Burza w zatoce

Pragnął być regionalnym rozjemcą, tymczasem doprowadził do największego regionalnego kryzysu od lat. Katar poniesie konsekwencje politycznego lawirowania, a wraz z nim Ameryka, która przyczyniła się do eskalacji konfliktu.
Przez długie lata zasobny w surowce energetyczne Katar wykuł sobie odrębną niszę w arabskim świecie, usiłując być wszystkim dla każdego. Użyczył więc miejsca amerykańskiej bazie wojskowej, zalał region falami swoich wpływowych mediów, utrzymując przy tym bliskie związki z Iranem i całym wachlarzem ruchów islamskich.
Ostatnio pięć państw podało, że teraz Katar będzie musiał się zdecydować: potężny sąsiad, Arabia Saudyjska, i przynajmniej trzy inne państwa arabskie zerwały wszystkie kontakty łączące je z bogatym emiratem, oskarżając katarską monarchię o wspieranie sunnickiego terroryzmu oraz irańskich planów wobec regionu. Arabskie narody nie tylko zawiesiły relacje dyplomatyczne, jak to się już zdarzało w przeszłości, lecz jeszcze zaskoczyły świat uniemożliwiając łączność z  Katarem drogą morską, lądową i powietrzną. Wszystkie państwa stosujące sankcje, wyjąwszy Egipt, który wysłał do Kataru 250 tys. pracowników, nakazały swoim obywatelom wracać w rodzinne strony.
Oświadczenie wywołało natychmiastowy kryzys w państwie posiadającym jedyną granicę lądową z Arabią Saudyjską, a do tego importującym od Saudów około 40 proc. żywności. Ludzie zaczęli gromadzić gotówkę i artykuły spożywcze. Katarscy dyplomaci oraz Katarczycy zatrudnieni za granicą starali się w wyznaczonym terminie 48 godzin opuścić kraje Zatoki Perskiej, gdzie aktualnie przebywali.
Zdaniem niektórych analityków ta gwałtowna eskalacja napięć świadczyłaby o tym, iż Arabia Saudyjska i jej sojusznicy poczuli się pewniej po niedawnej wizycie Donalda Trumpa, podczas której prezydent USA publicznie przedstawił Saudów jako głównego partnera Ameryki w walce z terroryzmem i w odpieraniu irańskich wpływów. (…) Solidaryzując się z Rijadem Trump mógł jednak zaszkodzić amerykańskim wysiłkom na rzecz zbudowania szerszej koalicji w tym regionie, a do tego osłabił kluczowego sojusznika użyczającego mu bazy i uczestniczącego w kampanii przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu.
Decyzję o zerwaniu kontaktów z Katarem ogłosiły Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt, Bahrajn i Jemen. Malediwy i wschodni rząd w podzielonej Libii również obiecały wprowadzić sankcje wobec Katarczyków. Nie wszyscy sojusznicy Saudów wykazali się takim zdecydowaniem – Kuwejt i Jordania nie poszły w ślady Rijadu. (…) Irański rząd skrytykował kierowaną przez Saudów akcję w dyplomatycznym napomnieniu: “Sąsiedzi są zawsze ci sami; geografii nie można zmienić – napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Mohammad Javad Zarif. – Przymus nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Najważniejszy jest dialog, a już zwłaszcza w okresie błogosławionego ramadanu”.
Katar, jedno z najzamożniejszych państw świata, w ostatnich latach korzystał ze swojego bogactwa chcąc odgrywać w regionalnej polityce ważną rolę. Często zgłaszał się do roli pośrednika usiłując mediować w międzynarodowych konfliktach, lecz równie często narażał się przy tym na niechęć wszystkich stron. Aktywność zewnętrzna tego kraju jest pełna sprzeczności. I tak Katar utrzymuje dobre relacje z Iranem, lecz równocześnie gości amerykańską bazę powietrzną. Pomaga zwalczać kojarzonych z Iranem rebeliantów Huti w Jemenie, ale popiera też powstańców występujących przeciwko rządom Baszara el-Asada, syryjskiego sojusznika Teheranu – a przy tym utrzymuje zakulisowe kontakty z Iranem i pośredniczy w zawieranych przez niego umowach.
