Czy powinniśmy się bać parówek?

Podobno lepiej jest nie wiedzieć jak robi się politykę i parówki. Tym pierwszym nie będziemy się zajmować, jednak drugie nas zainteresowało. Co kryje się w parówkach i czy w ogóle znajdziemy w nich mięso?
Powinniśmy się obawiać? W końcu ponure legendy głoszą, że parówki robi się z papieru toaletowego i tektury. Na szczęście, możemy je włożyć między bajki – kontrole żywności są obecnie na tyle restrykcyjne, że żaden przedsiębiorczy producent nie mógłby pozwolić sobie na tego typu działania. Ponadto, prawdopodobnie nie byłby to dla niego zbyt opłacalny manewr, gdyż w większości przypadków kilogram papieru kosztuje więcej niż taka sama ilość parówek. Co w takim razie się w nich kryje? Prawda nie zawsze jest przyjemna.
Z czego robi się parówki?
parowki-z-kurczaka-ekologicznegoJako główną zaletę parówek najczęściej wymienia się łatwość ich przygotowania – wystarczy kilka chwil, a posiłek będzie gotowy. Czasem bywa również tak, że parówki są ostatnią deską ratunku dla rodziców małych niejadków, ostentacyjnie odmawiających jedzenia, gdy tylko zaserwuje im się cokolwiek, co przypomina prawdziwe mięso. Z oczywistych względów możemy uznać to za zalety. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę nieco szerszy kontekst, a przede wszystkim to, jak parówki mogą wpływać na nasze zdrowie, warto dwa razy się zastanowić, zanim ponownie położymy je na talerzu.
Gdy spojrzymy na parówkę, trudno domyślić się z czego tak naprawdę została zrobiona. Zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej, przynajmniej 50% składu powinno stanowić mięso. Co z resztą? Tutaj wiele zależy od producenta. Oczywiście, w sklepach znajdziemy różne rodzaje parówek, także i te, które zawierają prawie 90% mięsa. Niestety nie jest to regułą, a skład kupowanych przez nas produktów może być uzupełniany tłuszczami, emulgatorami oraz MOM-em.
MOM – czyli co?
Co oznacza tajemniczo brzmiący skrót MOM? Jest to mięso oddzielone mechaniczne od kości (możemy również spotkać się z oznaczeniem MDOM, które dotyczy mięsa drobiowego). Stanowi on mięsno-tłuszczową masę, która przez Unię Europejską nie jest nawet uznawana za mięso. MOM powstaje poprzez zmielenie resztek, które pozostały przy kościach, po odkrojeniu bardziej wartościowych kawałków. W maszynie lądują kości, chrząstki, korpusy i skóry. Po zmieleniu, przepuszcza się je przez gęste sito, w wyniku czego masa staje się zupełnie gładka.
Dzięki MOM-owi straty przedsiębiorstw wędliniarskich są znacząco minimalizowane. Jednak MOM ma pewną wadę – nie jest zbyt trwały, przez co producenci muszą dodawać do niego sporo konserwantów, bez których nadawałby się do wyrzucenia już po kilku godzinach od przygotowania. Oczywiście wszystkie te konserwanty zjadamy wraz z produktami, które zawierają MOM. Do tego należy dodać zagęszczacze, polepszacze smaku i przyprawy, które sprawiają, że ta niezbyt przyjemna masa zamienia się w coś co chętnie spożyjemy. Aby uzyskać odpowiednią konsystencję, do masy parówkowej dodaje się także sporo tłuszczu, a całość rozcieńcza się dużą ilością wody, dzięki czemu może być jeszcze tańsza.
Które substancje dodawane do parówek są najgroźniejsze?
Niestety, rożnego rodzaju substancje, dodawane do parówek, mogą bardzo źle wpływać nasze zdrowie. Im więcej dodatków, tym mniej mięsa, a tym samym tym niższa jakość kupowanego przez nas produktu. Tak zwane polepszacze odpowiadają za szereg alergii pokarmowych, natomiast tłuszcz dodawany do parówek, bardzo łatwo odkłada się w naszym organizmie, prowadząc do otyłości i chorób układu krążenia. Stugramowa porcja parówek może dostarczać nawet 350 kcal, co powinny mieć na uwadze wszystkie osoby, starające się zrzucić zbędne kilogramy.
Jeśli w składzie kupowanych przez was parówek znajdziecie fosforany lub cytryniany, miejcie świadomość, że substancje te ograniczają przyswajania wapnia, dlatego też nie powinniśmy serwować ich dzieciom. Nasz niepokój powinien wzbudzić również dodatek azotynu sodu oraz glutaminianu sodu, które są uznawane za rakotwórcze. Czytając etykiety, zwróćcie uwagę na jeszcze jeden składnik – koszenilę. Nie jest to substancja niebezpieczna dla naszego zdrowia, jednak produkuje się ją ze sproszkowanych pancerzy owadów. Ten mało apetyczny dodatek odpowiada za różowo-czerwony kolor naszych parówek.
Kilka parówek, zjedzonych od czasu do czasu, z pewnością nie wpędzi nas w poważną chorobę, jednak powinniśmy mieć świadomość, co może się w nich kryć. Kupujmy świadomie, dokładnie analizując to, co producenci zapisali na etykietach. Nie dajmy się nabrać na różne marketingowe sztuczki, a mając wybór, wybierzmy te najlepszej jakości, zawierające jak najmniej zbędnych dodatków, a jak najwięcej mięsa.
Sylwia Cisowska/Smaker.pl

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.