Demokracja kontra liberalizm/Bal Gdańskich Lwów

Demokracja kontra liberalizm
Klęska jest sierotą. Ta starożytna mądrość znajduje swoje współczesne potwierdzenie w deklaracjach najważniejszych notabli Partii Demokratycznej Stanów Zjednoczonych. Od Prezydenta Obamy, poprzez szefową demokratów w Kongresie, Nancy Pelosi, po medialne głowy demokratycznego establishmentu – nie ma odpowiedzialnych za klęskę Hilary Clinton. To znaczy – nie ma winnych po Jasnej Stronie Mocy! Oni mieli zawsze rację!!!!
Ciemna Strona Mocy wygrała! Ciemna Strona, która zmobilizowała najpodlejsze ludzkie instynkty, aby powstrzymać marsz liberalnej dyktatury Oświecenia!
Ale jakże to się mogło stać?! Wszak to my, elita – zrządzeniem Opatrzności mamy rządzić!!!!! Uniwersyteckie autorytety, gadające na przemian w medialnych teatrach zrobiły swoje! I nadal ten uparty „Populus Romanus” odmówił akceptacji!!!
Od minionego wtorku medialne imperia establishmentu Ameryki trąbią, iż “winni” są owi postponowani od miesięcy – biali, bezrobotni, niewykształceni; niepotrzebni globalistycznej gospodarce banksterów, wspieranych przez medialną mafię pieszczochów systemu – zwykli, ciężko pracujący ludzie z małych miast i wsi, pozbawieni wizji, wiedzy, zrozumienia wielkich historycznych procesów.
Vae victis!!!
Illiberal Democracy! To odpowiedź intelektów przegranej (tymczasowo) batalii o rząd dusz. Od dekad toczy się w Ameryce debata, kto ma prawo rządzić światem. Masy, opętane idiotycznym pomysłem, iż większość daje prawo władzy, czy też wykształcone elity, świadome, osadzone w pieniądzach oraz, co najważniejsze – postępowe?!
Czy głos ma mieć owa “większość”, czy też “mądrość”?
Na falach eteru, w CNN wrze debata – jak mogliśmy to przegrać? Jakieś patriotyczne miazmaty, jakieś etniczne więzy, jakaś duma z kraju?! Wszak liczy się mniejszość!!! Demokracja promuje instynkty wspólnoty. Liberalizm, przykładowo w wydaniu NYTimes, promuje żale mniejszości oraz żądanie władzy w oparciu o owe żale!!! Demokracja musi ustąpić liberalnej ideologii.
Nie ustąpiła!!!
Amerykanie, ci normalni, zapracowani i bezrobotni, wolni od ideologii, przywiązani jednakże do obywatelskich wolności, do swej Konstytucji, także ci Latynosi z Kuby, powiedzieli totalitarystom elit, których zawołaniem jest “no religion, and no country, too!” – NO PASARAN!
Bal Gdańskich Lwów
W ubiegłą sobotę w sali bankietowej “Millenium Gardens Centre” w Brampton, odbył się jubileuszowy bal jednej z najsympatyczniejszych organizacji polonijnych, jakie założyła “nowa Polonia”, ta przybyła do Kanady w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Stowarzyszenie Gdańszczan w Kanadzie obchodziło swoje dwudziestolecie. Tak, już od dwudziestu lat ludzie pochodzący z Gdańska, lub z nim na rozmaite sposoby związani, spotykają się towarzysko, a plonem tych środowiskowych spotkań są różnorodne inicjatywy kulturalne i charytatywne.
5829f9980f318_p 5829f95209b4a_pImpulsem do skrzyknięcia się ontaryjskich Gdańszczan oraz powstania Stowarzyszenia były obchody millennium Grodu na Motławą, obchodzone w roku 1997. Z inicjatywy ówczesnego konsula RP, Pana Andrzeja Brzozowskiego, dla przygotowania prezentacji naszym kanadyjskim sąsiadom i przyjaciołom jakże bogatej historii tego unikalnego, nie tylko na kulturalnej mapie Polski, ale w europejskim wymiarze, miasta, Gdańszczanie żyjący nad Wielkimi Jeziorami postanowili złączyć swe siły. Dzięki temu wielu Kanadyjczyków, obok których tu żyjemy, generalnie obojętnych wobec takich tematów, miało okazję zapoznać się z Miastem – Gdańskiem, jego skomplikowanymi dziejami, imponującą architekturą, wielowątkową kulturą. Dla przykładu, zrealizowano wówczas znakomity pomysł Andrzeja Stawickiego, fotoreportera z „Toronto Star“, wyjazdu na sesję zdjęciową do Gdańska kanadyjskiej grupy PhotoSensitive. Dzięki tej wizycie powstała wspaniała wystawa fotogramów Gdańska. Trafiła ona nie tylko do samego Toronto, ale również do Vancouver, a nawet do Chicago robiąc fenomenalne wrażenia. Widzów fascynował ten fotograficzny, zastygły w klatkach kamer – obraz, ów cichy przekaz nawarstwiania się tkanki, ów jakże trudny do wyrażenia słowami proces przenikania się kultur mieszkańców – wpływów południowej lub północnej stylistyki architektonicznej miasta-portu-żywiciela gospodarki Europy – co zapisane zostało w materii – w murach, ulicach, kanałach. Takich miast-świadków trudnej ludzkiej pracy i codziennego, wspólnego bytu etnicznych żywiołów nie ma zbyt wiele we współczesnym świecie.
Rocznica minęła, ale Gdańszczanie pozostali razem. Lista ich inicjatyw jest długa, są na niej wykłady, spotkania, wymiany kulturalne zespołów, teatrów i artystów, pomoc charytatywna dla szkół, sierocińców, parafii. A sam fakt, iż nadal, po dwóch dekadach wspólnie spędzają czas, nie tylko na koncertach czy spotkaniach grupy, ale także na prywatnych piknikach, jest dowodem, iż sprawy mają się dobrze.
Jubileuszowy “Bal Gdańskich Lwów” był okazją do podziękowań dla społeczników. Były więc kwiaty, dyplomy, listy i okolicznościowe odznaczenia – od notabli oraz instytucji i organizacji z Polski i Ontario. Wielkie gratulacje za długie lata pracy składano na ręce dotychczasowej pani prezes, Zuzanny Stupak, wiceprezesa Krzysztofa Korczyńskiego, oraz skarbnik, Barbary Kwiecińskiej i Elżbiety Kluz – członkini zarządu.
Dla nowej zaś ekipy mającej prowadzić Gdańszczan w trzeciej dekadzie ich działalności, pod kierownictwem pani Barbary Dudy, kierowano życzenia dalszej owocnej pracy. Do tych serdecznych życzeń dołączamy się i my z redakcji “Życia”.

WMW

PS. Mam ten ogromny przywilej, iż od samego początku, od listopada roku 1995, obserwuję działalność Gdańszczan z bliska; za tę możność odwiedzania i brania udziału w życiu Ich wspólnoty serdecznie dziękuję.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.