Napięcia z tego powodu narastały latami. Kontrowersje budziło poparcie Kataru dla Bractwa Muzułmańskiego kwestionującego panujący w Egipcie ład (do czasu zduszenia tej organizacji przez obecny rząd) i sympatia dla rządzącego w Strefie Gazy Hamasu. Do tego emisje panarabskiej sieci informacyjnej Al-Jazeera, finansowanej przez Katarczyków, od dawna podgrzewały nastroje na Bliskim Wschodzie. Rywale Kataru zarzucali jeszcze emiratowi, że akceptuje zbiórki na rzecz islamskich grup w Syrii – w tym organizacji powiązanych z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim – choć przecież parę innych kierowanych przez sunnitów monarchii postępowało podobnie.
Niedawno do tych zarzutów doszedł kolejny: jakoby Katar spiskował z rywalem krajów w Zatoce Perskiej, Iranem. Po części wziął się on z nieoficjalnej roli, jaką Katar z Iranem pełnili w wojnie syryjskiej: wielokrotnie pośredniczyli w wymianie zakładników i więźniów, gotowi płacić grupom powstańczym miliony dolarów. Najgłośniejszą tego typu transakcję zawarto w kwietniu, kiedy to Katar zapłacił ogromny okup w zamian za wolność 26 myśliwych polujących z sokołami, w tym członków rodziny królewskiej, ujętych w Iraku przez proirańską bojówkę. (…)
Katarczycy użalają się, że ich zaatakowano. Twierdzą, że w ubiegłym miesiącu padli ofiarą cyberataku: państwowe media podały do wiadomości sfałszowany raport cytujący emira, szejka Tamima bin Hamada al-Thaniego, który odnosząc się do napięć w stosunkach z Waszyngtonem w kwestii irańskiej miał powiedzieć, że dni Trumpa u władzy mogą być policzone.
FBI sprawę zbadało, lecz jeszcze nie upubliczniło swoich ustaleń. Za to jeden z analityków, Gerd Nonneman, profesor stosunków międzynarodowych i specjalista od Zatoki Perskiej z oddziału Georgetown University w Doha stwierdził, że tak brytyjski wywiad, jak i FBI “nie mają wątpliwości”, iż artykuł dotyczący emira był skutkiem ataku hakerskiego.
Izolacja Kataru została powszechnie odebrana jako czytelna wiadomość od Arabii Saudyjskiej o tym, że w nowym geopolitycznym porządku żaden przejaw przychylności wobec Iranu nie będzie tolerowany. Ale nawet jeśli saudyjski gniew wobec Katarczyków tlił się od dłuższego czasu, i to na kilku frontach, to zdaniem ekspertów wizyta Trumpa przyspieszyła przebieg wypadków.
Jednakże ostatnie wypadki stwarzają zagrożenia nie tylko dla Kataru, przestrzega ekspert. – Zerwanie kontaktów z Katarem wskazuje na niepokojącą gotowość do zachowań wojowniczych i asertywnych – zauważył, dodając, że uczestnicy tej akcji mogą się przeliczyć.
Niewątpliwie narastający konflikt Kataru z innymi arabskimi państwami pod rządami sunnitów oznacza nowe i niechciane komplikacje dla amerykańskiej armii, która dotąd z wielkim trudem budowała szeroką koalicję przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu.
Obok kłopotów natury wojskowej problemy zwaśnionych narodów uderzą też w kilka międzynarodowych korporacji. Apel Rijadu do przedsiębiorstw o wycofanie się z Kataru może postawić międzynarodowych menadżerów przed trudnym dylematem, gdzie dalej prowadzić biznes.
Katar będzie gościł mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2020 roku i już teraz buduje obiekty sportowe z myślą o tym turnieju w ramach ambitnego budowlanego boomu, który sprzyja też powstawaniu oddziałów międzynarodowych uczelni i muzeów. Około 80 proc. mieszkańców Kataru jest cudzoziemcami, imigranci pracują na stanowiskach specjalistów, na budowach i w dziale usług. W Katarze zatrudnienie znalazło kilkaset tysięcy Egipcjan i prawdopodobnie dlatego rząd w Kairze dotąd nie wezwał tych pracowników do domu, w przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.