępcami wojennymi, a tymi, co i w czasach pokoju popełniali przestępstwa – tylko taka, że w czasie wojny „zwyczajni ludzie” mogą zdziczeć albo zostać zmuszeni do wojennych zbrodni. Ale „duzi” bandyci i drobni oszuści mają po prostu większą przestrzeń do działania.
Ciekawe, czy „Arkan” spotkał kiedyś Igora Girkina, o dwadzieścia osiem lat młodszego od niego rosyjskiego wolontariusza, który też walczył w Bośni. „Tygrysów” akurat w Višegradzie nie było; oddziały bośniackich Serbów wspierane przez nacjonalistów różnej maści zamordowały tam latem 1992 roku trzy tysiące mieszkańców. Girkin jest też podejrzewany o udział w porwaniach i morderstwach podczas wojen czeczeńskich.
Wszędzie tak samo. Teraz w północnym Iraku na celowniku są jazydzi, członkowie sekty żyjącej na tych terenach od stuleci. Uciekają, bo bojownicy ISIS, Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu uznają ich za czcicieli szatana i zabijają bez litości. ISIS to tacy sami bandyci jak Radovan i Igor. Tylko swoją żądzę władzy ubrali nie w nacjonalizm, ale w szaty wojowniczego islamu bardziej radykalnego niż al-Kaida.

Miłada Jędrysik

Artykuł ukazał się w magazynie mobilnym „W Punkt”.

Miłada Jędrysik – dziennikarka i publicystka, redaktorka magazynu „W Punkt”;  korespondentka na Bałkanach  i w Iraku

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.