Czas naszych wyborów!

Lizoń, Opitz, Ambler??? Te nazwiska zobaczą Państwo na plakatach w swoich okręgach, gdzie nasza, polonijna społeczność dysponuje poważnym „głosem”. Piszę od lat o potrzebie wybierania przedstawicieli polonijnych do wszelkich ciał przedstawicielskich w Ontario i Kanadzie, bo w systemie demokratycznym liczy się nade wszystko polityczna obecność. Nie mamy złudzeń, iż głos naszej małej, imigranckiej społeczności zadecyduje o kierunku wielkiej polityki. O niej decydują – owszem, małe – ale potężne elity!!!

Na poziomie interwencyjnym jednak, w kwestiach wymagających prezentowania samych siebie, polityczna obecność ma sens. Dlatego już po kilku/kilkunastu latach pobytu w Kanadzie społeczności wywodzące się np. z Azji Południowo-Wschodniej mają swoich kandydatów we wszystkich partiach, dzięki czemu po wyborach będą reprezentowane w miejscach, gdzie decyduje się, dla przykładu, rozdział środków na edukację czy kulturę. Bo polityka parlamentarna to przede wszystkim podatki i ich rozdział.LizonW
Spotykam się z bolesnym dla mnie, politycznego aktywisty, pytaniem: – „A co ten Lizoń” (czy Opitz, czy bywająca w Polonii Stella Ambler) “tak naprawdę” dla nas zrobili?! Co zrobili?! Poseł Lizoń chodzi w kółko i gada o sprawach polskich, i oprowadza Kanadyjczyków po Polsce, przy boku premiera. Mało? No to jeszcze załatwia indywidualne sprawy! Zapewne liberał na miejscu Lizonia lepiej zauważy potrzeby polonijne! Ted Opitz w opozycji do polityki odbudowy rosyjskiego imperializmu naraził się osobiście samemu Putinowi!
Inni, warci naszego głosu? Ot, Pani Stella Ambler miała odwagę, jako jedna z nielicznych parlamentarzystów, poprzeć w Ottawie ontaryjski “Marsz dla Życia”, organizowany przez katolików Ontario w celu budzenia sumień. Polakom, tak zasłuchanym w głos Jana Pawła, powinno to dać nieco do myślenia. Dzisiaj bowiem ŻADEN liberalny polityk NIE MA PRAWA sprzeciwiać się aborcji!!!! Nie ma prawa, bo tak zarządził Justin. To nie stare, dobre czasy naszego posła z High Park, Jesse Flisa – polityka kanadyjskiego, który miał prawo myśleć także po polsku!!! Polecam to uwadze starszej Polonii, zwłaszcza wpływowym parafianom parafii św. Maksymiliana Kolbe, którzy mają szansę poprzeć kandydatów polonijnych, choć konserwatystów. Bo to Wasza, kochani polonijni liberałowie, ostatnia szansa na zachowanie wolności sumienia! Justin narzuca już dziś lewacką jednomyślność w kwestiach światopoglądu! Nie tak się umawialiśmy w demokracji! Polityka ma decydować o podatkach, ale światopogląd miał być wolny od politycznego nakazu!!! Obronimy swoich?! Obronimy swoje racje?!

WMW

PS. Nie wiem, kto z naszych Czytelników i Czytelniczek miał okazję zobaczyć, co zrobili Holendrzy ze szczątkami wraku samolotu strąconego nad Ukrainą. Z tysięcy fragmentów, zwiezionych z terenu katastrofy, odtworzono cały samolot tak, że widać dokładnie, jak się rozpadał po uderzeniu rakiety. Rosjanie nie podważają rekonstrukcji, “szukają” jedynie tego, kto zestrzelił!
Tragedia miała miejsce… ponad rok temu! Takie rekonstrukcje robione są w zasadzie zawsze po katastrofach lotniczych – naturalnie, w krajach cywilizowanych, gdzie rządy są winne obywatelom informację o komunikacyjnych tragediach. Bo tragedie zdarzają się i będą się zdarzać. Odtworzenie ogromnego samolotu ze szczątków, rozproszonych na tysiącach metrów, jest możliwe, kiedy jest wola takiej rekonstrukcji. Kiedy pytania o przebieg katastrofy lotniczej nie są traktowane jako zdrada rządzącej formacji, kiedy osoby zajmujące najwyższe pozycje we władzach państwa nie kłamią w mediach, iż przekopano teren “na metr w głąb”. Mamy poglądową lekcję politycznej odpowiedzialności – jak poważny rząd traktuje katastrofy z udziałem swoich obywateli. Holandia to mały kraj, podatny na rozmaite formy politycznego szantażu. A w locie malezyjskich linii zginęli zwykli turyści. Jednakże wbrew naszym cynicznym nastawieniom, z punktu widzenia Amsterdamu los zwykłych ludzi jest wart takiego zachodu!!! Chciałbym usłyszeć opinię znajomego sędziego na temat odpowiedzialności państwowo-prawnej rządu RP wobec własnych obywateli, bo wszak prawa obywatelskie i obowiązki rządu w takich kwestiach to Jego chleb powszedni! Ne c’est pas, Monsieur le Juge?!
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, kto wystrzelił rakietę, nikt zpewne nie odpowie na pytanie, czemu setki pasażerskich samolotów latało nad strefą wojny na Ukrainie – choć pytanie padło. Zmiany tras kosztują, a kompanie lotnicze są zainteresowane jedynie zyskiem. “Taki mamy klimat” we współczesnym świecie. Ale dbałość o przebieg śledztwa, jaki pokazują Holendrzy, powinna Polakom coś jednak nasunąć na myśl. Można odtworzyć przebieg wypadku wtedy, kiedy ma się wrak. A tamten, skazany na zapomnienie wrak rządowego samolotu kraju-członka NATO, gdzie leży? Ile z niego po tylu latach zostało? Czeka/ł na składanie czy cięcie i tłuczenie ostałych się po katastrofie szyb? Na rozwałkę czy pieczołowitą rekonstrukcję?
Normalnym ludziom jedno zdjęcie tego złożonego przez Holendrów wraku mówi wystarczająco wiele. Zaprzańcom też!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.