Czym jest naród w XXI wieku?

Ostatnie referenda niepodległościowe w irackim Kurdystanie i Katalonii oraz przewidywalne, ostre reakcje rządów centralnych w Bagdadzie i Madrycie podniosły wiele pytań o znaczenie narodowości w XXI wieku.

Czym jest naród? Czym jest państwo narodowe? Czy jest tym samym co kraj? Czy lud albo plemię to równoznacznik narodu? Co naprawdę oznacza suwerenność narodowa w zglobalizowanej gospodarce?

Domyślam się, że większość Amerykanów nie myśli o tych kwestiach. Żyją w „One Nation Indivisible” (jednym niepodzielnym narodzie) nawet, jeśli ich kraj w dzisiejszych czasach w to nie wierzy. Jednak właśnie to pytanie – „czym jest naród?” – padało w wielu częściach świata w ciągu prawie trzech dekad od zakończenia zimnej wojny.

Ze Związku Radzieckiego wyłoniło się piętnaście nowych-starych narodów. Europejskie satelity również zredefiniowały się na nowo. W ciągu pięciu lat od upadku Muru Berlińskiego Niemcy Wschodnie zgodziły się na skuteczne przejęcie przez Niemcy Zachodnie. Czechosłowacja podzieliła się na dwa narody, stworzone z negocjacji. Jugosławia ostatecznie stała się siedmioma krajami zrodzonymi z rozlewu krwi.

Nie wszystkie grupy odniosły sukces w dążeniu na własną rękę do utworzenia państwa narodowego. Kurdowie, pomimo przerażających represji, nigdy nie zaprzestali prób utworzenia własnego narodu.

Aby zrozumieć to pragnienie przerysowania mapy, należy spojrzeć na współczesną historię imperialną. Granice Kurdystanu i Jugosławii zostały sztywno ustanowione, gdy nastąpił rozdział pokonanych imperiów – Osmańskiego i Austro-Węgierskiego – pod koniec pierwszej wojny światowej. Linie graniczne miały jednak niewiele wspólnego z narodowymi aspiracjami. Wszystko było zależne od wygody zwycięskich imperiów – Wielkiej Brytanii i Francji. Granice zostały utrzymane przez imperialne mocarstwa – Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, które po drugiej wojnie światowej wyparły Brytyjczyków i Francuzów.

Idea statusu państwowego stała się prawdziwym wyzwaniem wraz z końcem komunizmu. Znacząco rozszerzyła się, gdy zachodnie narody zaczęły pękać w wyniku krachu finansowego z 2008 roku.

Brexit powstał na fali wewnętrznych argumentów, które podnosili Brytyjczycy właśnie od czasu finansowego kryzysu.

Finansowa katastrofa zwiększyła poparcie dla Szkockiej Partii Narodowej, która zdobyła większość w szkockim parlamencie w 2011 roku. Trzy lata później, w 2014 roku, szkoccy wyborcy zostali zapytani w referendum: „Czy Szkocja powinna być niepodległym państwem?”. Wygrała odpowiedź „nie”. To jednak nie koniec historii, ponieważ właśnie wtedy angielski nacjonalizm został pobudzony.

W 2016 roku były brytyjski premier David Cameron, który triumfował po referendum w Szkocji, postanowił spróbować szczęścia raz jeszcze, tym razem oferując głosowanie Wielkiej Brytanii: „Czy Wielka Brytania powinna pozostać członkiem Unii Europejskiej czy opuścić Unię Europejską?”.

Argument przeciwko dalszemu członkowstwu w Unii Europejskiej został podniesiony właśnie z powodu suwerenności narodowej. Nie był on jednak niczym nowym. Kiedy w późnych latach 80. Unia Europejska rozpoczęła powolny marsz ku federalnej przyszłości, Wielka Brytania nie była chętna, by przystąpić do tego procesu. Zdaniem ówczesnej premier Margaret Thatcher, dołączenie do federalnej Europy oznaczałoby koniec narodowej niepodległości Wielkiej Brytanii.

Wielka Brytania, ze względu na swoją wielkość i znaczenie wewnątrz Unii Europejskiej, mogła zrezygnować z fundamentalnych ustaleń poczynionych przez Wspólnotę: układu z Schengen, który zezwala na swobodny przepływ osób ponad granicami państw, a także jednolitej waluty euro.

Strach przed utratą suwerenności zrobił z pragmatycznymi dotąd angielskimi umysłami to, co robi we wszystkich innych przypadkach: uczynił je irracjonalnymi. Podczas szkockiego referendum Unia Europejska bardzo czytelnie wyjaśniła Szkotom, że jeśli zagłosują za niepodległością, nie zostaną włączeni do UE w przyspieszonej procedurze.
(…)
Po policzeniu głosów w referendum w sprawie brexitu okazało się, że 53 procent angielskich wyborców zagłosowało za opuszczeniem UE, podczas gdy 62 procent Szkotów opowiedziało się za pozostaniem w Unii. To dwa bardzo odmienne poglądy wyrażające narodową wolę, ale tylko jeden z nich został wzięty pod uwagę.

W jakim stopniu decyzja Katalonii o przeprowadzeniu referendum w sprawie niepodległości była inspirowana szkockim głosowaniem? Czy premier Katalonii Carles Puigdemont popełnił błąd, zakładając, że Katalończycy mogą zagłosować w tak samo pokojowej atmosferze jak Szkoci podczas ich referendum dotyczącego niepodległości?

Czy nie wiedział, że Unia Europejska, zobowiązując się do poszanowania suwerenności narodowej obecnych członków Wspólnoty, nie będzie interweniować nawet, gdyby hiszpański rząd wysłał do powstrzymania referendum Guardia Civil?

Kryzys kataloński prowadzi dziś do ostatecznego pytania o państwowość: czy narody Europy Zachodniej mają nadzieję na zachowanie swojego bogactwa i wysokich standardów życia w zglobalizowanej gospodarce bez łączenia narodowości w coś większego?

Początek odpowiedzi na to współczesne pytanie można odnaleźć w przeszłości. Około 500 lat temu, w innym momencie politycznego i gospodarczego kryzysu, pewien polski szlachcic, którego nazwisko zatraciło się w historii, został zapytany o swoją tożsamość narodową. Odpowiedział: „Jestem z narodu polskiego, z litewskim obywatelstwem, z ruskiego ludu i pochodzenia żydowskiego”.

Ta odpowiedź znacznie wyprzedziła dzisiejsze spojrzenie Alberta Rivery, który prowadzi antyniepodległościową centroprawicę w Katalonii: „Katalonia jest moją ojczyzną, Hiszpania jest moim krajem, a Europa naszą przyszłością”.

Czy Europa może stać się narodem? To jedno z najważniejszych pytań XXI wieku.

Michael Goldfarb /The New York Times

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.