“Brzuchol” i jak się go pozbyć – czyli o pożytkach z kofeiny

Jeszcze do niedawna wszelkiego rodzaju opracowania i wywody przeróżnych mędrców piszących o naturalnym leczeniu zawierały niekończące się tyrady na temat szkodliwości kawy i zawartej w niej kofeiny. Ale po kilku latach okazało się, że kofeina oprócz kilku niewątpliwie szkodliwych działań, może zrobić też wiele dobrego dla naszego zdrowia. Oczywiście stosowana w umiarze (2-3 filiżanki dziennie). Po pierwsze oddziaływuje pozytywnie na układ nerwowy, relaksując i poprawiając nastrój. Działa też stymulująco na układ krążenia wzmacniając ukrwienie wielu peryferyjnych narządów. Powoduje też niewielki wzrost ciśnienia krwi, oraz rozkurcz oskrzeli co jest ważne u osób cierpiących na spastyczne zapalenie oskrzeli i astmę oskrzelową. Ostatnie badania wykazały też działanie kofeiny jako przeciwutleniacza zapobiegającego powstaniu procesu nowotworowego. Ale sprawy wewnętrzne to nie moja działka, dlatego skoncentrujmy się na zastosowaniu kofeiny w kosmetologii i zwalczaniu nadwagi.

Kofeina jest alkaloidem występującym w około sześćdziesięciu roślinach, nie tylko kawie i herbacie. Wchłania się w żołądku, skąd dostaje się do wątroby, a z niej do całego ustroju. Ostatnie lata przyniosły szerokie zastosowanie tzw. green coffee extract, czyli wyciągu z niepalonej kawy, który poda-ny doustnie powoduje utratę wagi. Oczywiście użycie „green coffee extract” nie może stanowić pewnego rodzaju usprawiedliwienia dla wszelkiego rodzaju „niepomiarkowania w jedzeniu i …”.

Ja raczej chciałbym Państwa zainteresować stosowaniem kofeiny użytej miejscowo do zwalczania skutków nadwagi, cellulitu, ciemnych plam pod oczami, czy problemów z włosami.

Każdy z pacjentów, który podjął mniej lub bardziej skuteczną terapię odchudzającą wie, że niektóre miejsca mimo nawet najbardziej restrykcyjnej diety, czy ćwiczeń pozostają niewzruszone. Zwykle ma to miejsce jako obwisający brzuch, zwłaszcza jego dolna część, wewnętrzne części ud, cellulit na tylnej części ud oraz podbródek (second chin). Jak już pisałem mimo naszych nieraz desperackich wysiłków zmiany te pozostają. I tu pomóc nam może zastosowanie kofeiny. Do niedawna pisano, że nie można dokładnie określić w jakim stopniu kofeina wchłania się do skóry i tkanki podskórnej. Istotnie, jeśli stosujemy kremy, czy okładamy się fusami z kawy, to możemy długo oczekiwać na rezultaty.

Postępy w technice podawania leków doskórnie doprowadziły do tego, że możemy podawać kofeinę tak jak i inne substancje, doskórnie, przy pomocy mezoterapii lub – preferowanej przeze mnie elektroporacji. Usuwając nadmierne złogi tłuszczu oprócz kofeiny mażna stosować inne preparaty takie jak phosphatydylcholinę, czy wyciąg z zielonej herbaty (gdzie kofeina jest jednym ze składników). Oczywiście cały zabieg jest bardziej skomplikowany niż samo podawanie kofeiny. Aby podana kofeina mogła zadziałać, tkanka tłuszczowa musi być odpowiednio przygotowana. Osiągamy to dzięki tzw. Deep Tissue Massage czyli masażowi wykonanemu przy pomocy aparatu próżniowego. Cały zabieg kończymy używając tzw. for- muł termogennych, które dostając się pod skórę przyspieszają efekt kofeiny niszczący tkankę tłuszczową. I tu muszę się przyznać – cały czas uważam, że powłoki brzuszne najlepiej reagują na miejscowe podanie witaminy B-12. Ale to już całkiem inna historia.

Dr. Andrzej Salaniuk N.D.
Naturopata
Tel. 416-830-0626

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.