Debata dla Trumpa?/Kapitulacja Stolicy

Debata dla Trumpa?

Polityczne debaty pretendentów do najwyższego urzędu amerykańskiej republiki rządzą się swoistymi prawami. W epoce, kiedy przekaz medialny polityki musi dostosować się do poziomu elektoratu karmionego reklamową papką oraz rozrywką na najniższym poziomie, w debatach chodzi bardziej o to, by lepiej “wypaść”, niż zaprezentować poważne poglądy czy szczegółowe plany. debataKluczem do sukcesu jest medialna obróbka słownych utarczek. Obserwator politycznego sporu nie ma czasu na wyrobienie sobie własnej opinii, gdyż natychmiast zostaje poddany swoistej presji medialnych komentatorów i ekspertów. Ich zadanie jest proste – przekonać wyborcę, iż zwycięzcą jest ten, kogo wskazują właśnie oni. I dlatego też dla wielu z owych ekspertów zaskoczeniem okazują się prawie wszystkie sondaże, przeprowadzane w przestrzeni internetowej przez wiodące koncerny medialne. Do tego stopnia, iż CNBC publikując swoje wyniki zarzeka się, iż nie są one naukowe. 61 procent respondentów opowiadających się za Trumpem nie musi odpowiadać naukowym metodom, wynik robi jednak wrażenie. Zaraz po zakończonej debacie kanadyjscy eksperci stacji AM 1010 wskazywali, iż w oparciu o częstotliwość sprawdzania dossier kandydatów czy też wyszukiwania w necie informacji o nich, w ubiegłorocznych wyborach w Kanadzie można było przepowiadać triumf młodego Trudeau. Gdyby więc zastosować analogię z tym, co działo się w necie po debacie Clinton-Trump, to właśnie ten ostatni wyszedł z telewizyjnego starcia wzmocniony.
Oczywiście, w świecie wielkich medialnych konglomeratów, zdominowanych przez liberalno-lewicowe nastawienie, nie ma chyba nikogo, kto popierałby kandydaturę Donalda Trumpa, mimo iż nie brak tam głosów krytycznych wobec samej Hilary Clinton. Trump jednakże przeraża liberalne elity, które nie mogą zrozumieć, dlaczego ogromny procent amerykańskiego elektoratu puszcza mimo uszu rozmaite wypowiedzi Trumpa, wypowiedzi które poważnie osłabiłyby szanse każdego innego kandydata. Ale to, co u innych odbierano by jako cechy czy poglądy dyskwalifikujące kandydata na prezydenta USA, Trumpa paradoksalnie wzmacniają. I im więcej przedstawiciele establishmentu, ci z Waszyngtonu, Nowego Jorku czy… Hollywood wzywają do mobilizacji przeciwko ekscentrycznemu miliarderowi, tym silniejszy staje się także front jego poparcia. Wyborcy mają dosyć establishmentu. Pokazuje to wyraźnie wzrost poparcia udzielanego Trumpowi przez niechętne mu dotąd elity samych republikanów. Od Teda Cruza (który odczytuje prawidłowo nastawienie swego stanowego elektoratu) po prominentne postacie dawnej ekipy Busha.  Prezydent Trump?
Kapitulacja Stolicy
28 września 1939 gen. Tadeusz Kutrzeba, po dwudziestu dniach heroicznej obrony, poddał Niemcom Warszawę. Świat, za sprawą zdjęć i filmów korespondentów wojennych, patrzył z niedowierzaniem na nową formę wojny, w której celem bombardowań oraz ostrzału z najcięższej artylerii kolejowej stało się miasto wypełnione cywilami.  Terrorystyczne w swej naturze, bestialskie w wymiarze moralnym, naloty na cywilne aglomeracje – Helsinki, Rotterdam czy Coventry, nie mówiąc o Londynie, Leningradzie czy Dreźnie – miały dopiero stać się normalnym sposobem prowadzenia wojny. Pikujące z rykiem syren Stukasy miały stać się charakterystycznym symbolem nowej strategii wojny.
warszawa_obrona_1939 z16550038qtak-we-wrzesniu-1939-r-wygladal-rejon-placu-grzybStraty Wojska Polskiego w obronie miasta były poważne, ale prawdziwą tragedią były straty ludności cywilnej. W niecałe trzy tygodnie zginęło od bomb ponad 10 tysięcy Warszawiaków, a 50 tysięcy zostało rannych. W ruinę obróciło się 12 procent zabudowy miasta. Na osobisty rozkaz Hitlera, od 17 września artyleria mierzyła w Stare Miasto i Zamek Królewski, zdradzając plany totalnego zniszczenia nie tylko potencjału militarnego przeciwnika, lecz anihilację całego narodu, z pomnikami jego przeszłości włącznie.
rommel-rydz-smigly-rozkaz-obrony-warszawy-1939Obrona Warszawy miała dla Polaków wymiar bardziej symboliczny niż militarny. Miała udowodnić światu, iż Polska nie jest historycznym przypadkiem, polityczną efemerydą w kończącej swój krótki byt, powersalskiej Europie. Wiedział to doskonale Hitler, mówiąc przed planowaną agresją swoim generałom, iż Polska to nie Czechy, bez walki się nie ugnie.
a6a9edd8-6340-4e3e-af93-78dc37b108d2Po wkroczeniu Sowietów, przy bezczynności zachodnich sojuszników los naszej wojny obronnej był przesądzony. Nie mogło już być mowy o żadnym przetrwaniu na rumuńskim przedmościu. Rząd opuścił kraj, a nazwa Zaleszczyki stała się symbolem rejterady władz. Nastroje społeczeństwa były złe. Zwłaszcza porzucenie nadal bijącego się wojska przez Naczelnego Wodza podkopywało morale. Nie tak zachowywali się w dziejach legendarni hetmani i dowódcy. Błyskawiczna klęska, nowy rozbiór Państwa Polskiego, kontrastowały boleśnie z  buńczucznymi zapewnieniami e5bb213d-86b2-4c71-81b2-5d7a4160b1e4sanacyjnych władz, iż “nie oddamy nawet guzika!”  Prezydent Starzyński wyczuwał doskonale i ogólną sytuację pozbawionego nadziei na odsiecz miasta, i wymiar duchowy stawiania oporu najeźdźcy. Polska mogła ulec przeważającej sile militarnej agresorów, ale nie mogła się im duchowo poddać! Przykład obrony dumnego miasta miał stać się kręgosłupem narodowego oporu i woli przetrwania.
Czy słuszna była decyzja obrony miasta? Czy cena krwi ludności cywilnej nie była zbyt wysoka do moralnego efektu obrony Stolicy? Dziś, szczególnie w świetle doświadczeń losów Powstania Warszawskiego te pytania oczywiście bledną. Być może to przykład wrześniowej obrony przekonał dowództwo AK o celowości wywołania powstania? Być może zaś dzięki heroizmowi Warszawy Starzyńskiego nadal dla sporej części z nas coś znaczy fakt, iż nad odbudowanym z ruin Zamkiem powiewa biało-czerwony sztandar?

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.